Mentionsy Mentionsy
MysteryTV - Jakub Rutka
MysteryTV - Jakub Rutka

Nie wchodź do Czarciego Kręgu - CreepyPasta

12.02.2026 ·16 min 32 s

Lektor: Jakub Rutka☛ Instagram: https://www.instagram.com/jakubrutka☛ TikTok: https://www.tiktok.com/@jakub_rutkaScenariusz: sleepyhollow_101Tłumaczenie: Aleksandra RutkaTekst dostępny na podstawie licencji CC BY-SAŹródło: https://creepypasta.fandom.com/wiki/My_Roommate_Is_into_Some_Weird_Fairy_ShitODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!☛ NASZA GRUPA NA FACEBOOKU: https://www.facebook.com/groups/1224303840974662/☛✉ KONTAKT [WSPÓŁPRACA/CREEPYPASTY]: [email protected] Obserwuj i słuchaj również na:☛ SPOTIFY: https://spoti.fi/3hy4JFx☛ APPLE PODCASTS: https://apple.co/39dnRph

Zawsze płaciła rachunki na czas. Sprzątała po sobie. Pytała o pozwolenie, zanim organizowała te swoje chore zgromadzenia i rytuały. Kiedy robiła zakupy, zawsze kupowała mi ulubionego batonika i przynajmniej była w tym całym wariactwie interesująca. Wolałam posiedzieć i pogadać z nią godzinę, niż wysłuchiwać Nancy z pracy, w kółko nawijającej o swoich spektakularnych sukcesach w marketingu wielopoziomowym. Zanim ktoś mnie skrytykuje za akceptowanie szkodliwych zachowań zaburzonej osoby, Stella, bo takiej nie wybrała dla siebie moja współlokatorka, nigdy nie głosowała, więc jej dziwne przekonania nikomu tak naprawdę nie szkodziły.

Kiedyś powiedziała mi, że jeśli wejdziesz do budki wyborczej na głosowaniu, tajni wysłannicy rządu natychmiast cię uśpią i wszczepią pod skórę chip do czytania w myślach, po czym wypuszczą z powrotem do społeczeństwa, wymazując pamięć o tym, co się wydarzyło. Tak stało się podobno z jej mamą, która tylko dlatego jeszcze wierzy w ewolucję. W każdym razie życie ze Stellą nie było tragiczne. Dogadywałyśmy się całkiem nieźle. Udało nam się mieszkać razem we względnej harmonii przez sześć miesięcy, zanim jej dziwactwa zaczęły stawać się trochę zbyt szalone, by czuć się komfortowo. Co mam na myśli?

Pewnego ranka obudziłam się i zobaczyłam, że w naszym salonie rośnie grzyb formujący się w duży pierścień. Serio. Był ogromny. Salon jest całkiem spory, zwłaszcza, że Stella nie uznaje żadnych mebli, więc to pomieszczenie jest praktycznie puste, nie licząc jej porozstawianych w każdym kącie śmierdzących świec. W sumie mi to nie przeszkadzało, bo i tak rzadko korzystałam ze wspólnych przestrzeni. Ale grzyb rosnący w mieszkaniu? To już nie było okej. Stella? Co to jest do cholery? Stella siedziała przy krawędzi kręgu. Miała przy sobie cały stos grubych książek. Od razu zwróciłam uwagę na tytuły.

Historia rodu Feji. Wróżki i inne stworzenia. Magiczne sztuki. W rękach trzymała akurat coś o botanice, co wtedy wydało mi się zupełnie niepasujące do reszty pozycji, jednak patrząc na to z perspektywy czasu, zmieniłam zdanie. To krąg wróżek. Przynajmniej mam nadzieję, że nim będzie, odpowiedziała nerwowo, wertując książkę. Z trudem powstrzymałam chęć krzyku. Nie mam... Posłuchaj, nie mam pojęcia, co to jest krąg wróżek, ale wiem, że nie powinno go być w naszym salonie. Przysięgam, że jeśli tego nie posprzątasz... Stella westchnęła i odłożyła książkę. Wiedziałam, że tak zareagujesz, odparła sięgając do swojej czarnej torby na ramię.

Tak więc z chęcią przymknęłam oko na jej kolejne ekscesy. Aby tylko to gówno nie zaczęło rosnąć w moim pokoju. Zastanawiałam się jeszcze skąd wzięła tyle kasy. Co prawda Stella nigdy nie była spłukana, chociaż nie miała stałej pracy. Przynajmniej tak mi się wydawało. No cóż, darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. Wzruszyłam ramionami i odpuściłam. Tej samej nocy, zanim położyłam się spać, wpisałam w Googla hasło krąg wróżek. Czytałam może jakieś 5 minut, zanim totalnie mnie to znudziło i dałam sobie spokój. Wiecie ile tego tam jest? Stanowczo za dużo.

W każdym razie dowiedziałam się dwóch bardzo ważnych rzeczy. Po pierwsze, wiele kultur wierzy, że takie kręgi wróżek powstają, gdy wróżki lub skrzaty tańczą sobie dookoła. Po drugie, śmiertelnicy absolutnie nie powinni się mieszać w ich sprawy. Nie martwiłam się jednak. Oczywiście nie wierzyłam we wróżki, a poza tym byłam pewna, że nie da się tak po prostu wyhodować sobie własnego magicznego kręgu. Myślałem, że Stella straci zainteresowanie tematem po kilku tygodniach, jak to zwykle bywało z jej wszystkimi obsesjami. Posprząta grzyby i życie wróci do normy. Jednak zanim jej zapał zdążył opaść, krąg wróżek znacznie się powiększył.

Po kilku dniach wyrosły z niego grzyby. Nie żartuję. Normalne, leśne grzyby. Tylko w salonie. Stella wydawała się z tego powodu wniebowzięta. A ja? Trochę mnie to obrzydzało, bo w pokoju zaczynało już śmierdzieć. Wilgocią, stęchlizną. Po prostu ochyda. Naprawdę chciałam zabrać jej ten dywan i weszorować całe to paskudztwo. Ale wróciłam myślami do kwoty pięciuset dolarów, które dostałam za bycie tolerancyjną. I w ten sposób próbowałam przegnać irytację. Ekscytacja Stelli rosła z każdym dniem, aż w końcu zaczęła wylewać się na nasze nieliczne rozmowy.

Postanowiła mnie drążyć tematu. Wypiłam swoje piwo i poszłam spać. Sprawy toczyły się mniej więcej tak, jak się spodziewałem przez kolejny tydzień. Stella była obsesyjnie skupiona na swoim magicznym kręgu wróżek, a ja dalej wspaniałomyślnie ignorowałam te dziwactwa. W końcu jej zainteresowanie sprawą zaczęło słabnąć i przerzuciła uwagę na inne rzeczy. Zauważyłam stopniowo pojawiające się w mieszkaniu książki o diable z New Jersey i wzięłam to za zapowiedź następnej zajawki. Serio. Czasem czułam się, jakbym występowała w jakimś sitcomie. Aż tu potem, trzy tygodnie temu, wydarzyło się coś niewytłumaczalnego.

Obudziłam się około 4 rano. Mój sen został zakłócony przez dziwny niebieski blask, dochodzący spod zamkniętych drzwi mojej sypialni. Wysunęłam się z łóżka, przecierając oczy i szukając źródła światła. Gdy tylko weszłam do salonu, niemal oślepiło mnie niebieskie światło, atakujące oczy już od progu. Przeklałam pod nosem, osłaniając twarz, próbując przyzwyczaić się do nagłej, nienaturalnej jasności. W końcu byłam w stanie unieść powieki, co pozwoliło mi dojrzeć mrożący krew w żyłach widok. Zobaczyłam Stellę, nagą, tańczącą w kręgu wróżek.

Rzuciłam się w jej stronę, wyciągając rękę. Chciałam wyrwać ją z tego cholernego kółka, ale wtedy... Zniknęła. Po prostu rozpłynęła się przede mną, jakby nigdy nie istniała. Potknęłam się i upadłam na kolana, tuż przy krawędzi kręgu świecących, niebieskich grzybów rozsianych po podłodze. Potem powoli na moich oczach blask dogasał, aż w końcu zostałam sama w ciemności. Tylko ja, cisza i świadomość, że Stella nie wróci. Oczywiście zadzwoniłam na policję, no bo co innego można w takiej sytuacji zrobić, prawda?

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.