Mentionsy Mentionsy
Nic Za Darmo
Nic Za Darmo

#277 Ukryte koszty sztucznej inteligencji

24.02.2026 ·31 min 54 s · 1 rozdział · 1 sponsor

Cześć, nazywam się Tomek Jaroszek, a to jest podcast Nic Za Darmo. Rozmawiamy w nim prostym językiem o pieniądzach. Twoich pieniądzach. Jeśli chcesz lepiej zrozumieć skomplikowany świat finansów i inwestowania, chcesz więcej oszczędzać i lepiej zarabiać, albo po prostu lubisz poszerzać horyzonty, to jesteś w dobrym miejscu. Znajdziesz mnie również na blogu i kanale youtubowym o nazwie Doradca TV. Jeszcze niedawno rozmawialiśmy o tym jak sztuczna inteligencja poprawi naszą codzienną pracę, a od kilku tygodni rozmawiamy o tym jak AI zabierze nam pracę, jak zniszczy firmy i tak dalej i tak dalej.

Oczywiście to jest jakiś przejściowy etap tej w dużej mierze też giełdowej manii i po latach na rynku wydaje mi się, że nie mam aż takiej emocjonalnej spiny jak pewnie bym miał kilka lat temu. Z tym co się dzieje, ale to jest taki dobry moment, żeby na chwilę oderwać się od rynków kapitałowych i spojrzeć na całą technologię AI i to co dzisiaj mamy troszeczkę sceptycznie i zastanowić się jaka jest ta druga strona, jaka jest cena tych zmian technologicznych. I nie chodzi mi tylko o taką makroekonomię, bo to jest takie wróżenie z fusów. Dzisiaj sobie siadamy i myślimy jak będzie wyglądał świat za 5 lat. Biorąc pod uwagę rozwój tej technologii, nie mamy pojęcia jak będzie wyglądał ten świat za dwa lata. Ale możemy przysiąść do świata mikro, czyli tego jak my z tej technologii korzystamy. Dzisiaj będzie troszkę o finansach, ale też o naszych kompetencjach, o naszym rozwoju, o naszym życiu.

I tak mnie trochę naszło na ten scenariusz, jak siedziałem sobie w kawiarni, czytałem książkę i pomyślałem... Jak bardzo analogowe zajęcie wykonuje i ciekawe czy część osób z tej samej kawiarni poprosiłoby o skrót tej książki swojego asystenta AI. Więc dzisiaj troszeczkę sceptycznie odcinek o ukrytych kosztach sztucznej inteligencji i mam nadzieję, że da Wam to taki impuls do refleksji jak Wy korzystacie z tej rewolucji technologicznej i wtedy łatwiej będzie trochę policzyć, oszacować jaką Wy ponosicie za to. Nic Za Darmo. Zaprasza Tomek Jaroszek.

2:25 · Saxo Bank 18

Podwójny format, 10 plików na waszego maila, oczywiście pod warunkiem, że zakładacie konto z tego rachunku i zgodnie z instrukcją zaczynacie działać. A jest to o tyle ciekawy moment, żeby zacząć, że nie tylko ten bitcoin o połowę prawie nam się zmniejszyła kapitalizacja w ostatnich tygodniach, ale też wiele spółek, które w ostatnich miesiącach... No w zasadzie trochę przez wizję tego rozwoju AI, trochę przez panikę inwestycyjną, trochę przez ten gorący kapitał, który cały czas musi wyprzedzać swoje czasy i raczej nie chce fundamentalnie siedzieć gdzieś wiele, wiele lat. No mamy tutaj przeceny, jakich dawno nie widzieliśmy i może mamy wrażenie, że ten S&P 500 czy Nasdaq są w podobnym miejscu, no bo faktycznie te wykresy się nie przesuwają mocno ostatnio, ale to co się dzieje w środku jest niesamowite.

Ktoś tam urósł o 10-15%, ale gdzieś tam kapitalizacja spadła o 50%, a w biznesie niewiele się zmieniło. Po prostu jest wizja, że w przyszłości ten biznes już nie będzie tak efektywny. Także warto sobie przejrzeć. Indeks może Was zmylić, stoi w miejscu. Masa ciekawych podmiotów jest przecenionych w środku. No ale o tym już sobie kiedyś mówiliśmy i jeszcze będziemy tego tematu pewnie nieraz wracać. Natomiast dzisiaj bardziej o perspektywie osobistej. Nie tyle co jak AI zmieni nasz biznes, ale jak zmieni nas samych. I oczywiście każdy gdzieś tam indywidualnie się do tego pewnie ustosunkuje, ale ja chcę zwrócić waszą uwagę na to, żeby w ogóle zauważyć te zjawiska u siebie, żeby nie przejść tak obojętnie i nie zauważyć dopiero po dwóch, trzech latach, że to się już stało.

Domyślam się, że to jest wizja między innymi Marka Zuckerberga i jego szpiegowskich okularów. Ale taka niesamowita zmiana komunikacji też ma swoją cenę. Ja na przykład łapię się na tym, jak piszę chociażby maile. Jak po polsku, to w ogóle nie ma dyskusji, nie używam AI do korespondencji po polsku, no ale jak koresponduję gdzieś po angielsku, no to na pewno ta korespondencja jest łatwiejsza, no bo korzystając z czata, no mam to ułatwienie, jeśli chodzi o tłumaczenie różnych wyrażeń, albo że chcę coś napisać trochę inaczej, grzeczniej.

Druga rzecz bardzo ważna, bardzo, bardzo w kontekście chociażby finansów i inwestowania i ubolewam strasznie mocno nad tym, co tu się dzieje, ale umiejętność samodzielnej analizy. Nie wiem, czy już znacie ludzi, mam nadzieję, że sami do tego stopnia nie podchodzicie do tej technologii, ale ludzie, którzy wszystko skracają. Widzę raport 15 stron, proszę czata GPT wyciągnij z tego 5 najważniejszych punktów, no bo się spieszę, potrzebuję ogarnąć dużo materiału, szybko, pilnie itd. No ale dobra, to jest jakaś metoda, która czasem jest potrzebna, ale to nie może być jedyny sposób na wchłanianie informacji czy czytanie. I ja wiem, że jest już na pewno ktoś, kto wrzuca ten podcast do AI i zrób z niego trzyminutowy skrót, tylko czy naprawdę o to chodzi? Czy naprawdę kompetencją człowieka jest to, że wpadnie mi do głowy dużo skróconych newsów zamiast pogłębionej wiedzy?

Bo my się naprawdę w ten sposób absolutnie niczego nie uczymy. I na pewno to pamiętacie, bez przesady. Pamiętacie, jak nie chciało wam się czytać jakiejś lektury i czytaliście streszczenie. No nic nowego, nie? To AI nie wymyśliła tego w jakiś magiczny sposób. Już kiedyś nam się nie chciało czytać pełnej lektury, więc czytaliśmy streszczenie. No i nic z tego w głowach nie zostaje. Nie nauczyliśmy się żadnego procesu, nie zwiększyliśmy kompetencji i tak dalej. No to nie miało sensu. Trzeba było to zaliczyć, zdać, no i koniec końców zapomnieć. I teraz, jeśli chcemy w ten sposób opanować jakieś nowe kompetencje, to to się nigdy nie uda. Niektóre rzeczy wręcz trzeba studiować długo, nawet setki godzin itd., żeby coś opanować. Nie można skrótem ogarnąć wszystkiego. To jest po prostu iluzja nauki. To, że ja wchłonąłem więcej informacji, ale nic z tego w głowie nie zostało, dla mnie to jest czas przepalony absolutnie.

To było moje ćwiczenie dziennikarskie. Masz strzępki informacji z rynku i one udają całą informację. I dziennikarz, czy też analityk, czy później inwestor musi znaleźć w nich sens, musi znaleźć w nich drugie dno, musi poszukać gdzie jest pieniądz, gdzie jest biznes faktycznie, albo dlaczego ta transakcja została np. wymuszona na kimś. Nie ma AI. Mogę mieć telefon. O, wtedy było to, mogłem zadzwonić i podpytać ludzi, wyciągnąć po dziennikarsku informacje. I to jest super ważne, np. jak ja widzę projekt ustawy na pierwszej stronie i widzę, że jest jakiś tajny przeciek. Opowiadałem wam to kiedyś i myślę teraz jaka jest strategia komunikacji, bo w Polsce jestem prawie zawsze przekonany, że to jest jakaś kontrolowana strategia polityczna albo lobbyingowa. I wiecie, asystent AI powiedziałby Tomaszu, czy wyciągnąć podsumowanie dla tego artykułu?

Czemu oni nie mogą tego napisać? Więc ja zawsze miałem takie podejście do weryfikacji informacji i teraz w zasadzie już muszę z marszu przyjąć, Że większość tekstów, które czytam, będzie tworzone przez AI niż przez człowieka. I moje ograniczone zaufanie będzie w zasadzie do wszystkiego, co zobaczę. No bo kiedyś jednak mimo wszystko przeróbka zdjęcia, wideo to trochę inny świat był. Ale dzisiaj to jest o tyle paranoja, bo za moment będziemy musieli mieć powrót do klasycznych mediów, które wszystko weryfikują i mają zatrudnione od tego sztaby ludzi. I będzie moment, w którym uwierzę dopiero jak zobaczę w telewizji, bo to przeszło przez 10 osób. I nie żartuję. Ja sam się potrafiłem nad tym złapać, że nie wiem, czy oglądam prawdziwy materiał, czy zmanipulowany w jakiś sposób.

Bo jeśli to dzisiaj jest na takim poziomie i jeśli nie ma żadnych konsekwencji za takie coś, to znaczy, że nie ma zasad. I zobaczymy to niestety za rok. I to oczywiście przykład skrajnie polityczny, ale ja o tym dużo myślę w kontekście zaufania szerokiego. Czy my właściwie oglądamy teraz koniec ery influencerów w pewnym sensie? No bo mnie wszyscy przekonują marketingowo, że za moment będziemy oglądać AI influencerów i oni będą lepsi niż ludzie. No ja nie wiem, bo ja nie będę ich oglądał i wydaje mi się, że dużo rozsądnych ludzi też nie będzie chciało oglądać opcji, która jest całkowicie sztuczna. I zostaniemy w opcji premium, czyli człowiek tylko i wyłącznie. Jasne, to nie jest zero jedynkowe, bo ja też nie wiem, czy mogę komuś zaufać, bo na pewnym etapie nie będę wiedział, czy kogoś oglądam i czy jest prawdziwy i będę musiał to zweryfikować.

I to jest ten etap, w którym cieszę się, że za kilka tygodni będę miał 38 urodziny, jestem prawdziwy, mam na to masę dowodów. I to zaufanie budowane przez lata może się nagle okazać najsilniejszą nogą biznesową w rewolucji AI, bo ja istnieję i mam doświadczenie i ktoś mi ufa, że żyję, jestem prawdziwy. Jest to pewien rodzaj paranoi, ale ja trochę widzę właśnie tę drugą stronę medalu. To nie jest technologia, która sprawi, że ja będę piękniejszy na ekranie. To jest technologia, która sprawi, że ja nie zaufam większości nowych influencerów, bo ja w ogóle zakładam, że oni nie istnieją. I trochę mnie bawi ta filozofia, która od lat jest ciągle w internecie, czyli wyłącz telewizor, włącz myślenie. No i u wielu ludzi to się skończyło już źle, a skończy się bardzo źle. Bo w świecie braku zaufania naprawdę ten telewizor stanie się gatekeeperem, jakimś takim, taki stary dobry fact checking, że ten człowiek, który przyszedł do studia telewizyjnego, jest szansa, że on jedno, że jest prawdziwy, to jeszcze ktoś sprawdził kim on jest, a w internecie już nie będzie tej szansy.

Czwarty punkcik jaki sobie zanotowałem to jest utrata pewnego rodzaju wyboru. Może to jest trochę naciągane, ale tak muszę wyjść troszeczkę wyżej w makro. Nie wiem czym to się skończy, ale na ten moment AI powoduje, że jesteśmy w zasadzie z ograniczonym wyborem. I najwięcej władzy i kapitału ma kilka największych podmiotów. I to jest ta sztuczka z demokratyzacją, że każdy może korzystać z dobrodziejstwa AI, może usprawnić swoje życie, bla, bla, bla, optymalizacja, bla, bla. Ale mam kilka podmiotów do wyboru. Jakby mój wybór polega na tym, że moje życie zmieni się w modelu z Googlem, w modelu z Antropikiem, w modelu z Metą i tak dalej. To jest ten wybór. I na którymś z eventów w ostatnich dniach szef OpenAI i szef Anthropica też między innymi mówili jak to ta spółka zmieni świat na lepsze.

Później jak to w amerykańskich eventach puszczono jakąś beznadziejną uroczą piosenkę, były podziękowania, wszyscy łapią się za ręce, ale tych dwóch gości się nie łapie za ręce, bo oni mówią o tym, że zmienią świat na lepsze, ale każdy chce w swoim królestwie zmienić ten świat. I mieć jak największy kawałek tego tortu, mieć jak największy kawałek tego całego królestwa. No przecież to jest wyścig zbrojeń największych spółek, najbogatszych ludzi na świecie. A to, że dzisiaj są oni związani z technologią, to jest zupełnie inna sprawa. Więc ta demokratyzacja tej technologii polega na tym, że i tak korzystam z kilku spółek, które są największe. To jeszcze utwierdza nas w tym, że w niektórych dziedzinach zaczynają być monopole, które są nie do pokonania. I AI to jest nie tylko kwestia okrutnego kapitału czy centralizacji władzy wokół kilku spółek, ale to jest kwestia wydaje mi się takiej władzy docelowej.

I nie chcę brzmieć jak ludzie od teorii spiskowych, bo strasznie mnie oni denerwują, ale posiadanie takich danych i takich narzędzi jest zbyt kuszące, żeby gdzieś tam po drodze nie było wykorzystywane. I trochę patrzę bardziej na na przykład case Brexitu i wykorzystywanie wtedy danych z social mediów. Wiemy sami zresztą też, że meta 10% przychodów To są przychody z oszustwa. Od złodziei, od bandytów, od mafii. I przychodzą ludzie, wyłudzają pieniądze, wykupują między innymi dzięki technologii AI reklamy na Facebooku, no i nas okradają. No i wiecie. I co będzie, jak się ludzie o tym dowiedzą? No nic nie będzie. Właśnie się dowiedzieliście. Chyba, że już o tym słyszeliście. Nic nie będzie. I to jest pewien problem, więc w ramach tej demokratyzacji mój wybór jest dalej mały i i tak straszne rzeczy też można robić. Nikomu to nie przeszkadza. 10% przychodów meta jest z oszustw.

Nobody cares. Dzięki za oglądanie! Piąty punkcik, jaki sobie wynotowałem, to jest komunikacja i to jest taki ukryty koszt. I nie chcę wyjść znowu na wąsatego wuja na weselu, który mówi, że kiedyś to było, a teraz dzieciaki jakieś inne. Ale komunikacja się zmienia cały czas. Jasne. Nasze zwyczaje się zmieniają cały czas. Jasne. Ja na przykład doszedłem do wniosku, że moja umiejętność zagadania do obcej osoby czy nawiązania rozmowy albo wykonania telefonu do obcej osoby zaczyna być super kompetencją. No bo jeśli wszyscy piszemy na komunikatorach i cała komunikacja jest coraz bardziej oparta na AI, co mnie trochę przeraża, bo już widzę jak ludzie po prostu pytają czata o wszystko. Jak zapytać, jak zagadać, napisz mi maila w tej sprawie, napisz mi pismo w tej sprawie.

Trzeba uczyć się na swoich błędach, jasne, ale trzeba też analizować krytykę, przyjmować ją, wyciągać z niej wnioski. To ratuje pieniądze, to ratuje nasze decyzje biznesowe i czasami dobrze jest nie mieć racji, zmienić zdanie. Przyjąć tę krytykę i ją wykorzystać. A AI bardzo kiepsko krytykuje, chyba że dobrze ustawimy to wcześniej. Ja mam zawsze z tyłu głowy, że to są modele językowe. I jak coś sobie w głowie układam, to później sobie myślę, że to nie jest Android z filmu Science Fiction, który przetwarza bilion danych na minutę, tylko model językowy, który próbuje zgadnąć, jakie padnie kolejne słowo w sekwencji wyrazów. I też sobie nieraz coś testowałem, typu porozmawiajmy o moim pomyśle biznesowym, czy pomóż mi ułożyć nowy produkt. I jak tego dobrze nie napiszę, to słyszę Tomasz, masz rację, robimy to, super.

Czy pomóc ci napisać plan, jak zarobić ten milion złotych w tydzień? Tylko ja bym wolał, żeby ten AI powiedział Tomasz, podsumujmy to, przemyślmy to, przeanalizujmy, no bo te modele chwalą nas za niemal wszystkie decyzje i to jest diabelnie niebezpieczne. I zatraca się pewna ważna umiejętność. Ja już nie mówię o tych dyskusjach o młodych ludziach, którzy Nie potrafią przyjąć do siebie krytyki i nauczyciele nie wiedzą, co z tym zrobić i tak dalej. Trochę nie mój świat, więc nie będę się wypowiadał, ale bardziej sobie myślę o tym, jak na przykład przełożymy to na inwestowanie. Jeśli na starcie przekonacie AI, że macie ciekawy pomysł na zakup spółki i zaczniecie to analizować, to ten model będzie wam bił brawo. I będziecie musieli specjalnie prosić o krytykę i wskazanie ryzyk, bo on sam z siebie tego nie zrobi, a i tak będzie widział mniej niż wy.

Pomagałem redaktorowi naczelnemu porównywarki finansowej, robiliśmy rankingi kredytów, robiliśmy analizy produktów finansowych, tego co się dzieje na rynku bankowym i tak dalej. Jak dzisiaj na to patrzę, to lekko 80% tej roboty zrobi dzisiaj AI. Zostałaby praca z telefonem akurat, gdzie faktycznie trzeba było zadzwonić w kilka miejsc, sprawdzić informacje i tak dalej. Moja żona jest prawniczką. Domyślacie się, co powiem dalej. Praca juniora w kancelarii jest dzisiaj wykonana przez czat. Prace programisty juniora w ogóle już inny świat. I to wszystko jest super, o ile nie jesteście tym juniorem. I to mnie trochę przeraża, bo gdzieś trzeba zacząć. Ja wiem, że demografia mówi nam, że jest mniej chętnych na stanowiska, mniej młodych ludzi w ogóle i tak dalej. Ale jeśli nie ma tych stanowisk, bo są abonamenty w firmach na LLM-y,

No to jest to wizja naprawdę trudna. Może to jest tymczasowe, nie wiem. Ostatnio w newsletterze wrzucałem taki link do badań Business Harvard Review z takim raportem, że każdą godzinę, którą odzyskaliśmy w pracy dzięki technologii AI nam szef i tak zabrał, bo mamy dzięki temu więcej pracy, więc tak się zoptymalizowaliśmy, że zjedliśmy sobie cały czas wolny, ale wyniki są 2,5% wyższe. Więc to uwalnianie czasu jest na razie taką pułapką optymalizacji, bo ja sobie mogę sam na własnej działalności czas uwolnić, ale jak pracuję dla kogoś, to najważniejsza jest wartość dla akcjonariusza, koniec tematu, a nie jakiś mój czas wolny. Trochę mi z tym źle, ale jestem w uprzywilejowanej pozycji i patrzę na to trochę z boku. No bo te wszystkie lata pracy, najmłodsze tej nauki, tego poznawania wszystkiego, no ja już mam za sobą, więc w pewnym sensie to jest nie mój problem, ale siedzi mi to w głowie bardzo mocno.

No bo pamiętam, że jak ja zaczynałem akurat pracę, to było po kryzysie finansowym i ta praca była na wagę złota. Nie dość, że było jej mało, ludzie bali się zatrudniać, to jeszcze była beznadziejnie płatna, a i tak całowało się po rękach za szansę, że w ogóle można było cokolwiek zrobić. I nie nauczymy się wielu rzeczy siedząc w domu z okienkiem z czatem. Ten szok dla rynku pracy moim zdaniem i tak w dużej mierze zostanie też wśród młodych ludzi. I to może być trochę frustracji i tego, że to komuś trzeba dać szansę, żeby zaczął. Także ktoś kiedyś dał mi szansę i teraz do was gadam. I mój biznes pięknie funkcjonuje, ale to się musiało gdzieś zacząć. W dobie AI ja nie wiem, czy to by się zaczęło. Mam nadzieję, że nie wyszedłem w tym odcinku na starego dziada, który absolutnie boi się technologii, bo wydaje mi się, że jest wręcz przeciwnie.

Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.