Po co nam studia, które nic nie dają?
Młodzi coraz rzadziej decydują się iść na studia - wolą szukać własnej drogi, która szybciej da im konkrety: pracę, doświadczenie, rozwój. Dlaczego maturzyści nie chcą studiować a studenci rzucają studia? Niemal 70 uczelni mierzy się z drop-outem. Jakie są wiarygodne dane? Może młodzi ludzie jednak chcą studiować, choć mają nieco inne podejście niż starsze pokolenia? W jakim stopniu oczekiwania młodych są rzeczywiście dostosowane do rynku pracy i gdzie pojawiają się rozbieżności? Jak rozpoznać dezinformację, gdy młodzi słyszą od rówieśników, mediów czy w reklamach, że "bez studiów nic nie osiągniesz"? Jak media społecznościowe, mogą wpływać na kwestie dotyczące trudności w znalezieniu oczekiwanej pracy? Goście: Marta Barcicka - ekspert ds. HR, Wyższa Szkoła Biznesu w Nowym Sączu - Igor Demianiuk, student i pracownik Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, Mateusz Nesterowicz - rzecznik prasowy Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Beata Grzelak, kierowniczka Centrum Doradztwa Zawodowego, Warszawskie Centrum Innowacji Edukacyjno-Społecznych i Szkoleń.
Być może to gapier pomógłby troszeczkę odważniej wejść na studia i zdecydować się, jakby pomóc zdecydować młodym ludziom, że jednak chcą iść na te studia. Ten taki rok samozapoznania swoich potrzeb, poznania siebie, no mógłby pomóc, prawda? Ważne, żeby dobrze wykorzystać ten rok, żeby nie kojarzyło się to z lenistwem, tylko rzeczywiście, żeby zebrać myśli Zdecydować się na jaki kierunek studiów iść, albo jaką drogą podążyć po studiach. Zapytamy jeszcze rzecznika studentów, dlaczego maturzyści nie chcą studiować, a później jeśli już studiują, to chcą przerwać te studia? Mi się wydaje, że to może być spowodowane głównie tym, że rozmawiamy ze sobą, my starsi tu studenci, którzy już mamy to doświadczenie, rozmawiamy, te osoby, które wchodzą na rynek pracy, rozmawiamy z tymi młodszymi naszymi kolegami i to, co oni od nas słyszą, to jest niestety bardzo negatywna wizja rzeczywistości, to jest to, że po prostu
Zwyczajnie w świecie te studia się nikomu nie opłacają i wielu z nas po prostu w czasie tych studiów dochodzi do tego wniosku, że poświęcam te trzy czy pięć lat, żeby zrobić magistra, a następnie na rynek pracy wchodzę cały czas jako osoba, która No nie ma do sobą nic więcej do zaoferowania. Już to słyszymy coraz częściej. Już ja sam słyszałem, jeszcze idąc na studia, studiuję już szósty rok, a jeszcze przed maturą dużo słyszałem o tym, że no te studia to się nie opłacają, po co ty tam idziesz, zajmij się sobą, samorozwój, to będzie powodowało, że będziesz bardziej łakomym kąskiem na rynku pracy, a nie same studia. Same studia dają ci jedynie papierek, na który rekruterzy zazwyczaj patrzą w sposób olewczy, a następnie no niestety odrzucają twoje CV, a nawet jeżeli się dostaniesz, to potem słyszysz od starszych pracowników, że o ten młody to się jej nadaje, czego oni go na tych studiach nauczyli.
Odpowiedź brzmi niczego, on nic nie wie. Jest na początku drogi. Jest na początku drogi. Drogi zawodowej, tak. No chyba trochę kura zapomniała jak to było być pisklęciem i słyszy się potem bardzo dużo negatywnych komentarzy na swój temat. Nie dziwię się, że właśnie te młode pokolenie, teraz tych osiematurzystów już coraz mniej chce iść na te studia, no bo słyszą od nas, od pokoleń jeszcze tych trochę starszych. Że samo posiadanie papierka ze studiów de facto nic nie daje. No właśnie, może na tym powinniśmy się skupić. Jakie są te największe mity, fejki czy nieprawdy krążące na temat studiów, które zniechęcają młodych albo zachęcają by zrezygnowali ze studiów już będąc na nich. Trochę patrzę na wypowiedzi moich młodszych kolegów z takiej trochę innej perspektywy biznesu.
Jest to nie tyle nawet jakiś ich widzimisię, A żywotna potrzeba tego, żeby po prostu przeżyć. Tak, norma stanu. Coś, czego się nie da ominąć w tym momencie. Nawet na studiach dziennych większość studentów musi pracować, żeby umieć na mieszkanie, ponieważ akademików w Polsce nie ma. A tym bardziej za złotówkę, chociaż były zapowiadane? Chociażby, ale nawet gdyby miało być za złotówkę, to po prostu nie ma miejsc w tych akademikach, nie oszukujmy się. Jedyna uczelnia, która ma jakiś sensowny zasób akademików, to jest AGIECH. Jesteśmy w Warszawie, gdzie chyba tylko Politechnika Warszawska ma tutaj większą liczbę, z czego teraz chyba trzy są zamknięte, bo idą do remontów. Sami przeprowadzaliśmy jako NZS badania na ten temat i wielokrotnie np.
Jeżeli ja mam do wyboru 10 osób, kandydatów, którzy do mnie przychodzą i łączą studia już z karierą zawodową, rozpoczęli projekty komercyjne, to wiadomo, że ja wybiorę osobę, która niekoniecznie ma magisterkę, tytuł magistra czy licencjat. Dla mnie w tym momencie w głowie uruchamia się jedno, potrzebuję takich kompetencji, takiego kapitału, który pomoże firmie, aby firma po prostu, żeby te wyniki wzrastały. Osoby, która już jest na rynku w pewnym sensie. Osoba, która już jest na rynku, ma doświadczenie, ma kompetencje, już wie na czym polega temat, szybciej wejdzie w pewne projekty, w pewne rozwiązania i okres wdrożenia, czyli koszty wdrożenia takiego pracownika będą też niższe dla nas. Z drugiej strony, ja też widzę świadomość właśnie po stronie biznesu, jak istotna jest współpraca z uczelniami.
Ponoszą niższe tego koszty, prawda? Więc z doświadczenia wiem, przychodzą do nas młodzi ludzie, nawet mają roczną przerwę i mówią, no to ja mam teraz roczną przerwę, to mógłbym spróbować. A więc mówimy, słuchaj, masz fajny potencjał, masz kompetencje, zapisz się na jakieś studia, przyjdź do nas ze statusem, my będziemy mieli niższe koszty zatrudnienia, wszyscy szczęśliwi. I co się dzieje dalej? Taki kandydat ma obietnicę pracy, więc podejmuje studia, często jakiekolwiek, byleby to była formalność. Tak to niestety w praktyce wygląda. Następnie my przez kilka lat z nim współpracujemy, bo ten status studenta jest tylko do 26 roku życia. No i nastaje ten moment, kiedy ten status się kończy i praktycznie taka osoba jest już po trzech różnych kierunkach, bo po prostu podejmował co chwila jakieś.
Natomiast mnie interesuje, jak ty w praktyce poradzisz sobie warsztatowo w takim codziennym dniu, W robocie, po prostu. Jak przyjdziesz w poniedziałek do pracy, to jak będziesz chłonął wiedzę, jak będziesz komunikował różnego rodzaju kwestie się, albo odbierał informację zwrotną, albo dawał tę informację zwrotną, jak będziesz weryfikował informacje, czyli czy masz krytyczne takie myślenie. Dzisiaj w dobie bombardowania nas przez różnego rodzaju informacje, my musimy też wiedzieć, które informacje, jak je weryfikować, jak je sprawdzać. To jest bardzo istotne w kontekście sztucznej inteligencji i tej technologii, która galopuje, prawda? No i też chciałabym powiedzieć, że to jest bardzo duże wyzwanie dla edukacji. Nie to, że zrzucam ten problem na edukację, natomiast to tutaj jest ta pozytywistyczna praca, którą trzeba naprawdę odrobić.
Zauważcie, jaka jest różnica dzisiaj, jak na przykład studenci na Zachodzie identyfikują się z uczelnią. Oni noszą kurtki z logo Stanfordu, uczestniczą w klubach alumnów, są z tego dumni, mają długofalowe, kilkudziesięcioletnie relacje z uczelnią, którą skończyli. U nas? To jest zalążek. Na niektórych uczelniach. Są bluzy z logo uczelni. Ale czy kluby alumnów to jest standard dzisiaj, prawda? Co się dzieje z tymi studentami jak oni z uczelni odchodzą? Że się utożsamiają. Dokładnie. Dlaczego uczelnie nie mogą korzystać z wiedzy swoich absolwentów? Zapraszajcie ich na wykłady. Zapraszajcie ich na warsztaty. Kojarzcie, że dzisiaj młodzi ludzie chcą praktyki. Niekoniecznie. Teoria też jest istotna, ale potrzebują praktyki. Prowadzę zajęcia głównie ze studentami na kierunkach podyplomowych i MBA i ja jestem tam dlatego, że ja miałam kontakt z biznesem.
Będzie czuć te kompetencje miękkie, które będą się po prostu wyjawiać tym, że osoba jest żywotnie zainteresowana danym tematem. Jeżeli idziemy na kierunek biologii, jakieś studia biologiczne, okazuje się, że tak naprawdę to nas to nigdy nie interesowało i wolelibyśmy się zajmować budowaniem samolotów, bo to było zawsze naszą pasją, to idźmy w tym kierunku. A wyszło dopiero na studiach. A wyszło dopiero na studiach. Tak się zastanawiam też jak np. media społecznościowe mogą wpływać na kwestie, o których dziś rozmawiamy, no bo przecież pojawia się dezinformacja na ten temat np. podkręcając strach przed trudnością w znalezieniu oczekiwanej pracy i płacy przez wieloletnie studiowanie, bycie w ogonie w stosunku do innych już pracujących i zarabiających. No na pewno ta sytuacja nie pomaga, prawda? No bo jeżeli faktycznie ja czuję taką presję, że widzę wszyscy moi znajomi, studenci, koledzy ze szkolnej, akademickiej ławy, nie ma ich na wykładach, nie ma ich na ćwiczeniach, bo oni właśnie są przy tworzeniu jakiejś ważnej aplikacji albo zdobywają codziennie doświadczenie i kompetencje.
W Polsce jest to absolutnie nierealne, bo tak jak wracamy do jednego z tematów, o których poruszałem, nie mamy czegoś takiego jak miasteczka akademickie. Jedyne miasteczko akademickie w Polsce to jest Agiech i tam faktycznie to życie studenckie jakoś funkcjonuje. Właśnie możemy korzystać z różnego rodzaju kół naukowych, organizacji studenckich, chociażby takich jak NZS, taka autoreklama. I to właśnie faktycznie może nam pomóc. Ja na przykład właśnie pewnie bym już nie studiował, gdyby nie to, że właśnie się wciągnąłem jakoś w to życie studenckie. Ale brak jest tego odgórnie, to jest taki może apel mały do Ministerstwa, żeby zacząć się interesować tym, żeby studenci zaczęli budować jakąś formę identyfikacji, jedności z uczelnią. Nie mamy tego w Polsce niestety, nie mamy studentów, którzy noszą dumnie, chodzą po mieście dumnie z merchem, nie wiem, czy to UW, AGH, Uniwersytetu w Białymstoku i tak dalej.
Tak jak kiedyś cyfryzacja, digitalizacja danych. Dokładnie i te dane będą wrzucane do sztucznej inteligencji i z tych danych sztuczna inteligencja będzie je przetwarzać i wyrzucać, wypluwać, brzydko mówiąc, na zewnątrz. Ale nie jest powiedziane, że za dwa lata na przykład ta sztuczna inteligencja sama będzie takim bibliotekarzem. Dokładnie, więc zobaczcie w jakim, szanowni państwo, my jesteśmy momencie trudnym. My tak naprawdę nie wiemy, co nas jutro zaskoczy na tym rynku. A studenci pod tym kątem są elastyczni? Myślę, że są elastyczni. Otwarci to na pewno, ale czy rzeczywiście są gotowi na taką zmianę świadomości, że dzisiaj jest tak, ale za dwa lata w połowie studiów może być inaczej? Jak najbardziej, bo myślę, że to sami studenci te realia zmieniają, to znaczy nie dość, że są gotowi na te zmiany, ale są też gotowi je ukrywać i to jest coś takiego wyjątkowego.
Poprzez różne inicjatywy, tutaj była autoreklama, ale też zrobię tą reklamę, no bardzo polecam różne organizacje studenckie, NZS też, bo sam działałem w różnych inicjatywach tego zrzeszenia, ale są też różne inne organizacje i to tam ludzie się poznają, wpadają na ciekawe pomysły, a potem przekształcają je w biznes. Tylko tutaj znowu chciałbym nie tyle, że w adwokata diabła, ale z drugiej strony spojrzeć, bo cały czas mówimy firmy, cały czas mówimy biznes. Okej, ja to rozumiem, bo te prace trzeba jakoś znaleźć, Ale czy faktycznie chcemy tak bardzo zwasalizować uczelnie pod biznes, że to przychodzi firma, mówi teraz ty uczelnia musisz uczyć tego i tego. Konkretnie w takich zawodach potrzebujemy pracowników, waszych studentów. I nagle się okaże, że uczelnie dostosowują się pod rynek, te umiejętności, które tam zdobywamy są podłóg firm, które są obecne na danym rynku.
Patrzyłabym raczej na to, żeby szukać jakichś takich szerokich możliwości, a potem się specjalizować w jakiejś dziedzinie, która w danym momencie też nas zainteresuje. Ja zostałem wychowany w takiej kulturze kultu wykształcenia wyższego. Wpajano nam, że studia dużo gwarantują. Faktycznie studia gwarantują sukces? Nie, ja myślę, że dzisiaj nie ma chyba takiego jednego elementu, który moglibyśmy powiedzieć, że w ogóle gwarantuje sukces. Na pewno praca, ale też taka bym powiedziała samoświadomość, praca nad samorozwojem. Myślę, że to jest bardzo ważne w różnych obszarach, bo przecież tutaj nie chodzi o to tylko, że uczymy się, studiujemy, bo prawda też jest taka, że jak ktoś podejmuje studia, Część już tej wiedzy, którą nabędzie, ona już będzie za chwilę nieaktualna. W związku z tym tak naprawdę od tego, w jaki sposób my podejdziemy do tego tzw.
Od tego zaczęliśmy naszą rozmowę, to może spróbujmy podsumować nasze myśli. Ja bym powiedział tak. Pójść na studia, żeby lepiej poznać siebie, lepiej poznać innych i pójść w szczególności dla ludzi, a wśród tych ludzi też umiejscowić siebie. Czyli z szacunkiem do własnych potrzeb i takiego samozapoznania się, bo nie jest niczym złym zrezygnować też ze studiów, jeżeli poczujemy, że nie są dla nas odpowiednie. No właśnie, żeby nie czuć tej presji, prawda? Żeby nie czuć tej presji. Że to nie ten wybór na etapie matury. Tylko zawsze potraktować to jako wartość dodaną. Żeby nie słuchać tych, którzy mówią, to już dokończ, bo będziesz miał rok stracony. Nie. To nie będzie rok stracony. To będzie rok pełen doświadczeń. Dlatego ja rękami i nogami głosuję za studiowaniem.
Być może w pracy mniejszy wymiar, być może w edukacji inne przedmioty, bardziej elastyczne, być może bardziej hybrydowa praca dostosowana do mojego planu pracy. Starajmy się połączyć te potrzeby i odpowiadać na te potrzeby, bo inaczej zostanie nas sytuacja taka, że z 56%, których mamy maturzystów na studiach, będziemy mieli 20% i to będzie problem. O ile w tym gronie jeszcze nie ma tych pseudo studentów, o czym też dzisiaj mówiliśmy. Na te opcje też głosuję. Po co mam iść na studia, jeśli już jestem na studiach? Czemu nie przerywać? Przede wszystkim tak, czemu nie przerywać? Nie powinno być takiego zadania. Uważam, że jeżeli uważamy tak, jak mówiłem, że jakieś studia nie odpowiadają naszym oczekiwaniom, to, czego się spodziewaliśmy, nie współgra z tym, jaką mieliśmy wizję.
A mamy coś w zanadrzu, co nas kręci. A mamy tak, a z drugiej strony widzimy coś, co może nas kręci, bo właśnie odkrywamy siebie, tak jak to zostało. Może na przykład w czasie studiów też, prawda? Tak, zmienić to. Po roku, po dwóch. Nie bójmy się tego. Nie bójmy się zmieniać studiów, to na pewno. Ale tak, warto studiować, to na pewno warto iść, jeżeli nawet nie dla samych studiów, to właśnie też dla poznawania ludzi i korzystania z tych ludzi. Tak, to życie studenckie. Zmiany są potrzebne, chociaż bolą, to są potrzebne, to prawda. Ja sobie zawsze mówię, że mam te moje 24 lata, do pracy jeszcze mogę poczekać, ponieważ będę pracował jeszcze do tych moich 65 lat ustawowych, więc jeszcze większość swojego życia spędzę za biurkiem. Praca mnie znajdzie. Praca mnie znajdzie, a studia nie wrócą. Ten czas, który mamy teraz, możemy nawet wykorzystać go może nie tyle beztrosko, produktywnie,
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.