Onet Rano. Goście: Arłukowicz, Gadzała, Belina-Brzozowski, Kuna CAŁY ODCINEK
W poniedziałek w "Onet Rano." przywita się Dominika Długosz, której gośćmi będą: Bartosz Arłukowicz, europoseł KO; Łukasz Gadzała, Onet; Jakub Belina-Brzozowski, Polska Misja Medyczna; Eliza Kuna, adwokatka. W części "Onet Rano. WIEM" gościem Marcina Zawady będzie: Marcin Wyrwał, Onet.
Więc będziemy też o tym dzisiaj rozmawiać, tak jak Państwu zapowiedziałam. To jest zdjęcie ilustrujące właśnie ten tekst, matka na rękach z jej niepełnosprawnym synem. Obok duży tekst stop nowym wydatkom. Donald Tusk pierwszy raz powiedział, że budżet ma problem, że jest dług, wysoki deficyt i że nie można dalej wprowadzać nowych wydatków. Na razie nie ma mowy o cięciach. Jest mowa właśnie o tym, że nowych wydatków nie będzie. Dalej w Gazecie Wyborczej. Proszę Państwa, szczerze mówiąc, z przyjemnością przeczytałam sobie te książki dobre na lato.
Lista książek na lato przygotowanych. Niektóre to są pozycje dość leciwe. Zawsze mnie to zaskakuje, że w książkach na lato są pozycje typu paragraf 22. To jest klasyka taka. czy Mistrzy Małgorzata. Ale ja bym państwu chętnie poleciła Demona Copperheada. To bardzo fajna książka o współczesnej Ameryce. Trochę David Copperfield. Zresztą zbieżność tytułu jest nieprzypadkowa. Ciekawe, co państwo lubią czytać latem. Bo ja na przykład kryminały. Ja latem czytam wyłącznie kryminały. Tak, żeby trochę oderwać się od rzeczywistości. Ordo Iuris żąda przesłuchania Hołowni. To sobie spokło się tych słów Szymona Hołownia, o których państwu mówiłam.
To jest Rzeczpospolita, coś mi tu wypada z tej gazety, proszę Państwa, jakoś tak nie mogę jej chwycić. I jeszcze mamy dziennik, gazetę prawną. Unia pokazała Ukrainie pazury. Zdecydowana reakcja brukselskich instytucji zaskoczyła Załęskiego i zmusiła go do ustępstw. Czwartek okaże się, jak daleko idących. Kolejne rozmowy Ukrainy z Unią Europejską. Zdaje się, że również do Ukrainy dotarło, że droga do NATO i Unii nie jest tak szybka, jak wszystkim się w obliczu wojny w Ukrainie wydawało. Wizja rządu bez uśmiechu. Polska rozpoczęła proces zastępowania formalnie nadal obowiązującej strategii Mateusza Morawieckiego i przyjęła wizję rozwoju na kolejne 25 lat.
Ale rząd Donalda Tuska nowym dokumentem się nie chwali. Odpowiedzialny za jego stworzenie resort traktuje go jedynie jako przystawkę przed głównym daniem planem na najbliższą dekadę. Co ja państwu mogę powiedzieć? Robienie w polskiej polityce planów na 25 lat albo na najbliższą dekadę, to jest jakiś żart i to mało śmieszne w dodatku. Nic jeszcze w polskiej polityce nie wydarzało się dłużej niż przez 4 lata. Ostatni raz, jak coś się wydarzyło, to rzeczywiście był wspólny plan wejścia do NATO i Unii Europejskiej. Po wejściu do Unii Europejskiej, który nastąpił 20 lat temu, w polskiej polityce żadnych długofalowych planów już nie było. Więc naprawdę... Może rządy by się zajęły wypełnianiem obietnic, które złożyły w kampaniach wyborczych, zamiast planami na dziesięciolecia, bo i to im nie wychodzi za specjalnie.
W związku z tym mapy zapotrzebowania zdrowotnego, wie pani redaktor, ja mogę bez końca, tylko nie wiem, ile mamy czasu. No dobrze to mamy czas natomiast na to żeby mi pan powiedział co pan w ogóle myśli o tej rekonstrukcji czy pana zdaniem to jest gabinet wojenny jak mówi o tym bardzo wielu polityków również koalicji obywatelskiej czy to jest czy Donald Tusk ma świadomość. że Jarosław Kaczyński po pierwsze jest w tej chwili w znacznie lepszej formie politycznej i nie tylko politycznej niż był jeszcze chwilę temu i szykuje się na wojnę, czy Donald Tusk po prostu chce dotrwać do 2027 roku do wyborów? Ja mam dość długie doświadczenie koalicyjne, rządowe, pracy w Platformie Obywatelskiej, pracy z Donaldem Tuskiem.
że udaje jej się utrzymać prymat, zatrzymać sojuszników i pokonać tych rywalów. No tak, to jest sytuacja, która była jeszcze jakiś czas temu. A w tej chwili Donald Trump tam, gdzie Ameryka szukała sojuszników, znajduje wrogów. To jest kwestia o tyle skomplikowana, że Trump rzeczywiście nie ma takiego podejścia do sojuszników jak poprzednia administrację. Trump bardzo nie lubi Europejczyków, Trump kłóci się regularnie z Japończykami, z Koreańczykami z południa, więc to jest zupełnie inne podejście. Natomiast Trump ostro występuje przeciwko Chinom, które uważa, podobnie jak uważał Biden zresztą, za największe zagrożenie dla Ameryki.
I Trump wbrew temu, co zapowiadał jeszcze w kampanii, nie rozwiązał, nie zakończył wojny na Ukrainie. O Trumpie często się mówi, że jest bardziej prorosyjski niż proukraiński. I na pewno... Są sygnały które świadczą o tym, że Trumpowi bardziej zależy na tym żeby jak najszybciej zakończyć wojnę, pomijając warunki na jakich ona się zakończy to znaczy Trump nie jest tak proukraiński jak jak Biden, natomiast, trudno, przekonywać, że Trump jest, politykiem który wchodzi w sojusz z Rosją na przykład trzeba pamiętać, że tutaj Chiny są jednak dużo bardziej związane z Rosją i,
I dwa to, że te wysiłki są całkowicie chaotyczne, a przede wszystkim Trump nie rozumie przyczyn tej wojny i nie rozumie jak głęboko one leżą i że to wcale nie jest 24 godziny, to nie jest miesiąc, tylko tutaj trzeba intensywnej pracy. która pozwoliłaby zakończyć te wojny, powołania na przykład zespołu ze strony amerykańskiej. Natomiast u Trumpa jedzie jeden wysłannik, jedzie drugi wysłannik. To jest taka dyplomacja, a nóż się uda. Tutaj nie ma takiej regularnej, solidnej pracy. Ofensywy dyplomatycznej. Powiedz mi, ale jak to się w ogóle stało, że mamy Donalda Trumpa? Stany Zjednoczone były jednak miejscem
Tak samo ta polityka oddziaływała silnie w samych Stanach Zjednoczonych. Kiedy Amerykanie wchodzili do Afganistanu w 2001 roku, w 2003 do Iraku, to prezydent Bush Junior cieszył się bardzo dużą popularnością. Amerykanie popierali jego politykę. Natomiast to, że Amerykanom się tam nie udało, że ponieśli tam klęski, że musieli się stamtąd wycofać, nawet jeżeli po długich latach, to sprawiło, że Amerykanie zaczęli być zmęczeni tą polityką, że... Zobaczyli, że, przynajmniej tak odczuwali, że kolejna administracja, administracja Busha, a nawet administracja Obamy, bardziej zajmują się tym, co dzieje się za granicą, bardziej zajmują się promowaniem demokracji, wolnego handlu na świecie.
Te płace nie rosły tak naprawdę. Więc ludzie nie odczuwali, żeby żyło im się lepiej. I o ile Obama w 2008 roku przyszedł i powiedział, że on błędy liberalizmu naprawi jednak liberalizmem, tak Trump już tutaj w 2015-2016 roku nie miał żadnych skrupułów, żeby powiedzieć, że ten cały liberalizm jest zły. Nie tylko ten liberalny internacjonalizm właśnie, który zakłada promowanie wolnego handlu, demokracji na świecie jest zły, ale że ten liberalizm w kraju też jest zły i że może czas zaproponować alternatywę. Bardzo wiele osób to kupiło. W 2016 Trump co prawda nie dostał większości głosów, ale wygrał w kolegium elektorskim. Natomiast już w 2024 on dostał 14 milionów więcej głosów niż w 2016 roku.
No dobrze, tylko na razie mamy do czynienia głównie z wizją, dlatego że to zwykłe życie Amerykanów, ono się nie poprawiło przez pół roku. Trump nie tylko nie zakończył wojny w Ukrainie, Trump nie obniżył cen jajek. Oczywiście tych jajek używając metaforycznie. Tak, to prawda. I jeżeli popatrzymy na pierwszą kadencję Trumpa, to rzeczywiście nie ma tutaj powodów dla przeciętnego człowieka, żeby być tak entuzjastycznie nastawionym do tego, co Trump zrobił, jeżeli chodzi o gospodarkę. Natomiast Amerykanie w 2024 roku uznali, że... porównali, czy żyło im się lepiej za Bajdena, czy lepiej żyło im się za Trumpa. No i wyszło im, że jednak lepiej żyło im się za Trumpa. No tak, on to zresztą przez całą kampanię powtarzał, ile mogłeś kupić za 20 dolarów w czasie, kiedy ja rządziłem, a ile za Bajdena.
To jest dziesięcioro dzieci dziennie. To jest niewyobrażalne. Ja wiem, że pytania, co możemy z tym zrobić, to są pytania z kosmosu, ale ta sytuacja naprawdę wymaga reakcji świata. No tak, te przerwy humanitarne to jest jakiś minimalny krok naprzód. To one będą obowiązywać, jeżeli dobrze pamiętam, między 10 a 20 lokalnego czasu. Natomiast wtedy taka przerwa humanitarna była i tak 60 osób zniknęło. że w strefie gazy ponad 60 osób zginęło. Więc to nie jest tak, że te strefy humanitarne zatrzymują w jakiś sposób te działania wojenne. Zginęły też osoby, które szukały pomocy, szły do tych punktów pomocowych.
Ja powtórzę moje absolutnie banalne pytanie co możemy zrobić. W tej chwili, jeżeli chodzi o realne możliwości pomocy na miejscu, są one bardzo ograniczone. My akurat rzeczywiście jesteśmy w stanie wysyłać tam lekarzy i zawsze nasze misje tam na miejscu można też wesprzeć z Polski. Natomiast mówię ograniczone, bo na przykład ci lekarze nie mogą wwieźć ze sobą nawet podręcznej apteczki, to znaczy leki idą osobną drogą, sprzęt medyczny jest osobą drogą. Wysyłacie tam lekarza, który jecie... Jak on ze swoimi kompetencjami i on na miejscu korzysta z tego co co tam na miejscu jest czyli no de facto w przypadku szpitala bo powtarzam to jest w środku szpitala to jest medycyna pola walki w ramach budynku szpitala ponieważ tam nie ma często nici chirurgicznych tam jak pani rektor wspomniała nie ma środków przeciwbólowych.
Czyli jakby oni odchodzą od ważnych i potrzebnych zabiegów. Mówimy tutaj cały czas o zabiegach tylko takich potrzebnych natychmiastowo, bo oczywiście planowe zabiegi, leczenie chorób przewlekłych. to oczywiście całkowicie tego nie ma. Więc w ogóle o tym, ile osób pośrednio, mówimy o 60 tysięcy ofiar po stronie palestyńskiej w tej chwili, oczywiście to jest liczba prawdopodobnie cały czas zaniżona, bo Lancet szacuje, że realna liczba ofiar będzie około 40% wyższa, co najmniej. Natomiast tutaj cały czas nie liczymy ofiar pośrednich, czyli ofiar, które umierają chociażby z powodu tego, że nie ma w tej chwili działającej onkologii w strefie gazy. Choroby przewlekłe nie są w ogóle w tej chwili właściwie leczone. No dobrze, czyli jednym z pierwszych działań jest nie tyle okna humanitarne, co przywrócenie pomocy humanitarnej, tak?
Polskich lekarzy w ogóle nam nic nie ma my wysłamy jordańskich lekarzy, jordańskich lekarzy dlaczego dlatego, że oni znają język znają kontekst lokalny więc ja są tam na miejscu najskuteczniejsi to jest to są lekarze z którymi współpracowaliśmy zresztą pomagając syryjskim uchodźcom wcześniej, natomiast, no w tej chwili mamy dostęp do tego jednego szpitala w Dary al-balah, No oczywiście jeżeli, jeżeli będziemy mieli więcej środków to być może będziemy w stanie wysyłać ich więcej też też do innych szpitali na razie na razie jestem w stanie robić właśnie to No oczywiście też myślimy o działaniach długofalowych tylko. Jak wspomniałem już wcześniej jesteśmy wielu zawsze takim naszym znakiem charakterystycznym jest
Więc kiedy słyszymy o tej skali amputacji na miejscu, od razu myślimy o wprowadzeniu programu protezowania dla tych osób, ale w tej chwili po prostu nie ma szans tego robić, tak na miejscu mówiąc wprost. Natomiast jeżeli by to stałe zawieszenie broni nastąpiło, to na pewno chcielibyśmy protezować osoby, dzieci, dorosłych, którzy stracili kończyny w tej wojnie. No tak, ale to też jest procedura chyba nie taka prosta, prawda? Oczywiście. Nie da się jej tam przeprowadzić. Nie, no w tej chwili nie ma zupełnie na to szans. To naprawdę muszą nastąpić do tego odpowiednie warunki, czy zawieszenie broni. No tak naprawdę infrastruktura w tej chwili też jest zliczona. Pamiętajmy, że w tej chwili według takiego oddziału satelitarnego ONZ
I też nie wiadomo, a propos planów politycznych, nie wiadomo, czy Palestyńczycy tam na miejscu będą, ponieważ wiemy o tym, że i ze strony polityków Stanów Zjednoczonych, i ze strony polityków Syrena padało już wprost, że... że najchętniej to niby palestyńczyków stamtąd wysiedli. Więc co się wydarzy? No oczywiście społeczność międzynarodowa bardzo przeciwko temu protestuje, więc mam nadzieję, że to się realnie nie wydarzy. Natomiast wiemy, że protesty społeczności międzynarodowej jak na razie w przypadku strefy gazy szczególnego efektu nie miały. Macie jakąś stronę internetową albo coś, bo powiedział pan, że można wesprzeć polską misję medyczną, a jak ją można wesprzeć? Oczywiście www.pmm.org.pl, zapraszamy i zachęcamy do wsparcia naszych działań. Tam wszystko napisane? Wszystko jest napisane, tak jest. Co zrobić i numer konta. Dokładnie, tak jest, wszystkie dane. Super, bardzo serdecznie panu dziękuję, Jakub Belinarzowski, Polska Misja Medyczna był gościem w naszym mobilnym studiu Onet Rano i ostatni gość dzisiejszego poranka, pani Eliza Kuna, adwokatka.
U nas w Polsce tego nie ma. I nawet ta publikacja Ministerstwa Sprawiedliwości, która się pojawiła bodajże w czwartek, o tej tabeli, ona też nie miała stanowić źródła obowiązującego prawa. Tylko to była taka wytyczna? Tak jest. To miała być wytyczna dla sędziów, dla mediatorów, dla rodziców. Natomiast to był po prostu falstart i horrendalna pomyłka z racji tego, że po pierwsze w dużej mierze te kwoty były oderwane od rzeczywistości. Po drugie okazało się, że nikt nie zauważył, że są tam wpisane kwoty brutto zarobków. I od tej kwoty wyliczano alimenty. Po trzecie, te alimenty nie były skalowalne, jeżeli chodzi o ilość dzieci. Ja nie mogę, wie pani co, mnie to zawsze ręce opadają na coś takiego. Ja słyszę coś takiego i mi od razu ja sobie myślę, no, ach, dobra.
No i okazywało się, że to jednak już właściwie zostaje mi pół pensji na przeżycie. Ale to jeszcze było w miarę zgodne, powiedzmy, z tym, co orzekają sądy. Natomiast w przypadku dwójki czy trójki dzieci, no to okazywało się, że już ten rodzic zobowiązany nie ma już nawet minimum socjalnego zabezpieczonego, żeby żeby żyć i móc się utrzymać. Dobrze, że ministerstwo rozpoczęło dyskusję na ten temat. Problem z alimentami jest w Polsce. Naprawdę też nie ma co udawać, że alimenty są w Polsce ściągane, że są na wysokim poziomie i że właściwie każde dziecko, jak ma zasądzone alimenty, to je dostaje w takiej kwocie, w jakiej powinno dostawać. Tak i jeszcze teraz muszę powiedzieć o tym, że to nie był pierwszy raz pomysł z tabelą alimentacyjną w Polsce i może sama siebie zaskoczę i panią redaktor, że pochwalę tutaj rząd Ziobry, w sensie ministerstwo Ziobry, które miało pomysł, który był lepszym pomysłem, to znaczy pomysł tak zwanych alimentów natychmiastowych, które miały oscylować powiedzmy, no to było 6-7 lat temu jak to było dyskutowane, w granicach około 900 tysiąca złotych,
które miały być takimi alimentami jakby pierwszego rzutu i jednymi dla wszystkich, niezależnymi od dochodu. I jaki był wtedy zamysł? Zamysł był taki, że jakby matki, bo najczęściej matki wychowują dzieci, składają taki pozew do sądu i jakby to jest kwota, którą dostają jakby z założenia. I teraz, jeśli ojciec się z nią nie zgadza lub jeśli matka się z nią nie zgadza, no to wtedy mogą wnosić o przeprowadzenie normalnego procesu w takim normalnym trybie, rozprawa, przesłuchania, faktury i tak dalej. Natomiast ten pomysł był o tyle dobry, że taka przeciętna kwota alimentów, szczególnie w środowiskach mniejszych miast czy wsi, czy osób, powiedzmy, przeciętnie zarabiających, byłaby, myślę, że na dzisiejsze pieniądze, po tych wszystkich inflacyjnych podwyżkach, to pewnie byłaby kwota między 1300-1500 zł, to byłaby kwota w miarę uśredniona i ona by faktycznie odkorkowała sądy.
Bo jaki był zamysł Ministerstwa Sprawiedliwości teraz i tego poprzedniego wtedy? Otóż zamysł był taki, żeby wyrzucić z sądów te procesy, które są zupełnie niepotrzebne. Ktoś składa pozew, czeka 6 miesięcy na rozprawę, jest przesłuchanie, trzeba ściągać PIT, zaświadczenia o zarobkach, a na koniec dnia właściwie doświadczeni sędziowie lub doświadczeni adwokaci rodzinni mogą z zamkniętymi oczami powiedzieć z dokładnością do 200 zł, jakie te alimenty będą. I chodziło o to z tymi tabelami, żeby w jakiś sposób te procesy, które są przewidywalne, wyrzucić z sądów, a tym sposobem udrożnić postępowania rodzinne w ważniejszych sprawach. No, wydaje się, że to ma ręce i nogi. To ma ręce i nogi. Natomiast jak u nas często bywa z dobrymi pomysłami, to właśnie dobrymi chęciami piekło było wybrukowane i okazało się, że niestety ktoś w ogóle tego nie przemyślał.
No i ostatni projekt ministra Bodnara to były te tabele alimentacyjne w czwartek, a w piątek minister Żurek już się z tego wycofywał. W związku z tym ponoć ministerstwo będzie pracowało nad poprawieniem tych tabel. Tam jeszcze była jedna rzecz, którą niestety... Może odnetto. Przede wszystkim rozróżniamy brutto odnetto, proszę państwa. Ja wiem, prezes Jarosław Kasiński nie odróżnia, ale można by się spodziewać, że resorty odróżniają. Tak myślę, przy czym oczywiście nie jest to łatwe w Polsce, podczas gdy mamy wiele osób na śmieciówkach, na działalnościach gospodarczych, ale mimo wszystko w jakiś sposób... Jezu, pani mecenas, ja wiecznie słyszę, że coś w Polsce nie jest łatwe. No akurat w Polsce nie jest łatwe. No wszędzie na świecie się da, a w Polsce to akurat nie jest łatwe. Natomiast to, co się stało teraz, spowoduje dwa efekty. Pierwsze to uciekanie jeszcze w większym stopniu rodziców płacących alimenty w szarą strefę, jeżeli tak faktycznie będzie ta tabela wyglądała.
Także koncepcja jest dziwna. Rozpoczęła ona faktycznie dyskusję na temat alimentów. Natomiast no niestety pomysł się trochę nie udał. Potem jeszcze bardzo uważnie śledziłam teraz przez ten weekend media społecznościowe Ministerstwa Sprawiedliwości, więc były najpierw wyjaśnienia do tabel, potem wyjaśnienia do wyjaśnień, a potem wycofanie do wyjaśnień. A potem zapomnijmy. Pani mecenas, to znaczy dochodzimy do momentu, że tak, powiedziała pani, że Ziobro rzeczywiście miał kilka dobrych pomysłów dotyczących alimentów i to jakoś był jasny punkt tej pracy tamtego ministerstwa, ale powiedziała pani, to było 7 lat temu. Teraz jest pomysł kolejny. i wciąż nie ma. O co chodzi?
na przykład zakładając działalność gospodarczą na siebie albo w jakiś sposób pomagając mu uciec z majątkiem, nie patrząc jakoś tak krótkowzrocznie i często okazuje się, ja mam na przykład takie całe patchworki klientów, to znaczy najpierw przychodzi do mnie pierwsza żona tego mężczyzny, a potem po pięciu czy po dziesięciu latach przychodzi jego druga partnerka, z którą ma dziecko i okazuje się, że postąpił niestety ten rodzic dokładnie tak samo, w jaki sposób postąpił w stosunku do swojego pierwszego dziecka. Natomiast to, o czym pani redaktor powiedziała, czyli że parę pomysłów poprzedniego rządu było dobre, na pewno dobrym pomysłem było zaostrzenie jednak procedur karnych w tym aspekcie. I to nie jest też tak, żeby była jasność, że ci ojcowie z automatu idą do więzienia. Natomiast jaka jest praktyka? Jeżeli jest należność powyżej trzech miesięcy niezapłacona, matka może złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Ja myślę, że w ogóle alimenty z tabeli i jakaś kwota z założenia dla wielu rodzin rozwiązałaby ten problem. I wiele spraw sądu by wypadło i w tym momencie sędziowie zaczęliby się zajmować naprawdę sprawami, gdzie są potrzebni. Adopcje, pijanie rodzice, piecza zastępcza. To są rzeczy, które naprawdę wymagają pilnych interwencji i większość sporów o pieniądze by wyszła, natomiast zostałyby w sądach sprawy w skrajnych sytuacjach, czyli alimenty bardzo wysokie u ludzi bardzo zamożnych, gdzie generalnie jest tak, że... Z reguły te sprawy kończą się ugodą, ale być może tam jest potrzeba, żeby sąd to rozstrzygnął, bo to jest sytuacja nietypowa. Lub skrajne sytuacje in minus, czyli na przykład kiedy ojciec jest w jakimś drastycznym położeniu.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W poniedziałek w "Onet Rano." przywita się Dominika Długosz, której gośćmi będą: Bartosz Arłukowicz, europoseł KO; Łukasz Gadzała, Onet; Jakub Belina-Brzozowski, Polska Misja Medyczna; Eliza Kuna, adwokatka. W części "Onet Rano. WIEM" gościem Marcina Zawady będzie: Marcin Wyrwał, Onet.