Blog firmowy – kiedy warto go prowadzić? (odc. 60)
Od czego zacząć prowadzenie firmowego bloga? Co może być inspiracją do poruszanych w nim tematów? Ile to kosztuje i w jaki sposób może wpływać na realny zysk? O tym, jak prowadzić firmowego bloga opowiada Piotr Polok. Pyta Natalia Siuta.
I to też może zrobić copywriter albo content manager albo ewentualnie też specjalista SEO, którego masz albo z którym współpracujesz. Tu już bardziej mówię pod kątem linkowania wewnętrznego, bo taki specjalista wie dlaczego dane słowo powinno być podlinkowane i gdzie powinno prowadzić, żeby to przyniosło efekty. Więc w zależności od tego z kim pracujesz i na jakim poziomie możesz sobie ustalić kto za co będzie odpowiadał. Im więcej tego typu rzeczy, typu właśnie nagranie z YouTube'a, może jakieś nagranie w formie audio typowo z innego zupełnie serwisu, czy jakiekolwiek inne dodatkowe rzeczy, które się pojawiają, na przykład zdjęcia nawet wyrzucone nie w formie galerii, ale pomiędzy tekstem, im więcej tym lepiej, czy też nie warto przesadzać? Jeżeli pytasz mnie pod kątem samej wyszukiwarki, to zauważyłem, że Google lubi różnorodność, czyli jeżeli pojawi się tekst dotyczący konkretnego tematu, a dodamy do tego jeszcze infografikę, a jeszcze uzupełnimy to o wideo albo podcast, to będzie super, a jeżeli pytasz o różnorodność pod kątem użytkownika, to równie super.
Użytkownik może nie tylko przeczytać, ale także zobaczyć, a poza tym czytając tekst dobrze mieć chwilę przerwy na kolejny akapit, więc czymś możemy go zainteresować, dać tę pauzę i wrócić do tekstu. Czyli co? Im więcej, tym lepiej, ale można to też zrobić tak, żeby po prostu ładnie wyglądało, czyli kończy się jakiś wątek i wchodzi odpowiednie nagranie czy zdjęcie, tak? Wszystko w granicach rozsądku i powiedziałbym, że te grafiki przyciągną pod kątem wyglądu, a treść to już to, co potrafimy i co przekażemy. Okej, to załóżmy, że to wszystko jest już gotowe, wszystko jest już wrzucone, opublikowane. Klient może zerkać, sprawdzać jak wygląda odbiór tej treści? Tak, no nie ma tutaj problemu, jeżeli ma odpowiednio skonfigurowaną stronę i podpiętą pod narzędzia Google Analytics albo Google Search Console, to widzi ile osób zapytało o konkretny tekst, ile osób go przeczytało, czyli jaki jest stosunek wyświetleń do kliknięć, co się później wydarzyło, czy ktoś wypełnił formularz z tej podstrony, gdzie znajduje się konkretny tekst, a może zadzwonił.
To już jest kwestia bardziej analityki i konfiguracji strony, natomiast nie ma z tym żadnego problemu, żeby widzieć co i jak. Często jest tak, że jeżeli podglądasz tego typu dane, to od razu wyklarowuje się informacja dla klienta właśnie, jakich wpisów unikać, a w jakie warto iść, czy może różnie to bywa, może coś zależy od czasu po prostu, w jakim czasie co zostało opublikowane. Myślę, że nie ma tu reguły, bo pamiętam jak był u nas w studiu Paweł Gontarek i mówił, że pozycjonuje się albo tworzy wpisy na słowa kluczowe, które nie mają jeszcze potencjału. Mówię tutaj jeszcze, bo na przykład jest w trakcie tworzenia rankingu na rok 2024, którego jeszcze nie ma, ale on już sobie coś tam powoli układa i wie, że ta fraza będzie miała kiedyś potencjał, więc dobrze jest napisać, bo jeżeli zaczną ją ludzie wyszukiwać i nabierze tak zwanego trendu, to Google potraktuje, że jest on specjalistą na ten temat.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.