Mentionsy Mentionsy
Odeta, jak żyć?
Odeta, jak żyć?

Alimenty, majątki, intercyzy. Jak rozwodzą się Polacy?

20.10.2025 ·56 min 49 s

Rozwód to nie jest przyjemne doświadczenie. A jakby tak przygotować się na niego już przed ślubem? Jak nie dać się oszukać, gdy jesteśmy zakochane? Czy intercyza oznacza brak miłości? Razem z adwokatką Elizą Kuną tworzymy podręcznik mądrego rozstania. To kolejny odcinek "Odeta, jak żyć?".

Jest jeden z powodów, dla których warto zawrzeć małżeństwo. Czasami warto się zastanowić, czy to się opłaca, bo może się opłacać. Bo jeżeli jest dysproporcja zarobków i jeden z małżonków miałby wpadać w tak zwany drugi próg podatkowy, no to okazuje się, że wspólne rozliczenie z żoną to może być korzyść nawet rzędu kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy złotych. Więc to jest ten przypadek, kiedy małżonkowie wiedzą wzajemnie, ile zarabiają. Natomiast bardzo duża część sytuacji jest taka, że niby wiemy, ale Przecież były premie, bonusy, dodatki, premia roczna, trzynastka i finalnie kiedy już na przykład jesteśmy w sprawie sądowej, czego oczywiście nikomu nie życzę i sąd zażąda tych pitów współmałżonka za ostatnie dwa lata, no to oczy się szeroko Powiedz, bo cały czas rozmawiamy o małżeństwie i o tym, jak się uchronić, czy też jak myśleć o tych ewentualnych problemach, zanim podpiszemy te deklaracje, że będziemy z kimś do grobowej deski.

My nie wiemy, czy ten tysiąc złotych, czy te sto tysięcy, to są akurat te pieniądze, które odziedziczyłam po mamie. I wszystko jest dobrze, jak jest dobrze, jak to zazwyczaj bywa w życiu. Natomiast jeśli przychodzi do rozstania, To żebym ja mogła powiedzieć, że te 100 tysięcy to jest moje i mówiąc kolokwialnie wara od tego, czyli to nie podlega podziałowi, to ja muszę udowodnić przed sądem, że ja nadal te 100 tysięcy po mamie posiadam. Bo domniemanie jest takie, że wszystko co my mamy na kontach bankowych jest majątkiem wspólnym. W związku z tym jak ja otrzymuję w spadku jakąś znaczną kwotę pieniędzy, to muszę pamiętać o tym, żeby One były dość transparentne, może na jednej lokacie, może w jednym banku, żeby ten przepływ pieniężny był jasny i on nie był co tydzień na innych kontach pomnożone, podzielone, przelane, bo potem to wszystko wpadnie do wspólnego worka małżeńskiego.

Nie ma moim zdaniem takiego schematu i modelu, który w stu procentach zaoszczędzi ci jakiś potencjalnych trudności. Natomiast ja uważam, że zawsze wiedza, świadomość i edukacja I rozsądek w tym wszystkim, czyli nie dawanie całego serca na talerzu i na dłoni ma naprawdę rację bytu. Bo jeśli ja słyszę o historii mojej klientki, która od rodziców dostała gospodarstwo rolne. 20 hektarów, pod Warszawą, z siedliskiem i oni chcieli się tam z mężem budować i ona w geście miłości rozciągnęła wspólność majątkową na całe to gospodarstwo, po czym oczywiście doszło do rozstania i okazało się, że jej mąż jest współwłaścicielem także domu, w którym mieszkają jego rodzice, także tych wszystkich pól, pszenicy, sadów, no to ona do dziś nie może wyjść z sądu przez swoją niefrasobliwą decyzję.

Przy czym to nie spowoduje z automatu, że ta pożyczka zostanie anulowana. My sobie ją będziemy grzecznie jako ofiary spłacać, A potem docelowo w tym wyroku karnym ten sprawca będzie musiał nam to oddać. Jeżeli będzie miał z czego. Dokładnie tak. No właśnie. Przy czym tutaj często Policja i Prokuratura i sądy przychodzą z taką pomocą, że są wyroki w zawieszeniu. Dlaczego one są w zawieszeniu? Nie dlatego, że sąd mówi no to jest takie małe przestępstwo i super. Tylko sąd sobie myśli tak. Jak ten wyrok będzie w zawieszeniu, facet pójdzie do pracy i być może tę kwotę odpracuje. A będzie się bał, że jeśli nie odda tych pieniędzy, to wyrok się odwiesi i pójdzie do więzienia. Czyli paradoksalnie czasem wyrok w zawieszeniu działa lepiej niż kara więzienia bezwzględnego. No tak, ale jeszcze jest upadłość konsumencka. Czasami decydujemy się na ślub z kimś, kto rokuje, a potem się okazuje, że ani ona, ani jego firma nie rokuje i ja mam problemy przez niego, bo mam wspólnotę majątkową.

Czy ta upadłość to jest jakiś kierunek? Tak, przy czym pod warunkiem, że nie mamy nieruchomości. No bo jeśli mamy istotne aktywa, no to to nie jest tak, że sąd nam umorzy tylko długi, a te aktywa pozostaną naszą własnością. Więc jeśli mamy na przykład mieszkanie czy dom, a długu mamy 100 tysięcy, no to ta upadłość konsumencka ani żonie, ani mężowi w tym przypadku, które opisałaś, nie będzie się opłacać. Ale jeśli już na przykład wynajmujemy mieszkanie i okazuje się, że z tych chwilówek na 10 tysięcy zrobiło nam się nagle 30 albo 50 i jeszcze się odzywa urząd skarbowy, a firma mojego męża pracowała w branży spożywczej albo logistycznej i właśnie mu się rozmroziły jogurty i dostał karę umowną na milion złotych, a tak bywa czasem. Czasem to może być okoliczność niezawiniona, żeby to jasno wybrzmiało. No to faktycznie ta upadłość konsumencka jest często ratunkiem i powiem ci, że to działa super sprawnie.

To znaczy, o ile na początku te przepisy były trochę kulawe i nie zawsze się udawało tę upadłość ogłosić, O tyle teraz sądy gospodarcze właściwie w ciągu 3-4 miesięcy to postanowienie o upadłości wydają. Potem oczywiście jest praca z syndykiem, który ustala jakiś plan spłaty, bo to nie zawsze jest tak, że my wychodzimy na czysto, w ogóle bez długów. Na jakieś zobowiązania musimy spłacić, ale wtedy tak, zawieszają nam się koszty komornicze, zawieszają nam się odsetki, zawieszają nam się w ogóle egzekucje. Startujemy z innego poziomu. Tak, a syndyk ustala taką kwotę, którą jesteśmy w stanie spłacać co miesiąc. I znowu wrócę do tej intercyzy, od której trochę zaczęłyśmy. Mając podpisany taki dokument przed ślubem, nie ryzykujemy. Nie ryzykujemy tego, że będziemy odpowiadać za dużych partnerów. Dużo Polek i Polaków myśli w ten sposób, czy nie? Bardzo mało, bardzo mało. Bo czasami przecież nasz partner, nasz mąż albo nasza żona prowadzi taką firmę, taką działalność, która niestety może być postrzegana jako ryzykowna, a nawet jeżeli nie jest, może być.

No ale jak się sypie, to się sypie wszystko, tak jak ustaliłyśmy i sypie się też świat dzieci. Trzeba usiąść i na jednej kartce papieru zdecydować, jak my się z nimi widzimy, jakie mamy do nich prawa. Czy w poniedziałki, czy w piątki, czy o 16, czy o 18. To są bardzo, bardzo trudne rzeczy. Czy tu też możemy coś zrobić, zanim w ogóle problemy się zaczną?. Tutaj nie ma żadnej możliwości przewidzenia tego na przyszłość, bo wszelkie ustalenia a za rok, a za dwa, a za pięć są po prostu nieważne, ponieważ każde ustalenie dotyczące dzieci, czy to kontaktów, czy władzy rodzicielskiej, czy tego, kto jest pierwszoplanowym opiekunem, podlega zatwierdzeniu przez sąd rodzinny. I Sąd Rodzinny, żeby zatwierdzić na przykład taką ugodę mediacyjną czy porozumienie rodzicielskie, zawsze będzie brał pod uwagę bieżącą sytuację dzieci.

Czyli nie możemy podpisać już na wejściu w tym małżeństwie ustalenia, że jak się rozstaniemy, to będzie opieka naprzemienna. No bo my nie wiemy, czy nasze dziecko na przykład nie będzie miało szczególnych potrzeb, czy nie będzie niepełnosprawne. Gdzie będzie mieszkał potencjalnie mój mąż? A może on będzie pracował w Kołobrzegu? A może żona będzie miała taki charakter pracy zmianowy, który uniemożliwia realizację opieki naprzemiennej? Więc takich dalekowzrocznych planów nie możemy poczynić. Natomiast tutaj zawsze dojrzałość i taka umiejętność dialogu się naprawdę sprawdza. I ja jestem wielką orędowniczką mediacji w sprawach rodzinnych, szczególnie właśnie w kwestiach opieki. Bo o ile uważam, że z alimentami czy z kwestiami finansowymi sąd sobie jakoś poradzi, lepiej lub gorzej, o tyle uważam, że o sprawach naszych dzieci i o tym, do jakiej szkoły powinny chodzić i kto je powinien odbierać po zajęciach, powinniśmy decydować my sami jako rodzice.

My sami czujemy, co dla nich najlepsze. No dobrze, ale magiczne słowo alimenty. No to jest studnia bez dna. Rozgrzewa emocje absolutnie wszystkich. Ludzie są w stanie czasem za 100 złotych w jedną czy w drugą stronę dać się pokroić. Robią często upokarzające rzeczy, żeby trochę było na dwie nóżki, a nie tylko tak pro kobieco. To powiem, że słynne są historie matek, które zbierają tak zwane paragony po całej wsi albo po całym osiedlu, a potem się okazuje, że dziecko ma wyleczone 40 zębów, a ma tylko 24 na przykład w jamie ustnej. Oczywiście paragony nie są dowodem w sądzie. Sądy bardzo to obwarowały. Trzeba zbierać faktury, co zawsze jest trochę trudniejsze. Ale to jest taki zarzut, który się często pojawia wobec matek, czyli zawyżyła te koszty. Oczywiście z reguły my mówimy o alimentach rzędu 1000, 1200, 1600 złotych, czasem 2000.

I to jednak się spotkało z jakimś ostracyzmem społecznym i z jakimś odzewem. Także moim zdaniem jesteśmy coraz bardziej świadomym społeczeństwem, że te pieniądze są na dzieci. Ale też chyba prawnie w tej chwili, jeżeli nie płacisz alimentów, to... Możesz oglądać świat za krat. Wydaje mi się, że to też trochę zmieniło, czy nie? Tak, myślę, że to na pewno była duża zmiana społeczna i w dobrym kierunku. Przy czym oczywiście do tych krat to jest daleka droga, bo to najpierw musi być co najmniej 3 miesięczna zaległość alimentacyjna, potem prokurator musi postawić zarzuty. Następnie jeszcze ten rodzic ma 30 dni na to, żeby się zreflektować i spłacić ten dług alimentacyjny. I dopiero jak tego nie zrobi, trafia sprawa do sądu. Sądu jest pół roku. Co najmniej. I przecież to też nie jest tak, że sąd rozpatruje tę sprawę na pierwszym terminie.

Co więcej, sąd też daje poszczególne szanse. To nie jest tak, że od razu ta kara pozbawienia wolności jest bezwzględna, bo to jest ten przypadek trochę, o którym mówiłyśmy przy oszustwie. Czyli albo ta kara będzie w zawieszeniu po to, żeby ten rodzic zaczął płacić, albo to na przykład będą prace społeczne. Żeby nauczyć go trochę pokory i tego, że praca ubogaca, mówiąc kolokwialnie. I dopiero przy recydywie, czyli przy na przykład drugim przypadku, kiedy znowu ten rodzic dopuści się tej zaległości alimentacyjnej, sąd będzie rozważał Karę bezwzględnego pozbawienia wolności, ale wiesz, sam stygmat sprawy karnej, bo wiesz, sprawa cywilna, muszę zapłacić, a może zapłacę później, no to tutaj często jakby się tak trochę ślizgamy po powierzchni, ale jeśli już mamy prokuratora, to nigdy nie jest miłe spotkanie z prokuratorem.

Mamy sąd karny i mamy ryzyko skazania, nieważne na jaką karę, to bardzo wielu rodziców się zastanowi dwa razy. Dlaczego? Dlatego, że do bardzo wielu zawodów, już nie mówię o politykach, bo to jest jakby osobna kategoria, ale do wielu zawodów zaufania publicznego, w urzędach miasta, w policji, nawet w szkole, musisz mieć czyste konto, nie możesz być osobą karaną. W związku z tym, Jak masz widmo tego, że twoja kariera zawodowa zostanie zblokowana, bądź zatrzymana, bądź utrakisz pracę, no to zrobisz wszystko, żeby na to swoje dziecko zapłacić. A paradoks jeszcze jest taki, że najczęściej nie płacą alimentów, nie rodzice, którzy mają horrendalne kwoty, nie wiem, 2, 3, 5 czy 10 tysięcy złotych tych alimentów. Tylko bardzo często tych alimentów nie płacą rodzice, którzy mają relatywnie niskie kwoty.

Jeżeli jesteś takim klasycznym patriarchalnym małżeństwem, czyli jednak ta kobieta nie pracowała zawodowo, bądź pracowała na jakieś ćwiercie tatu i wszystko było finansowo zawieszone na tym mężu i moje składki zdrowotnej i oszczędności i w ogóle utrzymanie całej rodziny. To wtedy można rozważyć orzekanie o winie. Dlaczego? Dlatego, że w polskim systemie prawnym orzekanie o winie przekłada się tylko i wyłącznie na jedną rzecz, czyli na alimenty na współmałżonka niewinnego, jeżeli nastąpiło pogorszenie sytuacji życiowej. Natomiast jeśli ja jestem przedsiębiorczą bizneswoman i zarabiam więcej niż mój mąż, To ja zadałabym sobie trzy razy to pytanie, czy mi ta wina jest do czegoś potrzebna i czy warto się szarpać? Bo proces z orzekaniem o winie to są minimum trzy lata, jeśli chodzi o realia warszawskiego sądu.

Czyli ten mąż próbuje udowodnić jakąkolwiek winę żony po to, żeby ten rozwód dostać. I kiedyś było tak, bym powiedziała, że jeszcze w latach 90., że faktycznie ten brak zgody małżonka niewinnego powodował, że najczęściej ludzie trochę przymusowo i fikcyjnie zostawali w tym małżeństwie, Mając już zupełnie np. odrębną sytuację, odrębne domy, często nowych partnerów. Dzisiaj sądy jednak uważają, że tworzenie takiej fikcji prawnej nie służy nikomu, bo pozostajesz często we wspólności majątkowej, bo są z tego powodu kłopoty, bo dzieci też nie wiedzą jaki jest status np. naszej rodziny. Niby nie mieszkają razem, ale nie są po rozwodzie. W związku z tym to są bardzo wyjątkowo rzadkie sytuacje.

Ja na przestrzeni 15 lat proaktyki spotkałam się z taką sytuacją jeden raz, że sąd faktycznie nie wyraził zgody na rozwód, bo małżonek niewinny się nie godził. Ale też ja znam taki przypadek, gdzie ona podkreślała, że nie, bo wiara jej nie pozwala na podjęcie takiej decyzji i sąd tę decyzję podjął za jedną stronę. I każdy poszedł w swoją stronę. Jest jakieś takie przekonanie wśród osób praktykujących, że zgoda na rozwód jest grzechem ciężkim sama w sobie. Jest bardzo wielu mądrych kapłanów, którzy to dementują, że tak nie jest, że teoretycznie małżeństwo kościelne nadal trwa, o ile nie będzie stwierdzenia nieważności przed sądem biskupim. Więc ta twoja zgoda na rozwód cywilny nie zmienia nic w sferze prawa przed Bogiem.

Urodzone w małżeństwie. Tak, oczywiście jest w małżeństwie. Natomiast w ostatnich latach bardzo się poszerzyła możliwość zakładania spraw o zaprzeczenie ojcostwa. I faktycznie ojcowie, którzy wychowywali nie swoje dzieci, coraz częściej z tego korzystają, właśnie ze względu też na obowiązek alimentacyjny. Bo jednak trudne jest to, żeby płacić na dziecko, które biologicznie nie jest moim dzieckiem i z którym być może w przyszłości kontaktu mieć nie będę. Także jest dużo takich trudnych sytuacji. Ostatnia strzał na hebiu trafił. Otwieram twoją książkę na dokumentach, czyli wyrobienie paszportu dla dziecka. O, to też są hity. To też są hity. Przychodzi czerwiec w sądach rodzinnych. No i się okazuje, że 300 spraw wpływa nagle. No bo ten paszport jest elementem i narzędziem takiej karty przetargowej i manipulacji.

Dwójka rodziców musi pojawić się przy okienku. Po pierwsze, żeby ten paszport wyrobić. Po drugie, no muszą też być dzieci. Po trzecie, zawsze się pojawia pytanie, a dokąd ty jedziesz? A skąd masz na to pieniądze? A czy na pewno wrócisz? A dlaczego tam jedziesz? A w Grecji są przecież pożary, to jest niebezpieczne dla naszego dziecka. I tu się zaczynają takie wzajemne złośliwości i animozje. Jak ty pojedziesz, to ja też pojedzę. Ale jak ty nie pojedziesz, to ja się nie wyrażę zgody, żebyś ty pojechała przez najbliższe 10 lat. A może ty chcesz porwać to dziecko? No a żona mówi, no ale gdzie ja tam w tym Maroku z nim będę żyła i mieszkała. No więc są takie przygody. Od razu mówię, że brak zgody na paszport jest w ogóle skazany na porażkę. To jest największa głupota, jaką rodzice mogą zrobić, czyli blokować dziecku możliwość wyrobienia paszportu. Dzisiaj sądy rodzinne stoją na stanowisku, że paszport jest jak prawo człowieka.

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.