Mentionsy Mentionsy
O Zmierzchu
O Zmierzchu

S07E21 Paradoksy, apokalipsa i dobre słowo – O Zmierzchu

20.12.2025 ·1 godz 27 min

Na chwilę przed Świętami rozmawiam z Tomaszem Stawiszyńskim oswajając paradoksy i sprzeczności, które obserwujemy w świecie i w ludziach. Jest o bezradności, poszukiwaniu sensów, duchowości i religii, a na koniec udaje nam się namierzyć biblijnego anty-bohatera, który ma być zwiastunem końca dziejów. Chociaż potem dowiedzieliśmy się, że twórcy South Park zrobili to przed nami. Rozmowa (mamy nadzieję) wzmacniająca, choć pozbawiona nachalnego optymizmu.🔴Słuchajcie i podawajcie dalej! Życie się robi lepsze, o zmierzchu.#ozmierzchu #psychologia #polskiepodkasty #podkast #podcast #psychoterapia #psychoedukacja #filozofia #duchowość #religia

Wiesz, dlatego wydaje mi się, że w ogóle ciekawe jest to patrzenie na to, co w analogicznym okresie XX wieku mówili i pisali ludzie urodzeni w latach 70. w wieku XIX. Ostatnio tak pomyślałem, że to jest taki ciekawy jakby sposób patrzenia czy widzenia świata i powiem szczerze, Nawet pozostając w tym polu, które nas oboje inspiruje i które lubimy, czyli w polu psychoanalitycznym, to zarówno jeśli chodzi o Freuda, jak i o Junga, ich diagnozy bardzo pesymistyczne dotyczące tego, jak w ogóle pewna rzeczywistość w XX wieku może wyglądać, Okazały się nad wyraz trafne i różne ostrzeżenia, które formułowali, a które mogły przez różnych wówczas optymistów i entuzjastów być kwitowane tym, że o, no znowu tam marudy przyszły, tam tutaj świetlany ustrój idzie, wielka rewolucja na wschodzie, prawda, świetny projekt modernizacyjny w Niemczech się zaczyna, lata trzydzieste, hej ho do przodu, wiesz, bardzo rzutki lider.

Tak, ja też trochę właśnie piszę o tym w tym tytułowym eseju ćwiczenia z dysonansu, który poza tym, że oczywiście w powrocie Faton też korzystam ze swojego doświadczenia i opisuję trochę te swoje różne podróże duchowo, powiedzmy światopoglądowe, ale w ćwiczeniach z dysonansu trochę też do tego się odwołuję. Wiesz, ja oczywiście miałem być może taki, był taki u części osób obraz mnie, zauważyłem to, z pewnym zdziwieniem przyznaję, jako takiego właśnie racjonalisty, który tutaj wyłącznie, prawda, rozumu broni, filozofii i tak dalej. To nigdy nie była prawda i jak ktoś tak właściwie czyta te książki moje, no to poczynając od potyczek z Freudem, to na pewno się zorientował, że

i obszarach muszę podjąć decyzję, czy bardziej mi blisko jest do gnozy, czy do ortodoksji, czy do Junga, czy do Freuda, czy do, prawda, nie wiem, chrześcijaństwa, czy do jakiegoś w ogóle szamanizmu i tak dalej. I rzeczywiście jest tak, że z biegiem lat, a zwłaszcza w ostatnich powiedzmy kilku latach, czy w ostatniej dekadzie mniej więcej, no to się bardziej przesunąłem na pozycje chrześcijańskie niż na pozycje gnostyckie, na pozycje powiedzmy bliższe, czy nawet nie bliższe ortodoksji, bo ja nie przeszedłem też żadnego nawrócenia religijnego, wiesz. To nie było tak, że nagle jakiś z nieba się pojawił. Zstąpił. Wstąpił, tak. Tylko to jest raczej jakiś rodzaj takiej właśnie stopniowej podróży, która mnie gdzieś tam kieruje, zresztą w stronę, które ja znam, w których byłem już, które były dla mnie też w jakimś sensie naturalnie znajomym środowiskiem.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.