Miłość i Muay Thai – Martyna Kierczyńska i Maciej Domińczak o życiu na ringu i poza nim |#23
Z Martyną Kierczyńską i Maciejem Domińczakiem rozmawiamy o tym, jak połączyć życie zawodniczki i trenera, kiedy poza salą treningową łączy ich również związek. Jest między nimi 20 lat różnicy, ale to właśnie sport i Muay Thai zbliżyły ich najbardziej. Martyna to jedna z najbardziej utalentowanych zawodniczek młodego pokolenia. Maciej – jej trener i partner – ma za sobą kilkadziesiąt stoczonych walk i ponad dwie dekady w sporcie. W rozmowie opowiadają o swojej codzienności, zaufaniu, presji, która potrafi dusić, i o tym, jak z tym wszystkim żyć. W odcinku jest też o:pierwszych sukcesach Martynyrelacji zawodnik–trener w parzewalce z oceną i oczekiwaniamitym, co w Muay Thai jest bardziej psychiczne niż fizyczne📅 Nowe odcinki we wtorki i soboty.🔔 Subskrybuj i włącz powiadomienia – to jedyny sposób, by nie przegapić najważniejszych rozmów.👊 Chcesz coś dorzucić od siebie? – 💬 Zostaw komentarz🧠 A jeśli masz pomysł, kim powinien być kolejny gość – daj znać.📩 WSPÓŁPRACA → [email protected]💬 Partnerujesz wartościom? Pogadajmy.
Bo mimo tego, że na przykład nie dostał mocno w łeb, to ma bardzo duże lęki i tak dalej i nie chce się i tak dalej. Także to ja trochę taką drogą selekcji też przez wiele lat to robiłem. Bardzo dużo ludzi zabierałem zawsze na zawody. Wtedy w ogóle to co Martyna powiedziała, to już były drugie zawody. Na pierwszych zawodach Była Martynka, był też mój syn, było kilka innych zawodników z Byta Małdzińskiego, czyli z tej miejscowości, z której ja pochodzę. Martynka mieszkała obok na wiosce w Czednej. Mieszkała. Teraz już mieszkałem w Głogowie. I wtedy ta cała piątka chyba, czy szóstka, przegrała w pierwszej walce. No cóż, przegrali, ale przynajmniej było widać jak walczą, jak chcą tej wygranej.
Wtedy jeszcze za mało potrafili, a kurde trafili tak, że nie dało się wygrać. Albo inaczej, było za ciężko na tym turnieju. Ale właśnie, potem z tej szóstki... Na długo została tylko Martynka, właściwie i Oliwar. Reszta tam po jakichś tam perturbacjach, niektórzy troszeczkę krócej, niektórzy trochę dłużej, ale podpadali. No jak to w każdej sekcji. Także tak to było. Tak to było na początku. I pierwsze to były formuły? Jakie takie lejtowe? Pierwsze tam, gdzie dzieciaki mogły. Dopiero od 15 lat w Polsce w kickboksingu można wejść na ring. Wtedy, tak jak mówię, jeszcze nie braliśmy udziału w zawodach Muay Thai, jeszcze nie wiedziałem, gdzie tu można się podłączyć, gdzie podłapać ten.
Bytom Odrzańskie od Głogowa jest około 25 km. Martynka mieszka pośrodku. A wiadomo w takich wioskach, że tam z transportem nie jest tam za różowo. Potem już w dalszych latach to już ja jak jeździłem do Głogowa to ja się zabierałem po drodze. Kierczyńska, Martyna, Domińczak, Maciej. Wtedy w kickboksingu na ringu. Tajmą oszukali ewidentnie z gospodynią, bo powinna być Mistrzem Świata już wtedy.
Kierczyńska, Martyna, Domińczak, Maciej. Długi czas były ze mną po rozwodzie. Zresztą Karinka do tej pory jest. Jak wiesz, Oliwarek już nie żyje, także tak to było. No i tak jak Martynka mówiła, to się jakoś tam powolutku roztęcało.
Tak jak powiedziałeś. Kolejna rzecz. Martynka jest, tak jak słyszysz, bardzo taka dobra, serdeczna z natury. To mi cały czas się podoba, podobało. Nie ma z nikim konfliktów, a jak ma, to urywa znajomość, nie chce tworzyć się konfliktów, nie chce się kłócić i wychodzi z tego, a nie ciągnie tej kłótni, jakiegoś obrażenia siebie czy pisania sobie. Nie ma tego u niej i widzę, że zawsze ją stresuje, jak ma się z kimś pokłócić czy komuś coś więcej powiedzieć. To zaraz jest dym, ale ja nie chcę małe to. I oczywiście ja muszę zawsze coś powiedzieć.
Ja tutaj powinienem ciebie, Ola, jeszcze wziąć do rozmowy. Bo to jakbyśmy siebie słyszeli, nie? Także w takiej samej sytuacji u nas jest identycznie tak jak my. Pozdrawiam tutaj moją panią operator. Maciek, a ty jak? Nie miałeś z tym problemu? Nie, absolutnie. Bardziej Martynka jest ogarnięta jak słyszysz. No właśnie, nie? Możesz porozmawiać z różnymi dziewczynami, kobietami. Rozmawiasz z Martynką i sam widzisz. My na co dzień tego nie dostrzegamy w ogóle, tej różnicy. Rozmawiamy normalnie. To jest właśnie to, że jest niwelowane. Tak, to się w ogóle zaciera i wiadomo, czasami mnie wkurza, jak nie wiem, co to za piosenka czy co to za film.
Nie zna tą kpoc, coś tam nie takie. Ale to tam idzie przeżyć. I się okazało, że to coś więcej niż tylko sportowo i prywatnie. Dobra, a trening i związek, jak to ogarnąć? Maciek, jesteś trenerem. Jak łączysz takie profesjonalne podejście z emocjami do zawodniczki? A ja zapominam w ogóle, wiesz, do Martynka. To znaczy zapominam, może inaczej. Training to jest training dla mnie i tam jest, wiesz, zawsze jest dym na treningu.
Nie mam problemu. Z tym, żeby tam się przestawić totalnie. Ja mam konkretny plan. Dążymy do czegoś. Wiem, co chcę zrobić na przestrzeni jakiegoś tam czasu. Wiem, co ma być za miesiąc, czy pół roku, czy rok. Czy nawet dalej. Jak na razie to wszystko, to, że jesteśmy one w ogóle i tak... To tak naprawdę głośno o tym mówiliśmy cały czas, co chcemy zrobić. Zobacz, było najpierw, tak jak mówiłem wcześniej, było jedno Mistrzostwo Świata, drugie Mistrzostwo Świata, gdzie to już nikt, już żadna kobieta tego nie zrobiła w Polsce, żeby w dwóch tych formułach wygrać, potem jeszcze zawodowo. Pas w WMC tylko Martynka ma.
Jak na razie wszystko przez tyle lat się sprawdza. Jesteśmy na takim mega topie, jeżeli chodzi o najlepsze zawodniczka sportów uderzanych w Polsce, bo tak jest. W przestrzeni tylu lat nikt nie zrobił tyle, co Martynka. Nawet Aśka Andrzejczyk nie ma tylu tytułów, jeżeli chodzi o stójkę. To już dawno ta Martynka przeskoczyła. Da się to oddzielić, tylko trzeba mieć tą wizję w głowie. Trzeba mieć tą wizję w domu jasne. Często układamy też walki, szczególnie jak się przygotowujemy, wiadomo taktykę układamy. No ale w domu jest dużo więcej tego czasu na bycie parą.
Jest tam MMA i sporty uderzane takie jak Muay Thai. Wielkie show, organizacja zawodowa, czyli są organizowane gale, hala, dużo ludzi, a dla Martyny jest to teraz nowość, a Martyna wszystko zdobyła tak jakby w sportach uderzanych amatorskich, czyli że są turnieje, drabinki turniejowe, tak jakby mniej publiczności, publiczność nie wchodzi na bilety, nie ma tych świateł, nie ma tego wszystkiego, tylko jest parę dni turniej i z całego świata mierzą się zawodnicy. To tak dla kogoś kto... Tak, no i Wuhan jest w głównych galach, czyli jej walki jakby są do tego nieoficjalnego rankingu jakby tam wrzucane, że tak powiem. Także Martynka jeżeli walczy, no to walczy powiedzmy dążąc do pas.
Są też piątkowe gale, gdzie ci zawodnicy muszą wygrać 3-4 walki, żeby dostać się tam, gdzie Martynka jest aktualnie od samego początku. To też wywalczyliśmy, raz że biorąc od razu walkę z ich gwiazdą, Wonder Girl, w pierwszej walce. Od razu wskoczyliśmy na tą główną galę. No wiadomo, Martynka wtedy wygrała i to w bardzo dobrym stylu. Dostała bonus. Viral poleciał na sobie w świat. Tak. A też udowodniła, pokazała swoją klasę i nie w swojej kategorii wagowej, bo pierwsze te dwie walki toczyliśmy w wyższej wadze, prawie 57, z tego względu, że nikt nam nie potrafił odpowiedzieć, jak robić z tą hydracją, o co w tym chodzi. Nikt nie wiedział.
Teraz Matynka w końcu zawalczyła w swojej wadze, czyli tam 52.200. Na wadze miała 51,5 kg, była bardzo nawodniona. Z zawodniczką, która już miała 6 walk w one, ta była jej siódma. Martyna wygrała, także to kolejne znowu podbicie, jak chodzi o jej wartości rankingowe. Odbiliśmy tutaj troszeczkę od tego, ale to już zostanę też przy tym, przy Martynie w One. Jest to azjatycka, tak jak mówiłem, organizacja, ale mam wrażenie, że rozpoznawalność masz chyba tam większą, bo tam jest bardziej taka ta tradycja tej sztuki walki, oni tym żyją, to jest dla nich, to jest tak jak Paweł Nastula, nasz mistrz olimpijski w judo,
No niestety w Polsce tutaj Muay Thai nie jest tak popularne. Kierczyńska, Martyna, Domińczak. Bo wtedy Martynka zrobiłaby bardzo dużą robotę dla Muay Thai walcząc na olimpiadzie. No wiadomo, wszyscy wtedy oglądają i momentalnie zmieniłoby się to postrzeganie Muay Thai. Po prostu zaczęliby ludzie kojarzyć co to jest.
No bo wiesz, no co innego iść sobie korytarzem, jesteście na gali jako goście. Gdy ktoś was zaprosił na galę, sobie galę oglądacie, to sobie idziecie za rękę, wiesz. Ty sobie idziesz tam, machasz torebką, ty sobie tutaj, wiesz, rękę możesz do kieszeni i drugą się trzymacie, a co innego, wiesz, zaraz tu musisz wiaderko, nie? Tu się, wiesz... Nie, nie. Jest coś, tak jak mówię, skupienie obydwoje na tym, co mam zrobić. Bardzo fajnie to, co mówiłem wcześniej, na samym początku, że Martynka jest taką dobrą sobą itd. I też to jej skupienie na walce jest fajne, bo też właśnie nie ma tych... Kierczyńska, Martyna, Domińczak, Maciej.
Tam zupełnie inaczej punktują. Martynka wygrała pierwszą rundę, trzecią. Drugą jakbyś nie liczył tego knockdownu, to też powinna wygrać. Myśleliście, że remisowa. Ale dobra, przegrała drugą. Ja mówię po drugiej rundzie, no dobra, pierwszą wygrałaś, drugą przegrałaś. Mówię, w trzecie robimy ten i wygrywasz. I byłem przekonany, że wygrała. Sędziowie z Polski też tutaj odzywali się do mnie, ale jak? Kurczę, przecież liczyli, przecież ten, nie? Tam jest zupełnie inaczej ta punktacja. Rzeczywiście kiedyś było... Zakończyła się walka remisem według tamtych punktacji, ale że tam było liczenie, to na korzyść jej zawodniczki. Tam oni patrzą całościowo na walkę. Teraz będziesz na odprawę chodził chyba, co? Sędziowsko. Ja jestem każdy w prawie, ale akurat to takie... Tam też nie możesz bić na przykład z tyłu głowy, gdzie w Muay Thai możesz.
Wiele takich rzeczy jest... Oni to nazwali Global Muay Thai. Takie troszeczkę to obcięli parę rzeczy. Inaczej ten system punktacji wygląda. Kiedyś tak było w K1 World Grand Prix. Też praktycznie trzy rundy mogłeś kogoś bić, ale wystarczyło, że raz cię liczył i ten, co liczył, to wygrywał. I rzeczywiście kiedyś tak było, jakby wrócili trochę do tego. Jeszcze i dodatkowa runda i druga dodatkowa. Tutaj właśnie zabrakło tego, bo mogłoby być ekscedent. To w ogóle byśmy ją tam pocisnęli. Ale człowiek się uczy. Kolejna rzecz na pewno nam dało takiego kopa, żeby pójść do tej niższej wagi, bo tak się wahaliśmy. Martynka zawsze walczyła w 54kg, czyli do tego 5,2kg byłoby 1,8kg jeszcze.
Znowu nie wiedzieliśmy co z tą hydracją robić, więc nikt nie potrafił mi podpowiedzieć, więc poszliśmy do tego 5,6-7kg. Przy tej Ekaterinie Martynka była malutka. I niestety tam jest jeszcze kilka takich dziewczyn. Po co się kopać z koniami? W ogóle w tym zawodowstwie rzeczywiście te różnice wagowe i gabarytowe przy tych wagach są ogromne. To znaczy, że to profesjonalizm. Dokładnie. Nie ma sensu. Tu wszyscy robią wagę na raz, a więc często dużo schodzą. Martynka potrafi zejść około 10 kg na tę walkę. 10 kg zrzucasz? Ostatnio właśnie tygodni tak. O kurczę. Ale bez problemu. Teraz już jest bez problemu.
Natomiast cały czas wracałam ze srebrem i tak było chyba 4 lata z rzędu i już miałam tego dość, już jak dochodziłam do finału to tak się stresowałam. I w 2019 roku przełamaliśmy to. To był taki naprawdę nasz duży sukces. Bardzo się szykowaliśmy do tych Mistrzostw Europy. Właśnie oboje chyba mieliśmy to w głowie, że chcielibyśmy w końcu tym razem wrócić ze złotym medalem, a nie z tym znienawidzonym srebrem. I wtedy właśnie po raz pierwszy zdobyłam Mistrzostwo Europy, złoty medal i myślę, że to nam dało takiego, dużo takiego szczęścia, że jednak możemy. Już nie poleciały te złota. Tak. To są, Maciek, dla Ciebie też takie momenty, które pamiętasz na zawsze? Nie no, ten Mistrzostw Europy rzeczywiście był takim przełomowym, bo od tego wszystko się zaczęło. Martynka, te złota zaczęły się wsypać przez każdego turnieju.
Bardzo mało wart. Dwie może po tym czasie Martynka przegrała. I to też w wyższej wadze, bo w 5-4 nigdy nie przegrała. Albo inaczej, w poniżej 5-4 nigdy nie przegrała w całej karierze. Jeżeli już to w wyższych kategoriach wagowych. Myślę, że jeszcze jednym takim turniejem było Igrzyska Europejskie w Krakowie, dlatego że było dużo telewizji na finałach. Wszyscy mogli zobaczyć, jak Martyna walczy, jak wygrywa. Dużo wywiadów było potem, a więc wszyscy mogli ją zobaczyć, usłyszeć tuż po walce, jak mówi, jak ładnie mówi, jak ładnie wygląda w ogóle po finale.
I naprawdę, jedna, druga, trzecia telewizja. Ja mówię, ja bardzo się cieszyłem, że dużo ludzi ją mogło zobaczyć w akcji, mogło ją usłyszeć. To było takie bardzo fajne. I tutaj na miejscu w Polsce wygrała taki duży turniej. Chymn, wszystko. Wtedy tylko Martynka wygrała. Były trzy finały i tylko Martynka wygrała. Tylko raz ten hymn wybrzmiał i to walczyła ostatnia. Tak, ostatnia Martynka walczyła, więc to były takie... Całe nadzieje były na nią zawieszone. Udało się, wszystko dźwignęliśmy i naprawdę to też było takie mega turniej. Kolejna sprawa potem jeszcze było spotkanie z tymi wygranymi w PKO.
Ostatnie kilka lat. Martynka jako zawodniczka. Nikt oprócz ciebie w stójce w tym ONE nie był, nie wygrywał i tyle tytułów też. Czyli razem razem jesteście. Kierczyńska, Martyna, Domińczak, Maciej. Kierczyńska, Martyna, Domińczak, Maciej. Czy na ten poziom Martyny masz zastępcę, żebyś powiedział, bez niej też mam kogo tam wrzucić w T1, będzie wygrywał?
No tutaj dużo dochodzi do tych właśnie aspektów, że ja mogę na przykład pojechać z Matynką do Thailand już. Klub tak poukładałem, że ja wyjeżdżam i chłopaki prowadzą treningi, czy boks, Muay Thai, czy MMA. Już chłopaki zajmują klubem. I ja mogę wyjechać. To też jest to, że Matynka ma tego trenera cały czas. I teraz weź to zabierz. Zobacz, ile odchodzi tego czasu. Zobacz, dużo ludzi wyjeżdża do Tajlandii, ale sami wyjeżdżają, sami jako zawodnicy, bez trenera swojego. Czyli znowu ten trener, no dobra, on tam trenuje, zawodnik, ale ten trener nie wie, co on trenuje, jak trenuje, jakie techniki ulepsza. Nie kontroluję tego, którą technikę poprawia, którą... no co, będziesz codziennie wysyłał filmiki z treningu i ten będzie codziennie siedział, oglądał.
Czy ten sąsiad. Tak, bo ma lepsze auto, no to już jest złe. Tutaj wygrywamy, więc jesteśmy źli. Na pewno, nie wiem, pewnie niejeden by mógł powiedzieć, że albo coś bierze matynka, albo coś, tylko że najlepsza żona jest regularnie kontrolowana. Każda ma polskie zawody, nawet z grupowania. Pierwsze co, pukają do jej drzwi, nie? Także na okrągło są testy. Wiadomo, w zawodowstwie dużo ludzi tam sobie pomaga i ten, no, Martynka ma taki mental, że nie chce i ja tam się z tego cieszę i zrobimy wszystko bez tego i tyle. Także, ale co do tej zawiści, co tak mówisz? No, wiedzieliśmy, że tak może być. Jest na pewno, na pewno niejednemu się nie podoba to, że my jesteśmy razem, bo mamy za dobrze, nie? Bo za bardzo się kochamy.
Za dużo gdzieś tam Nie wiem, przywozimy, jak jedziemy do Tajlandii trenować, to pewnie niejeden sobie myśli, że jedziemy tam, leżymy na plaży i się opalamy. Zapraszam na tydzień z nami. Zobaczymy, czy dwa dni ktoś wietrzy ma takiej pracy jak Martynka chociażby ostatnio. Rano przychodzimy na trening, 5-8 kilometrów biegu, dwie godziny treningu. Potem kolejny trening, po treningu znowu. Tak, tam treningi takie po dwie i pół godziny potrafią, tych kopni trzeba wykopać, oni w Muay Thai'owie jeszcze do ostatniego momentu walki tam nie ma takiej metodyki. Inaczej, nam to było fajne w początkowym okresie przygodowym i ja tam akceptowałem to, bo...
Ja, ja, ja. Czy pozwalasz Maćkowi robić wszystko? Pozwalasz mu na wszystko? Może sprzątać, gotować, prać? Młód może, natomiast w praktyce wygląda to trochę inaczej. Wiadomo, domowe obowiązki to spoczywają na barkach kobiety, czyli mnie. Przepraszam, ja tu jestem gospodynią, ale też to lubię. Lubię to, że mogę gdzieś tam właśnie podać obiad, sprzątać może niekoniecznie, ale czuję, że po prostu to są takie kobiece obowiązki i lubię właśnie tak poza treningami zajmować się domem. Martynka jest dobrą panią do domu, naprawdę. A jak macie, Maciek, taki swój nie mistrzowski dzień, taki normalny, normalni, normalni ludzie, to jak atmosfera taka wasza, co tutaj najbardziej lubicie robić?
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
pozdrawiamy, dziękujemy za pomoc
Sponsorzy zawsze mile widziani, ode mnie to tyle
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„pozdrawiamy, dziękujemy za pomoc"
„Sponsorzy zawsze mile widziani, ode mnie to tyle"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
📅 Nowe odcinki we wtorki i soboty.
🔔 Subskrybuj i włącz powiadomienia – to jedyny sposób, by nie przegapić najważniejszych rozmów.
👊 Chcesz coś dorzucić od siebie? – 💬 Zostaw komentarz
🧠 A jeśli masz pomysł, kim powinien być kolejny gość – daj znać.
📩 WSPÓŁPRACA → [email protected]
💬 Partnerujesz wartościom? Pogadajmy.