Mentionsy Mentionsy
Misja specjalna
Misja specjalna

Operacja Manna. Jak alianckie bombowce ratowały głodującą Holandię

27.09.2026 ·11 min 51 s

Wiosną 1945 roku alianckie bombowce zamiast bomb zrzucały nad okupowaną Holandią racje żywnościowe. Dzięki tej pomocy tysiące mieszkańców największych miast uniknęło śmierci głodowej. Dlaczego pod koniec wojny okupowana Holandia zmagała się z tak poważnymi brakami żywności? I w jaki sposób Alianci i Niemcy wynegocjowali porozumienie, które umożliwiło zrzuty pożywienia? W dzisiejszym odcinku Misji specjalnej przedstawimy kulisy operacji o kryptonimach Manna, Chowhound i Faust. #płatnawspółpraca Partnerem odcinka jest operator komórkowy Mobile Vikings, który działa po ludzku. Sieć ludzi, nie numerów.

Ale z luków nie wypadają bomby. Załogi zrzucają zasobniki wypełnione racjami żywnościowymi, które szybko zostają przejęte przez mieszkańców Hagi. Następnie oba samoloty bezpiecznie wracają do bazy w Wielkiej Brytanii. Po południu nad Holandię zmierza już 240 alianckich maszyn, również przewożących żywność. Podobne loty będą odbywały się aż do zakończenia II wojny światowej i pozwolą uchronić setki tysięcy mieszkańców Holandii od śmierci głodowej. Dlaczego jednak pod koniec wojny okupowane Niderlandy zmagały się z tak poważnymi brakami żywności? I w jaki sposób alianci i Niemcy wynegocjowali porozumienie, które umożliwiło zrzuty pożywienia. W dzisiejszym odcinku przedstawimy kulisy operacji o kryptonimach Manna, Chowhound i Faust.

Lancastery wracają potem bezpiecznie do bazy. Sukces utwierdza Geddesa w przekonaniu, że Niemcy dotrzymają warunków. Jeszcze tego samego dnia z brytyjskich lotnisk startuje 240 samolotów. Łącznie zostaje zrzuconych 500 ton żywności. Początkowo obawiano się, że może dojść do walk opaczki, ale wszystko przebiega relatywnie spokojnie. Zrzucono przede wszystkim wojskowe racje żywnościowe, ale również konserwy, mąkę, cukier czy czekoladę. Na miejscu są też obecni Niemcy, którzy sprawdzają, czy poza żywnością alianci nie przesłali broni. 1 maja 1945 roku lotnictwo Stanów Zjednoczonych również rozpoczyna loty nad Holandię. Ich operacja nosi kryptonim Chowhound. Jeden z amerykańskich pilotów, Bernie Berman, tak wspominał swój pierwszy lot.

Bez trudu odnaleźliśmy strefę zrzutu i ani razu do nas nie strzelano. Zrzuciliśmy żywność i wróciliśmy do bazy z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Nasza załoga miała już na koncie kilka lotów bojowych, podczas których niszczyliśmy wyznaczone cele. Dlatego ta misja, gdzie zamiast bomb zrzucaliśmy jedzenie dla głodujących, dała nam wszystkim ogromną satysfakcję. Holendrzy wyrażają swoją wdzięczność. Wiwatują na widok przylatujących samolotów, a na ziemi tworzą ogromne napisy Dziękujemy. Choć zdarzały się pojedyncze przypadki, gdy niemieckie baterie otwierały ogień do alianckich maszyn, to żadna z nich nie została zestrzelona. W trakcie operacji Manna i Chowhand utracono jedynie trzy samoloty. Dwa zderzyły się w powietrzu, a jeden rozbił się z powodu pożaru silnika.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.