Onet Rano. Goście: Arłukowicz, Miernicka, Severski, Tarczyński CAŁY ODCINEK
#płatnawspółpraca | Zapraszamy na środowe "Onet Rano.", w którym gośćmi Dominiki Długosz będą: Bartosz Arłukowicz, europoseł, Koalicja Obywatelska; Magdalena Miernicka, Polska Zbrojna; Vincent V. Severski, były oficer wywiadu; Piotr Tarczyński, amerykanista, pisarz. W części "Onet Rano. #WIEM" gościem Odety Moro będzie Jacek Rozwadowski, Prezes Zarządu w Enel-Med.
W ogóle ja jestem zachwycona tym tematem. Jeszcze słowo o książkach, zgadzam się całkowicie z tą opinią, że to jest oddech od social mediów, sam obserwuję u siebie to zjawisko, że naprawdę wyłączam telefon po to, żeby poczytać. Nie wiem czy czytała pani kiedyśkolwiek książkę taką, której pani jeszcze nie skończyła, a już wie, że pani, że będzie ją czytała drugi raz, bo ja na przykład teraz taką czytam. To są Budenbruckowie, Mana. Dostało mi ze 200 stron, ale już wiem, że muszę przeczytać jeszcze raz, bo to jak Man pisze, albo Ósme życie, nie wiem czy Pani czytała, to gruzińska pisarka, której nie pamiętam nazwiska, ale Ósme życie, dwutomowa, piękna powieść, wspaniała książka. Mam takie książki o których teraz czytałam je jako osoba znacznie młodsza ale teraz wiem, że je przeczytam jeszcze raz dlatego, że wtedy po prostu ich nie zrozumiałam, że byłam za młoda, za głupia, za różne rzeczy żeby je zrozumieć i wiem, że je przeczytam teraz po raz kolejny bo zostawiły we mnie coś ale nie do końca chyba zrozumiałam co, ale musimy niestety do rzeczy bardzo.
I to trzeba wyjaśnić absolutnie. Tak jak nie da się udawać, że nie ma nazwiska Donalda Trumpa w tych dokumentach, tak pada tam również nazwisko Billa Clintona i Hillary Clinton. Padają nazwiska ludzi z każdej strony sceny politycznej. I tak ma pan rację. To był ich świadomy wybór, że brali udział w imprezach u Epstina na wyspie czy tam w domu, że mieli świadomość jak te imprezy wyglądają, bo Elon Musk pytał kiedy chcą najostrzejsze imprezy u ciebie w jednym z maili, więc wszyscy mieli tego świadomość. Tylko co my możemy z tym zrobić? My jako społeczność międzynarodowa.
I doktor Grzesiowski, w mojej ocenie, mam nadzieję, że podjął działania w tej sprawie, bo jeśli jedynym antidotum na to ma być wyrzucenie konsultanta krajowego, no to ja muszę zachować pewien dystans do tego rozwiązania. No to ja też, pan zaczął, pani weźle, od tego, że się znamy trochę i rozmawiamy ze sobą o polityce już od bardzo wielu lat, to ja tylko chciałam podsumować tą wypowiedź, że był pan niezwykle delikatny w swoim ostatnim zdaniu. Bartosz Arłukowicz, europoseł. Europoseł Koalicji Obywatelskiej był pierwszym gościem Onet Rano. Dziękuję panie pośle bardzo serdecznie za wizytę, wirtualną wizytę w naszym studio Onet Rano. I teraz proszę państwa zmieniamy temat, porozmawiamy o bezpieczeństwie i porozmawiamy o programie SAFE.
I tak stanęłam, przepraszam, centralnie na pasach i teraz ojojo. Dzisiaj nie najłatwiejsze warunki. Nie, nie jest łatwo. Myślałam, że tu się przesuwa do przodu, a się nie przesuwało. W każdym razie... Lista jest utajniona, znamy szczegóły, znamy obszary. Wiemy, że chyba 26 projektów dotyczyło samej Tarczy Wschód. Jakiś czas temu, nie tak dawno, poznaliśmy jeden z nich, chodzi o ten system SAN. I wiemy, że tych inwestycji tam będzie więcej. Natomiast jeśli chodzi, kto tutaj zarobi, kto otrzyma pieniądze. No oczywiście, tak duże kwoty, no jest to biznes, ktoś zarobi. Ponieważ nie znamy tych projektów, ciężko mówić kto, mówimy cały czas o polskim przemyśle. Wiadomo, że warunek był taki, żeby większość pieniędzy pozostawała w Europie.
Rozmawiamy z Ukrainą, rozmawiamy o przekazaniu migów, a w zamian oczekujemy technologii. Ukraina ma, jeśli chodzi o rozwiązania dronowe i antydronowe, więc Ukraina ma olbrzymie doświadczenie, jeśli chodzi o ten rodzaj działań. Więc nic dziwnego, że my chcemy się od niej uczyć, bo ma to przetestowane w praktyce. No ale to też nie jest takie oczywiste co otrzymamy. Pani redaktor, czym jest ten program SAN? Bo pani o nim wspomniała, on chyba będzie kosztował około 15 miliardów złotych netto. Tak, 15 miliardów złotych. O co chodzi? Program SAN, popularnie nazywany systemem dronowym, antydronowym. Wojsko mówi, że jest to jedna z warstw naszej obrony przeciwlotniczej.
No i widzieliśmy jakie też były skutki, tak? Jeden z domów został zniszczony. Tak, no już nie mówiąc o kosztach, już nie mówiąc o tym, ile ta cała operacja kosztowała. Dzięki temu, że zyskujemy ten system SAN, to jest 700 pojazdów, które zostanie wyposażonych w różnego rodzaju uzbrojenie, umożliwiające neutralizację różnego rodzaju celów. Tutaj się przewija chyba we wszystkich mediach nasz potwór z Tarnowa, czyli karabin, który umożliwia Potwór z Tarnowa. Tak, szybkostrzelność 3000 strzałów na minutę. Potwór z Tarnowa, przecudne, nie słyszałam o potworze z Tarnowa. Tak, polska produkcja. Do tego dojdą oczywiście również inne środki rażenia, m.in. armata SU-35.
Co ciekawe, była ona dotychczas wykorzystywana na okrętach marynarki wojennej, teraz zostanie osadzona na polskim podwoziu firmy Jelcz. I będzie mogła być wykorzystywana w tym systemie SAN, do tego dojdzie rozwiązanie z Norwegii. Arłukowicz, Miernicka, Severski, Tarczyński, Długos, Dominika, Rozwadowski, Długos, Dominika, Rozwadowski, Długos, Dominika, Rozwadowski, Ale i rozumiem również, że to nie jest tak, że jak już to wszystko kupimy, to już nasze wojska już na zawsze mamy spokój.
Zaśmiał się pan ze mnie tak pogardliwie, że poczułam, że powiedziałam straszną głupotę. Absolutnie nie, ale jest pewien taki stereotyp, który panuje. Takie przekonanie, że sukces jest wtedy, kiedy nie dowiadujemy się o tym, że był szpieg, został przewerbowany. Pracował dla nas latami. Do pewnego stopnia to prawda i rzeczywiście można się zastanowić nad i takim rozwiązaniem, bo w tym wypadku bezpieczeństwo państwa jest najważniejsze i możemy zastosować różne metody, ale trzeba pamiętać o jednej sprawie fundamentalnej. Szpieg to jest przestępca. Więc człowiek, który łamie prawo, naraża nasz kraj na niebezpieczeństwo obywateli.
No to trochę stoi to, czy pracowników służb obcych, to trochę stoi w sprzeczności z tym, co pan powiedział przed chwilą. No bo to też są szpiedzy, tak? Rozumiem, że to są obywatele obcych krajów i zapewne mają również paszporty dyplomatyczne, bo to bardzo często idzie w parze. Ale nie zatrzymujemy ich, nie wydalamy, tylko patrzymy co robią, tak? To wszystko zależy od konkretnej sytuacji, tego się nie da tak zdefiniować zero-jedynkowo. Mamy tutaj manual i postępujemy tak w przypadku śpiega. Dokładnie, każdy przypadek jest inny, ale przecież możemy mieć do czynienia z sytuacją taką, że po prostu nasz kontrwywiad był w stanie odtworzyć jego kontakty.
Wie pan co, ja o to pytam dlatego, że też od lat, Ja nie wiem dlaczego tak jest. Może dlatego, że za mało wiemy o tych służbach. Ale generalnie rzecz biorąc mam wrażenie, że jest w Polsce przekonanie, że polskie służby nie są najlepiej przeszkolone. Że zmiany polityczne dotykają polskich służb tak często i tak głęboko, że po prostu nie ma czasu. Na wyszkolenie, przygotowanie ludzi na regularne badania, na regularne sprawdzenia. Dlatego pytam, czy my jesteśmy gotowi na te wszystkie wyzwania, których jest nagromadzenie? Czy my możemy ufać, że nasze służby po prostu ochronią nasze inwestycje, ochronią naszą infrastrukturę krytyczną i znajdą tych wszystkich ruskich szpiegów?
To znaczy lista z nazwiskami pod tytułem, a to osoby zamieszane w preceder podofilski, którym udostępniałem moją wyspę. Podpisano Epstein i oto mamy listę 500 osób. Czegoś takiego nie ma i nigdy nie było. To był jakiś skrót myślowy, którego niestety używali różni ludzie, czasem na własną zgubę, dlatego że o liście Epsteina mówił sam Trump i mówili ludzie z otoczenia Donalda Trumpa, że oto lista Epsteina jest, że zostanie ujawniona. Prokuratorka Generalna, czyli Ministerka Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych, Pam Bondi, też mówiła, że ma taką listę. To nie była prawda, bo nie ma takiej listy. To co jest, no to są rzeczywiście osoby w to zamieszane, tylko że w tych trzech milionach akt, które mamy na razie ujawnione, są zarówno osoby, które rzeczywiście latały na wyspę Epsteina i zarówno się z nim spotykały i są być może w to zamieszane lub na pewno zamieszane, jak i osoby, które zamieszały się w to jakoś zupełnie przypadkiem, bo zostały na przykład wspomniane w jakimś mailu kogoś do kogoś.
I oczywiście istnieje pewne ryzyko, że to będzie podobnie jak z tą listą Wilsteina, to znaczy, że samo znalezienie się w tych trzech milionach dokumentów jest kompromitujące. Z drugiej strony są osoby, które będą się w ten sposób bronić i mówiły, no ja je tam znalazłem zupełnie przez przypadek, bo po prostu ktoś o mnie wspomniał w jakimś mailu, a ja nic z tym nie miałem wspólnego, co też nie będzie prawdą. No koniec rzędem temu, kto będzie w stanie to rzeczywiście w jakiś spójny sposób opracować i tym się powinny zająć. Wymiar sprawiedliwości i organy ścigania. Tymczasem Departament Sprawiedliwości w administracji Trumpa niechętnie się tym zajmuje z oczywistych względów, także dlatego, że w tych aktach, i to nie przypadkiem, znalazły się osoby, z którymi Trump jest blisko i sam Trump. Więc to jest rzecz, która nigdzie nie odchodzi, wręcz przeciwnie, myślę, że z każdą kolejnym ujawnieniem kolejnych dokumentów temat będzie wracać i prawdę mówiąc nie wydaje mi się, że ta sprawa zaginęła jeszcze przez wiele, wiele lat.
Nie wiem, czy on naprawdę uważał, że ma taką kontrolę nad swoimi zwolennikami, że jak im powie... Właściwie w poprzedniej swojej kadencji mówił, że jakby nawet wyszedł na ulicę i zastrzelił. A to mówił w wyborach jeszcze. I zastrzelił kogoś, to nic by mu się nie stało, bo ludzie go kochają, więc może po prostu miał takie przeświadczenie. Być może takie miał przeświadczenie, no ale na własną szkodę jakby z prawą Epstina grał i teraz to wraca i mu szkodzi. Ale, Nie uważam, że on jest zupełnie teflonowy, to znaczy bardzo długo był, ale to jest, jak się okazuje, chyba kryptonit Donalda Trumpa, by użyć porównania z Supermana, to znaczy ta rzecz, która faktycznie mu szkodzi, ale właśnie dlatego, że sam nią grał i to jest rzecz ważna dla jego zwolenników. Donald Trump sam stworzył trochę sprawę Pstina jako Names mentioned.
Już nie chcę przytaczać wyników tych badań, Bo trochę bym spojlerował, ale rzeczywiście powodem, jednym z głównych powodów jest strach przed diagnozą. Trochę to irracjonalne, wydawałoby się irracjonalny powód, ale jednocześnie jak nam bliski, jak wyjrzymy w samych siebie. Ja też tutaj nie chcę występować w roli mentora, bo Jako prezes Enel-Medu mam dosyć uprzywilejowaną pozycję, jeśli chodzi o badania i dostęp do tych badań, ale sam też nie jestem wzorem zachowań profilaktycznych. Więc nie dystansuję się od tej obawy, która wydaje się irracjonalna, no bo przecież jeżeli się boimy profilaktyki, no to co dopiero, jeżeli się spóźnimy z tą diagnozą.
My musimy przerwać to błędne koło, żeby po prostu nie łapać w centrach onkologii tych osób, które już zgłaszają się za późno. Zastanawiam się, co na nas najbardziej działa. Czy działają właśnie takie akcje, bo wspomniał pan o różowej wstążce, czy o akcji Movember, ale są też ludzkie historie. I potem, jak popatrzymy na te statystyki i zastanowimy się, czy też porozmawiamy z naszymi bliskimi, to wydaje mi się, że każdy z nas w swojej okolicy ma kogoś, kto choruje. Przynajmniej na wyciągnięcie ręki. Nie mówię, że to jest najbliższa rodzina, Po którą można z łatwością sięgnąć. Czy na nas działają takie akcje dobrze? Czy na nas działają te ludzkie przykłady? Że jeżeli zobaczymy, że obok jest sąsiadka, albo kuzyn, albo szwagier, który choruje, to wtedy jest to mobilizacja do badania.
Od tego powinniśmy zacząć. Czy takie wyławianie jest w ogóle możliwe? Czy Polaków można przekonać? Widzi pan szansę, że my byśmy chcieli, tylko czasami coś nas krępuje? Czy ten brak Pociągniętej dłoni, tak jak pan powiedział, jest głównym powodem braku profilaktyki. Powodem mojej wizyty jest tutaj właśnie otwarcie przez Onet Centrum Zdrowia i Profilaktyki Onkologicznej, czyli wszystkie te pytania, które pani mi zadaje, przerobiliśmy tutaj w naszej organizacji i stwierdziliśmy, że warto podać tę rękę. Czyli stworzyć taki ośrodek, który w jednym miejscu po prostu skupia całe możliwości diagnostyki obrazowej, diagnostyki laboratoryjnej, doświadczonych onkologów, radiologów i zaproponować w trybie ambulatoryjnym, co też jest ważne, bo szpital nam się źle kojarzy, a w trybie ambulatoryjnym, gdzie nie musimy się przebierać w szpitalną piżamkę, tylko po prostu jesteśmy w pomieszczeniu, które mamy do dyspozycji na południa,
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Centrum Zdrowia i Profilaktyki Onkologicznej startuje 4 lutego. Więcej jakościowego dziennikarstwa znajdziesz w aplikacji Onet Audio.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Centrum Zdrowia i Profilaktyki Onkologicznej startuje 4 lutego. Więcej jakościowego dziennikarstwa znajdziesz w aplikacji Onet Audio."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
#płatnawspółpraca | Zapraszamy na środowe "Onet Rano.", w którym gośćmi Dominiki Długosz będą: Bartosz Arłukowicz, europoseł, Koalicja Obywatelska; Magdalena Miernicka, Polska Zbrojna; Vincent V. Severski, były oficer wywiadu; Piotr Tarczyński, amerykanista, pisarz. W części "Onet Rano. #WIEM" gościem Odety Moro będzie Jacek Rozwadowski, Prezes Zarządu w Enel-Med.