Mentionsy Mentionsy
Materiał dowodowy
Materiał dowodowy

Zabijali dla paru złotych. Wpadli przez jeden szczegół

08.07.2024 ·20 min 52 s

Podcast kryminalny Radia ZET "Materiał dowodowy". Zaprasza Mateusz Kapera

Janem Wołyńcem i Janem Dąbrowskim. Wkrótce cała czwórka została nazwana przez funkcjonariuszy Grupą Trojanki. Milicjanci przez dłuższy czas prowadzili działania operacyjne wymierzone w członków grupy. W końcu dotarli do kuzynki Wiesławy Trojan. Dziewczynka przebywała w domu dziecka w Suwałkach, ale odwiedzała Wiesławę w jej augustowskim domu. Śledczy wyciągnęli z niej, że pewnego razu członkowie grupy Trojanki wrócili do domu ubrudzeni cementem i wapnem. Milicjanci natychmiast skojarzyli ten fakt z budową domu Jana Sadowskiego. Podjęli decyzję o zatrzymaniu Maciejewskiej-Czajewskiej i Trojan. Domyślali się, że za dokonaniem zabójstwa mogą stać ich znajomi mężczyźni.

Zatrzymane kobiety miały potwierdzić te założenia. Śledczy nie mieli jednak łatwego zadania. Zatrzymane bardzo długo nie kwapiły się do wyjawienia prawdy. Dopiero po dwóch tygodniach milicjanci dopięli swego. Wiesława Trojan opowiedziała ze szczegółami jak doszło do zabójstwa Jana Sadowskiego. Dąbrowski wpadł na pomysł obrabowania 60-letniego mężczyzny. Plan był prosty. Jedna z kobiet miała umówić się z Sadowskim, aby wystawić go Dąbrowskiemu i Wołyńcowi. Ci mieli go zabić. Ostatecznie Maciejewska-Czajewska i Trojan razem spotkały się z Janem Sadowskim. Mężczyzna zaprosił je do domu i wyciągnął butelkę wódki. W czasie spotkania do domu wtargnęli Wołyniec z Dąbrowskim.

Zaskoczony Sadowski próbował uciekać, ale nie zdążył. Otrzymał cios od Jana Wołyńca. Upadł na plecy, a gdy próbował wstać, otrzymał kolejne dwa ciosy. Tym razem cegłą. Od Jana Dąbrowskiego. Zeznania kobiety pozwoliły śledczym na rozpracowanie grupy Trojanki i przypisanie jej kolejnych zbrodni. Sposób działania grupy przestępczej był prosty, ale skuteczny. Zadaniem Alicji Maciejewskiej-Czajewskiej i Wiesławy Trojan było poznawanie mężczyzn w okolicznych barach i restauracjach. Następnie oferując bliższe relacje, wyciągały ich z lokali w wyznaczone miejsce, gdzie czekali na nich mężczyźni. Następnie oferując bliższe relacje, wyciągały ich z lokali w wyznaczone miejsce, gdzie czekali na nich Wołyniec z Dąbrowskim.

Ci napadali na naiwnych mężczyzn, aby ich okraść. Mimo, że pieniądze z napadów nie były duże, to członkowie bandy nie uciekali się przed zabiciem ofiary. Liderem grupy przestępczej był 36-letni Jan Dąbrowski. Pochodził z Augustowa. Był synem ubogiego rolnika. Miał dwie siostry oraz dwóch przyrodnych braci, z którymi nie utrzymywał kontaktów. Jako dziecko uczył się przeciętnie. Grzecznością nie grzeszył. Nie miał jednak zbyt wielu kolegów. Po ukończeniu szkoły podstawowej przyuczał się do zawodu stolarza. Niedługo później trafił do wojska i wziął ślub. Owocem małżeństwa było czworo dzieci, choć Dąbrowski uznał tylko troje z nich za swoje.

W czasie pełnienia służby wojskowej Jan Dąbrowski zaczął poznawać nowe kobiety. Częściej sięgał po alkohol. Jeszcze przed zawarciem małżeństwa do jego wybranki dochodziły głosy, że Jan nie cieszy się dobrą opinią. Kobieta to zlekceważyła. Niesłusznie, bo wkrótce mąż zaczął ją zdradzać. Małżeństwo wpadło w poważny kryzys, bo Dąbrowski nie tylko zdradzał, ale również był zdradzany przez żonę. Alkoholizm mężczyzny, agresywne zachowanie po spożyciu i opinia kobieciarza nie umknęły uwadze władzom wojskowym. Czara goryczy przelała się, gdy Dąbrowski wszedł w zatarg ze swoim przełożonym podczas jednej z zabaw. Po tym incydencie został wyrzucony z armii.

Wrócił do Augustowa, ale nie przestał pić i kłócić się z żoną. Znalazł pracę jako woźny skarbowy w Narodowym Banku Polskim, co dało mu dostęp do broni. Pewnego dnia groził swojej żonie, że ją zastrzeli. Groźby skończyły się kilkumiesięczną odsiadką w areszcie i utratą pracy. Dąbrowski spotykał się nie tylko z przygodnie poznanymi kobietami, ale również ze swoją młodszą o 10 lat siostrzenicą Wiesławą Trojan. Siedemnastolatka pochodziła z jeszcze bardziej zdemoralizowanej rodziny niż Dąbrowski. Jej matka Iwona Trojan była sprzątaczką, a ojciec Jerzy pracował w Milicji Obywatelskiej. Wiesława miała pięcioro rodzeństwa.

Co prawda udało się jej zatrudnić w kilku zakładach pracy, ale na dłużej nigdzie nie została. Próbowała zarabiać szyciem w domu, ale nie był to wielki zarobek. Większy dawały kradzieże. Niedługo później Wiesława urodziła pierwsze dziecko, ale nie wiedziała, kto jest jego ojcem. Trzy lata później zachodzi w ciążę z Janem Wołyńcem, gdy tworzą już grupę Trojanki. Zanim to jednak nastąpi, Wiesława będzie działała w duecie z Janem Dąbrowskim. Mężczyzna miał na nią duży wpływ. Udało mu się nakłonić dziewczynę do popełnienia pierwszego zabójstwa, które trafiło na konto grupy Trojanki. 25 kwietnia 1967 roku oboje pojechali do domu państwa Fortuniewiczów.

Wiesława zapukała do drzwi. Zapowiedziała, że przyjechali kupić monety, które oglądali kilka dni wcześniej. Po wejściu do środka Dąbrowski poprosił 64-letnią Bronisławę Fortuniewicz, aby pokazała monety. Gdy kobieta schyliła się w stronę kuferka, Wiesława zarzuciła jej mężowi papier na głowę i kilkukrotnie uderzyła go młotkiem w głowę. W tym czasie Dąbrowski rzucił się na Bronisławę i zaczął ją bić, aż przestała się ruszać. Następnie podszedł do konającego 66-letniego Aleksandra i zadał mu ostateczne ciosy toporkiem. Po splądrowaniu domu Fortuniewiczów, Trojan z Dąbrowskim niezauważeni oddalili się od miejsca zbrodni.

Następnego dnia zostało wszczęte śledztwo w sprawie zabójstwa starszego małżeństwa. Śledztwo nie przyniosło jednak żadnych rezultatów. Wiesława Trojan i Jan Dąbrowski mogli działać dalej, bez przeszkód. Mimo to nie kwapili się do powrotu na kryminalną ścieżkę. Być może wartość łupu z domu Fortuniewiczów była dla nich wystarczająca. W międzyczasie Dąbrowski poznał przyjaciółkę Wiesławy, Alicję Maciejewską-Czajewską. Znajomość przerodziła się w romans, który zakończył małżeństwo Dąbrowskiego. Powoli zawiązywała się grupa trojanki. Wiesława, Jan i Alicja spędzali czas ze sobą nie tylko pijąc wódkę, ale również dokonując drobnych kradzieży.

Czajewska problem z alkoholem miała już w wieku 16 lat. Znajomość z Wiesławą i Janem doprowadziła do tego, że piła wódkę codziennie. Z Dąbrowskim zaszła dwukrotnie w ciążę. Pierwsze dziecko urodziło się już po niespełna roku znajomości z mężczyzną. Drugie przyszło na świat trzy lata później. Rodzina dziewczyny nieprzychylnym okiem patrzyła na przyjaźń z Wiesławą Trojan, o której nikt nie miał dobrego zdania. Alicja Maciejewska-Czajewska stała się pełnoprawnym członkiem gangu, gdy wraz z Janem Dąbrowskim napadła na Wenancjusza Stankiewicza. To Dąbrowski zaatakował mężczyznę, ale kobieta brała udział w przestępstwie, obserwując, czy nikt nie widzi całej sytuacji.

Nie udzieliła również pomocy poszkodowanemu mężczyźnie, który w końcu zmarł. 13 stycznia 1971 roku cała trójka wspólnie popełniła zbrodnię. Nad rzeką Netta grupa trojanki przypadkowo spotkała Ryszarda Zawistowskiego, Dąbrowski zażądał od niego pieniędzy, a gdy ten odmówił, tłumacząc się ich brakiem, został brutalnie pobity. Kobiety przeszukały ubrani mężczyzny i w portmonetce znalazły pieniądze. Następnie Dąbrowski wraz z Wiesławą przeniósł ciało ofiary na zamarzniętą rzekę, po czym wrzucił je do wody przez otwór w tafli lodu. Zwłoki Ryszarda Zawistowskiego zostały wyłowione dwa miesiące później.

Pod wpływem wszczynał awantury. Nie chciał podjąć żadnej pracy. W 1968 roku trafił do wojska, a następnie do Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej. Został jednak z niej wyrzucony przez agresywne zachowanie. 1 kwietnia 1971 roku trafił na budowę motelu w Augustowie. Tam dostrzegła go Wiesława Trojan. Znajomość rozwinęła się bardzo szybko. Dwa dni po pierwszym spotkaniu, Wołyniec spał już w mieszkaniu kobiety. Tego samego dnia poznał resztę gangu. Maciejewską Czajewską i Jana Dąbrowskiego. Bardzo szybko wpasował się w strukturę grupy. Trzy dni później wziął udział w zabójstwie Jana Sadowskiego.

Dopiero 21 maja 1973 roku, dzięki pracy operacyjnej śledczych, Krwawa działalność grupy Trojanki dobiegła końca. Aresztowana została Wiesława Trojan, a dwa tygodnie później Alicja Maciejewska-Czajewska. Kobiety przyznały się do udziału w zabójstwie Jana Sadowskiego. Wyjawiły, że to Jan Dąbrowski i Jan Wołyniec śmiertelnie pobili mężczyznę. Wyjawiły także szczegóły innych zbrodni dokonanych przez gang Trojanki. Podczas procesu oskarżone kobiety przyznały się do wszystkich zarzucanych im przestępstw. Na żadnym etapie nie próbowały wycofać się z wyjaśnień obciążających je same, jak również pozostałych oskarżonych.

Inaczej było w przypadku lidera gangu Jana Dąbrowskiego i jego kompana Jana Wołyńca. Obydwaj nie przyznali się do winy i próbowali podważać wiarygodność wyjaśnień Wiesławy Trojan i Alicji Maciejewskiej-Czajewskiej. Obserwując Jana Dąbrowskiego podczas śledztwa i procesu, dało się zauważyć, że mimo nałogu alkoholowego i problemu z agresją, mężczyzna panował nad sobą i nie wykazywał zaniepokojenia swoją sytuacją. Mówił bardzo dużo, ale nigdy nic, co mogłoby świadczyć przeciwko niemu. Na tle pozostałych członków grupy wyróżniał się inteligencją i sprytem. Nie bez przyczyny. Był ich liderem. Na ławie oskarżonych usiadła jeszcze jedna osoba.

Jerzy Julian Benicki, który jako ostatni dołączył do gangu Trojanki. Zarzucono mu dokonanie jednego zabójstwa. Nie przyznał się. Prokurator w akcie oskarżenia zarzucił członkom grupy Trojanki popełnienie łącznie 9 zabójstw. Jan Dąbrowski i Jan Wołyniec usłyszeli wyroki kary śmierci i pozbawienia praw publicznych na zawsze. Sąd uznał, że nie uda się ich zresocjalizować. Wyniki badań psychiatrycznych Jana Dąbrowskiego wskazywały, że miał psychopatyczną strukturę osobowości o mało rozwiniętych uczuciach wyższych. Był człowiekiem, którego potocznie nazywa się Zimnym.

Jeżeli chodzi o osobowość Jana Wołyńca, sąd uznał, że od Dąbrowskiego różni się jedynie tym, że jest mniej inteligentny. Niebezpieczeństwo dla porządku prawnego i dla życia ludzi jest w przypadku Jana Wołyńca takie samo, jak w przypadku Jana Dąbrowskiego, uzasadnił swoją decyzję sędzia Wiesław Siekludzki. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. Egzekucje wykonano we wrześniu 1979 roku w więzieniu na warszawskim Mokotowie. Do końca o swój los nie mogła być spokojna Wiesława Trojan. Co prawda poszła na współpracę z milicją i dzięki niej udało się rozbić grupę przestępczą,

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.