Mentionsy Mentionsy
Opowieści Różnej Treści
Opowieści Różnej Treści

O przyjaźni (feat. moja bff)

20.04.2021 ·53 min 36 s

W dzisiejszym odcinku GOŚĆ! Gość wyjątkowy, bo moja przyjaciółka Sandra, z którą rozmawiamy tak po prostu o naszej przyjaźni. Jak się poznałyśmy, co nas do siebie zbliżyło, co w sobie lubimy i czy kiedyś pokłóciłyśmy się o chłopaka. Dużo śmiechu, naszych inside joke'ów. Mamy nadzieję, że tym odcinkiem trochę Wam przybliżymy, jak ta nasza relacja się rozwijała i do czego w niej doszłyśmy.  Sandra --> https://www.instagram.com/heysanfrey/

Tak, wszyscy się bali strasznie. Tak, wtedy robiłyśmy jakieś facetime'y, jak myjemy kwiaty w wannie. Jest taki. To prawda. Natomiast też wydaje mi się to, o czym rozmawiałyśmy kiedyś tam, kilka tygodni temu chyba, że mamy mimo wszystko dosyć podobny tryb życia, mocno zdalny i taki jakby to powiedzieć, że Jesteśmy mocno niezależne i samodzielne, ale mimo wszystko wspólnie potrafimy stworzyć niesamowite rzeczy. Jezus Maria! Boże, to jest jakiś TED Talk tutaj normalnie. Nie, no tak. Kurczę, nie wiem co powiedzieć. Co Was do siebie zbliżyło? No tak, no pandemia. Zdecydowanie. I...

Jakieś x tutaj sobie wstawcie. Całokształt. Bo taka piękna znajomość. Nie ma jednego. Ja myślę, że może gdzieś po drodze się pojawią jakieś pojedyncze wisienki na torcie. One się pojawiają od jakiegoś czasu, coraz częściej w sumie. Kurde, nawet pójście na te sanki jak spadł śnieg i wspólne zjeżdżanie na nich, czy jakaś tam impreza, czy mysz u mnie w mieszkaniu. I łapanie jej, i to, że ja płakałam. I no tutaj ostatni wieczór. Nie wiem, czy powinnam o tym mówić. Ale już powiedziałam, bo nie wiecie, co się wydarzyło. Riboki. Tak, no my mamy... Jezus, my jesteśmy po prostu, Sandra, ikoniczne. Jakby tutaj nasza znajomość i te różne wydarzenia i przygody, które się wydarzają, to...

Och, dużo do mówić. Nie, ale najbardziej faktycznie wyjątkowe jest to, że my bardzo dużo zostawiamy dla siebie, że to nie jest na pokaz, tylko to są jakieś takie nasze wewnętrzne rzeczy i super. Tasiów, no ona się tu popłacze. Będzie pewien moment tego podcastu, że ja będę jej podawać chusteczkę, przysięgam Wam. No ja podawałam Tobie dwa dni temu. Coś za coś. Jest 50 na 50. I właśnie o to chodzi w prawdziwej przyjaźni. Sanderko, a powiedz Ty mi, moja droga, co my najbardziej w sobie lubimy? Jezu. Wszystko. Sandra to jest złota kobieta. Boże, weź, bo ktoś się zaraz jeszcze tu zakocha. Słuchajcie, szukamy kandydatów. Piszcie, dzwońcie. Jezus, nie, no nie. Ja w Oli bardzo doceniam taką ogromną szczerość i fakt, że to jest bardzo taka podobna w nas cecha, że my o tym często mówimy też, akcja-reakcja, cokolwiek się dzieje, my nie zostawiamy nic.

I to myślę, że też jest bardzo ważne. Ale jest dużo też takich różnic, nie wiem, nawet na takich prostych rzeczach jak, nie wiem, sposób ubierania się czy jakieś tam inne rzeczy. Tak, gdzie my jesteśmy bardzo różne. Tak. Ale żadnej z nas jakby nie przeszkadza, że standardowo nosi duże bluzy, a ja, nie wiem, od czasu do czasu noszę sobie jakąś spódniczkę albo coś w tym stylu. Pozwalam jej, naprawdę, przysięgam. Jezus, dzięki Ci, dzięki. My jesteśmy takie w ogóle bezproblemowe dziewczyny. No tylko czasem tam coś wiecie. Tylko czasem. Ale to nie wobec siebie nawzajem. No właśnie, to jest ten klucz tutaj. Ta kluczowa sprawa, że my nie wobec siebie. My problemowe wobec innych. No i dobrze, no. Tutaj nie ma problemu po drodze. A czy my miałyśmy kiedyś poważniejszą kłótnię? Nie miałyśmy. Nie. Nigdy. My nawet chyba mniejszej kłótni nigdy nie miałyśmy, tak mi się wydaje.

Ja nie wiem. Nawet przyjaźń na odległość. Co prawda, przez kilka miesięcy. Chociaż nasza przyjaźń nie była wtedy aż tak intensywna. Ja jestem ciekawa teraz. Jezus, to byłoby tak trudne. Byłoby bardzo trudne, gdyby któraś z nas na przykład wyjechała na kilka miesięcy teraz. My dzwoniłybyśmy do siebie codziennie. Nie, to by się skończyło tak, Sandra, ja to, nieważne, tutaj jakaś pandemia, nie interesuje mnie to, ja wsiadam w samolot, bo ja już nie mogę albo w drugą stronę. Ja przyjeżdżam i ja z tobą mieszkam, zostaję. Słuchaj, bo ja to stwierdziłam, zdalne nauczanie cały czas, to ja tutaj będę mieszkać teraz. Okej, dobra, będę pamiętać. Siedzi, totalnie, robimy to. Bo ktoś jeszcze zadał pytanie, czy miałyśmy okres, w którym mniej rozmawiałyśmy i jak wróciłyśmy do bliskiej relacji.

Wice versa, no. I my się, chyba byśmy się aż tak sobą wtedy nie zmęczyły, bo i tak już spędzamy tyle czasu razem, że... Jezus, słuchajcie, mamy taką aplikację, która nazywa się One Second a Day, gdzie dodajecie każdego dnia jedną sekundę jakiegoś filmiku. Czegoś, co się wydarzyło i tak dalej. Aplikacja jest fenomenalna, polecam i generalnie 10 na 10. Tak, super wspomnienia. Można sobie potem, nawet jak obejrzycie miesiąc wcześniej, co się wydarzyło, to macie takie, o Boże, ale super. Bo zapominacie o większości z tych rzeczy, jeśli to są jakieś tam takie powiedzmy mało ważne wydarzenia. No i to jest tak, że nagle z tych małych rzeczy robi się coś takiego super wyjątkowego i my na przykład w tej aplikacji czasami liczymy ile dni w danym miesiącu z osobą spędziłyśmy i zwykle to jest więcej niż 50% każdego miesiąca, także taka ciekawostka.

te związki, więzi, które tworzycie, no to jasne, każdy ma gdzieś tam jakieś takie swoje sekreciki, ale mimo wszystko wydaje mi się, że przyjaźń polega na tym, aby być ze sobą szczerym i mieć zaufanie do tej drugiej osoby po prostu. To też wszystko zależy na jakim etapie tej przyjaźni jesteście, bo jeżeli ona się dopiero gdzieś tam rozwija, no to jasne, ja nie wiem, nie będę krzyczeć do tej osoby, że coś tam, coś tam się stało, coś tam, coś tam, coś tam, bo też Budujecie sobie to zaufanie, nie? Tak, to są właśnie te levele tej przyjaźni. To jest taka gra. Tylko co się dzieje na końcu? Chodzicie razem z laską, dwie przez park siwe włosy i mówicie, a kiedyś to było? Jezus, mam nadzieję, że nas to czeka. Czekam na to. Ale co my będziemy wspominać, jak my mamy większość wspomnień wspólnych?

To też jest częsta. Albo ja myślę, o, Sandra mi nie odpisała. I nagle po dwóch sekundach wiadomość od Sandry. Czytamy sobie w myślach. Jezu, to jest w ogóle... Ja bym chciała jakieś badanie przeczytać. Czy to jest udowodnione jakoś, że faktycznie jak już jesteś z kimś tak długo i tak dużo razem spędzasz czasu, to takie rzeczy się po prostu naturalnie dzieją? Czy to jest jakaś taka, wiesz, kompatybilność? My jesteśmy jak sprzęt z Apple'a. Wszystko się ze sobą łączy. Ty MacBook, ja iPhone. Wow. I mamy wspólną chmurę tych pomysłów Twoich. Ja czasem coś tam dorzucę od siebie, jakieś pliki. No, fajnie. Niesamowite. Ja jestem jeszcze bardziej po tym podcaście podjarana tą naszą znajomością. Jezus Maria. Słuchajcie, za chwilę tutaj po uścisku dłoni prezesa, który się wydarzył, ale Wy tego nie widzieliście, my tu będziemy siedzieć i płakać.

Chciałabym powiedzieć wyjmuję, ale wyszło wykładam. Możesz wykładać, jak na uczelni. Wyciągam te słuchawki z uszu i mam takie, z czego Ty się śmiesz? No i ona mi pokazuje, ha, ha, ha, wracamy do roboty. I to też jest super, dlatego, że my po prostu szanujemy swój czas i to, co robimy nawzajem. Może też przez to, że robimy podobne rzeczy i rozumiemy potrzeby, ale to też jest taka fajna umiejętność, cecha że nie mamy z tym problemu. Nie mamy. Myślisz o tym, o czym ja myślę? Myślę, tak. No tak bywa. No bo my myślimy razem. Mamy jeden mózg, jedno ciało astralne. Teraz jeszcze jesteśmy kablami połączone ze sobą. Jezus, bliżej to chyba jeszcze nigdy nie byłyśmy tak bardzo. No nie wiem. Co to znaczy? Ja pomyślałam o tym, co mam na twarzy.

O Jezus! Ale to właśnie wtedy, może jak ja bym się tą ręką złapała, to wtedy byłybyśmy blisko. A tak to ja sobie poszłam. Ale jakbyśmy poleciały razem. Dobra, słuchajcie, ja Wam o tym powiem, bo i tak wszyscy się o tym dowiedzą. Rozciąłam sobie nos. Słuchajcie, tańczyłyśmy razem. Teach me how to love. To jest w ogóle idealna piosenka. Nasza jedna chyba z ulubionych takich tutaj związanych z naszą relacją. I ja się po prostu na sekundę obróciłam i w tym czasie... Poplątały mi się nogi. Tak, Sandra się gdzieś tam potknęła i poleciała. Może rozwaliła, to jest za dużo powiedziane. Przeciąłam sobie nos. Tak, no ja byłam taka, w ogóle jakbyście zobaczyli moją reakcję, ja byłam na początku przerażenie w oczach, później przez 10 sekund trochę tak cisnę sobie bekę, że w ogóle co się wydarzyło, no ale później przerażenie wróciło.

Ja byłam taka... Jezusu, jakieś plastry, chusteczki, krew jej leci. Bo ta leży na ziemi i ciśnie bekę, czyli ja, bo ja taką właśnie osobą jestem, coś się stanie, ja się z tego śmieję, nawet jeżeli rozetnę sobie nos. A wiecie, jakby to jest w ogóle taki dosyć big deal, bo ja jakby jednak pracuję twarzą przede wszystkim. Gdyby coś mi się stało na ręku, wszystko jedno, ale na nosie, no ciekawa sprawa. No i co? Tam jakaś krew, jakieś coś tam. To na pewno będzie jedno z naszych ulubionych wspomnień. No tak, no. Zobaczymy, czy będzie potem blizna, bo wtedy to w ogóle jest już udokumentowane na zawsze. Będziesz opowiadać, o, tutaj wiecie, co się stało z tym nosem? Wiecie, skąd ta blizna? A ja się wtrącam, o, słuchajcie! To się wydarzyło, kiedy pewnego wieczoru stwierdziliśmy, a, zatańczymy wspólnie do naszej ulubionej piosenki Shana Mendesa.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.