Randkować, tinderować, a może pozostać singlem? (feat. Marta Miklińska)
Czy Tinder obniża standardy? Czy bycie singlem przez dłuższy okres to red flag? Dlaczego atrakcyjne dziewczyny często wybierają przeciętnych chłopaków? Z tymi hipotezami rozprawiamy się w dzisiejszym odcinku. Zaobserwuj Martę: https://www.instagram.com/miklinska/
Natomiast w temacie naszym ulubionym związków i relacji to jest coś, o czym ja usłyszałam naprawdę niedawno. że ludzie robią sobie zdjęcia specjalnie na Tindera. Co więcej, moi drodzy, co więcej, moi drodzy, manifestacja, afirmacja, nie wiem, co tu się wydarzyło. Wczoraj byłyśmy z Martą na zdjęciach i słuchajcie, robimy gdzieś tam na placu bankowym jakieś foty, wiecie, ja, tam jakaś biała sukienka, różowa kurteczka, no generalnie mamy fun jak zwykle. W pewnym momencie podchodzi do nas jakiś facet, który... On się tam trochę tak kręcił w tym naszym otoczeniu i nagle zadecydował, że do nas podejdzie. No i podchodzi do mnie i no wiecie, jak to taka gadka, robicie sobie zdjęcia, pięknie się tam uśmiechacie, no to możecie sobie wyobrazić, jak gdzieś tam facet próbuje do was zagadać.
W ogóle okazało się, że no nie Polak, więc zaczyna do nas mówić po angielsku, że tam o Jezu, że w ogóle jak ty super wyglądasz, w ogóle skąd ta kurtka jakaś. chcę wjeździć i tak dalej, i tak dalej, więc myślę, okej, no dobra, zarobicie, no fajnie, fajnie, pogadamy chwilę, ale my tutaj musimy robić te zdjęcia, co zabawne, naprawdę bardzo zabawne, że jedną z pierwszych rzeczy, które on powiedział, to było, czy są to zdjęcia robione na Tindera. I jak on to powiedział, to my spojrzałyśmy na siebie z Martą i byłyśmy takie, Boże święty, w ogóle jakby to jest temat, o którym chcemy jutro porozmawiać. Czyli dzisiaj w tym podcaście zaśmiałyśmy się chyba tak wewnętrznie. Tak, zaśmiałyśmy się i to rzeczywiście jest taki temat, no właśnie, na czasie. Ale Ola, chciałam też powiedzieć, że wczoraj chyba zbierałaś bardzo dużo komplementów, twój strój.
Ale on zafollowował siebie. A on siebie zafollowował. I napisał nawet do mnie na Instagramie. A co miał zrobić? Oczywiście, że do ciebie napisał. Czyli tak, po pierwsze, można poza Tinderem, tak się śmieję, że temat nam wjechał taki randkowy Tinderowy, można też podejść i zagadać, okej, super, no pytanie, czy to wypali, ale myślę, że to jest takie bardzo, ja bym też powiedziała, że to się już tak rzadko zdarza, mam takie poczucie, że trochę łatwiej nam jest jednak być, wejść sobie szybko gdzieś tam online i być w tej swojej bezpieczności, bezpiecznej strefie, żeby się tam odzywać, więc okej, może online z tego nie będzie, ale to było super. Ja sobie myślę, że to finalnie było okej. Why not? Miła sytuacja, powiedzmy. Zawsze nowych ludzi można poznać. Ja w ogóle kolegę stalkowałam później, no bo jakby co się robi, jak się poznaje jakiegoś nowego typu?
Musisz mieć te wszystkie cechy. Będzie ciężko. Marne szanse, aby tak w stu procentach, ale nie, wracając do tematu, na poważnie, pamiętam, że ty mi wtedy odpowiedziałaś, że może to jest szansa, portale randkowe, to jest szansa dla mnie, żeby poeksplorować, czego ja tak naprawdę pragnę. I wracamy znowu do tematu Tindera. No właśnie, ale ja sobie myślę, że to eksplorowanie to jest w ogóle klucz. Nie wiem jak większość osób podchodzi do tych aplikacji, czy twoi słuchacze, ale myślę sobie, że jest jakiś taki właśnie ciężki stereotyp tego, że jak już tam lądujesz, to jest... No, siermiężnie jest konkretna grupa osób zainteresowana jednym tematem. Mało osób chce się tam znaleźć tak dla fanu. A ja sobie myślę, to co ty powiedziałaś i o czym rozmawiałyśmy, że co jeżeli byśmy podchodzili do tego z taką ciekawością do ludzi, do człowieka, bo może niekoniecznie coś z tego wyjdzie.
I ja sobie myślę, że to jest ogromny przypadek, żeby dwie osoby się spotkały, które naprawdę klikną. To jest totalny przypadek i to może trwać. Ale czy to znaczy, że mamy się załamywać? Czy może właśnie to... Ja trochę tak... Aha, no właśnie. Ja też byłam na Tinderze. Też tam byłam i też się mierzyłam z jakąś taką właśnie... Nie, dobra, okej. Ja nie dam rady. Ale właśnie potem sobie pomyślałam i to jest też pewnie kwestia cech charakteru albo właśnie zmienienia nastawienia, że mnie w pewnym momencie fascynowało pójście na randkę, na spotkanie, które myślę, że na początku niekoniecznie jest randką, żeby poznać tę osobę. Ja byłam na spotkaniach, które wiedziałam, że niekoniecznie się przerodzą w randki, ale byłam tak ciekawa tej osoby i żeśmy nawet, pamiętam, były takie rozmowy, gdzie żeśmy się spisywali, potem się okazywało, że to nie do końca jest to, ale mamy na przykład wspólna branża albo jest jakiś temat, który nas interesuje.
No i poszliśmy na kawę. To była jedyna kawa, ale absolutnie tego nie żałuję, bo to był bardzo, bardzo ciekawy taki czas i to myślę, że sobie zapamiętam i że to jest takie właśnie, dla mnie to było bardzo ciekawe. Nie wiem, czy ty byś tak do tego mogła podchodzić? Właśnie chciałam zapytać, a co jak ktoś nie lubi takich internetowych smalltalków? wychodzić jak najszybciej z tego internetu, ja sobie myślę. W sensie, jeżeli, nie wiem, ktoś jest daleko i trzeba trochę tak sobie rozmawiać online i tam pisać i poczekać na to spotkanie, no dobra, no to jest może jakaś udręka, ale tak naprawdę okej, jeżeli cokolwiek, cokolwiek czujesz, że tam coś może być fajnego, to uciekać, uciekać z tego Tindera i spotkać się na żywo. Ja to tak czuję, że to jest chyba to...
Oczywiście, eksplorujcie, przeżywajcie przygody, doświadczajcie, ale wydaje mi się, że właśnie jak jest, wiesz, pierwsza, druga, trzecia randka, czwarta, piąta znowu nie styknie. to człowiek zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie powinien obniżyć swoich standardów. Ja jeszcze, co tutaj dopowiem, ja uważam, że w ogóle samo scrollowanie na Tinderze obniża twoje standardy. Bardzo interesująca teza. To obniżanie standardów to jest w tym momencie właśnie, kiedy scrollujesz. To znaczy, tak jak mówisz, że to jest po prostu, aha, cały czas lewo, prawo, widzisz 70 profil w podobnym stylu, zastanawiasz się, gdzie jest ktoś, kto by cię złapał trochę bardziej, przykuł twoją uwagę. ale absolutnie się nie zgodzę z tym, że chodzenie na randki obniża twoje standardy.
Ja myślę, że nigdy nie ma czegoś takiego, że czy być tu, czy tam. To jest też podejście takie, tak to widzę, to jest twoje podejście. Dajesz sobie szansę trochę wejść tu, do internetu, na Tinderze, czy jakimś bamblu, trochę w prawdziwym życiu. Możesz powiedzieć znajomym, że jakby co, jesteś otwarta na... Ktoś chce kogoś maczować. Usługi matrymonialne. No właśnie, a dlaczego nie ma czegoś takiego jak usługi matrymonialne dla młodych osób? Why not? Bo mam wrażenie, że mamy taki, wiesz, ale taki matchmaking, powiedziałabym, bo na Netflixie taki program Indian Matchmaking. Tak, oglądałam. Ja też, ja też i to było bardzo fajne i trochę nawet mnie odczarowało, bo to jest zupełnie inna kultura, okej, ale ja sobie myślę, jeżeli jest ktoś, kto ma takie skille, wiesz, że zna ludzi, jest w różnych środowiskach, ma od razu w głowie, okej, ktoś, kto ma podobne wartości, a może ich spiknąć, no to tutaj jest, to jest moim zdaniem dość przyszłościowy.
nie wiem czy zawód, ale jakaś taka właśnie takie zajęcie, to byłoby bardzo fajne, żeby ludzie byli bardziej uważni na siebie. Ja powiedziałam kiedyś moim przyjaciółkom, że na maksa bym chciała, żeby one mnie umówiły na jakąś randkę, bo jestem bardzo ciekawa, z kim one by mnie umówiły, znając mnie tam, wiecie, lepiej, lepiej, gorzej, bo zastanawia mnie, czy jakaś moja wizja i ich wizja by się pokryły. No, ale umówiły cię, czy nie? Nie. Okej, czy to dlatego, że masz tak wysokie standardy, Ola? Nie. Kto wie? Kto wie? A powiedz mi w takim razie, co robić i czego nie robić na takich randkach z Tindera i z Bambla? No właśnie, znowu nie jestem ekspertem, ale z chęcią się podzielę jakimś takim swoim doświadczeniem i jak rozmawiam z różnymi dziewczynami też.
Ja na przykład też lubię, jak ludzie mnie dopytują o to, co ja robię i czym się zajmuję i ja mogę się podzielić jakąś taką wiedzą, którą mam. No tak, czyli ty wyznaczasz jakiś standard i teraz pytanie, czy to jest jakby wraca do ciebie, czy ktoś cię też pyta? A, no to jest kolejna kwestia. I właśnie, co ty masz z tego spotkania? Bo ja sobie myślę, że w pewnym momencie możesz kogoś w cudzysłowie zabawiać i że to jest super i że, wiesz, ktoś może się wygadać, ale po co było to spotkanie, nie? Ja sobie myślę o takim flow. Żeby też to było, bo jeżeli tego flow... Odbijacie trochę piłeczkę. Czyli jeżeli za chwilę nie ma tego flow, no to słuchajcie, mam znajomą, która pamiętam opowiadała mi, ona już była, już dłużej siedziała na tym Tinderze i powiedziała mi coś takiego, że ona w pewnym momencie chodziła na spotkanie i po 10-15 minutach, jeżeli czuła, że to nie jest to... Bo na przykład właśnie, wiesz, no nie ma tego flow, że ona coś pyta, że to jest po prostu jednostronne, albo że ona nie widzi tego, to no mówię bardzo grzecznie i tak z szacunkiem, że słuchaj, fajnie, że się zobaczyliśmy, ale to nie jest to, nie?
I dla mnie to jest jakby wyznacznik dobrego spotkania, że ja wracam i myślę sobie, o wow. Ale to było super. Chciałabym jeszcze raz, nie? I tak, wiesz, żeby to był taki... I tak to się zaczyna. Moi drodzy, tak to się zaczyna. Czy jak ty gdzieś tam przeglądałaś sobie tego Tindera Bubbla, czy jest duży odsetek? Nie, w sumie, co ja ciebie pytam? Bo mi się też zdarza raz na pięćdziesiąt lat wejść na Tindera i tam scrollować. Czemu raz na pięćdziesiąt? Ola! Dobra, może... No nie mam pięćdziesięciu lat, więc trochę częściej. Ale jak raz na jakiś czas mi się zdarzy wejść na tego Tindera zobaczyć, co dzisiaj jest w matrymonialnej ofercie warszawskiej, to mało jest osób, które mają takie zdjęcia, że tak zobaczysz, jak ta osoba wygląda. Wiesz, o co mi chodzi. Tak, tak, absolutnie. I w ogóle wydaje mi się, że jeszcze dziewczyny to są takie, że tam się ładnie zapozują i tak dalej.
Tak. Faceci zazwyczaj nie mają dużej ilości zdjęć. Ja trochę się nie odzywam, bo wiecie, no ja robiąc influencerkę, no to po prostu moja galeria zdjęć, to pęka w szwach, jeśli chodzi o zdjęcia mojej osoby. Ale faktycznie myślę sobie, że to może być problem, w szczególności dla mężczyzny, żeby stworzyć sobie taki reprezentatywny produkt. profil na Tinderze i są panowie, którzy przykładają do tego większą uwagę i umawiają się z tobą na sesję, żeby sobie zrobić specjalne zdjęcie na Tindera. Jak to wygląda? Kto się na to decyduje i jak często? Tak, słuchajcie, znaczy jak ja pierwszy raz dostałam zapytanie o to, to myślałam, że to jest jakaś... Jak to? W sensie, że sesja typowo pod to. I pamiętam, że to była osoba bardzo zorganizowana. Ona miała całą wizję, co będziemy robić. Czyli startujemy w jednym miejscu, jedziemy samochodem tu, tu, tu.
Tu będziemy w takim miejscu bardziej kulturalnym, tu idziemy do kawiarni. A to tak, żeby pokazać na przykład, czym ta osoba się zajmuje, co lubi, czy nie? Bardziej chodzi o to, żeby to był różnorodny materiał zdjęciowy. Czyli trochę takie przyłapanie... I ja to trochę rozumiem, no bo to, że my zrobimy portret i to będzie takie bardzo wystudiowane i takie reprezentatywne, no to jest jedno, ale wiesz, że to jest dzień ze mną, nie? Co robię? Widzę się w różnych sytuacjach, możesz mnie zobaczyć tu, tu i tu, że to są różne zdjęcia z różnych może okresów, nie? Że to też jest taki cel. No i faktycznie ta moja pierwsza sesja zdjęciowa na Tindera dokładnie tak wyglądała, że byliśmy w kilku miejscach, przebieraliśmy się, no prawie jak z tobą, Ola. Wiesz, tutaj... trochę bardziej, wiesz, luźno. Trochę jednak był garnitur też.
I ja sobie myślę, okej, czyli job well done. Oczywiście pytanie, jak jesteś osobą i to potem już działasz ty, ale to było dla mnie takie okej, ale super. to ja się bardzo cieszę. Może to jest wcale nie taka ciężka do zorganizowania strategia, jak gdzieś tam podbić swój profil na Tinderze. Tak, ale żeby zrobić to z głową, nie? Czyli nie przesadzamy z tym wizerunkiem, tylko idziemy, robimy naturalną sesję, myślę, że do tego trzeba mieć też odpowiedniego fotografa i I to płynie. Ja absolutnie. Już teraz mniej takich zdjęć robię, bo nie mam czasu na takie zdjęcia. Bo ja się pojawiłam po prostu. Dokładnie. Jest to też trochę rzeczywiście nie tyle co męczące, ale jednak super. Słuchasz dużo, w ogóle zawód fotografa ma to do siebie, że dużo słuchasz przy portretach i to czasem jest bardzo ciekawe, szczególnie jak spotykasz ludzi właśnie z różnych branż takich artystycznych, no to w ogóle wiesz, po prostu płynie, robisz zdjęcia 30 minut, a potem 3 godziny gadasz.
No to jesteśmy my trochę. Tak, dokładnie i to jest super, ja to bardzo lubię, natomiast jednak ten kontakt z człowiekiem i jak to są takie osoby, które przychodzą, one lubią się właśnie wygadać, opowiedzieć trochę o tej swojej sytuacji, to to już w pewnym momencie... kolejne spotkanie i masz tak, okej, ja wychodzę i potrzebuję odpocząć. Ale absolutnie miałam, ja miałam radochę z tych fot. Nie sądziłam. Myślałam, że zrobimy pierwszą i ja już potem nie będę tego robić. Więc bardzo, bardzo okej. I myślę, że polecam taką opcję. No bo na żywo się prezentujesz samemu, a tu możesz sobie trochę pomóc w takiej właśnie bardzo... No jednak w ten wizualny sposób, który jednak na Tinderze jest najważniejszym elementem. Tak, chociaż powiem ci szczerze, że jak ja byłam, nie wiem, może dlatego, że sama robię zdjęcia i aż tak do tego nie przywiązuję uwagi właśnie, że osoby, z którymi pisałam, miały średnie zdjęcia.
I ja do tej pory się dziwię. Że dałaś w prawo. Bo po tych zdjęciach nic nie było widać. Przyszedł na mnie oczywiście tekst, więc to jakby, że gdzieś tam te wartości tam jakby... Coś tam się spodobało. Tak, więc jakby to było to. Potem spotykam się z tą osobą na żywo i mówię wow, okej. Niesamowite. Więc myślę sobie, że dużo, dużo można sobie potencjalnych takich spotkań, randek mówić, jak się trochę zadba o swój profil. Nie wszyscy na to zwracają uwagę, ale myślę, że większość tak. Tak, w stu procentach. Dlatego ja właśnie powiedziałam, że według mnie ten Tinder obniża te standardy trochę, bo jak scrollujesz już pięćdziesiątą osobę... To masz takie, w sensie ja autentycznie mówię ze swojego po prostu doświadczenia, myślę, że mnóstwo dziewczyn się ze mną utożsami, że skróliesz te profile i masz tak jakby, wszyscy tam, nie wiem, wyglądają tak samo, albo nie wiem, co drugie to zdjęcie twojej klaty.
Czekamy na feedback, czy lubimy takie luźne rozmowy, czy jednak bardziej ustrukturyzowane. I dajcie znak, kto idzie na randkę. Mam nadzieję, że kogoś zmotywowałyśmy do tego, aby dać szansę może i na Tinderze, albo komuś na ulicy, jak do was podejdzie. Dokładnie, tak jest. Dobra, buziaki i do usłyszenia w kolejnym odcinku.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.