Nalot, który zaszokował Japonię. Brawurowy rajd Doolittle’a
18 kwietnia 1942 roku. W stolicy Japonii rozbrzmiewa ryk silników i wkrótce nad miastem pojawiają się bombowce z białą gwiazdą na kadłubach. Na Tokio spadają bomby, a w wielu dzielnicach wybuchają pożary. Japończycy są w szoku, do tej pory nikt na poważnie nie brał pod uwagę możliwości amerykańskiego bombardowania. W jaki sposób Stany Zjednoczone zdołały przeprowadzić misję, która była uważana za niemożliwą? Co stało się z załogami bombowców, które po udanej akcji nie były już w stanie wrócić do bazy? Jak ten brawurowy nalot wpłynął na dalsze losy działań na Pacyfiku? W dzisiejszej Misji specjalnej odkrywamy kulisy rajdu Doolittle’a.
Misja specjalna w RMFFM. Brawurowy rajd pułkownika Doolitla. Nalot, który zaszokował Japonię. Jest 18 kwietnia 1942 roku. Japonia już od kilku miesięcy prowadzi wojnę ze Stanami Zjednoczonymi. Na ulicach Tokio panuje jednak spokój, a mieszkańcy wiodą normalne życie. Co prawda w mieście od czasu do czasu odbywają się rutynowe ćwiczenia obrony przeciwlotniczej, ale nikt na poważnie nie bierze pod uwagę możliwości ataku z powietrza. Japonia znajduje się poza zasięgiem amerykańskich samolotów, co tylko wzmaga poczucie bezpieczeństwa w stolicy kraju. Jednak krótko po południu w Tokio słychać ryk silników i wkrótce nad miastem pojawiają się nisko lecące samoloty. Początkowo nikt nie panikuje, wszyscy myślą, że są to japońskie maszyny.
Zleca też przygotowanie szczegółów akcji pułkownikowi Jamesowi Doolittle'owi. Jedną z pierwszych decyzji jest wybranie samolotu, który zostanie użyty w misji. Doolittle rozważa kilka opcji, ale ostatecznie wybiera bombowiec B-52 Mitchell. Maszyna ma stosunkowo małą rozpiętość skrzydeł i pozwala na oderwanie się od ziemi przy mniejszych prędkościach, co czyni ją zdolną do startu z pokładu lotniskowca. Inżynierowie dokonują serii modyfikacji, które mają zwiększyć zasięg samolotów. Zostaje z nich usunięte wyposażenie, które nie będzie potrzebne w trakcie planowanej misji, a w jego miejsce pojawiają się dodatkowe zbiorniki z paliwem. Wkrótce Dolittle opracowuje dokładny plan nalotu na Japonię.
Są jednak dobrze traktowani i rok później, gdy przebywają w obozie przy granicy z Iranem, dostają pozwolenie na ucieczkę. Według oficjalnej wersji mieli przekupić strażników, jednak najpewniej był to gest dobrej woli Sowietów względem USA. Gdy Doolittle wraca do Stanów Zjednoczonych, martwi się, że atak nie zostanie uznany za sukces. Straciliśmy wszystkie 16 samolotów i nie narobiliśmy zbyt wielkich szkód. Pewnie będę musiał za to stanąć przed sądem wojennym. Jednak ku jego zaskoczeniu są witani jak bohaterowie. Doolittle zostaje awansowany do stopnia generała i otrzymuje od prezydenta Medal Honoru, najwyższe odznaczenie wojskowe w Stanach Zjednoczonych. Choć sam nalot rzeczywiście nie wyrządził dużych szkód, okazał się ogromnym sukcesem propagandowym. Dla wielu Amerykanów była to adekwatna zemsta za Pearl Harbor i morale w armii znacznie wzrosło.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.