Nicość "JA" we Wszechświecie.
Ja, ja, ja, ja... Można tak w kółko, ile w tym mówieniu jest autorytarnego podmiot, który domaga się o naszą atencje w wszechświecie? Oceniam, że jest go dość sporo i dziś właśnie nad tym rozważam - po co tego słynnego zaimka używamy i po co dodajemy go na początku zdań? Zdanie byłoby wyrażone tak czy siak, ale jak jest to nasze (ja) zdanie to jest to (albo wydaje się) o wiele ważniejsze. Obserwuj. Kontakt: [email protected] Instagram: olej.w.glowie Zachęcam do kontaktu.
Wiecie w którym momencie człowiek się najbardziej gubi? W momencie, w którym gubi siebie. Gubi miejsce. Kiedy zatraca się w rzeczy, w której czuje się tak pewnie, że aż zapewnie. W momencie, w którym jakby jest, a jakby nie chciał być. Wypowiadając słowa, które jakby czuję, że są nieodpowiednie, a i tak ciągną mu się na usta. To jest zgubienie siebie. W takim miejscu nie należy w siebie wątpić. Nie należy stwierdzić jedynie, że się zgubiło, tylko fakt, że traciłem siebie, jak się teraz odnaleźć.
Zresztą ten temat ciągnął mi się i ciągnął przez bardzo długi czas, w którym zastanawiałem się nad użyciem prostego zaimka, którego z pewnością używacie. I jest to zaimek JA. Kiedy opowiadamy jakieś historie, albo rozmawiamy z kimś, dzieląc się też faktem naszego empirycznego doświadczenia i nas samych, to mówimy Ja mam tak, ja miałem tak, ja miałam tak, ja, ja, ja, ja. I jeśli używamy tego zaimka rzeczowego, w którym pojawia się ja, najczęściej chodzi o to Nicość ja we Wszechświecie, czy przymiotowe, nie? Czyli a mój, ktoś tam, moje doświadczenie mówi tak, ktoś tam, coś tam, nasz, twój, mój.
Kiedy mówimy do kogoś grzecznościowo, to nie mówimy per pani, per pan, choć oczywiście też, to mówimy A wy? Coś tam, coś tam. Chodzi o to, że mówimy w liczbie mnogiej do na przykład osobnika starszyzny, no nie? Super słowo, starszyzna. No, ale ogólnie takie niuanse językowe, w których jakby wywodzi się to iście z kultury, jest to forma grzecznościowa, okej, tego się nie czepiam. To jest jakby okej, w porządku, nie? A my, a wy? To też jest jakby zaimki rzeczowe, my, wy, oni, tak? Natomiast jest to pewna forma grzecznościowa, której się oczepiać nie będziemy. Natomiast używając słowa JA, konkretnie tego zanimka JA, na początku zdania, w szczególnej mierze, kiedy podkreślamy, jakbyśmy to my mówili, jakby to nie było oczywiste,
No, prosty przykład, choć tak banalny. Zauważcie to słowo kiedyś, jak będziecie rozmawiać, proszę. To czym wprawdzie różni się zdanie JA MIAŁEM TAK od zdania MIAŁEM TAK? I oczywiście w konwersacji używamy tego JA po to, żeby podkreślić naszą perspektywę, że teraz to my mówimy i jakby jeśli ktoś tam mówi, no to my potem się dzielimy, a my mieliśmy tak, a ja miałem tak. No okej, ale nie możemy po prostu powiedzieć MIAŁEM TAK? W tym sensie zarzucam tą bezsensowność tego zaimka i użycia tego zaimka w tym naszym kontekście tutaj, że jest to bezużyteczne podkreślanie swojej wartości we wszechświecie, która, tu kolejna teza, nie istnieje.
My nie mamy wartości na tej świecie, nie? My doszukujemy się tej wartości. My ją próbujemy zwartościować. My próbujemy trochę podkręcić naszą wartość. My próbujemy być wartościowi. Ale ogólnie, bardzo brutalnie teraz stwierdzam, no nie jesteśmy wartościowi. A bynajmniej nie jesteśmy wartościowi na tyle, na ile chcielibyśmy być dla tych osób, czy dla w ogóle wszystkich osób. Oczywiście, jesteście warci i macie znaczenie dla pewnie jakiejś garstki osób. Natomiast myślę, że hiperbolizujemy sobie to jakoś tak parapsychicznie i określamy naszą wartość na tym rynku świata, jeśli tak metaforycznie mogę się tu określić, jako jakiś byt w ogóle, bez którego ta egzystencja tych ludzi byłaby śmieszna.
Wszechświecie.. O2 S.A.. pseudo-intelektualny podcast, jak już tak prześmiewczo mogę powiedzieć. No też jest jakby niczym w tej sferze tego wszystkiego. I nie chodzę na prawo i lewo, przynajmniej mam takie wrażenie szczere, Ej, a ja nagrywam, a ja robię to, a ty robisz co? Rozumiecie ten absurd sytuacji, podkreślania tych naszych czynności, tego naszego bytu w tym naszym tworzeniu, bo chodzi o nas.
I to jest w ogóle największe chyba zło, które może się zdarzyć. Czyli jeśli pierwszy album jest Wszechświecie.. O2 S.A.. A to było nudne, bo Tu chodzi o pewną szerszą świadomość dostrzegania tego drugiego człowieka, która wiąże się z tym zagubieniem, z tym zgubieniem, o którym było na początku.
I to jest moja teza na dzisiaj, że kiedy jesteśmy zatraceni w sobie i kiedy jesteśmy zatraceni w tłumaczeniu się, prosty przykład, kłócicie się z partnerką lub partnerem i jeśli waszym pierwszym krokiem jest tłumaczenie się z waszej perspektywy, czyli zaczynacie zdanie, a z mojej strony, a ja widzę to tak, to to jest porażka. I mówię o tym, że sam tak mam. Albo sam tak miałem. I chyba dlatego to jest dobry moment, w którym nagrywam ten podcast, bo na początku zacząłem zauważyć to u innych. To podkreślanie JA. Potem sam się zgubiłem. I chyba znalazłem powód tego, dlaczego się gubię. Bo jesteśmy zatraceni w tym JA.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Autor opisuje, jak człowiek gubi się w sobie i jak to wpływa na nasze relacje i doświadczenie życia.
Analiza użycia zaimka JA i jego niepotrzebności w wielu sytuacjach komunikacyjnych.
Diskurs na temat braku wartości i znaczenia człowieka w świecie, jak to wpływa na nasze zachowanie i relacje.
Refleksja na temat trudności bycia popularnym i nacisku na utrzymanie pozycji w społeczeństwie.
Refleksja na temat idealizacji życia i problemów, które mogą wynikać z tego, że próbujemy osiągnąć idealne życie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.