Jak odnaleźć siebie i swoją pasję?
Odcinek, w którym nie ukrywam, gadam trochę o sobie. Opowiadam Wam historię, jak odnalazłam swoją pasję, jak ona moją pasją być przestała... oraz jak później znowu do niej wróciłam. Dzielę się moimi przemyśleniami związanymi z próbowaniem nowości, znajdywaniem i kontynuowaniem zainteresowań oraz presją społeczeństwa, że każdy musi robić w pytę interesujących rzeczy, bo inaczej będziesz po prostu nudny. Odcinek powstał przy współpracy z Totalizatorem sportowym www.wielkiechwile.pl
Cześć, dzień dobry, z tej strony Ola, witam Was serdecznie w kolejnym odcinku podcastu opowieści różnej treści. Na początku chciałabym zrobić dosyć taki powiedziałabym dramatyczny wstęp, bo zaraz autentycznie, ja zaraz przejdę jakieś załamanie nerwowe i przejdę się do moich sąsiadów, bo ich pies... Od dwóch godzin szczeka nieprzerwanie i dawałam mu tak wiecie co 10 minut, kolejne 10 minut, aby się uspokoił i tak już od dwóch godzin i on cały czas szczeka. To jest jakieś fatum, bo zawsze gdy ja chcę nagrać odcinek podcastu, to coś musi być nie tak. jak nieszczekający pies, to na przykład sąsiad, który decyduje się akurat w tym momencie wiercić w ścianie, którą ze mną dzieli.
Będziemy mówić o pasjach, a Totalizator Sportowy jest partnerem głównym 18. edycji konkursu Chopinowskiego. No bo jak możecie się spodziewać, ja tutaj będę Wam mówić o mojej pasji. którą jest gra na fortepianie. Nie spodziewałam się przez 9 lat mojej działalności w internecie, że to takie właśnie moje zwykłe granie na fortepianie kiedyś się do czegoś przyda, przyda się do czegoś właśnie, co robię w internecie, a właśnie ta moja pasja, ta moja gra zaowocowała tą współpracą, no i jak możecie przypuszczać, no to dla mnie jest to jakieś po prostu spełnienie marzeń, no bo słuchajcie, mówimy o konkursie Chopinowskim, a wszyscy wiemy, a jak nie, to ja Wam zaraz powiem, że Ola kocha Chopina.
Półtora tygodnia temu byłam na konkursie, nie, co ja gadam, na koncercie inauguracyjnym, konkurs Chopinowski i słuchajcie, to co się tam działo, Boże, to było tak piękne. Ja zdałam sobie sprawę z tego, że ja zatęskniłam za takimi koncertami, za koncertami muzyki klasycznej i poszłam tam z moim kolegą, który jakby nie za bardzo siedzi w tym temacie, nie do końca się interesuje muzyką. klasyczną i dla niego to też było tak ogromne wydarzenie, pełne takiej klasy, wdzięku, pasji, muzyki, wszystkiego, cudowne uczucie i naprawdę polecam Wam przynajmniej ten raz w życiu się wybrać na jakiś taki koncert, czy to fortepianowy, czy jakiś symfoniczny, jest to niesamowite przeżycie.
które pobudza jakieś takie Wasze zmysły, o których nawet nie do końca mieliście pojęcie. Dobra, wracam do istoty tego odcinka. Płyniemy do brzegu, ale mam nadzieję, że nie do tego brzegu, w którym mieszkałam przez 19 lat. Dla tych, którzy nie wiedzą o co chodzi, brzeg to moje rodzinne miasto. Okej, tak jak już Wam wspomniałam, odcinek ten powstaje przy współpracy z Totalizatorem Sportowym, który jest największym mecenasem sportu i kultury w Polsce i mocno chcę zaznaczyć słowo kultury, bo myślę, że większość z Was kojarzy go głównie ze sportem, a na rozwój tych dwóch dziedzin, czyli... i sportu, i kultury zostało od, czekajcie, tutaj sobie zapisałam w moich notatkach, od 1994 roku przekazane ponad 16,5 miliarda złotych?
utalentowani pianiści. Dla zainteresowanych podlinkuję Wam w opisie stronę związaną z jubileuszem 65-lecia Totalizatora, ponieważ na niej możecie się dowiedzieć więcej o jego działaniach, a Was też dodatkowo zapraszam na mojego Instagrama oraz YouTube'a, ponieważ tam będę się dzielić z Wami relacją z trzeciego etapu konkursu oraz z jego finału, czyli takiej najważniejszej części tej... koronacji najwybitniejszego pianisty. Zobaczymy, kto nim zostanie w tym roku. Ja jestem mocno podekscytowana i mam nadzieję, że Wy również razem ze mną będziecie w tym uczestniczyć. Dobra, cofnijmy się teraz do 2006 roku, kiedy tak naprawdę zaczęła się tam moja historia z grą na fortepianie, ponieważ gra na fortepianie trochę z automatu
Ja tego nie pamiętam, ale rodzice twierdzą, że faktycznie było mi dosyć smutno, ale jakoś tam pogodziłam się z faktem, że chyba jednak nie jest mi pisana przyszłość muzyczna. Przyszedł 1 września, ja zaczęłam szkołę podstawową i po południu do mojej mamy dzwoni telefon. A w telefonie pani dyrektor szkoły muzycznej z zapytaniem, dlaczego mnie nie było na rozpoczęciu roku szkolnego. Więc moja mama mówi, no jak to nie było, dziecko się nie dostało, to dlatego jej nie było. A się okazało, że ja się dostałam i się w ogóle dostałam z pierwszego miejsca na liście, co było dla mnie takim dużym osiągnięciem, tym bardziej, że ja nigdy jakoś nie przejawiałam chyba zbytnio talentu muzycznego.
Główną rzeczą, która się tutaj wydarzyła, było to, że edukacja zabiła we mnie pasję. I to jest stwierdzenie, które ja już słyszałam wielokrotnie i z którym ja niestety się zgodzę, ponieważ realizowanie podstawy programowej sprawiło, że mi z roku na rok coraz bardziej odechciewało się grać na instrumencie. W tamtym czasie zaczęła się również rozwijać moja działalność na YouTubie oraz jakaś taka potrzeba i pragnienie robienia rzeczy po swojemu i dla siebie, bo to też właśnie umożliwiał mi YouTube, a nie szkoła muzyczna, gdzie kazano mi grać Bacha, którego nienawidziłam. No ale taka była podstawa programowa i trzeba było ją realizować.
Niemniej jednak, choć na początku ta moja działalność na YouTubie była moim hobby, była moją taką pasją i zainteresowaniem, bo ja to robiłam dla fanów, to jednak z roku na rok to zaczęło się stawać moją pracą, tak po prostu, bo ja zaczęłam zarabiać z tego pieniądze i brakowało mi czegoś takiego, co byłoby moim stuprocentowym hobby. I zawsze miałam taki problem, to w ogóle doskwierało mi przez wiele, wiele lat, jak byłam właśnie w liceum czy później na początku studiów, że gdy ktoś pytał mnie, ja słuchajcie zaraz ukatrupię tego psa, ile można szczekać. Ten pies szczeka już czwartą godzinę. Wcześniej nie było mnie w domu, więc nie wiem, czy wtedy szczekał, ale wydaje mi się to wielce prawdopodobne.
Dobrze, ja muszę być oazą spokoju. Wdech, wydech i lecimy dalej z odcinkiem podcastu. Doskwierało mi to, że nie miałam pasji, że gdy ktoś pytał mnie, czy mam jakieś hobby, to ja nie wiedziałam, co odpowiedzieć, ponieważ działalność w mediach społecznościowych... była moją pracą, to nie było takie, wiecie, moje hobby, to była moja praca, bo ja zarabiałam z tego pieniądze i choć sprawiała mi to przyjemność i dawało mi satysfakcję, to jednak była tam ta część taka materialna i że pewne gdzieś tam jakieś moje działania mimo wszystko były umotywowane pieniędzmi. Ja sobie tak żyłam, egzystowałam, zdarzało mi się próbować jakichś nowych rzeczy, ale nic mnie w stu procentach nie jarało, nie było dla mnie taką zajawką i przełom nastąpił, gdy zaczęła się ulubiona przez wszystkich pandemia.
Ja mieszkając sama, jeszcze na tych zajęciach zdalnych, mnie powoli zaczął trafiać tak zwany szlak. Ja nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. I wtedy tak na poważnie zaczęłam myśleć o powrocie do pianina, mimo tego, że już wtedy miałam pięcioletnią przerwę. Ja podczas tego okresu, mi się zdarzyło kilkukrotnie gdzieś zagrać przypadkowo na jakimś fortepianie i zawsze było to jakąś taką radością dla mnie, takim wspomnieniem z tego dzieciństwa i z tych lat, które spędziłam w szkole muzycznej. I tak wracałam do tego bardzo ciepło, miało to specjalne miejsce w moim serduszku.
i który okazał się, że jest wspaniałym nauczycielem i świetnie się dogadujemy i już od tego roku współpracujemy i rozwijamy te moje fortepianowe, pianistyczne umiejętności. Dla mnie gra na pianinie jest czynnością, z którą wiąże się to, że tam zawsze będzie można coś zrobić lepiej. Zawsze jest coś do poprawy, zawsze jest pole do rozwoju. Tam nie ma żadnej górnej granicy. Tam zawsze można coś jeszcze ulepszyć i mi się to bardzo podoba. I dodatkowo też traktuję pianino jako takie pewnego rodzaju narzędzie do przelewania na nie swoich emocji, do przelewania emocji na klawisze i myślę, że Potwierdzi to większość osób grających na instrumencie, że instrumenty właśnie troszkę tak działają, że one pozwalają nam uwolnić te emocje, jakieś smutki oraz żale, które leżą nam na sercu i to bardzo pomaga, gdy macie jakiś gorszy okres w swoim życiu.
Zastanawiałam się, jaki powinien być główny przekaz tego odcinka, jak już poruszamy tę kwestię poszukiwania pasji i ten, który wymyśliłam, powiem Wam, jest trochę słaby pod tym względem, że jest taki, że każdy Wam to powie, ale wydaje mi się, że coś w tym jednak jest. warto się przełamać, aby próbować nowych rzeczy i nie bać się nowego. To jest właśnie ten przekaz. Kołcz Ola, pozdrawiam. Na pewno warto zaznaczyć, że w rozwijaniu pasji ważne jest wsparcie i w dzieciństwie zdecydowanie dużą rolę odgrywają rodzice czy np. nauczyciele, którzy pomagają odkrywać Wasze talenty i ukierunkowują Was
w Waszym działaniu. Natomiast w dorosłym życiu to jest już bardziej taka osobista determinacja i konsekwentność. Choć nie ukrywajmy, że dobrze jest mieć wsparcie naszych bliskich, ale z drugiej strony należy pamiętać, aby nie dać się zmanipulować przede wszystkim naszym rodzicom, bo to jest chyba najczęstszy case, że nasi rodzice mają jakieś swoje niespełnione marzenia albo uważają, że to, co im kiedyś sprawiało radość, będzie sprawiać radość Wam. Dla przykładu, Chopin od małego był otoczony muzyką i jego tata grał na flecie i skrzypcach, matka śpiewała, grała na fortepianie, więc trochę było wiadomo, że on na pewno też pójdzie w tym kierunku muzycznym. No i poszedł.
Wszystko super. Mając 7 lat napisał swojego pierwszego Poloneza, co jest w ogóle dla mnie jakimś niewiarygodnym wydarzeniem, że będąc tak małym berbeciem on już komponował swoje pierwsze utwory. No ale znalazł tę pasję bardzo za młodu, bardzo za młodu mając 7 lat. No i też gdzieś tam na pewno ogromny wpływ mieli na niego jego rodzice. Ale tak nie musi być z Wami. Jeśli nie znajdziecie pasji w wieku 7 lat albo nie pójdziecie na medycynę, mimo tego, że Wasi rodzice bardzo chcieli, abyście tam poszli, to to nie oznacza, że nie będziecie już czuli w życiu żadnej satysfakcji ani spełnienia. Ja zanim wróciłam do fortepianu, to gdy zaczęłam być pełnoletnia, zaczęłam się przełamywać i przekonywać do próbowania nowych rzeczy, bo wcześniej byłam taka troszkę zdystansowana, niepewna, nieufna, ale stwierdziłam, że będę stawiać takie małe kroki.
I najpierw były jakieś wyjazdy za granicę, ponieważ chciałam się nauczyć języka angielskiego i to... Było gdzieś tam dla mnie pewnego rodzaju hobby. Później złapałam bakcyl do niemieckiego, którym też byłam mocno zainteresowana przez półtora roku. W tym roku zapisałam się na zajęcia High Heels, gdzie w ogóle ja z tańcem nigdy nie miałam do czynienia. W wakacje spróbowałam windsurfingu, teraz chodzę na tenisa, a zimą chciałabym się nauczyć jazdy na nartach. Jak możecie zauważyć, większość z tych aktywności są to aktywności jednoosobowe, ponieważ ja w tym temacie jestem mocno indywidualistką i bardzo cenię sobie taką niezależność i samodzielność. Natomiast wracając do tematu próbowania tych wielu rzeczy, ktoś mógłby powiedzieć...
Pieniądze dają możliwości. Ale to nie jest tak, że bez pieniędzy to Wy niczego nie jesteście w stanie zrobić. Ja na przykład mam taką znajomą, która chodzi na darmowe warsztaty z ceramiki. A wydaje mi się, że w ogóle ceramika to może być zarąbista zajawka dla kogoś. Ta sama znajoma chodzi też na darmowe zajęcia teatralne do jakiegoś chyba domu kultury. więc super, że są instytucje czy np. miasto albo urząd, które dofinansowują takie aktywności. Jeśli chcecie spróbować nowych rzeczy, to brak pieniędzy nie powinien być dla Was wymówką, bo to nie zawsze jest problem.
Często ludziom się po prostu nie chce. Z ludźmi, którzy mają pasję lub kilka jakichś fajnych zajawek, case jest jeszcze taki, że to jest po prostu sexy. I taka osoba automatycznie staje się dla nas interesującą personą, ponieważ my wiemy, że możemy z nią porozmawiać na wiele tematów. I to jest dla mnie taka główna motywacja, że ja się chwytam tak jakichś różnych rzeczy, różnych zajawek i próbuję tych nowych rzeczy, no bo właśnie chcę na ich temat zdobywać wiedzę, doświadczenie i później móc się tą wiedzą czy doświadczeniem wymienić w rozmowie z jakimś tam randomowym człowiekiem, którego poznam, ale po prostu będę wiedziała, że znajdziemy przynajmniej jakiś jeden wspólny grunt.
Mimo tego wszystkiego, co dotychczas już Wam powiedziałam w tym odcinku, bardzo chciałabym, aby wybrzmiało to, że posiadanie pasji to nie jest jakaś rzecz konieczna i żebyście w ogóle nie czuli... Żadnej presji, abyście przede wszystkim nie nakładali sami na siebie presji, że musicie mieć jakieś hobby. Ja, jak już Wam powiedziałam, przez wiele lat, gdy działałam na YouTubie, nie miałam czegoś takiego, co nazwałabym pasją. To przyszło dopiero... taka powiedzmy nowa, stara pasja, którą okazał się być dla mnie fortepian, ale nie uważam, aby wtedy to jakoś ujmowało mojej osobie, bo w tamtym czasie miałam do zaoferowania inne, również wartościowe rzeczy.
umiejętność ta jest dosyć wyjątkowa i nie tak często spotykana. Bo jeśli nie obracacie się w środowisku osób ze szkoły muzycznej, to prawdopodobnie nie znacie aż tak wielu osób, które posiadają umiejętność gry na instrumencie. No i to jest super, bo można się wyróżnić w tłumie, w szczególności jeśli to hobby już gdzieś tam dopracowaliście i faktycznie można się tym pochwalić. Ja wiem, że może to trochę miał taki wydźwięk, że trzeba sobie znaleźć coś nietuzinkowego, coś, czego inni ludzie nie robią lub na temat czego nie mają pojęcia, ale to nie o to w tym chodzi. Chodzi o to, abyście znaleźli w czymś radość, taką stuprocentową radość, no bo na koniec dnia to jest właśnie najważniejsze, abyście odczuwali tę satysfakcję i aby cała ta czynność była dla Was takim oderwaniem się
Już tak na samo zakończenie, ponieważ odcinek wyszedł całkiem długi, nie spodziewałam się, że będzie on aż tak długi. Chciałam się z Wami podzielić taką jedną myślą, która trochę mi tutaj nie pasuje na ten koniec, ale akurat przyszła mi do głowy, że dla mnie w ogóle zarabianie pieniędzy i praca... jest ogromną motywacją do tego, aby później te pieniądze wydawać na rozwijanie siebie, wydawać na jakieś nowe zainteresowania, nowe aktywności, zajawki, bo tak jak już Wam powiedziałam, to jest inwestycja w siebie, inwestycja we mnie. akurat w tym przypadku. No i dla mnie ta inwestycja jest tą najbardziej wartościową. Słuchajcie moi drodzy, to koniec.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Odcinek, w którym nie ukrywam, gadam trochę o sobie. Opowiadam Wam historię, jak odnalazłam swoją pasję, jak ona moją pasją być przestała... oraz jak później znowu do niej wróciłam. Dzielę się moimi przemyśleniami związanymi z próbowaniem nowości, znajdywaniem i kontynuowaniem zainteresowań oraz presją społeczeństwa, że każdy musi robić w pytę interesujących rzeczy, bo inaczej będziesz po prostu nudny.
Odcinek powstał przy współpracy z Totalizatorem sportowym
www.wielkiechwile.pl