Afera wokół Krajowego Planu Odbudowy | 16.08.2025
W tym tygodniu w podcaście "O tym się mówi" przyglądamy się sytuacji na ukraińskim froncie w cieniu rozmów pokojowych. Będzie też o piłkarskiej reprezentacji Polski i kwestii opaski kapitańskiej, aferze wokół Krajowego Planu Odbudowy oraz o tym, co tak naprawdę Izraelczycy myślą o wojnie w Strefie Gazy. Zaprasza Piotr Salak.
Fjorda! Fjorda! Fjorda! Chłopaki! Wasze gardła! Ochrypło mi się. Sucho... drapie. Czas je szybko ukoić. Jedynie Fjorda łączy trzy takie naturalne składniki. Porost islandzki, dziką różę i malwę czarną. Porost islandzki jak balsam powleka i koi podrażnione gardło. Czuję, jak nawilża gardło. Fjorda wspiera, gdy podrażnione gardło doskwiera. Wypróbuj nową wersję. Fjorda Propolis. Wzbogacona o miód i propolis. O tym się mówi w Radiu RMF24. Piotr Salak, dzień dobry i zapraszam na przegląd najważniejszych wydarzeń mijającego tygodnia, czyli O tym się mówi. Już za chwilę przyjrzymy się temu, co dzieje się na ukraińskim froncie w cieniu rozmów pokojowych.
To był analityk wojskowy Jarosław Wolski, O tym się mówi w Radiu RMF24. Robert Lewandowski wróci do reprezentacji Polski. To potwierdził Jan Urban na naszej antenie, ale wciąż nie wiemy, czy Lewandowski będzie kapitanem. Wrześniowe zgrupowanie zbliża się wielkimi krokami. Pierwsze zgrupowanie pod wodzą Jana Urbana i selekcjoner zapewniał nas, że decyzję w sprawie opaski podejmie on sam.
Choć oczywiście po konsultacjach z niektórymi zawodnikami. Mówiłem, że będę rozmawiał z zawodnikami. Z niektórymi już rozmawiałem, ale wszystko się wyjaśni przed pierwszym zgrupowaniem. Nie ma co zagłębiać się kto, jak widział daną sytuację. Nie, nie, nie. Do tego nie chcemy wracać. Bo o tym żeśmy rozmawiali. Bardziej chcemy porozmawiać o przyszłości. Czy Robert Lewandowski, no przez telefon rozmawialiście. Rozumiem, że osobiście jeszcze nie, prawda? Przez telefon rozmawialiśmy i pytanie pierwsze padło, czy chce wrócić. I co odpowiedział? Odpowiedział, że tak, to już krok do przodu zrobiliśmy. A czy opaska kapitańska też będzie na ręku Roberta Lewandowskiego? Na ten temat właśnie rozmawiamy i nie chciałbym tylko rozmawiać z Robertem, ale również z zainteresowanymi, czy to z Piotkiem Zielińskim, czy z zawodnikami, którzy są, że tak powiem, w Radzie Drużyny.
Ale to znaczy, że drużyna podejmie decyzję? Pan czy Robert Lewandowski? Kto podejmie tę decyzję? Ja podejmę tę decyzję, tak, tak. Ja podejmę tę decyzję. Wydaje mi się, że już mam plan na to wszystko, natomiast chciałbym wysłuchać zawodników, co oni o tym myślą, jak patrzą na tę sytuację i sprawdzić, czy ona się sprawdzi z moimi oczekiwaniami. Pan jest zwolennikiem takiego wsadzenia noża w ranę, pogrzebania tam trochę, żeby to wszystko wypalić, czy też takiego zabliźnienia, żeby to wszystko spuścić ze słony? Nie, oczywiście niepotrzebne nam są w tej sytuacji takie rozgrzebywanie tych ran. A są rany? No i jeśli doszło do takiej sytuacji, że nasz, można powiedzieć, najlepszy zawodnik, nasza gwiazda, bo taką osobowością jest Robert Lewandowski, rezygnuje z gry w reprezentacji, no to jest problem do rozwiązania dosyć duży.
Wydaje mi się, że tu nie chodzi znowu aż tak bardzo o tą opaskę. Robert i tak moim zdaniem wie, że ten koniec kariery jest coraz bliżej. Wcześniej czy później będzie go ktoś musiał zastąpić. Zobaczymy jak to wszystko się ułoży. A o co chodzi? Pan mówi, że nie chodzi o opaskę. To o co chodzi? No być może o tą formę, w jaki sposób się to stało, to też było ważne, ale to znowu jest rozmowa na dłuższy czas. A drużyna w pełni popiera pomysł, żeby Robert Lewandowski był kapitanem? Nie wiem, bo ze wszystkimi zawodnikami na ten temat nie rozmawiałem i nie będę rozmawiał, bo są zawodnicy, którzy są krótko w reprezentacji i są decyzje, w których wcale nie muszą uczestniczyć.
Muszą to zaakceptować. Tak, oczywiście, że tak. Czasami jest tak w klubie, że nie ma takich konkretnych postaci, które mogłyby wziąć na siebie odpowiedzialność za drużynę i trener mówi, dobrze, panowie, robimy głosowanie, kto będzie miał najwięcej głosów, wybiera w tym przypadku drużyna i zostaje pierwszy kapitan, drugi kapitan. W innym przypadku to trener decyduje i tak się staje. I teraz pan chce zdecydować, a nie drużyna rozumiem, tak? Tak, tak. Tak mówił nowy selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Jan Urban. A w tym tygodniu O tym się mówi przegląd wydarzeń w Radiu RMF24. Coraz ciekawiej robi się na rynku nieruchomości.
Mieszkania tanieją, a w szczególności te na rynku wtórnym. Ceny ofertowe na rynku pierwotnym wciąż są wysokie, ale deweloperzy są bardzo chętni do negocjacji. Pojawiają się jednak obawy, że dalsze obniżki stóp procentowych, które oczywiście ożywiają rynek, mogą doprowadzić do kolejnego skoku cen. Czy tak rzeczywiście się stanie? Czy to jest dobry moment na kupno mieszkania? O to Kuba Śliwiński pytał Marka Wielgo, eksperta portalu rynekpierwotny.pl. Na pewno jest to dobry moment, żeby się zacząć już intensywnie rozglądać za mieszkaniem, ponieważ oferta jest bardzo duża na rynku i to zarówno na rynku pierwotnym, jak i na rynku wtórnym. Trzeba sobie spokojnie szukać takiej optymalnej oferty. Co do wstrzymywania się, większość osób zaciąga kredyty o przejściowo stałej stopie procentowej, co oznacza, że oprocentowanie takiego kredytu nie zmieni się przez 5 lat.
Więc być może, biorąc pod uwagę, że przed nami kolejne obniżki stuprocentowe najprawdopodobniej, a pierwsza być może już we wrześniu, być może warto się jeszcze chwilę wstrzymać, poczekać na tę kolejną obniżkę, no potem, żeby mieć później przez 5 lat niższe raty spłaty kredytu. A oferta, tak jak powiedzieliśmy, jest bardzo duża, można szukać mieszkania, można z deweloperem na przykład No właśnie, czy w związku z obniżeniem stóp procentowych, Panie Marku, ceny mieszkań pójdą w górę? Nie sądzę, żeby jakby taką konsekwencją, prostą konsekwencją obniżki stóp czy ożywienia sprzedaży było podwyższenie czy wzrost
Tutaj oczekiwań sprzedających, ponieważ oferta w dalszym ciągu jest bardzo duża i to w wielu miastach to kupujący raczej dzisiaj dyktują warunki, nie zmienia to faktu, że trzeba mieć na uwadze, że będzie się kurczyła oferta mieszkań najtańszych, tych najbardziej atrakcyjnych. W związku z tym siłą rzeczy, jeżeli będzie ubywać tych mieszkań najtańszych, średnia cena metra kwadratowego może pójść w górę. Innymi słowy, trzeba szukać mieszkania, Zdecydowanie tak. Panie Marku, proszę mi powiedzieć, jak kształtuje się rynek mieszkaniowy, jeżeli mówimy o tych największych miastach w Polsce? W większych miastach w Polsce, tak jak już wspomniałem, mamy w tej chwili naprawdę ogromną podaż mieszkań.
I to zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. W tych mniejszych miastach wojewódzkich ta oferta na rynku wtórnym jest zwykle większa niż na rynku pierwotnym, bo tam aktywność deweloperów jest nieco mniejsza. Natomiast w takich miastach jak Warszawa, Łódź, Kraków na przykład deweloperzy naprawdę włączyli, może powiedzieć, piąty wiek, bardzo dużo mieszkań powstaje. Oczywiście deweloperzy odczuwają presję rosnących kosztów budowy, rosnących cen działek, więc oni owszem są elastyczni w negocjacjach z klientami, ale też nie mogą zejść poniżej kosztów budowy. Natomiast rynek wtórny rządzi się nieco innymi prawami. Tutaj nie ma tego rodzaju presji.
Spore zamieszanie wybuchło po tym, jak udostępniono informację, na co przedsiębiorcy z branży choreka otrzymali pieniądze w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Okazało się, że niektórzy z nich mieli przeznaczyć te środki np. na jachty, na budowę solariumów, pizzerii czy też na otwarcie klubu swingersów. Czy to jest prawdziwa afera, która zagrozi koalicji rządzącej, a może to tylko zorganizowana akcja przeciwników władzy? O tym Michał Zieliński dyskutował z profesor Małgorzatą Myśliwiec, politolog z Uniwersytetu Śląskiego. W archetypie kultury polskiej przedsiębiorczość, pracowitość, prowadzenie własnej działalności gospodarczej to jest ciało obce. To jest pewna działalność, która ze względów kulturowych, ze względów historycznych nie cieszy się bardzo dużą popularnością, szczególnie w określonych
Ci, którzy taką działalność prowadzą, z definicji muszą być podejrzani, tak jak Stanisław Wokulski. Zdaniem pani profesor, cała ta afera jest skonstruowana przez PR-owców, spin-doktorów, czy jak to inaczej nazwać komórkę propagandową Prawa i Sprawiedliwości? Od początku? Jasna sprawa, że Prawa i Sprawiedliwość ma znakomitych doradców politycznych, którzy dbają o to, aby ta narracja była budowana bardzo szeroko i bardzo skutecznie. I mówiąc wprost, Koalicja Obywatelska i cała strona rządowa akurat w tym względzie z PiSu mogłaby wziąć przykład. Ale pytam o to, czy cała ta afera została zainicjowana, wyciągnięta i rozbudowana przez PiS, czy też Pani zdaniem tylko rozbudowana?
No i jeżeli przyjrzymy się statystykom, jak wygląda poziom przedsiębiorczości w naszym państwie, jak wygląda jakość czy też profil prowadzonych w Polsce firm, To bardzo wyraźnie widzimy, że jednak biorców transferów socjalnych znajdziemy tutaj znacznie więcej niż tych przedsiębiorców z wyobraźnią, którym udało się przetrwać czas pandemii. W związku z tym, no to jest do końca. Dokładnie tak jak pan redaktor wcześniej tutaj zauważył, narracja stworzona pod określoną grupę elektoratu, tą grupę, która ma dać zwycięstwo Prawu i Sprawiedliwości w nadchodzących wyborach parlamentarnych i w zasadzie ta narracja z tego punktu widzenia jest absolutnie skuteczna. Oczywiście, że Koalicja Obywatelska będzie się tutaj broniła, pokazując Polaków bardziej przedsiębiorczych, ale biorąc pod uwagę, jak na razie milczeń.
Trochę innowacji pojawi się w polskich szkołach. 16 tysięcy pracowni sztucznej inteligencji oraz pracowni nauk przyrodniczych, technologii inżynierii, matematyki. To wszystko ma zostać stworzone w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych do końca roku szkolnego 2025-2026. Poinformowało o tym we wtorek Ministerstwo Cyfryzacji. Jak mają wyglądać te pracownie i co to wszystko oznacza dla naszego systemu nauczania? Z profesor Aleksandrą Przygalińską, prorektorką ds. innowacji Akademii Leona Koźmińskiego, rozmawiał Michał Zieliński. Jakaż to infrastruktura nadzwyczajna jest potrzebna, żeby używać AI? Jak taka pracownia mogłaby wyglądać? No właśnie, to jest dosyć ciekawa chyba historia, bo tak naprawdę wydatki są przede wszystkim na laptopy, to znaczy na sprzęt komputerowy, który będzie dostępny dla nauczycieli i jak rozumiem dla uczniów, który będzie pozwalał im no swobodnie i z większym dostępem korzystać z tych technologii.
Ja nie do końca jestem jeszcze pewna, jak to się ma do samej sztucznej inteligencji, ale rozumiem, że lepszy laptop o większej mocy pozwala na przykład generować wysokiej klasy obrazy albo wideo, albo przeprowadzać rozmaite obliczenia. Więc możemy się domyślać, że to są w pierwszej kolejności wydatki na taką po prostu twardą infrastrukturę, która w przyszłości ma pozwolić na to, żeby no dzieci na przykład uczyły się algorytmów sztucznej inteligencji, algorytmów uczenia maszynowego w praktyce, przepuszczając przez takie algorytmy ogromne zbiory danych. No i dzisiaj na jakimś tam zwykłym komputerze szkolnym się tego zrobić nie da. Więc no rozumiem, że czytam to tak, że te wydatki w tej chwili są infrastrukturalne, żeby od czegoś zacząć. Natomiast no oczywiście nie można na tym Piotr Salak. Piotr Salak.
No żadna szkoła nie może być tutaj dyskryminowana, no ale nie sądzę, żeby wszyscy naraz dostali tę sprzętność, jeżeli mówimy o 16 tysiącach takich stacji, no to to jest zdecydowanie mniej niż jest szkół w Polsce. Więc rozumiem, że to jest jakiś pilotaż, prawda, po którym mają nastąpić kolejne jakby uzupełnienia tych zapasów, to ma jakoś zadziałać. No to musi iść w parze według mnie, bo to jest obszar, który mnie osobiście najbardziej interesuje, no po prostu ze zmianami programowymi. Ja też wiem, że ministerstwo nad tym pracuje, żeby No w zasadzie zrobić dwie rzeczy, to znaczy żeby uczyć sztucznej inteligencji w ramach nauki informatyki, uczyć o tym jak się myśli algorytmicznie, jak tworzyć algorytmy i tak dalej. I to myślę, że jest bardzo dla zainteresowanych, którzy chcieliby w przyszłości taką karierę też mieć, ale drugi ważny temat to jest wprowadzanie sztucznej inteligencji w ogóle do innych przedmiotów.
To znaczy to może być pomoc dla nauczyciela, to może być trochę temat też sam w sobie na zajęciach takich jak WOS czy wielu innych. I wydaje mi się, że tutaj to co jest najważniejsze to właśnie nie jest ta infrastruktura, chociaż ona jest jakimś początkiem, tylko jakaś kompleksowa zmiana tego jak uczymy i czego uczymy w dobie sztucznej inteligencji, bo sztuczna inteligencja po prostu w jakimś sensie pokazała nam, że No właśnie, pracę domową można wygenerować, nie trzeba jej napisać, że można się tą technologią, i dzieciaki to robią, bardzo łatwo posługiwać, troszeczkę oszukując. No właśnie, wbrew szkole na razie, a nie razem ze szkołą. No i właśnie trochę wbrew szkole, a nauczyciele, prawdę mówiąc, często nie są na tym poziomie korzystania z tych narzędzi, zwłaszcza generatywnej sztucznej inteligencji, jak ChatGPT, na jakim są ich uczniowie. Więc no to mamy taką paradoksalną sytuację i tutaj przede wszystkim potrzebujemy moim zdaniem najwięcej uwagi, a te wydatki infrastrukturalne dla mnie są do tego no jakby dodatkiem w jakimś sensie.
Ja rozumiem, że od nich trzeba zacząć, ale to jest bardzo ważne i też czytałam, że ma być jakiś kompleksowy program do szkalania nauczycieli, ale to jest naprawdę już bardzo bieżąca potrzeba, bo chat GPT istnieje od 2022 roku i masa dzieciaków, masa studentów, ja to też wiem, bo pracuję na uczelni, Ale też młodszych dzieci w liceach, w szkołach podstawowych już po prostu z tych technologii korzysta, oszukując niekiedy albo wręcz plagiatując w jakimś sensie pracę, więc tutaj myślę, że to jest przede wszystkim taka najbardziej bieżąca potrzeba, zmiana podstawy programowej, rewizja tego, jak uczymy i czego uczymy w kontekście tej technologii, która już okazała się bardzo zaburzająca, jeśli chodzi o to, jak wygląda edukacja. Tak mówiła profesor Aleksandra Przegalińska, prorektorka ds. innowacji Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. O tym się mówi w Radiu RMF24.
Benjamin Netanyahu zdaje się mieć coraz większe problemy. Problemy po ogłoszeniu przez niego decyzji o intensyfikacji działań zbrojnych i planach zajęcia miasta Gaza. Protesty światowych przywódców są coraz bardziej słyszalne. Traci cierpliwość do premiera Izraela nawet Donald Trump. O co tak naprawdę chodzi i co myślą o tym wszystkim sami mieszkańcy Izraela? Jak oceniają rząd Netanyahu i działania wojenne w strefie gazy? O tym rozmawiałem z Włodkiem Rubinem, polskim przedsiębiorcą, menadżerem mieszkającym w Izraelu od ponad 50 lat. Publiczność w Izraelu jest zawsze podzielona na pół na pół mniej więcej. Także już zaczynając od tego wiadomo, że pół mieszkańców
Ale najważniejszy punkt to jest właśnie wyzwolenie zakładników. W chwili, jak on ogłosił, że chce zająć całą strefę gazy, to to się powiększyło, dlatego że, jeszcze raz mówię, że taka sytuacja może tylko pogorszyć sytuację ludzi, którzy są porwani tam. To znaczy, to może się przyczynić do ich śmierci. Czego oczywiście powiedziałbym, 80% ludności nie chce. Chcieliby bardzo, żeby to wszystko zrobić, żeby ich zwolnić, nawet jeśli Izrael miałby przerwać tą wojnę.
Jaki musi być ten pierwszy krok? Ten pierwszy krok, żeby doszło do zawieszenia broni, do wprowadzenia, do tego, żeby ta wojna się skończyła. Kto musi ten krok wykonać? Czy tutaj większa inicjatywa powinna być po stronie rządu Izraela? Moim zdaniem, to znaczy nie tylko moim zdaniem, tak dla ogólnej wiadomości, jak ktoś słucha tego, to ja osobiście nie jestem przeciw Bibiemu, okej? Nigdy nie głosowałem za jego partią, czy coś takiego. Też jestem prawicowy, nie lewicowy, jeśli już tak podkreślając, okej? Wracając do pytania, to moim zdaniem w tej chwili jest negocjacja od jakichś 2-3 dni, coś takiego, że Hamas, jeśli zwolni wszystkich zakładników, w tej samej chwili wojna się kończy.
Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.