Czego nie wypada?
Moja lista rzeczy, których nie wypada jest długa jak papier toaletowy. A Wasza? I z perspektywy czasu i mojego życia - ta moja lista nadaje się właśnie do tego do czego służy papier toaletowy. Teraz po latach, szkoda mi wielu rzeczy, których nie spróbowałam. Bo nie wypadało…Teraz uważam (i do tego zachęcam, i bronię tego jak Bastylii), że wypada mi wszystko, czego potrzebuję i na co mam ochotę. Pod warunkiem, że nie rani to kogoś lub obiektywnie nie szkodzi komuś - w tym mnie samej. I słowo “wypada” tak naprawdę powinno się moim zdaniem wykreślić ze słownika. A już na pewno powinno się, pod groźbą dożywotniego więzienia, zabronić wypowiadania tego słowa w obecności dzieci.Wszystko co robimy niesie za sobą określone konsekwencje i wpływa na innych. Bo nie jesteśmy “samotną wyspą” na bezmiarze oceanu.To czego nam potrzeba to umiejętność rozeznawania - na ile to czego teraz chcę (i zrobię to lub nie) jest adekwatne do sytuacji i w jaki sposób wpłynie na innych.Więce jeśli masz np ochotę wylizać talerzyk po pysznym deserze w insta restauracji - do dzieła! Najwyżej wylądujesz w kilku memach. No i co z tego, wobec nieskończoności wszechświata?
Magda Honory przedstawia temat odcinka i jej osobistą doświadczenie z rzeczy, których nie wypada robić.
Magda podziela się listą rzeczy, których nie wypada, na podstawie własnego doświadczenia.
Magda opisuje przykłady z własnego życia, gdzie nie wypada robić rzeczy z listy.
Magda i jej goście dyskutują o powstaniu i znaczeniu stereotypów, które wpływają na zachowanie i decyzje w życiu.
Magda i jej goście reflektują nad znaczeniem listy rzeczy, których nie wypada, i dziękują słuchaczom za udział w rozmowie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
A Wasza? I z perspektywy czasu i mojego życia - ta moja lista nadaje się właśnie do tego do czego służy papier toaletowy. Teraz po latach, szkoda mi wielu rzeczy, których nie spróbowałam. Bo nie wypadało…
Teraz uważam (i do tego zachęcam, i bronię tego jak Bastylii), że wypada mi wszystko, czego potrzebuję i na co mam ochotę. Pod warunkiem, że nie rani to kogoś lub obiektywnie nie szkodzi komuś - w tym mnie samej.
I słowo “wypada” tak naprawdę powinno się moim zdaniem wykreślić ze słownika. A już na pewno powinno się, pod groźbą dożywotniego więzienia, zabronić wypowiadania tego słowa w obecności dzieci.
Wszystko co robimy niesie za sobą określone konsekwencje i wpływa na innych. Bo nie jesteśmy “samotną wyspą” na bezmiarze oceanu.To czego nam potrzeba to umiejętność rozeznawania - na ile to czego teraz chcę (i zrobię to lub nie) jest adekwatne do sytuacji i w jaki sposób wpłynie na innych.
Więce jeśli masz np ochotę wylizać talerzyk po pysznym deserze w insta restauracji - do dzieła! Najwyżej wylądujesz w kilku memach. No i co z tego, wobec nieskończoności wszechświata?