Mentionsy Mentionsy
MysteryTV - Jakub Rutka
MysteryTV - Jakub Rutka

Pozwól mi - CreepyPasta

19.02.2026 ·56 min 6 s

Scenariusz: Karolina SzymczakLektor: Jakub Rutka☛ Instagram:   / jakubrutka  ☛ TikTok:   / jakub_rutka  ODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!☛ NASZA GRUPA NA FACEBOOKU:   / 1224303840974662  ☛✉ KONTAKT [WSPÓŁPRACA/CREEPYPASTY]: [email protected] Obserwuj i słuchaj również na:☛ SPOTIFY: https://spoti.fi/3hy4JFx☛ APPLE PODCASTS: https://apple.co/39dnRph

Traktowali mnie jak córkę. Teraz, gdy ich ukochanego syna zabrakło, chyba stałam się dla nich jeszcze ważniejsza. Często do siebie dzwonimy, wspieramy nawzajem. Tym bardziej nie jestem w stanie pojąć wizji, w której przeobrażają się w demoniczne postacie i wypowiadają niezrozumiałe dla mnie słowa. Z zamyślenia wyrywa mnie dźwięk otwieranych drzwi. Do pomieszczenia wchodzi pani Iwonka, starsza kobieta, która często odwiedza bibliotekę. O, dzień dobry, kochanie. Ojej, a coś to się stało? Wyglądasz, jakbyś ducha zobaczyła. Dzień dobry, pani Iwonko. A, to nic takiego. Dobrze panią zobaczyć.

Oj, chyba coś cię trapi, moje dziecko. To co? Kawka? Pani Iwonka czuła się w bibliotece jak w domu. Albo nawet lepiej, biorąc pod uwagę to, jak dużo czasu tu spędza. Przez te wszystkie lata pracy tutaj przywykłam do niej. Polubiłam i nawet stała się dla mnie trochę jak babcia. To chyba jeden z tych trudnych dni. Alusiu, ja wciąż uważam, że powinnaś starać się zachować w pamięci Adama z waszych najlepszych chwil. Utrwalić to i nosić w sobie jak największy skarb. Pamiętasz naszą umowę? Jedno wspomnienie dziennie. Tak. Właściwie to porcję wspomnień przewidzianą na dzisiaj mam już z głowy.

Adam zwija się w kłębek i uspokaja. W przeciwieństwie do mnie. Jego senne majaki przeraziły mnie, ale wiem, że jutro nie będzie nic z nich pamiętał. Z zamyślenia wyrywa mnie głos pani Iwonki, a ja zdaję sobie sprawę z tego, że całość retrospekcji odbyła się w mojej głowie. Pamiętaj, że on nigdy nie chciał cię skrzywdzić. Słucham? Adam był jaki był. Niepokorny, z ciętym językiem, czasami niewystarczająco uczuciowy dla tak wrażliwej osoby jak ty. Ale zawsze o ciebie dbał, nawet kiedy ty nie zdawałaś sobie z tego sprawy. I teraz też nie chcę, żebyś cierpiała.

Ale tym razem ci nie pomoże. Tym razem nikt ci nie pomoże. Słucham? Skąd pani może to wiedzieć? Pani Iwonka uśmiecha się tajemniczo i wstaje. Podchodzi do najbliższej półki i sięga bez wahania po jedną z książek. Otwiera ją i zaczyna czytać. Droga Alicjo, kreślę te słowa w nadziei, że list ten zastanie cię w dobrym zdrowiu. Byłaś najcenniejszym skarbem i zaszczytem było być towarzyszem u twojego boku. Teraz, kiedy to czytasz, mnie już nie ma. Tak, jak przez całe moje życie.

Wariuję. Z całą pewnością wariuję. Czy pani Iwonka naprawdę właśnie odczytała mi list Adama do mnie? Nie. To niemożliwe. To nie jest styl Adama. Prędzej uschłaby mu ręka, niż napisał tak pretensjonalny i ckliwy tekst. Czemu pani mówi takie dziwne rzeczy? Dziwne rzeczy? Ale jakie dziwne rzeczy, kochanie? O Adamie i w ogóle. Ale ja nie mówiłam nic na temat Adama. Chyba bardzo mocno zagłębiłaś się w swoich wspomnieniach. Ale to dobrze. Adam powinien żyć w tobie. Jezus Maria, czy ta starucha jest nawiedzona, czy to ja oszalałam?

Pani Iwonko, naprawdę mam teraz trochę pracy z wpisaniem nowej dostawy książek do katalogów. Jeśli to nie kłopot, proszę samodzielnie przejrzeć regały w poszukiwaniu kryminału. A jeśli tylko zauważę, że dostaliśmy coś w pani guście, to natychmiast dam znać. Przyklejam do twarzy uśmiech i szybko wychodzę na zaplecze. Dalsza część dnia upływa spokojnie. W międzyczasie kilka osób przechadza się po bibliotece. Niektórzy coś wypożyczają. Odliczam minuty do wyjścia z pracy. Potrzebuję odpocząć. Chcę wrócić do domu i iść spać. Choć zaczynam obawiać się, że nawet moje sny mogą obrócić się przeciwko mnie.

Błagam. Adam kręci głową i uśmiecha się zakłopotany. Odnajduje kluczyki do Passata w kieszeni shortów i odchodzi. Biegnę za nimi i wyrywam mu je z dłoni. Co ty wyprawiasz? Nigdzie nie pojedziesz. Ale o co ci chodzi? Co w ciebie wstąpiło? Posłuchaj, może pojedź z naszym synem? Nie. To nie może znowu się dziać. Wiem, że tym razem nie mogę salwować się ucieczką, bo stawka jest wyższa niż tylko moje życie. Zgodziłaś się wziąć udział w grze. Teraz czas na finał. Wszyscy na tym skorzystamy. Twoja pani Iwonka również. Odwracam się gwałtownie.

To ona. Iwonka. Albo jedynie jej ciało. Skąd ona się tu wzięła? Rozglądam się. Nie chcę stać tyłem do żadnej z tych przerażających kreatur. Co to za gra? To ty sama nazwałaś to co się wokół dzieje grą, Alicjo. Już nie pamiętasz? Prawdziwym celem gry było doprowadzenie cię do obłędu. Na skraj samobójstwa. Nie spodziewałem się tylko, że będziesz tak silna.

Pozwól mu wrócić, kochanie. Nagle cztery pary rąk zaczynają nas obłapiać, popychając do przodu. Adam idzie jak robot przed siebie. Zerkam na niego z ukosa i przechodzi mnie dreszcz. Patrzy pustym wzrokiem przed siebie. Niby wygląda jak on, ale jest jakiś inny, zimny, obcy. Potykając się i wciąż trzymani w lodowatym uścisku, docieramy do auta Adama. Zostaje wepchnięta na fotel pasażera z tyłu. Adam mechanicznie siada na fotel kierowcy. Nagle, ku mojemu zaskoczeniu, siada koło mnie pani Iwonka. W dłoni trzyma ogromny, ostry nóż i wpatruje się we mnie z obłędem w oczach.

Adam skręca w drogę główną z ogromną prędkością, a martwe ciało pani Iwonki opada na mnie bezwładnie. Zrzucam ją z siebie z obrzydzeniem. Samochód coraz szybciej pędzi przed siebie, a ja wiem, jak to się skończy. Nerwowo łapię zapas bezpieczeństwa i próbuję go zapiąć. Nagle coś się zmienia. Przez krótką chwilę sama nie wiem co i wtedy zauważam, że Adam zerka w lusterko wsteczne. Przez moment czuję, że auto zwalnia, tak jakby on wyrwał się z transu, ale za chwilę znowu przyspiesza i zwalnia. Nagle wciska guzik odblokowania drzwi. Alicja, teraz, uciekaj!

Ciężko jest stracić jedynego syna w taki sposób, tak wcześnie. W trakcie pogrzebu spotkałam panią Iwonkę, twoją znajomą. Podeszła do mnie i powiedziała, że zna sposób, żeby przywrócić Adama do życia. Słucham? No, nie tak dosłownie. Nie da się ożywić martwego ciała. Natomiast ona zarzekała się, że zna rytuał, dzięki któremu może pomóc mi skontaktować się z jego duchem. Zrozum. Byłam zdesperowana. Niech cię nie zwiedzie dobrotliwy wygląd Iwonki. Nie miała zamiaru pomagać mi bezinteresownie. Uważała, że mimo podeszłego wieku jej umysł był w doskonałej formie.

Były to krótkie momenty. Zazwyczaj dosyć szybko udawało mi się wyrzucić go z głowy. Czyli to, co się ze mną działo... To ten byt, a nie Adam, zsyłał na mnie te koszmarne wizje? Zdecydowanie. Ale... Czasami miałam wrażenie, że to mój Adam daje mi znaki. Oczywiście, kochanie, kiedy coś lub ktoś wyrywa z człowieka życie w tak gwałtowny sposób, to zdarza się, że nie może tego zrozumieć i zaakceptować. Pozostaje w zawieszeniu. Jednak bliźniaczy ducha Adama okazał się dużo silniejszy, dominujący i mający własny cel, którym byłaś ty. Nie tylko pani Iwonka chciała dalej żyć.

A potem byt przeniósł nas do dnia wypadku. I wy wszyscy zmusiliście mnie, żebym wsiadła do auta. To nie byliśmy my. Ta dusza desperacko pragnęła dopełnić rytuału, ażeby przejęcie się udało. Musieliście z Adamem zginąć w tej samej chwili, w brutalny, gwałtowny sposób, ponieważ tylko wtedy dusza opuszcza ciało bez przygotowania i oporu. Pani Iwonka wsiadła razem z nami do auta. Ona zwariowała. Podrżnęła sobie gardło na moich oczach. Czy to oznacza, że ona chciała? Zgadza się. Chciała dołączyć do rytuału i przejąć ciało Adama. Żeby do tego doszło, jej dusza musiała zostać uwolniona przed śmiercią Adama.

Dlatego popełniła samobójstwo. Ale przecież między nią a Adamem nie było żadnej więzi emocjonalnej. To prawda. Ale spróbuj przez chwilę wczuć się w jej sytuację. Była starą, schorowaną, samotną kobietą. Znała się co nieco na czarnej magii. Trafiła jej się niepowtarzalna okazja na nowe życie. Nie miała wiele do stracenia. Jeszcze jedna kwestia nie daje mi spokoju. Wątpię, żebyś znała odpowiedź na to pytanie, ale... Celem bliźniaka Adama, podobnie jak Iwonki, było przejęcie ciała drugiego człowieka poprzez rytuał w momencie śmierci. Ale cała nasza trójka miała zginąć w wypadku, a auto spłonąć.

Byt i Iwonka o tym wiedzieli, bo przecież to już się wydarzyło, a my jedynie powróciliśmy tam jak do alternatywnej rzeczywistości. Po co im spalone naczynia? Bardzo sprytnie. Po śmierci Adama sporo czasu spędzałam z Iwonką. No, tak było. Pewnie ci o tym nie wspominała, a mnie było wstyd, że zajmuję się takimi rzeczami. Ale wracając do twojego pytania, staruszka dużo opowiadała mi o rytuałach. Wierzyła, że byt może rozpocząć proces przejmowania ciała w momencie, kiedy ten człowiek jest na granicy życia i śmierci. Gdyby Adam nie odzyskał świadomości i pozostałby do końca marionetką, być może udałoby się im dokończyć rytuał.

Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.