Mentionsy Mentionsy
Morze możliwości
Morze możliwości

#004 Sekularyzacja i duchowość w jednym

17.07.2024 ·50 min 49 s · 3 rozdziały · 1 sponsor

Czy w religii jest miejsce na bunt? Czy Szwecja to najbardziej zsekularyzowany kraj świata, czy może nadal mocno luterański?Jak szwedzcy teolodzy doszli do tego, że Biblia w żaden sposób nie potępia związków jednopłciowych? I czy naprawdę Kościół Szwecji broni prawa do bluźnierstw? A także: czy księża w Kościele Katolickim wierzą w cuda? W czwartym odcinku „Morza możliwości” opowiadam Wam o różnych formach duchowości i o duchowych poszukiwaniach moich, szwedzkich oraz polskich. Będzie też o mojej nowej książce (w księgarniach w październiku)  „Wolności moja. Książka o poszukiwaniu”, o jodze  i o tym, że „prawda jest tymczasowa, a jedyną rzeczą, która ją potwierdza, jest to, kim jesteś w chwili pisania”. Poza tym: zafascynowany literaturą fantasy religioznawca David Thurfjell, Agnieszka Holland i jej film „Trzeci cud”, Joand Didion oraz mówiący po szwedzku Finowie.Podcast Morze możliwości możesz wesprzeć na Patronite: https://patronite.pl/katarzynatubylewicz (podcast będzie istniał tylko dzięki Słuchaczom)Montaż podcastu: Alicja Siarkiewicz

0:00 · Wprowadzenie i opowieść o wyjazdzie 8

I Szwecję też. Będą bohaterowie polscy, będą bohaterowie szwedzcy, będzie zmieniająca się perspektywa, bardzo różne interpretacje wolności. Mam nadzieję, że ta książka będzie dla Was ważna, że będzie Wam się podobała. I dzisiaj, podczas gdy będę Wam opowiadała o czymś, o czym obiecałam już jednemu ze słuchaczy, że opowiem więcej, To też gdzieś tam chyba tę moją książkę, która jeszcze się nie ukazała, zacytuję. No a o czym dzisiaj Wam opowiem? Otóż jakiś słuchacz napisał do mnie, że fascynuje go wspomniany przeze mnie gdzieś mimochodem Temat Kościoła Szwecji i chciałabym jeszcze o tym usłyszeć, a poza tym w moich rozmowach z Polakami o Szwecji często powraca temat tego, że Szwecja jest tak bardzo inna od Polski, ponieważ jest bardzo

Names mentioned, Szwecja, Kościół Szwedzki, Kościół Katolicki, David Thurfjell, Alicja Siarkiewicz. To okazuje się, że Polska jest dzisiaj raczej krajem ogromnej dyskusji na temat religii, wielkiej krytyki kościoła katolickiego i także takiej naprawdę żarliwej religijności oraz może trochę też rytualnej, takiej czasami bezmyślnej religijności. Tej też myślę jest dość dużo w naszym kraju. No i są też tacy ludzie jak ja, myślę, że ich jest bardzo dużo w moim pokoleniu, którzy zostali gdzieś w religii katolickiej wychowani, ale naprawdę daleko od niej odeszli.

Ale on powiedział właśnie coś takiego, że każda religijność to jest forma dyscypliny i praktyki. I można praktykować modlitwy. Powiedzmy w Kościele Katolickim pewnie tego typu praktyką będzie odmawianie różańca. Dla mnie duchową praktyką jest stawanie codziennie rano na macie i praca z ciałem połączona z pracą z oddechem. Ale jednocześnie ja w moich książkach i w moim życiu zawsze, a może nie zawsze, ale często krytykowałam takie formy religijności, które są opresyjne dla jednostki, które ograniczają wolność myślenia.

Nie lubię kościołów, kiedy stają się takimi bardzo nietolerancyjnymi Instytucjami władzy, kiedy właśnie duchowość przestaje być w nich ważna, a istotna staje się polityka. I myślę, że moje odwrócenie się, jakieś takie zrezygnowanie z jakiejkolwiek bliskości z kościołem katolickim ma właśnie z tym związek, że uważam, że przynajmniej dzisiaj polski kościół katolicki jest tak bardzo zaangażowany w politykę, I tak bardzo skupiony na tym, by utrzymywać swoją władzę i tak mało jest w nim zrozumienia dla różnych grup mniejszościowych, tak dużo nietolerancji, że choć ja oczywiście wiem, że ten Kościół Katolicki jest różnorodny i że są w nim także inne głosy i zawsze były,

Także można powiedzieć, że mają do religii jako takiej bardzo krytyczny stosunek. I choć Kościół Szwecji Który bardzo długo był kościołem narodowym, do którego po prostu przynależało się dlatego, że człowiek się w Szwecji rodził. Więc bardzo silne było przyzwyczajenie, że właściwie wszyscy w tym kościele są. Ten kościół w ostatnich latach bardzo dużo stracił wiernych. Dzisiaj ma ich około 5 milionów. Przypominam, że w Szwecji jest 10 milionów ludności. I większość tych wiernych kościoła Szwecji raczej nie bywa na nabożaństwach. Choć jednocześnie często biorą śluby kościelne, cały czas dość często posyłają swoje dzieci do konfirmacji, także ten związek z Kościołem wciąż istnieje, ale on nie ma charakteru takiego

No właśnie, nie ma czy ma? Zastanowimy się nad tym dzisiaj. Najpierw zacznę od tego, że opowiem o kilku bardzo ciekawych przemyślaniach na temat szwedzkiej religijności, takiego historyka religii, który nazywa się David Thurfjell i którego już mogliście spotkać na kartach mojej książki. On się pojawił w książce Samotny jak Szwed o ludziach północy, którzy lubią bywać sami. I tam David Thurfjell opowiada o tym, że Szwedzi poszukują metafizyki i duchowości. W samotności na łonie natury, że to jest takie społeczeństwo, które nie chodzi do kościoła, tylko chodzi do lasu, że to las jest tym szwedzkim kościołem.

Kojarząc tę religijność z tym na przykład, że powiedzmy mieszkający w Szwecji muzułmanie chodzą do meczetu, ale sami Szwedzi, którzy wciąż obchodzą Boże Narodzenie i w Boże Narodzenie często bywają w kościele, Którzy często chrzczą swoje dzieci, którzy naprawdę często biorą kościelne śluby, czyli wciąż mają związki z Kościołem, uważają jednak, że to wcale nie świadczy o ich religijności. I Thurfjell twierdzi, że tutaj już mamy jakieś takie dziwne zjawisko i że być może ta myśl o byciu sekularyzowanymi jest tylko jakimś takim wyobrażeniem o własnej nowoczesności.

Thurfjell twierdzi też, że dla protestantów, którymi Szwedzi są u swoich korzeni, To, że nie bywa się na nabożeństwach, nie jest niczym dziwnym, że np. w roku 1910 tylko 5% Szwedów, którzy wtedy wszyscy należeli do kościoła Szwecji, tylko 5% do tego kościoła chodziło. Dzisiaj regularnie chodzi 2%. Chociaż 5 milionów, ponad 5 milionów do Kościoła przynależy. Także właściwie aż tak wiele się nie zmieniło. Thurfjell twierdzi, że dla protestantów najważniejsze jest czytanie Biblii, myślenie o religii, ale wcale nie to rytualne branie udziału w nabożeństwach.

20:00 · Sekularyzacja i religia w Szwecji 17

I że to jest właśnie takie połączenie wręcz przesadnej pokory, takiego poczucia, że naszym obowiązkiem jest wszystkim pomagać, naszym obowiązkiem jest na wszystkich się otwierać, ale jednocześnie jest takie poczucie, że my jesteśmy wybrani, nasz sposób myślenia jest właściwy. Gdzieś tu może tkwi w ogóle źródło pewnego problemu, który Szwecja tak otwarta i wielokulturowa ma z tym, by tak naprawdę głęboko zasymilować, czy przyjąć do siebie, czy naprawdę dopuścić do siebie tych wszystkich ludzi, którzy tutaj przyjechali. No właśnie, czyli być może Szwecja wcale nie jest taka sekularyzowana, jakby się wydawało, a do tego Szwecja ma tutaj kościół, zwany Kościołem Szwecji, kościół protestancki, który jest chyba najbardziej tolerancyjnym wyznaniem chrześcijańskim na świecie i z tego powodu ten kościół mnie zawsze dość mocno fascynował.

W mojej książce Moraliści pojawiła się rozmowa z emerytowaną już biskupką sztokholmską Ewą Brunę, która będąc biskupką była jednocześnie, znaczy była otwarcie lesbijką w związku małżeńskim z kobietą, która zresztą była też pastorką, wspólnie wychowywały dziecko. I Ewa Brunner w bardzo ciekawy sposób opowiadała także mnie o tym, jak Kościół Szwecji przełamał to istniejące przecież w chrześcijańskim świecie przekonanie, że miłość osób jednej płci jest w jakiś sposób grzeszna, że Kościół nie powinien na przykład udzielać ślubów,

Tu od razu powiedzmy, że Kościół Szwecji udziela ślubów osobom jednej płci od roku 2009. Ten kościół jest tak tolerancyjny, że kiedy w Sztokholmie odbywa się cały tydzień Pride, dlatego że tutaj parada równości, Jest tylko częścią całego tęczowego tygodnia. Wtedy Kościół Szwecji jest to zawsze bardzo zaangażowany. Pastorzy i pastorki zawsze idą jako taka liczna reprezentacja Kościoła w paradzie. Idą tam też pastorzy i pastorki, którzy sami są osobami Ja parę lat temu byłam w czasie tygodnia Pride na takiej bardzo interesującej dyskusji zorganizowanej w jednym z kościołów, która traktowała o, uwaga, queerowych wątkach w Biblii.

I dyskusja była prowadzona przez pastorkę, która miała na sobie tęczowy strój i koloratkę. Muszę powiedzieć, że rozmowa była na tak wysokim poziomie intelektualnym i tak pełna cytatów z Biblii, że ja Wam chyba tego nie jestem w stanie podsumować, bo jako katoliczka Dzisiaj już niepraktykująca. Jestem osobą, która w ogóle zbyt mało obcowała z Biblią. To jest jednak ważny tekst kulturowy i to, co jest ciekawe w ogóle w wierze protestanckiej, a na pewno bardzo ciekawe w Kościele Szwecji, to jest to, że oni nieustannie Biblię czytają i nieustannie tę Biblię reinterpretują.

Jednak dziś, mówiąc w Kościele o parach jednej płci, mamy na myśli dorosłych ludzi, którzy się kochają I decydują, że chcą razem żyć. O tym Biblia nic nie mówi. Przecież napisali ją ludzie, a nie Bóg. I jest to powieść o tym, jak człowiek wyrażał swą wiarę w czasie, gdy Biblia powstała. Hmm... Nie uważacie, że to są naprawdę mądre słowa? I czy nie chciałoby się, Żeby niektórzy, co bardziej konserwatywni polscy biskupi oraz księża po prostu zaczęli uważnie czytać Biblię i sprawdzać, czy na pewno dobrze interpretują to, co tam jest napisane.

Ja myślę, że byłoby to bardzo wartościowe. Jeszcze z takich ciekawostek związanych z Kościołem Szwecji powiem Wam o jednej rzeczy, a mianowicie o tym, jak Kościół Szwecji Bronił prawa do bluźnierstw. To jest zupełnie niesamowite. Na pewno obiło Wam się o uszy to, że w zeszłym roku to się działo, ale też w roku 2022. W pewnym momencie w Szwecji zaczęło dochodzić do takich incydentów, kiedy palono Koran.

No i człowiek spodziewałby się, że w takiej sytuacji reprezentanci Kościoła jednak będą nawoływali do tego, by wprowadzić zakaz, bo jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce do tego, że księża na ogół tak właśnie reagują. Tymczasem pastor Kościoła Szwedzki, który się nazywa Jonas Gresslund, napisał bardzo interesujący artykuł na temat przypadków palenia Koranu w Dagens Nyheter, gdzie bronił prawa do tego, bronił w ogóle prawa do bluźnierstwa. Pisał tak. Bluźnierstwo to ważna część religii i zawsze religią towarzyszyło. Zakazanie prowokacji powoduje, że religia staje się czymś dla bigotów, grą o władzę, okopywaniem się na z góry ustalonych pozycjach.

No słuchajcie, czy to nie jest niesamowite? I czy te słowa nie pokazują jak bardzo warto jest Jeżeli już jest się pastorem albo księdzem, uważnie czytać Biblię, bo wtedy okazuje się, że sam Jezus bluźnił, że to Jezus był buntownikiem i że dlatego warto buntowników wspierać. Mój taki znajomy pastor kościoła Szwecji, kiedy z nim rozmawiałam na te tematy, powiedział, że dla niego podarcie albo spalenie Biblii też nie byłoby żadną obrazą, ponieważ wiarę ma się w sercu i dla niego jest nie do pomyślenia, by demokratyczne państwo zakazywało bluźnierstw. No właśnie, tego typu opowieści, które być może są jakimś niszowym tematem, nie takim bardzo ważnym, są jednocześnie według mnie bardzo istotne właśnie w Polsce, dlatego że przedstawiają Polsce jakiś rodzaj lustra i pokazują, że o religii można myśleć na bardzo wiele sposobów.

I że ta potrzeba, która gdzieś w ludziach jest, nie musi być realizowana w taki sposób, który jest bardzo wykluczający dla innych albo pełen bardzo ostrych nakazów. Mnie najbardziej podoba się myśl, że w ogóle o religii można Rozmawiać, że można ją krytykować, że można jednocześnie zachowywać dla niej szacunek, bo mam wrażenie, że w tej chwili w Polsce podzieliliśmy się w taki sposób, że albo nie znosimy tego kościoła katolickiego i mówimy o nim w bardzo ostrych i czasami pogardliwych słowach, no albo jest się na pozycji obrony kościoła katolickiego i oburzania się na wszelkie formy krytyki.

Tymczasem chciałoby się po prostu jakiegoś takiego poszukiwania duchowości, a tej można szukać na wiele sposobów. Ja kiedy wychodzę ze studia jogi, które znajduje się w dzielnicy Östermalm i w którym to studiu ja z reguły jestem już o 6.30 rano i praktykuję tę jogę półtora jej godziny, czasami dwie godziny. I potem wychodzę i bardzo często mijam wtedy kościół Jadwigi Eleonory, Hedwig Eleonora Sirkia. I to, co jest ciekawe, to jest to, że to jest bardzo duży, bardzo piękny kościół w samym centrum miasta, który prowadzi niesamowicie ciekawą działalność kulturalną.

Przechodząc obok niego, zerkam na plakaty informujące np. o zbliżającym się festiwalu literackim. I te festiwale literackie organizowane przez ten kościół są naprawdę szalenie interesujące i wcale nie traktują o tematach związanych z religią. Jakiś czas temu odbywał się w tym kościele Taki cykl spotkań poświęcony Bergmanowi i uwaga, seksualności w filmach Bergmana. Następnie w kościele tym odbywają się regularnie potańcówki do muzyki, często pop, na przykład do muzyki abby, zwłaszcza w czasie wspomnianego już tygodnia Pride, to tam się odbywają tęczowe potańcówki.

I wtedy najczęściej właśnie do muzyki ABBY. W tym kościele odbywają się też medytacje, zajęcia i jogi. Widuję tam takie plakaty z informacją, że jeżeli człowiek czuje się samotny i poszukuje kogoś, z kim mógłby porozmawiać, to powinien się zgłosić, bo na pewno w kościele ktoś się znajdzie, kto porozmawiać będzie chciał. I teraz myślicie sobie, ach, no tak, w ten sposób Kościół Szwecji próbuje znaleźć jakichś wiernych, ponieważ wszyscy z tego kościoła odchodzą. Hmm, no na pewno jest to sposób na to, by być w dialogu ze społeczeństwem i by mieć odwiedzających, ale warto powiedzieć, że Kościół Szwecji już w ogóle dawno zrezygnował z tego, by ograniczać się w swojej działalności

W tym kościele od dawna odbywają się bowiem msze dla niewierzących, msze ateistyczne, które właśnie mają na celu stworzenie atmosfery duchowości dla ludzi, którzy w Boga nie wierzą. Taki to jest, słuchajcie, kościół. No i muszę powiedzieć, że ja patrząc sobie na to, zawsze myślałam, kurczę, w Polsce jest tak dużo kościołów. Ja bym chciała, żeby one zajmowały się także taką działalnością, żeby można było sobie iść na medytację do kościoła, albo na spotkanie z jakimś naprawdę ciekawym pisarzem, albo na spotkanie z, nie wiem, może na pokaz tańca nowoczesnego.

Ja byłam we wspomnianym kościele jakiś czas temu na spektaklu takiej fińskiej, Tancerki współczesnej, która się nazywa Virpi Pakinen jest fascynująca i ona żyje od lat w Szwecji. Nie mam pojęcia o tym, czy jest bieżąca, czy nie, bo to właśnie nie ma znaczenia w tym kontekście, ale zdarza jej się czasem występować w kościołach na tle ołtarza. Na tle ołtarzy odbywają się też czasem lekcje jogi. No dobrze, to teraz jeszcze taka jedna myśl związana z tymi szeroko pojętymi tematami wiary i już sięgająca do Polski.

Między innymi o tym, dlaczego jej pokolenie Solidarności, czyli pokolenie tych ludzi, którzy walczyli o wolność, dla których temat wolności stał się najważniejszym w pewnym momencie tematem w życiu. Dlaczego oni tak późno zdali sobie sprawę z opresyjności Kościoła? Z tego, jak sam Kościół wolność ograniczał i nadal ogranicza. Czy to chodziło tylko o to, że Kościół Katolicki wspierał opozycję w czasach komunizmu i że należała mu się jakaś wdzięczność? Czy ta nieumiejętność zauważenia problemu sięgała gdzieś głębiej? I teraz Wam przeczytam, co na ten temat mówi Agnieszka Holland w mojej książce, którą już w październiku będziecie mogli przeczytać.

Kościół wspierał opozycję, miał zasługi, było prześladowanie przez władzę, byli zamordowani księża, była charyzma i wdzięk papieża, a potem jego kruchość, która jednym wydała się heroiczna, a innym obrzydliwa. To już zależało od wrażliwości, ale papież niewątpliwie miał ogromny wdzięk i to ten wdzięk rezonował, bo jego poglądy teologiczne czy jakiekolwiek inne średnio do Polaków docierały. Nie analizowano jego przekazu. To w sumie jest większy problem Kościoła Katolickiego, że nikt nie słucha kazań i nikt nie czyta książek teologicznych. Księży oceniano więc na podstawie ich sposobu bycia i wdzięku. Popiełuszko w końcu też miał wielki wdzięk, choć inny niż papież.

W samym Kościele bunt pojedynczych osób przeciw zniewoleniu umysłowemu zaczął się dość wcześnie, w latach 90. Była przecież fala księży i zakonników, młodych intelektualistów, którzy odeszli. Tadeusz Bartoś, Stanisław Obirek, Tomasz Polak. Swoją drogą pamiętam, jak z Obirkiem i kilkoma innymi kapłanami spotkałam się w Krakowie, Chyba w ramach jakiegoś koła naukowego, choć nie jestem pewna. Pokazywałam im mój trzeci cud, którym bardzo się przelili jako historię o zakochaniu się księdza. Po projekcji mieliśmy bardzo interesującą i szczerą dyskusję. Co ciekawe, oni nie mogli przyjąć filmowego konceptu cudu.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.