Prozerpina Gabriel Dante Rossetti | s04 e19
Opowieść prosto z krainy Zaświatów. Jane Morris jako Prozerpina w oczach Gabriela Dante Rossettiego. Obraz z kolekcji Tate Britain.*A tu można kupić karnet na Podróż przez Sztukę https://app.evently.pl/events/10781-podroz-przez-sztuke-6-sezonow-20-odcinkow
Świętowania tego momentu przejścia między październikiem a listopadem, takiego zetknięcia między światem żywych a światem umarłych. Nie będę tutaj wchodziła w to, jak głębokie ma to podłoże kulturowe, Ale na pewno ta głębia związana jest z potrzebą, czysto ludzką potrzebą oswojenia tych ciemności, w których będziemy teraz egzystować. I nie ukrywam, że specjalnie z tej okazji szukałam tematu, o którym mogłabym wam trochę opowiedzieć, a z drugiej strony, który by pasował do atmosfery, która nas otacza i pewnie która z nami może chwilę zostanie. I uwaga, uwaga! Na ten specjalny czas postanowiłam Wam opowiedzieć o obrazie Prozerpina Dante Gabriela Rossettiego, czyli artysty prerafaelickiego.
Tak, tak, to daleko od mojej sfery komfortu, ale postaram się Wam dzisiaj opowiedzieć kilka ciekawych faktów dotyczących i tego obrazu, i życia Dante Gabriela Rossettiego, który był i malarzem, i poetą, ale też, myślę, bardzo taką złożoną osobą. Ale też opowiem Wam o Jane Morris, która jest tutaj może wielką nieobecną bohaterką, ponieważ obraz, mimo tego, że ma temat mitologiczny, to jest bardzo silnie inspirowany relacją z Jane Morris. Jej osoba była bardzo obsesyjnie wręcz przez niego odbierana na pewnym etapie życia. I też jej relacja z jej mężem, z Williamem Morrisem była czymś w wyobraźni Rossettiego na kształt relacji właśnie Persefony z Bogiem Podziemi, z Hadesem.
W związku z czym wybiera on w taki dosyć przewrotny sposób ten temat i tą postać nam tutaj prezentuje. Warto myślę przy tej okazji wspomnieć, że Rossetti miał swoją kochaną żonę, która zmarła w 1862 roku, Elizabeth Seedal. Jej śmierć też była dla niego inspiracją do stworzenia innego dzieła, myślę równie kanonicznego dla jego twórczości i też pokazania takiego splecenia się jego poetyckiej wrażliwości z tym malarstwem, które uprawiał. Mianowicie Beata Beatrix, dzieło, które można oglądać w Chicago, inspirowane bardzo silnie twórczością swojego imiennika Dante Alighieriego.
I w niespełna 10 lat po śmierci żony Rossetti zapałał taką no miłością, zapałał uczuciem do Jane Morris, wówczas już mążatki posiadającej dwójkę dzieci. I ta jego fascynacja była na tyle silna, że właśnie zaczął malować tą kompozycję w 1871 roku. Ale nie jest to jedyna realizacja tego tematu. On wokół tego pojęcia prozerpiny jako Jane Morris krążył i stworzył co najmniej osiem kompozycji, które ukazują właśnie i tą modelkę i ten temat w różnych mediach z drobnymi różnicami.
Wersja znajdująca się w Tate Britain, ponieważ tą sobie wybrałam, ażeby Wam o niej opowiedzieć, Powstała w 1874 roku. I chociaż mogłoby nam się wydawać, że takie obsesyjne malowanie ukochanej kobiety robiłby Rossetti li i wyłącznie na swój własny użytek, to nic bardziej mylnego, ponieważ sprzedawał też niektóre z tych wersji. I trochę przewrotnie właśnie dzięki temu wiemy, jak sam Rossetti interczytował tą kompozycję Ponieważ zachował się list, który był skierowany do jednego z kupców, W.A. Turnera, który jedną z wersji zakupił w 1877 roku. I tutaj zacytuję Wam za stroną Tate Britain właśnie ten opis, który przedstawił Rossetti.
I tu koniec cytatu. Co jeszcze bardziej przewrotne, okazuje się, że temat do takiego przedstawienia zasugerował artyście sam William Morris, czyli małżonek Jane. Jak Wam wspominałam, Jane była już znana Rossettiemu z wcześniejszych pozowań do obrazów, więc też nie byłoby w tym nic dziwnego, że i tutaj staje się ona jego modelką. Jednak to te analogie między jej własnym losem, a losem dopiero co opisanej Prozerpiny, Zaskakują w tym połączeniu, ponieważ nie było to tajemnicą, że Jane nie była szczęśliwa w małżeństwie z Morrisem. Morris był raczej oziębłym, dosyć chyba apodyktycznym mężem, który większą wagę już na pewnym etapie przykładał do swojej własnej kariery niż do zajmowania się żoną.
Więc to nie jest tak, że ona była zupełnie zamknięta i odcięta od takiej jakiejkolwiek możliwości aktywności czy znalezienia sobie miejsca. Wychowała też dwie córki, które były dla niej bardzo ważne i które też okazały się potem utalentowanymi właśnie artystkami również właśnie w tej sferze haftu. Więc tutaj ta jej pozycja jest taka trudna do określenia. Ona też nie zdecydowała się na odejście od Morrisa nigdy, pomimo tego, że to małżeństwo nie było najszczęśliwsze. Natomiast, tak jak wam wspomniałam, z Rossettim łączyła ją przyjaźń, a potem łączył ją romans, który trwał dekady. Czyli oni po prostu dostarczali sobie też towarzystwa, tak moglibyśmy powiedzieć.
Co interesujące, wspominałam Wam o tych ośmiu wersjach obrazów co najmniej, bo są też i rysunki, ale było osiem wersji malarskich, olejnych. To jest interesujące, bo wiele z nich spotkał taki czy inny los zniszczenia i ta wersja, która znajduje się w Tate Britain, siódma wersja z tych, które tworzył Rossetti, Została namalowana dla takiego magnata przemysłu morskiego z Liverpoolu, pana Leylanda i to był już wówczas zamiennik do wersji, którą już on posiadał, czy też którą zamówił, ale która to wersja uległa uszkodzeniu w transporcie.
No i oczywiście tutaj można wszelkie teorie spiskowe związane z ukazywaniem śmierci i z przeklętym tematem gdzieś w sztuce włączyć. Myślę, że na początku listopada, kiedy jeszcze jesteśmy tak blisko Halloween, pozwolę sobie tutaj na taki żart w tę stronę. No ale niewątpliwie sama twórczość Rossettiego, zwłaszcza kiedy porusza te takie osobiste tematy, z jednej strony związane ze śmiercią jego żony, która to była samobójcza śmierć po zażyciu zbyt dużej dawki laudanum, czy tak jak tutaj wybór tego egzystowania bohaterki w świecie umarłych, ale z nadzieją na pół roku egzystencji w świecie żywych.
I to też jest intrygujące, że również tu znajdujemy paralele. Ponieważ tak się składa, że Morris i Rossetti wspólnie wynajmowali coś na kształt rezydencji wiejskiej w Kelmscott i tam przebywał latem Rossetti i jemu wówczas towarzyszyła Jane Morris. Z tym mąż z jakiegoś powodu nie miał problemu. I te ich wspólne lata Analogicznie przypominają historię Prozerpiny, która też na lato wracała do matki, wracała na powierzchnię do świata żywych. Tutaj oczywiście ten mit w swoim pierwszym wydaniu, w tym starożytnym greckim wydaniu,
I na to właśnie nadjechał Hades, czyli w tej rzymskiej wersji Pluton, który zobaczył dziewczynę i zakochał się w niej. Oczywiście w mitach, jeżeli bogowie się zakochują, to tak naprawdę oznacza, że chcą posiąść tą dziewczynę i zrobił tak, jak mu się podobało. Porwał tą dziewczynę z łąki właśnie do swojego świata. Wiele obrazów ma ten temat przedstawiony, właśnie kiedy jest akt tego gwałtu, akt porwania w momencie, kiedy ona się szarpie albo i nie i jest zanoszona przez rydwan albo konie do tego świata mroku. Rossettiemu jednak w ogóle nie zależało na tej dynamice, bo to nie Pluton był tutaj bohaterem i jego miłości, ale i tej opowieści, którą chciał przedstawić.
Rossetti też nadał taki osobisty rys w tym obrazie. Z jednej strony umieszczając tituli, taki zwitek namalowany papieru, na którym umieścił datę, umieścił swój podpis po włosku. Tłumacząc to napisał Dante Gabriel Rossetti namalował to na początku 1874 roku. Jednak najbardziej takim intymnym, osobistym elementem też łączącym tą karierę jego jako poety i malarza Jest sonet, który umieszczony też jest w obrazie na płótnie napisany w języku włoskim, natomiast po angielsku został przez niego przetłumaczony i umieszczony na ramie obrazu.
I tutaj bardzo chciałabym się z wami podzielić tym sonetem, ale niestety nie dysponuję jego polskim tłumaczeniem, więc jeżeli wybaczycie mi kostropatość tego, co teraz wam zaprezentuję, to jednocześnie będziecie wiedzieli, O czym, bo na pewno nie jak, napisał Rossetti w kontekście tego właśnie dzieła? Daleko światło, które przynosi chłodną radość do tego muru. Na chwilę i nie dłużej wpuszczone do mych odległych drzwi pałacu. Zdala kwiaty enny od tego ponurego straszliwego owocu, który raz skosztowany musi mnie tu zniewolić. Zdala te niebiosa od tej tartańskiej szarości, która mnie chłodzi i daleko, jak daleko noce, które nadejdą od dni, które były.
Zdala od siebie samej zdaje się i latam dziwnymi drogami w myślach i nasłuchuję znaku, a wciąż jakieś serce do jakiejś duszy tęskni, których dźwięków mój wewnętrzny zmysł nie potrafi wydobyć, nieustannie szepcząc – biada mi za ciebie, nieszczęsna Prozerpina. Zdaje się, że ten wiersz też świetnie oddaje, jak sam Rossetti widział Jane i jak widział jej sytuację. Zwłaszcza, że miał do niej intymny, prywatny dostęp. Tak jak Wam wspomniałam, Morris i Rossetti współdzielili dzierżawę domu na wsi. To nie był taki zwykły dom, bo on pochodził z XVI wieku, tak mniej więcej.
Był w Kelmscott w Oxfordshire. Tyle, że Rossetti za bardzo nie lubił tam przebywać, z kolei Morris bardzo doceniał możliwości spaceru w pejzażu, a sama siedziba letnia została wynajęta po to, aby dzieci Morrissa mogły spędzać czas poza brudnym powietrzem, które wówczas było w Londynie już wówczas było odczuwalne, to zatrucie powietrza. To jest trochę sceneria, w której rodzi się bliskość między Rossettim a Jane. Kamieniem węgielnym, można powiedzieć, był rok 1871, kiedy to Morris wyjeżdża do Islandii razem ze swoim znajomym.
Po pierwsze dlatego, że była kobietą i opiekowała się dwójką dzieci. Po drugie jej pozycja majątkowa względem męża była słabsza. Po prostu ona nie wniosła do tego małżeństwa majątku, które mógłby się równać z tym, w którym wyrósł i który posiadał William Morris. Więc tutaj mamy do czynienia z taką klasyczną sytuacją wiktoriańskiej rodziny, trochę uwikłanej w ten podział ról i też obowiązków pomiędzy dwie płcie. Nic dziwnego zatem, że to z Rossettim, który poświęcał jej czas, był w nią zapatrzony. Spędzała najpierw te intymne chwile, ale też nawiązała przyjaźń, bo w którymś momencie ich romans się zakończył.
Jednak Rossetti był dosyć niestabilną osobowością. Był uzależniony od różnych używek, popadał w takie trudne stany emocjonalne, czasami załamania wręcz nerwowe. Nie przysparzało to stabilności ani Jane, ani jej córkom również, więc ta relacja zmieniała swój charakter, ale pozostała bliska do czasu śmierci Rossettiego. I właśnie w tym obrazie, portrecie, czy też nie portrecie, Jane Morris jako Prozerpine. Dzisiaj możemy oglądać go w Tate Britain w Londynie. Rossetti na zawsze połączył Jane i Prozerpine.
Królową podziemi, która z jednej strony jest władczynią u boku męża, ale w otchłani, która nie może zrezygnować z tego zaszczytu i myśli o tym, kiedy tylko odzyska wolność na pół roku, kiedy będzie mogła doświadczyć słońca na skórze, smaku innych owoców niż ten przeklęty granat. I wolności jaką daje otwarta przestrzeń i dotyk wiatru na skórze. I zdaje się, że tak oto też wyobrażał sobie Jane Morris sam Rossetti. To tyle ode mnie dzisiaj dla Was. Mam nadzieję, że podobała Wam się ta opowieść, chociaż muszę przyznać, że znowu z dużą dozą nieśmiałości dzisiaj to opowiadałam.
Jednak obraz jest niesamowity. Niesamowita jest też sama Jane Morris. Kiedy zobaczyłam jej zdjęcie, pomyślałam, że była zjawiskową postacią i wręcz nie miała prawa istnieć, bo była jak stworzona, jak wymyślona. I to jej życie, które tutaj znajduje, takie zamknięcie, na pewno jednowymiarowe, to znaczy to nie mogła być cała prawda o jej życiu, to co pokazał Rossetti. Rossetti pokazał pewien ułamek, pewien odblask, jakąś facetę tego, z czego składało się jej życie. Ale pięknie to zamknął właśnie w takiej metaforze mitologicznej i to mnie bardzo dzisiaj ujęło, a ponieważ temat doskonale pasuje do początku listopada, to postanowiłam, że właśnie teraz Wam o tym opowiem.
Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
zostawię Wam link w opisie odcinka i możecie zobaczyć, czy ten karnet jest dla Was.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„zostawię Wam link w opisie odcinka i możecie zobaczyć, czy ten karnet jest dla Was."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Opowieść prosto z krainy Zaświatów. Jane Morris jako Prozerpina w oczach Gabriela Dante Rossettiego. Obraz z kolekcji Tate Britain.
*
A tu można kupić karnet na Podróż przez Sztukę https://app.evently.pl/events/10781-podroz-przez-sztuke-6-sezonow-20-odcinkow