Mentionsy Mentionsy
Oskarżam
Oskarżam

"Łomiarz" czeka w bramie [OSKARŻAM - odcinek 46]

16.12.2025 ·25 min 48 s

Postrach warszawskich bram Henryk R. wyjdzie na wolność w marcu 2026 roku. Jedyne, co umie, to napadać na kobiety. Czy powinniśmy się bać powrotu "Łomiarza"?Posłuchajcie tekstu Heleny Kowalik, uznanej reporterki sądowej i autorki kilkunastu książek kryminalnych!Czyta Mariusz Bonaszewski.⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Wszystkie odcinki "Oskarżam. Cyklu kryminalnego Gazeta.pl>>>

Gazeta.pl przedstawia. Cykl kryminalny Oskarżam. Helena Kowalik. Łomiarz czeka w bramie. Czyta Mariusz Bonaszewski. Krystyna pamięta do dziś, że tego wieczora, 23 marca 1992 roku, było ciepło. Czuło się nadchodzącą wiosnę. Miała na sobie nowy płaszcz z wełny Boucle w kolorze błękitnym. W autobusie bardzo uważała, aby go nie ubrudzić. Wysiadła na Placu Zbawiciela w centrum Warszawy, skąd miała już blisko do swego mieszkania na Nowowiejskiej.

16 maja Omal nie zostaje złapany i rozpoznany. Napadnięta Marianna mimo uderzenia w głowę nie upada i nie traci przytomności. Wszelkimi siłami walczy z bandytą, który próbuje wyrwać jej torbę z zakupami. Bezskutecznie. Kiedy w wylocie bramy pojawia się przechodzień, Łomiarz rezygnuje z łupu i ucieka. W tamtych czasach między śródmiejskimi kamienicami jest wiele podwórek przelotowych. Dziś bramy są zakratowane. Jeśli zna się takie przejścia, nazywane potocznie powstańczymi, przydały się w czasie Powstania Warszawskiego, można szybko znaleźć się na innej ulicy. Godzinę później napastnik uderza po raz trzeci w ciągu doby. Tym razem w bramie przy Marszałkowskiej 43.

Przez całe lato 1993 karetki jeżdżą na sygnale do zaatakowanych kobiet. Policja uzupełnia czerwonymi szpilkami mapę napaści. Nadal są to ulice śródmiejskie. Mokotowska, Marszałkowska, Nowowiejska, Puławska. Nieuchwytny złoczyńca nie zostawia śladów. Żadna z ofiar nie widziała jego twarzy. Silne ciosy w tył głowy powodowały utratę przytomności. Brakuje świadków. A w pobliżu bram nie ma kamer. Choć media milczą na temat seryjnego mordercy, wieści o grasującym łomiarzu rozchodzą się pocztą pantoflową, powodując psychozę strachu. Kobiety, zwłaszcza starsze, boją się po zmroku wychodzić z domu. Kolejne meldunki o napadach, 29 ataków, w ciągu których 5 kobiet umiera, a 20 ma poważne obrażenia, skłaniają komendanta stołecznej policji do powołania grupy operacyjnej.

Otrzymuje ona kryptonim Amnezja. Pod tym szyldem na ulicę wyjeżdża znacznie więcej patroli. Trwają przesłuchania osób ze środowiska przestępczego penetrowanego przez tajnych informatorów. Bez skutku. Łomiarz nadal niespodziewanie wyłania się z ciemności, uderza precyzyjnie od tyłu i znika. Ale rany ofiar nie są bezpośrednio badane pod kątem narzędzia od jakiego powstały. Wiadomo tylko, że obrażenia wskazują na jednego sprawcę. Analiza mapy jego rozboju wprowadzi do wniosku, że agresor nie mieszka w Warszawie, bo zna tylko kilka stołecznych ulic. Napada w ciemnych bramach wzdłuż trasy prowadzącej od Dworca Południowego, skąd odjeżdżają autobusy do Konstancina.

6 września do sklepu przy ulicy Puławskiej wchodzi niewysoki blondyn o charakterystycznym wyglądzie. Lewa strona jego ust jest spazmatycznie uniesiona trochę do góry. Klient kupuje piwo i parówki. Kiedy płaci, ekspedient zauważa, że mężczyzna ma zakrwawioną dłoń, a w drugiej trzyma damską torebkę. W tym momencie do sklepu wbiega przerażona kobieta z informacją, że w okolicy znów doszło do ataku Łomiarza. Klient nie odzywa się, szybko wychodzi. Godzinę później w pobliskiej bramie zostaje brutalnie pobita Jadwiga. Uciekającego agresora z damską torebką widzą dwa i czternastoletni chłopcy i ruszają w pogoń. Bez efektu. Ale obserwujący wydarzenie zza szyby sprzedawca przypomina sobie zakrwawioną rękę kupującego parówki i zawiadamia policję.

Diagnozują podejrzanego jedynie zaburzoną osobowość. Henryk R. ma na sumieniu napady rabunkowe od trzynastego roku życia, choć w domu nie było biedy. Ojciec robotnik co prawda popijał, jednakże starał się o zaopatrzenie rodziny. W tym celu kupował od górników talony na artykuły nieosiągalne w sklepie dla przeciętnego Polaka. R. nie tylko zaprzecza, aby miał coś wspólnego z atakami Łomiarza, jak dziennikarze nazywają napastnika, ale wyznaje przesłuchującym go z oburzeniem, powiedziałem swojej kobiecie, że gdybym dopadł takiego bydlaka, to bym go dosłownie ubił. Czuję się pewnie również z tego powodu, że portrety pamięciowe Łomiarza publikowane w mediach w żadnej mierze nie odzwierciedlają jego wizerunku.

Nie bez znaczenia jest fakt, że w dzieciństwie wyśmiewano go na podwórku ze względu na mimiczny defekt układu warg. Nazywali go Krzywousty. Proces Łomiarza rozpoczyna się na początku marca 1995 roku w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie. Oskarżony przystępuje do składania wyjaśnień z opuszczoną głową. Ani razu nie spogląda na licznie zgromadzoną publiczność. Duka tylko jedno słowo. Niewinny. Potem siedząc już między uzbrojonymi konwojentami, usiłuje schować głowę pod półką. Sędzia musi przywoływać oskarżonego do porządku, bo przewidziana jest konfrontacja z pokrzywdzonymi. Za barierką dla świadków staje Iwona.

Od czasu napadu jestem jedną wielką galaretą, skarży się. Uderzenie było jak cięcie szablą. Straciła mucho. To jedna z pierwszych ofiar Łomiarza. Wtedy policja jeszcze nie ogłosiła alarmu. Kobietę przesłuchano na etapie śledztwa dopiero po sześciu dniach, choć gdy tylko odzyskała w szpitalu przytomność, dopominała się za protokołowania jej zeznań. Dwa lata później na sali sądowej ofiara nie rozpoznaje swego oprawcy. Natomiast zaatakowana w bramie przy Nowowiejskiej Krystyna twierdzi, że znęcającego się nad nią mężczyznę widziała z profilu. Sędzia każe oskarżonemu podejść bliżej do świadka. Kobieta nie ma jednak pewności, że to ten człowiek na nią napadł.

Oskarżony jest recydywistą i nie dopatrzono się istotnych okoliczności łagodzących. Obrońca Łomiarza, adwokat Piotr Grochulski, nie składa broni. Domaga się uchylenia rozstrzygnięcia w wyższej instancji. Jeśli na podstawie tak zebranych dowodów skazuje się kogoś, to znaczy, że od początku chciało się go skazać. Bo nęciło ogłoszenie spektakularnego sukcesu piaseczyńskiej policji, której w odróżnieniu od warszawskiej udało się złapać Łomiarza. Mecenas informuje dziennikarzy po rozprawie. Zapowiada ponowne złożenie apelacji. W odwołaniu wylicza zaniedbania, jakich miał się dopuścić sąd pierwszej instancji. Wskazuje na wątpliwe, źle zebrane dowody, pośpiech w procedowaniu, nieprzekonujące ekspertyzy biegłych.

Alina, podnosząc się z ziemi, widzi jego sylwetkę od tyłu. W torbie, którą Łomiarz chciał jej wyrwać, jest sześć złotych i telefon komórkowy. Henryk R. ucieka, ale wszystko nagrała kamera. Policjanci odszukują sprawcę w konstancińskim mieszkaniu jego matki, gdy pijany siedzi przy stole z butelką wódki. Mężczyzna nie przyznaje się do ograbienia Aliny. Twierdzi, że w czasie zarzucanego mu przestępstwa jechał do swego kolegi, nota bene Pastora, ale obciążają go zeznania świadków i wyraźne nagranie monitoringu. Podczas kolejnych przesłuchań podejrzany symuluje amnezję spowodowaną, jak twierdzi, nadmiernym spożyciem środków uspokajających.

Proszę mi wierzyć. Gdybym był wówczas świadomy, nigdy bym tego nie zrobił. Po co ryzykować powrotem do zakładu karnego? Najmocniej przepraszam. Oskarżony powtarza to samo przed sądem. Alina nie wierzy wyjaśnieniom. Zeznaje, że tuż po napaści była w wielkim szoku, ucierpiała fizycznie, miała rozbitą głowę, uszkodzone oko, a wskutek upadku na krawężnik chodnika utraciła kilka zębów. I dopiero po jakimś czasie wrócił do niej obraz tragicznego wydarzenia. Przypomniała sobie szyderczo uśmiechniętą twarz napastnika i to charakterystyczne skrzywienie ust. Podczas procesu rozpoznała go bez chwili wahania. 23 listopada 2016 roku Łomiarz zostaje ponownie skazany.

Jak informuje nas sędzia Adam Barczak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie, Henryk R. złożył do tamtejszego wydziału penitencjarnego wniosek o warunkowe przedterminowe zwolnienie z odbywania kary. Na początku września 2025 roku prośba skazanego została odrzucona. R. nie odwołał się od decyzji, ale po jakimś czasie może ponownie wystąpić z takim wnioskiem. Będę chciał iść do roboty, zadeklarował Łomiarz. Czytał Mariusz Bonaszewski.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.