Pedagogika ulicy
Tym razem porozmawiamy w naszym podcaście o pedagogice ulicy, o tym, czym jest praca streetworkera i jak wygląda ona w praktyce. Zastanowimy się również, jaki wpływ ma środowisko na rozwój dziecka i młodzieży oraz poruszymy trudne tematy – takie jak agresja, demoralizacja czy seksualizacja młodych ludzi. Gościem Jowity Dziedzic-Golec jest streetworkerka Sylwia Kolbusz.
Jowita Dziedzic-Golec, witam w kolejnym odcinku podcastu z serii Małopolska Akademia Rodzica. Dziś w naszym podcaście porozmawiamy o pedagogice ulicy, o tym czym jest praca streetworkera i jak wygląda ona w praktyce. Zastanowimy się również jaki wpływ ma środowisko na rozwój dziecka i młodzieży oraz poruszymy trudne tematy takie jak agresja, demoralizacja czy seksualizacja młodych ludzi. Naszym gościem jest Sylwia Kolbusz, streetworkerka. Dzień dobry. Dzień dobry. Przypomnę, że projekt realizowany jest przez Departament Edukacji Województwa Małopolskiego, a jego celem jest stworzenie cyklu podcastów, które dotyczą zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży.
No właśnie, czy ja będę? Czy ja chcę tego? Czy to jest jakaś moja droga? Czy ja bym chciała albo chciał wybrać inną drogę? No nie ma takiego myślenia, jest taki schemat i tutaj ja sobie myślę, że... To jest taki przykład skrajny, ale że tak naprawdę to dotyczy wszystkich rodziców i wszystkich rodzin, że naprawdę te dzieciaki widzą co my robimy jako dorośli. Widzą jakie my mamy wartości, jak się traktujemy nawzajem, co jest w domu ważne. I jeśli my w jakiś sposób właśnie nie zamodelujemy, nie pokażemy, nie damy tych możliwości, nie damy takiej myśli, że ty możesz sobie wybrać, możesz się zastanowić, no to te dzieci po prostu pójdą w to, co my im pokazujemy.
Chciałabym zapytać o te różnice, które widać gołym okiem w pracy streetworkera. Jak ta rodzina, rówieśnicy, podwórko kształtują postawy i wybory młodych ludzi? Bo to wszystko ma na nich wpływ, prawda? Tak, bardzo, bardzo kształtują i to, co na pewno widać i co jest dużą różnicą, to jest poziom zaufania do dorosłych. I myślę, że jeśli dzieci mają zaufanie do swoich rodziców, To dużo mniej trudne sytuacje się wpakują, a nawet jak się w te trudne sytuacje wpakują, to będą wiedzieć, że mogą przyjść i powiedzieć o tym. I to jest już bardzo duży zasób.
Ale też myślę o takim poziomie otwartości na świat, że to naprawdę bardzo zmienia, że jeśli rodzic jest wspierający, taki, który daje okazję do kreatywności, do samodzielnego myślenia, to te dzieci mają większe zaufanie do świata i też takie poczucie, że one mogą coś. I że mogą dużo zmienić i że właściwie mogą robić różne rzeczy w życiu. Bo dla mnie najbardziej trudnymi sytuacjami jest to, kiedy ja widzę, że już dziecko w podstawówce jest bezradne. Że ono sobie myśli o sobie, że ono to już właściwie nie ma żadnych perspektyw i ono na przykład nie pójdzie do wymarzonej szkoły albo nie pójdzie na takie zajęcia dodatkowe, które są dla niego interesujące.
Te prace u podstaw już na samym początku wykonać, żeby zauważyć, wyłapać takie dzieci, które mają problemy, które zniechęcają się do tej edukacji. To powinno być też już na etapie szkoły załatwione. Tak, ja myślę, że wiele szkół to robi i wielu nauczycieli to robi, ale że czasem to się po prostu nie udaje, że to jest po prostu dziecko z problemami i rodzicem, który nie współpracuje. I wtedy bardzo jest trudno coś zrobić, a na pewno bardzo jest trudno coś zrobić pojedynczemu nauczycielowi. Że jeśli on nie ma wsparcia właśnie w szkole, w instytucji, w pedagogu, No to on jest trochę na przegranej pozycji, bo on ma w klasie 20-25 osób.
Ale jest takie głębokie poczucie własnej wartości, że jeśli rodzic jest wspierający i też pomaga temu dziecku w taki sposób, że na przykład stawia przed nim wyzwania, którym to dziecko jest w stanie sprostać, no to takie dziecko buduje ogromną wiarę w siebie. I potem to już jest w życiu łatwiej, jak się ma taką wiarę w siebie i swoje możliwości. I chyba to też, co jest ważne, to jest właśnie to modelowanie, czyli to, co my pokażemy dzieciom i jaką chcemy, żeby one miały przyszłość i jakie mają w tej przyszłości być. Czy one mają ufać? Czy one mają być odważne w świecie?
I rodzic, który jest wspierający, on to swojemu dziecku da. Natomiast rodzic, który tego dziecka nie zauważa, który raczej go tylko karze, Który w ogóle nie jest tym dzieckiem zainteresowany, no to raczej buduje obraz tego dziecka, taki obraz świata dla tego dziecka, taki, że ten świat jest raczej groźny i trudno jest się w nim odnaleźć. Powiedziała Pani tutaj o tych takich wyzwaniach, że one mają znaczenie, tylko wyzwaniach, które dziecko jest w stanie sprostać. Tak, jest taka teoria strefy najbliższego rozwoju i ona się właściwie tyczy i takich rzeczy związanych z edukacją, ale nie tylko.
Czyli, że my dajemy dziecku wyzwanie, które jest w stanie to dziecko wykonać, na przykład przy pomocy dorosłego. Albo jest w stanie je od razu samo wykonać. I to buduje bardzo duży poziom takiej sprawczości, że nawet jeśli samemu mi się nie uda, to ja mogę do kogoś pójść i poprosić o pomoc. I to jest bardzo taki wspierający proces. Czy dzieci w kontakcie z Państwem, z Państwa pracą otwierają się na tyle, że potrafią po prostu powiedzieć o tych domowych problemach, o rodzicach? Raczej to jest taki temat tabu. Raczej dzieci mało mówią o takich kłopotach w domu, ale też dlatego, że one myślą, że to co dzieje się w ich domu to jest norma, bo takie mają doświadczenia.
Czyli one po prostu nie widzą, że to jest problem. Tak. Tak, częściej dzieci mówiły nam i mówią nam o tym, co się dzieje w szkole, o trudnościach rówieśniczych, o tym, jak są traktowane przez rówieśników. Natomiast ten temat rodziców to jest taki temat zakazany, dlatego też, że one wiedzą i nie wiem, czy one to czują, czy to jest jakoś mówione wprost, że jak one powiedzą o tym, to będą kłopoty. Więc bardzo trudno jest tą barierę złamać, natomiast my różne rzeczy widzimy. My też wiemy, że wiele z naszych dzieci no nie jest zbyt dobrze traktowana, ale mi przez lata mojej pracy żadne dziecko na przykład nie powiedziało wprost, że jest bite przez swoich rodziców.
I jeśli takie dziecko przez 4 godziny czy 5 godzin w szkole czuje się głupsze od całej swojej klasy, czuje się gorsze, to ono wybuchnie. I ono w taki sposób też chce zwrócić na siebie uwagę. No bo jak ono ma zwrócić na siebie uwagę nauczyciela? No nie czyta najlepiej w klasie. Małopolska Akademia Rodzica, Jowita Dziedzic-Golec, Sylwia Kolbusz.
No jest po prostu bardzo agresywna i te dzieci właściwie jak zobaczą to, to nie wiedzą co z tym zrobić. I tutaj znowu, jeśli takie dziecko ma rodzica, do którego wie, że się może zwrócić, no to przyjdzie i powie, mamo widziałam coś niepokojącego, to jest straszne, ja się tego boję. No a jeśli nie... No to takie dziecko zostaje samo z treściami, z którymi trudno jest sobie poradzić. Ale myślę sobie o jeszcze jednej takiej formie agresji w internecie, o której chyba mniej się mówi, że łatwiej jest tak właśnie powiedzieć o tych grach. No bo tam jest taka przemoc wprost, ktoś do siebie strzela, ktoś się z kimś bije. No ale jest cały obszar takiej przemocy pomiędzy osobami w internecie.
I to, że ktoś strzela w grze, to jest jedno. A to, że na czacie grupowym potem jest wyzywany, no to to już jest trudniejsze do zniesienia. A właściwie, no to w każdej grze, gdzie jest właśnie takie okno czatu, No to są wyzwiska, są dyskusje takie bardzo niefajne, jest obrażanie tych zawodników, jak komuś coś nie idzie i nie takie obrażanie, że ale ty jesteś beznadziejny, nie wyszło ci, tylko naprawdę ktoś tam, ludzie potrafią tam siebie no wyklinać, obrażać w taki naprawdę bardzo brutalny sposób. Ale też myślę o tym, że dużo agresji dzieje się na grupach i dzieje się też na grupach klasowych i że rodzice nawet nie zdają sobie sprawy, że to dziecko, które ma grupę Whatsappową, gdzie jest właśnie klasa albo jakąś tam grupę na innym komunikatorze,
Dokładnie tak. I jeśli mamy dziecko, które ma właśnie to poczucie własnej wartości, które wie jakie są zasady, No to takie dziecko zgłosi, że coś się dzieje nie w porządku i to jest już pierwszy i taki super krok, że to dziecko powie na przykład nauczycielowi, proszę pani, bo na tej grupie to się dzieją straszne rzeczy, albo powie mamie, albo dziecko, które jest wykluczone przyjdzie do swoich rodziców i powie, ale mnie tam wykluczyli z tej grupy i jeśli jakoś dorośli zainterweniują w taki mądry sposób, No to to już ratuje sytuację, ale też to, co dzieci niektóre są w stanie zrobić, to po prostu powiedzieć swoim kolegom wprost. Ej, to nie jest fajne zachowanie.
Nie podoba mi się to, co robisz. Ja nie będę w tym uczestniczyć. Więc to budowanie takiej postawy u dzieci, że one mogą się sprzeciwić i że one tak naprawdę może nie stracą na tym aż tak dużo, no może spowodować, że taka agresja się zatrzyma zanim nawet trzeba będzie tych rodziców do czegoś wzywać, jakoś informować, czy tam właśnie, żeby interweniował nauczyciel, że czasem to się zatrzyma wcześniej na takim etapie, że właśnie jakiś uczeń w klasie powie, to nie jest w porządku co robicie. I można to już załatwić na etapie dzieci razem z dziećmi sobie to załatwią. Tak, bo w ogóle teraz jest bardzo ciekawy taki problem, że dorośli i rodzice bardzo chcą interweniować w te sprawy dzieci i chcą za nich rozwiązywać problemy.
I jak ktoś tam się dowie o czymś, no to się robi wielka awantura pomiędzy rodzicami, a często to jest tak, że dzieci już w ogóle zapomną o sprawie i one już sobie to wyjaśniły, powiedziały sobie, co miały do powiedzenia, już się obraziły na siebie, pogodziły się, a nadal jakoś jest sprawa wśród rodziców. A naprawdę te dzieci, one są często bardzo kompetentne. A na pewno są bardzo kompetentne w kwestii rozwiązywania swoich spraw i można im zaufać i dać im takie pole do tego właśnie, żeby te swoje konflikty, trudności rozwiązywały między sobą. Czyli jak rozumiem, trzeba dziecku dać narzędzia w takiej formie, że ma czuć siłę, że może być asertywne, że może się przeciwstawić, natomiast nie załatwiać za nie problemów.
A jak te dzieciaki reagują na to, jak z nimi rozmawiacie i mówicie o tych zagrożeniach wszystkich? Jaka jest reakcja? Naturalna. Albo naturalna w takim sensie, że to nie są dla nas tematy tabu. I dzieci się nie boją z nami o tym rozmawiać. Młodzież się nie boi o tym rozmawiać, bo wiedzą, że my z nimi bardzo chętnie porozmawiamy, przedstawimy im swoją perspektywę. One są czasem zdziwione na przykład tym, że można nie pić alkoholu. I jak to? Wszyscy piją alkohol. Nie, nie wszyscy. Ale to właśnie chodzi o to, że te dzieci, które do nas przychodzą, to one wiedzą, że my ich nie ocenimy. I to by była taka moja zachęta dla rodziców, żeby właśnie nie oceniać tych dzieciaków od razu i nie mówić, a bo ty takie głupoty gadasz, a to w ogóle co ty się takimi rzeczami przejmujesz.
Chciałabym też na koniec zapytać o takie rozwiązania, bo przecież celem nie jest tylko diagnoza problemów, ale też szukanie właśnie tych sposobów na zmianę zawsze. Co możemy jako społeczeństwo, szkoła, rodzice zrobić, żeby przeciwdziałać takim zjawiskom, wspierać dzieci w zdrowym rozwoju? Bo to dotyczy nas wszystkich. Po pierwsze nie odrzucać. I to jest mój apel, żeby być wrażliwym. Być wrażliwym na te dzieci w klasie, które właśnie sobie gorzej radzą. Być wrażliwym na to, że jak organizujemy szkolną wycieczkę i ta wycieczka kosztuje bardzo dużo,
I mi było trudno sobie znaleźć takie sytuacje, gdzie ja musiałam jakoś bardzo interweniować. Czasem się zdarzają, ale to jest rzadkość i ja mam odpowiedź na to, dlaczego tak jest. I jest tak dlatego, że dzieci dobrze się z nami czują, dobrze się czują na naszych zajęciach, mają z nami relacje, więc naturalnie chcą się podporządkować zasadom. Więc jeśli my nie zbudujemy tej relacji, jeśli to dziecko nie będzie chciało przychodzić do nas z problemami, nie będzie chciało być z nami blisko, no to rzeczywiście jesteśmy w złym miejscu. I często jest takie pytanie, rodzice nastolatków pytają, no co ja mam zrobić, żeby to dziecko zaczęło ze mną rozmawiać?
I że właśnie to jest ten element, o którym się nie myśli, że jak dziecko wyrasta w jakimś środowisku, To, że tam są zupełnie inne normy, na przykład na osiedlu, na którym pracowałam, edukacja nie była wartością, czyli szkoła jest nieważna i rodzice zwalniali z lekcji, nie puszczali do szkoły, a to tam zaspaliśmy, to już nie poszliśmy do szkoły. To były takie rzeczy, które my słyszałyśmy i dla nas było to takie szokujące, no bo przecież edukacja To jest sposób, żeby wyjść z takiego środowiska i móc na przykład zbudować swoje życie na innych zasadach, na własnych zasadach. Ale jeśli edukacja nie jest ważna, chodzenie do szkoły nie jest ważne, to nawet jak to dziecko w siódmej, ósmej klasie stwierdzi,
I to dziecko nie ma równych szans niż dziecko, które wychowywało się w rodzinie, gdzie ktoś po szkole chciał z nim usiąść i właśnie poćwiczyć to pisanie i czytanie. I jeśli nawet do niego dotrze i będzie miał taki cel w życiu, postawi sobie w końcu, to nie będzie miał wokół siebie tych wspierających rodziców, więc też nikt mu nie pomoże. Tak, a czasem też dzieci słyszą, że nie warto, po prostu. A po co będziesz szedł do liceum? Jak potem trzeba pójść na studia? Ty sobie tam nie dasz rady. Idź do szkoły branżowej. I teraz nieważne jest to, jakie to dziecko ma intelektualne możliwości, bo ono słyszy, no daj sobie spokój. I jeśli ono to słyszy od ważnej dla siebie osoby, to ono sobie da spokój.
Więc jeśli nasze własne dziecko przychodzi do nas i ma jakiś odjechany pomysł, ale my sobie myślimy, Jest to ryzykowne, ale może da radę. No to może warto je w tym wesprzeć, bo może się okazać, że to jest jakaś jego szansa życiowa i szansa na to, żeby robić w życiu to, co kocha i mieć z tego jakąś radość. A proszę mi jeszcze w takim razie powiedzieć, jak dotrzeć do tych rodziców z problemami, bo to chyba jest bardzo trudne. I tutaj jest praca u podstaw taka prawdziwa, dlatego że ci rodzice są często tacy nieufni wobec nas i sobie myślą, co te panie robią albo w ogóle nas nie widzą, bo w ogóle się nie interesują.
Ale jak przez lata się przychodzi na osiedle i co ważne, my też organizujemy różne wyjścia. Czyli gdzieś te dzieciaki zabieramy w jakieś różne miejsca w Krakowie, takie różne atrakcje. No to my na przykład musimy mieć zgodę tych rodziców, więc oni muszą się z nami zapoznać. I oni zauważają, że my jesteśmy jakąś ważną częścią. Po jakimś czasie na osiedlu oni zauważają, że my już jesteśmy jakby częścią tego osiedla, więc nam się udało... Mieć z tymi rodzicami kontakt i z nimi rozmawiać i oni wiedzą co my robimy, tak mniej więcej, no bo my tego nie nazywamy, że przychodzimy i robimy pedagogikę podwórkową, ale przychodzą i wiedzą, że my tam prowadzimy właśnie różne zajęcia, że dzieciaki mogą z nami spędzić czas i my z tymi rodzicami też rozmawiamy i to jest tak, że...
Oni nie są niechętni, że oni chętnie przyjdą i z nami porozmawiają i nas zobaczą i że czasem nawet powiedzą o jakimś kłopocie, problemie i my możemy im jakoś tak się starać pomóc, coś tam doradzić i ja myślę, że to jest taka... Taka fajna platforma do dotarcia, bo ci rodzice się nie czują atakowani, a często jak przychodzą na zebrania, to dziecko ich jest jakieś tam problematyczne w szkole, no to już tak się trochę przygotowują na atak, nawet jeśli nie wiedzą, czy tam będzie jakiś atak, a z nami mogą po prostu porozmawiać. W szkole boją się tego, że usłyszą, że coś jest ich winą, a rozumiem, że panie ich o nic nie obwiniają, tylko rozmawiają.
Tak, rodzice się obawiają. Obawiają się też tego, że na przykład jeśli mama zwierzy się z tego, że jest jakiś problem w domu, na przykład z agresywnym tatą, to że na przykład te dzieci zostaną zabrane. A te mamy no kochają te swoje dzieci, czasem im dają takie wartości, których ktoś ich nauczył i to nie są może takie wartości, jak ja bym chciała tym dzieciakom przekazać, ale nie można im odmówić tego, że oni te swoje dzieci kochają i chcą być z nimi i czasem przez to jest im trudno się przyznać do tego, że w domu się źle dzieje na przykład. Bardzo dziękuję za rozmowę. Tematy, o których dziś tutaj rozmawiałyśmy, dotyczą nas wszystkich, bo to jak dorastają dzieci i młodzież w dużej mierze kształtuje przyszłość przecież całego społeczeństwa.
Moim gościem była dziś Sylwia Kolbusz, streetworkerka. Jeszcze raz dziękuję. Dziękuję. A Państwu dziękuję za uwagę. Jowita Dziedzic-Golec. Do usłyszenia. Kampania finansowana ze środków województwa małopolskiego. Drodzy rodzice i drodzy opiekunowie, województwo małopolskie przygotowało dla Was cykl podcastów dotyczących zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Zachęcam Was do wysłuchania wszystkich odcinków. Witold Kozłowski, wicemarszałek województwa małopolskiego.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.