Onet Opinie - Tomczyk
Kamil Dziubka rozmawia z Cezarym Tomczykiem.
Bo ja oprócz tego, że ministerstwo w końcu przyznało, że mieliśmy do czynienia z takim incydentem lotniczym, To oczekuje przede wszystkim działania od Ministerstwa Obrony Narodowej. A jakiego działania, pan się spodziewa? Wiemy, co się stało w Przewodowie. Wiemy, co się stało pod Bydgoszczą. Wiemy, że przez 5 miesięcy pod Bydgoszczą leżała rakieta, która była zdolna przenosić ładunki nuklearne. Nikt jej nie szukał. I znalazła ją kobieta, która jechała na koniu w lesie. Nie wiadomo, czy to była tylko jedna rakieta. Nie wiadomo. I szczerze mówiąc, no jednak oczekiwałbym, Najprościej rzecz ujmując, jakiegokolwiek działania. A w tej sprawie wiemy na 100%, że przez 5 miesięcy nie było żadnego działania. No bo skoro nie wiedział prezydent, przynajmniej tak twierdzi, nie wiedział premier, przynajmniej tak twierdzi, i nie wiedział minister obrony, no to znaczy, że polskie państwo w swoim najważniejszym wymiarze, czyli rządu, ministerstwa obrony i urzędu prezydenta, w tej sprawie nie zrobiło nic.
Nawet nie sam incydent, bo to jest jedna rzecz, ale reakcja, brak reakcji, kłamstwa, to jest ośmieszenie państwa polskiego, bo oni z jednej strony zbudowali na granicy mur, A z drugiej strony jakoś chyba nie pomyśleli, że coś może nad murem przelecieć albo pod murem się przedostać, bo na granicy z Niemcami codziennie melduje się kilkadziesiąt lub kilkaset osób, które twierdzą, że przeszły przez zieloną granicę. Niemcy zgodnie z prawem unijnym zawracają potem tych ludzi do Polski. Czyli mamy sytuację, mur jest niszczelny, I mamy sytuację tych śmigłowców, które latały sobie nad Białą Wieżą, ludzie robili im zdjęcia, a Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej było ślepe, głuche i uważało, że nic się nie stało. No właśnie, a czy pan się zgadza z Radosławem Sikorskim, który w TOK FM powiedział, że ten śmigłowiec czy śmigłowce należało zestrzelić?
W tej sytuacji? No w tej sytuacji na pewno nie byłbym tak pochopny w sądach, dlatego że brakuje mi w tej sprawie wiedzy. W tej sprawie musi zawsze podjąć decyzję głównodowodzący. Uważam, że w tej sprawie też mamy bardzo wątłe procedury na wypadek W, na wypadek zagrożenia, na wypadek wojny. To nie zostało niestety w polskim systemie zmienione i myślę, że byłoby to bardzo trudne. Czy Pan uważa, że Radosław Sikorski, mówiąc tak kolokwialnie, palnął głupotę? Nie, rozumiem jego podejście, przede wszystkim jego doświadczenie jako ministra obrony narodowej. Ja bym przede wszystkim chciał, żeby natychmiast te śmigłowce były wykryte. Natychmiast, żeby pojawiła się tam para naszych myśliwców, która przecież stacjonuje i w ciągu...
12, 14 minut z jakiegokolwiek miejsca w kraju para F-16 jest w stanie dolecieć na granicę Polski. 3 minuty te śmigłowce były na terenie Polski. Tak, ale to jest kwestia decyzji i kwestia tego, dlaczego nie ma śmigłowców bojowych w tak kluczowym miejscu, które wiadomo, że jest narażone na tę sytuację. Więc rozumiem zdanie Radosława Sikorskiego. Ja nie wiem, czy byłbym skłonny powiedzieć coś takiego, bo to jest zawsze decyzja ostateczna. My nie wiemy, czy te śmigłowce wleciały na 47 sekund, robiąc po prostu z polskiego ministra obrony narodowej bałwana, czy było jakieś realne zagrożenie. Ja tego nie wiem, bo nie mam tych danych, więc nie chciałbym, żebyśmy w programie w Onecie oferowali tak poważne wyroki.
Natomiast reakcja państwa polskiego powinna być zdecydowana. Tam powinny być śmigłowce bojowe, powinna być poderwana para Myśliwców nie wiadomo w takiej sytuacji, czy nie jest jakaś szykowana akcja przeciwko Polsce, czy nie jest to planowany jakiś desant, jakaś akcja hybrydowa, jakieś odwrócenie uwagi. Jeżeli dzisiaj polski premier robi sobie zdjęcia na granicy, I przyjeżdża Kaczyński, robią tam całą tą szopkę, a potem przylatują śmigłowce, dodajmy, z czerwoną gwiazdą. I widzimy to na zdjęciach Polaków, którzy robią zdjęcia telefonem. To też kompromitacja państwa i Ministerstwa Obrony. Wspomniał pan wcześniej o przesmyku suwalskim. Dzisiaj premier Mateusz Morawiecki spotkał się właśnie tam z prezydentem Litwy, Gitanasem Nausedą. Swoją drogą, nie wiem, czy prezydent Litwy zdaje sobie sprawę, że bierze udział w kampanii wyborczej w Polsce aktualnie, ponieważ premier Morawiecki, stojąc obok Gitanasa Nausedy, powiedział dzisiaj tak, że Łukaszenka, czyli prezydent Białorusi,
To jest cytat z Mateusza Morawieckiego. Nie tak dawno temu powiedział, że liczy na zmianę władzy w Polsce, że się pojawi Tusk, że będzie człowiek, z którym będzie się mógł dogadać. Nie wiem, szanowni państwo, drodzy rodacy, czy to dobrze, że Łukaszenka widzi w panu Tusku swojego ewentualnego rozmówcę? To jest też przykład dla Morawieckiego, czego nie robić. Bo jeżeli Morawiecki albo jakikolwiek inny polityk będzie de facto wykorzystywał słowa naszego wroga w tej chwili, czyli albo Białorusi, albo Rosji, przeciwko innym politykom w Polsce, to to jest katastrofa. Bo to jest dzisiaj przez taką wypowiedź Morawiecki próbuje zrównać polityków w Polsce z jednej, drugiej, trzeciej partii na przykład z kimś takim jak Łukaszenko.
Katastrofa. Umówmy się tak, że... A pan czuje, że taka wajcha została tam przełożona? Zaraz odpowiem, tylko chciałbym jedną rzecz panu powiedzieć, bo to jest tak. W normalnym kraju komunikacja rządu wynika z polityki, którą rząd proponuje i uprawia. Czyli na przykład decydujemy o tym, że naszym strategicznym partnerem jest Unia Europejska i NATO i funkcja komunikacyjna rządu idzie w tym kierunku. W Polsce jest dokładnie odwrotnie. Czyli polityka wewnętrzna, albo inaczej, każda polityka, czyli polityka zagraniczna, wewnętrzna, jakakolwiek inna, jest funkcją propagandy. Tak jest w Polsce. Oni są w stanie z szatanem się dogadać.
Oni są w stanie poświęcić nasze stosunki z Ukrainą. Oni są w stanie nawet wywołać jakieś niepokoje i rozruchy społeczne tylko w imię propagandy i tego, żeby móc wyświetlić coś na spocie wyborczym. Jeżeli pyta pan, czy są w stanie poświęcić nasze stosunki z Ukrainą i to, co zostało wypracowane przez dwa lata przez cały polski naród, nie mam żadnych wątpliwości, że są w stanie to poświęcić i być może dzisiaj taka decyzja została podjęta, bo to jest... Wie pan, co to jest? Oni dzisiaj próbują się z jednej strony wzajemnie wspierać, a z drugiej strony konkurować z Konfederacją. Dzisiaj PiS robi de facto to samo, co Konfederacja. Konfederacja buduje sobie poparcie również na, tak mówiąc oglądnie, sceptycznym stosunku do Ukrainy.
To przejdźmy do spraw... Ale wie pan, jakie to jest w ogóle piekielne zagrożenie dla Polski? Być może jest tak, że Prawa i Sprawiedliwość myśli, dobrze, to dzisiaj pogramy trochę na nucia antyukraińskie, a potem wrócimy do relacji z Ukrainą. Panu się wydaje, że to jest możliwe? No wie pan co, tylko jakby słowa wypowiedziane teraz, w tak kluczowym momencie, one na zawsze zostaną. Przecież one będą rezonować przez całe dziesięciolecia później i w Ukrainie i w ogóle w naszej relacji. Czy pan sobie wyobraża, że na przykład poważny kraj, taki jak Stany Zjednoczone, Ameryki Północnej, są w stanie podporządkować pod propagandę, nawet w kampanii wyborczej, Relacje z jakimś konkretnym krajem, który jest jego strategicznym sojusznikiem, wydaje mi się to nieprawdopodobne, żeby nagle z kraju, który jest dla nas strategicznym partnerem, robić strategicznego przeciwnika, uważać, że relacje między Polską a Ukrainą są złe.
Wobec tego wszystkiego, co się stało, wobec tego, co dał każdy Polak i każda Polka narodowi ukraińskiemu, przecież to jest zaprzepaszczenie gigantycznej szansy na pojednanie między narodami. Tylko w imię kampanii wyborczej. To jest po prostu, wie pan co, to nie jest polityka. W żaden sposób. I nie można tego w żaden sposób usprawiedliwiać. To jest po prostu taka bezczelność, myślenie tylko o sobie. Podporządkowanie wszystkiego propagandzie w imię jakiegoś takiego celu, który mam nadzieję, że i tak się nie zliści. To przejdźmy jeszcze do kampanii wyborczej w Polsce. Czy pan uważa, że ewentualny rozpad trzeciej drogi, czyli Sojuszu Polski 2050 i PSL, to jest zagrożenie dla całej opozycji? Chyba, że was ewentualnie by to cieszyło.
Nie, nie, na pewno nie. Ja życzę trzeciej drodze jak najlepiej i dlatego tak zareagowałem, bo ja po prostu uważam, że tam się wszystko dobrze skończy. Uważam, że Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz się porozumieją. I dojdzie do tej koalicji i ona zostanie wdrożona w życie. Ja sobie po prostu nie wyobrażam innego scenariusza. Dzisiaj każda kłótnia na opozycji, każda taka sytuacja jakiegoś rozwarstwienia, zbudowania jakiejś niepewności działa na szkodę tego obozu opozycyjnego, który mam nadzieję będzie obozem rządowym w przyszłości. Trochę tego nie rozumiem. Ale też akceptuję, że różnego rodzaju różnice z nami się zdarzają. A jeżeli by się rozpadli ewentualnie? Czy widzi pan miejsce dla polityków PSL-u?
Ja w ogóle nie rozpatruję i nie rozpatrujemy w ogóle takich scenariuszy, bo każdy taki komentarz powodowałby jakieś dodatkowe niejasności pomiędzy tymi partiami. Ja uważam, że... Pan wyklucza taki scenariusz? Ja uważam, że w ogóle się na ten temat nie wypowiadamy. Ja w ogóle tego scenariusza nie widzę. Ja uważam, że jest tak, że chciałbym, żeby wszystko po stronie tej trzeciej drogi skończyło się jak najlepiej. Nie ma już czasu, mamy za chwilę ogłoszone wybory przez prezydenta Dudę i to jest najlepszy moment, żeby budować listy, budować kampanię wyborczą, iść w kierunku zwycięskich wyborów, a nie się dzisiaj spierać. Proszę powiedzieć, bo mało coś o programie ostatnio, właśnie więcej o tych personalnych przepychankach.
Czy Platforma Koalicja Obywatelska szykuje jeszcze na jesień jakąś bombę programową przed wyborami? Będziemy na pewno pokazywać kilka takich dużych elementów programowych. Coś, czego jeszcze nie słyszeliśmy? Tak, pokazywaliśmy babciowe, pokazywaliśmy kwestie polityki mieszkaniowej i raz na kilka tygodni pokazujemy coś nowego. Tak jak pan powiedział, ostatnio było bardzo dużo polityki, ale to nie było związanej polityki z nami, tylko raczej z tą trzecią drogą. I to też jest taki... Taki drogowskaz moim zdaniem, który pokazuje, że za każdym razem, kiedy my się zajmujemy sobą albo jakaś partia zajmuje się sobą, to jest bardzo mało czasu w tej przestrzeni publicznej, żeby zajmować się nimi. Dlatego też chcieliśmy doprowadzić do wielkiego porozumienia, do tego, żeby nie było takiej złej chemii pomiędzy partiami opozycyjnymi.
No dobrze, czyli... Mam rozumieć, że jakieś propozycje będą, ale czy jest tak, że na przykład jakiś jeden pomysł, który ma być tym kamieniem filozoficznym na tę kampanię, jeszcze zostanie... Myślę, że będą przed nami wiele niespodzianek, będą państwo, mam nadzieję, pozytywnie zaskoczeni. Natomiast też się tak umówiliśmy, że u nas te kamienie milowe, jeżeli chodzi o kwestie programowe, przedstawia przewodniczący Tusk.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Cezary Tomczyk komentuje incydent z białoruskim śmigłowcem, który przekroczył polską granicę i przeleciał nad Białą Wieżą.
Tomczyk krytykuje brak komunikacji ze społeczeństwem i brak działań polskiego Ministerstwa Obrony w sytuacji kryzysowej.
Tomczyk omawia zdanie Radosława Sikorskiego, że śmigłowce należało zestrzelić, i krytykuje brak procedur na wypadek zagrożenia.
Tomczyk krytykuje rozmowę premiera Morawieckiego z prezydentem Litwy i twierdzi, że to jest kampania wyborcza.
Tomczyk krytykuje politykę Prawa i Sprawiedliwości w stosunkach z Ukrainą i twierdzi, że relacje z Ukrainą są poświęcone propagandzie.
Tomczyk opisuje plany kampanii wyborczej i propozycje programowe Platformy Koalicji Obywatelskiej.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kamil Dziubka rozmawia z Cezarym Tomczykiem.