ASIA, czyli NIEKOŃCZĄCY SIĘ MÓWIŚ
Nie zaczynać i nie kończyć tego cinka. Dziś z nami osierocone Hrabi. Asia Darka, Asia Tomka, Asia Łukasza. Jaka to była miłość? Kochaliśmy Ją rozśmieszać! Szliśmy wszyscy za Nią w dym. Po co Jej były dodatkowe rajtuzy? Jak była Asia Międzymiastowa? Dlaczego w Asi mieszkał pan Mietek? Kiedy miał miejsce „Bus albo przewóz”? Zaraz wejdzie „Koń w peruce”. Gdzie jest grób Czesława Niemena? Ale to byłby temat na cinek!!! Nie kończmy go...
Robiliśmy tam poligony kabaretowe. To Aśka miała już bardzo blisko. To w ogóle podjechała? Bardzo blisko miała ona i ja. Nie, to pięć minut. Od nich to pięć minut. A jeszcze bliżej, nie, Otwock już był dalej, ale też blisko, tak? Otwock, jak przestrzelisz falenicę, jak nie zaciśniesz w odpowiednim momencie hamulca, to dojedziesz do Otwocka. Bo moim marzeniem jest tak na przykład, tak sobie wyobrażam, że już ona tak miała blisko tam, że mogła sobie podejść, że to jest chyba najfajniejsze, że tak blisko mieszkać w miejscach, gdzie Aśka nie lubiła chodzić. Nie było miejsc, do których ona mogła podejść. Nie, nie, nie. To musiało być coś naprawdę wyjątkowego, żeby Aśka nigdy nie była koneserką długich spacerów, pieszych wędrówek. Zdecydowanie nie. Potwierdzę to, ponieważ mieszkaliśmy na jednej ulicy, tak jak wspomniałem i jedyny sklep, który jest tam w naszym pobliżu, to jest Netto.
No i żeby Aśka doszła do Netto, to musiałaby iść koło mojego domu. Mieszkałem tam 14 lat, nigdy nie widziałem takiej sytuacji. Przecież wiadomo, że cały czas stał przy szybie w kuchni i patrzył, czy aby przypadkiem Aśka nie idzie do netto. Tak, ale miałeś nawet wręcz taką czujkę nastawioną na Aśkę. Tak, tak, tak. Ale czekaj, bo Aśka miała hulajnogę, to ona nie jeździła tą hulajnową? Nie widziałem. Może tak szybko przejeżdżamy. Aśka miała sporo takich sprzętów, których nie używała. Tak, miała taki przyrząd do chodzenia. Jak to się nazywa? Orbitrek. Taki do chodzenia, nie do tego. To, co pokazujesz, to jest orbitrek, a ona miała bieżnię. Ona miała bieżnię taką. Bieżnik miała, taki chodzik i orbitrek.
Tak, miała bieżnię. Bieżnia stała w garażu. To jest głos Dariusza Kamysa. Właśnie powiedz coś tak, żeby wszyscy... Raz, dwa, trzy, cztery. To jestem ja, Dariusz Kamys. Hrabi. Tomasz Majer. To ja, Tomasz Majer, hrabi. Tak, i Łukasz Piesz. Dzień dobry. Dzień dobry. No właśnie, były hrabi. A właściwie jak to w umówisiu, cześć, cześć. Cześć, cześć, cześć Tomek, cześć. Cześć Szymon. Cześć, cześć Aśka. Powinniśmy zacząć, cześć Szymon. No co tam, no dobra i co tam. I Łukasz, ale dlaczego byłe powiedziałeś? Co było? Chrabi, że były. Ja powiedziałem. A ty powiedziałeś. Ja bym tak nie powiedział. Ty byś tak nie powiedział. Nie, dlatego, że...
Znaczy według mnie, bo tu będziemy jeszcze na ten temat rozmawiać, no ale hrabi w tym, w tej postaci, jaką znaliśmy przez 22 lata, no przestało istnieć, nie, no jakby powodem oczywistym jest brak asi, nie, no bez asi, no nie ma, według mnie nie ma hrabi. Wiesz, bo nagrywamy podcast Mówi się, jeden z dwóch takich wspomnieniowych, bo też nie chciałbym go nazwać pożegnalnych, też w ogóle nie lubię, mam problem z tymi odcinkami, taki, że najchętniej bym go w ogóle nie chciał zaczynać, a potem w ogóle bym nie chciał go kończyć. No bo jakby okazja, żeby go zacząć jest taka, że... no chciałby człowiek jej nie mieć, a też jakby potem zakończenie już tego odcinka jest wiadomo jakby zakończeniem trochę całego cyklu i całego podcastu, mówi się, który stworzyliśmy z Aśką, ale też no dużo osób mnie prosiło o te odcinki takie, żebyśmy no
Ci ludzie przychodzili jak do... może nie do lekarza na indywidualną wizytę, tylko taka sesja terapeutyczna, terapia grupowa. Grupowa, 400 osób. Siadali, tu siadał dr Majewski, dr Kołaczkowska i proszę o czym tam tego. I potem jak była możliwość zadania pytania czy coś takiego, to ludzie mówili, no ja właśnie dzięki wam poszłam na terapię. Właśnie skończyłem terapię, wszedłem z nerwicy, wszedłem do nerwicy, wyszedłem z... z depresji, wiesz, to trochę rzeczywiście taki jakiś się zrobił taki krąg, a myśmy też i tego strasznie się Aśka bała, żeby tego nie robić, nie coachowaliśmy, czyli nie robiliśmy nigdy czegoś takiego, my powiemy wam, jak go przedstawialiśmy. Jak ma być, ale to podejrzewam, że Aśka miała z tym duży problem, no bo... Aśka miała coś takiego, że Aśka lubiła mówić jak jest, naprawdę.
Przynajmniej w naszym gronie. Tam, gdzie się czuliśmy swobodnie między sobą. Pamiętam, jak kiedyś rozmawialiśmy, nawet mówiłem w tej mowie pogrzebowej o tym zdarzeniu. Rozmawialiśmy na temat nowotworów, takie gadanie po prostu. Siedzieliśmy w czwórkę w samochodzie i rozmawialiśmy. Każdy z nas mówił, jak mu się wydaje, a Aśka mówiła, jak jest. I mówiła to w takim poczucie autorytetu i pewności siebie, że jak wysiedliśmy z tego samochodu, to ja podszedłem do Bajera i zapytałem. Mówię, Bajer, ty jak będziesz miał raka, to ty będziesz się leczył w klinice czy u Aśki? No bo coś takiego było. Myśmy nazywali Aśkę doktor Queen. Z czego się strasznie śmiała, nie? Bo nawet kupiliśmy jej torbę z różnymi takimi akcesoriami. Chwaliliśmy się. Ona się chwaliła tą torbą w jednym z odcinków.
A to fajnie, bo to zawsze, Szymon, dla nas to był zawsze problem. Co jej kupić? Tak, bo jej urodziny, Aśki, się zbliżają i panika, i gadanie, co tu kupić. Kiedyś kupowaliśmy jej notorycznie rajstopy. Ale to na Dzień Kobiet. Na Dzień Kobiet. Ale tak typu czterdzieści par. Ale wiesz dlaczego? Dlatego, że na przykład to było nagminne, że mamy 20 minut, pół godziny do spektaklu, a Aśka mówi, ojej, nie mam rajstop. I wtedy popłoch w stadzie dzikich słoni i trzeba było coś załatwiać. I zazwyczaj któryś z nas leciał, albo Kisu, albo któryś z nas, no któryś musiał lecieć po rajstopy. I dlatego stwierdziliśmy, że to z praktycznego punktu widzenia to będzie najlepszy prezent. A nie pękały w czasie występu.
Przede wszystkim dla faceta kupowanie rajstw, to wiesz, no. Bo to jeszcze trzeba powiedzieć, określić parametry. Właśnie, kto określał parametry? Wszystkie parametry trzeba było poznać i dopiero szedłeś z tą wiedzą po ten zakup. W PRL-u łatwiej były mini, midi i maxi. A jeszcze były z cleanem. Jeszcze z klinem i jeszcze grubość. Grubość ziarna. Zawsze mnie to ciekawiło, co to jest klin. Gdzie on jest? Ja chciałem powiedzieć jeszcze o mówisiu, że to było fajnie obserwować, jak wasze dwie energie się w jakiś sposób spotykają i jak wy próbujecie z siebie nawzajem okiełznać. To było cudowne, że któryś z was przejmował inicjatywę i drugie się do tego dopasowywało. Ja widziałem, Aśkę obserwowałem w ogóle w nowej sytuacji.
Zresztą Ja chciałem ze swojej strony powiedzieć, bo ja dużo jeździłem z Aśką i widziałem, ile ten wasz podcast dla niej znaczy, ile spotkanie z tobą znaczy i ona często spieszyła się z trasy, bo wiedziała, że się ma z tobą spotkać, było dla niej niezmiernie ważne. Ja chciałem ze swojej strony jeszcze podziękować, że z przyjemnością włączałem sobie, jadąc na moje ukochane Mazury, właśnie wasz podcast. Myślcie sobie, chyba jestem jakiś gnięty, że ja jeszcze chcę słuchać tej Aśki, którą dopiero co słuchałem. Dopiero co wiozłem się w bałcie i chciałeś porać stopy. Tak, spędziłem ją ostatnie... cztery razy 48 godzin niemalże, bo byliśmy w trasie.
z przyległościami, na korcie, stawać w szranki, tam jakiś, po prostu turniej robić. Szranków tam najmniej, ale czas po i wieczory i to wszystko. My lubiliśmy zawsze być ze sobą i to nie tylko w kontekście pracy, ale też prywatnie. Aśka lubiła też, Aśka lubiła się otaczać. Ona się lubiła otaczać ludźmi, którzy byli dla niej ważni. Myślę, że my byliśmy dla niej ważni, bo ona lubiła właśnie, chociażby na festiwal do Ostrawy, gdzie tam tabun ludzi, których gdzieś tam Aśka namówiła i ja wiem, że dla niej to było ważne, że ją to cieszyło, że może być wśród tych ludzi, których lubi, z którymi się dobrze czuje. Ale u niej to też wynikało z chęci dzielenia się
fajnymi rzeczami, które poznawała. Że ona chciała pokazać swoim przyjaciołom, bliskim osobom, że to jest fajne. Tak, była gdzieś coś fajnego, o, musimy tam pojechać razem. Musicie to zobaczyć. Który sam pójdzie do kina, prawda? Że na przykład tylko musi z kimś, żeby przeżywać. A propos tego odpoczywania, to ja byłem bliskim sąsiadem Aśki, bo mieszkaliśmy jakieś 150 metrów od siebie. I to może nie jest kwestia odpoczynku, ale ja będąc jej sąsiadem zawsze czułem i ona tak samo, myśmy nigdy sobie tego nie powiedzieli, ale że dajemy sobie przestrzeń. To tak jak w takim dojrzałym związku, że wiemy, że jesteśmy obok siebie, że w razie czego zawsze możemy do siebie zadzwonić i być, zdarzało się, jest chyba nawet filmik nagrany,
jak Aścu otwieram bramkę. No ponieważ jestem długo ręki, wyższy, no to mogłem na tą bramkę sięgnąć i otworzyć, tak? I ona po mnie zadzwoniła, ja w ciągu dwóch minut byłem. I to na takiej zasadzie odzwiernił. Ona zapomniała klucza do bramki. A to trzeba byłoby się tam wznieść, tam jest taki w ogóle dyks na słupku, taki kurdupel jak ja, wyższy od Aśki, ale mniejszy od Bajera, musi na tym stanąć i przełożyć rękę. A Bajer to nastająco robi. Ale czy to prawda, że Aśka też was trochę jakby używała do pewnych robót na przykład, że czasami jako najbliżej to tam przychodziłeś jako hydraulik, czy nie? Tak, to było pompowanie wody na przykład, byłem szczęśliwym posiadaczem, jeszcze dalej jestem szczęśliwym posiadaczem sprężarki.
No i co jakiś czas trzeba przychodzić tam podpompowywać coś. Ja tam oczywiście przyjeżdżałem do Aśki jako serwisant samochodem, bo nie chciałem się drabanić tej... Czułeś się ważny wtedy. Czułem się ważny. Trój, na przykład tam Majereks, wiesz, na przykład, że powinieneś mieć oddzielny taki busik. To był moment, wiesz, to był Szymon moment, w którym w końcu Bajer imponował Aśce. Bo Aśka w ogóle o tym nie miała pojęcia. Aśka mi zostawiała to. To niech pan tutaj wejdzie, proszę bardzo. Oczywiście często był taki teatrzyk. Proszę bardzo, tutaj niech pan wejdzie. Był, tak? Był, był. Tutaj jest łazienka, proszę bardzo. Czy coś panu podać? Ja mówię, nie, nie trzeba. Dziękuję bardzo. To dziękuję. Nic się nie należy. Dzisiaj gratis usługa. Lubię panią w porządku, to dla pani.
Co trzeba było robić, to robiliśmy. Majsterkowe, takie wiesz, majsterkowiczowe roboty to ja, bo generalnie raz, że mam narzędzia, bo mam swój własny warsztacik w domu, taki dobrze wyposażony, więc wystarczyło, że przywiozłem i miałem czym działać, nie? A mimo to często, słuchajcie, u Aśki coś nie działało. Bo ona myślę, że specjalnie psuła. Hahaha. Może, żeby zwabić po prostu. Syreny wabiły swoim pięknym śpiewem, a Aśka chociaż też mogłaby tym śpiewem wabić, a jednak próbowała wabić inaczej. Chciałem zdradzić jedną tajemnicę. A propos dnia Krasnala. Otóż byłem kiedyś uczestnikiem sprzątania garażu Aśki. A to musiało być dawno, bo on jest zawalony strasznie.
Nie, nie, nie. No i otóż po tym sprzątaniu garażu Okazało się, że jest dużo prezentów, które Aśka dostawała w postaci alkoholu. Aśka w ogóle, nie wiem czy to wiedzą, czy państwo wiedzą, że Aśka prawie nie piła alkoholu. Znaczy, od pewnego momentu. Tak, właściwie. A dostawała ten alkohol w dużych ilościach, jako wyraz wdzięczności, to były nalewki. Ale to były takie dobre alkohole, to nie były jakieś powszednie alkohole. Kto by dał Aśce jakieś tam badzie. Jakąś wódę na przykład. To były cudowne nalewki. I ja po sprzątaniu tego garażu stałem się właścicielem tego wszystkiego.
Ja bardzo państwa przepraszam, ale ja to wszystko wyżłopałem. Ale nie na raz. Dziękuję Państwu i Aśko Tobie, ponieważ to było przepyszne, przepychota. To była przepychota. A propos Aśki i alkoholu, to to, bo... Aśka nigdy nie nadużywała, ale zdarzyło jej się, ale to z artystycznych powodów. Nadużyć. Tak. Naprawdę w majestacie sztuki, bo brała dwa razy udział, brała w tym cyklu Drunk of History. Tak, tak. A tam jest warunkiem taki, że człowiek ten, który jest zaangażowany, ten artysta, który opowiada jakąś historię, w trakcie tego opowiadania cały czas spożywa, spożywa alkohol. Dziwił mnie w ogóle ten format i też, że ona się zgodziła tam pójść.
Tak, i to dwa razy. I za pierwszym razem było fajnie, bo musiało być fajnie. Ten drugi jako clean właśnie. Tak. Nie, bo pierwszy, za pierwszym razem było fajnie, bo skoro się zgodziła na drugi, ale drugi później mówiła, że to źle przeżyła, że jednak gdzieś przeholowała i myślę, że z tego co pamiętam, to chyba od tej pory zaczęła się taka w ogóle wstrzemiężliwość, że zupełnie nie miała na to, choć czasami zdarzało się, że w hotelu, czy mieliśmy ktoś urodzinny, imieniny, czy tak najzwyczajniej. świecie, tam piliśmy jakąś lampkę wina, to Aśka nigdy nie chciała. Nie, nie miała takiej potrzeby i herbatę natomiast. Piła litrami wszelkiego rodzaju herbaty. Uwielbiała herbatę. No i kawę. Kawę czarną. Kawę, ale to rano. Rano tak czarną, kawę czarną. I zawsze też wiedziała, jak najlepiej ją zaparzyć i też wiedziała, na przykład co do kawy, na przykład Aśka zawsze wiedziała.
To jest oczywiste. No właśnie, mówiła, to wracamy do tego, że mówiła jak jest po prostu. Tak, Aśka nie, nie tak, ona nie mówiła jak jej się wydaje, tylko ona mówiła jak jest. Czyli ja na przykład pisałem do niej smsa, mam gdzieś te smsy, no jest zupełnie u tych smsów, gdzie pisałem na przykład słuchaj, Aśka, chyba mam chorobę SIBO i od razu odpowiedź, bzdura to nie istnieje. I to takie, wiesz, jakby naprawdę jakbym dostał tutaj jakiegoś tam profesora, wiesz. A nieraz nie zaczynało się zdanie, odwydaje mi się. Tak, tylko nie, bzdura to nie istnieje. Ale to było w niej piękne. Myśmy się z tego śmiali, ona też, nie? Żeby to nie zabrzmiało tak dramatycznie, bo to było zabawne, ale miała w sobie taką pewność siebie. Dla niej to było charakterystyczne, że Aśka miała bardzo mało wątpliwości.
Podam ci to na przykładzie. Był taki czas, kiedy w Klubie Gęba jeszcze robiliśmy takie warsztaty filmowe. I u Aśki było to niesamowite, że ona mówiła, dobra, to ty, ty, ty i ty chodźcie, idziemy kręcić. A co to będzie? Jeszcze nie wiem. Ona jeszcze nie wiedziała, ale miała w sobie taką pewność siebie, że ci wszyscy, którzy z nią szli, nikt nie miał wątpliwości, nikt nie czuł w sobie jakiegoś... Czyli nawet to nie jest impro, bo jednak impro jest tak, że wcześniej się tam dowiadujesz, co masz robić. Czyli to jest taki... No wiesz co, Aśka, jeśli chodzi o impro, bo do mnie dotarło to dosyć niedawno, że Aśka robiła coś takiego, że ona samą siebie rozśmieszała, jeśli chodzi o impro.
I ona dochodziła do takiego momentu, że jest zaskoczona, że to robi i sama się z siebie śmiała, wewnętrznie. I to jest najwyższy poziom po prostu jakiejś ekscytacji i mało tego, taka czysta, pierwotna energia bardzo mocno działa. na odbiorców. Na wszystkich. Nawet nie wiedzą do końca, co się dzieje, ale widzą kogoś, kto się samo rozśmieszył. Tak, że jest sam zdziwiony, co on wyprawia. Ale to jest w ogóle właśnie a propos rozśmieszania, to ja cudownie to, ja uwielbiałem to, kiedy się zdarzało nam na scenie zgotować. wbrew pozorom pilnowaliśmy, żeby tego nie robić, bo to jednak jest jakaś słabość dla aktora, że jednak nie panuje nad wszystkim, ale jeżeli to się zdarzało i to z Aśką i najczęściej Aśka była tego powodem, bo to było coś takiego, że ona coś zrobiła, coś powiedziała i następnie bezczelnie patrzyła ci się w oczy
I ten szelmowski taki uśmieszek, taki nieewidentny. Ty go widziałeś z bliska, nie? I na zasadzie w tych oczach widziałeś, no i co teraz zrobisz? Albo jeszcze inaczej, wystarczyło na przykład, że nawet stała tyłem, ale tylko zobaczyłeś, że nagle delikatnie tak się podnoszą jej ramiona. Czyli że się śmieje, staje jakieś bez radości. Bez głotaki. I to było bezgłośne, ale wiedziałeś, że tam w środku wszystko się chichra i koniec. I wtedy już się za nią szło i człowiek się gotował. Ale uwielbiałem to. To były zawsze fajne momenty. Słuchajcie, opowiedz o tym momencie, kiedy pierwszy raz spotkaliście Aśkę. Ja pamiętam to dokładnie, co do, pamiętam ten moment, dokładnie widzę to, wyświetla mi się to, jak o tym myślę.
I Kamil, wtedy my się też poznaliśmy chwilę wcześniej i Kamil tam mnie właśnie wykorzystywał do, trochę testował jak się później okazało, do takich działań muzycznych, tu podegraj, tu skomponuj, a tutaj coś. I właśnie to był jeden z meczów, Hi-Fi, nie pamiętam już z kim, ja siedziałem w gębie przy pianinie, tam pianina stoi tak tyłem do widowni, już ludzie się gromadzili, już to gdzieś za 10 minut miało się zacząć i... I Kamil podszedł i oczywiście Aśkę znałem, bo chadzałem na spektakle gabarytu potem, tyle ile mogłem. Natomiast Aśka weszła, przyjechała właśnie z Warszawy wtedy na ten mecz, tam zajrzała i przyszła i stanęła tak z bok. Wiem dokładnie z której strony, jak podeszła, którą nogę postawiła.
Stanęła tutaj, zatknęła i powiedziała, to nie ma znaczenia, pamiętam każdy szczegół, nie? I powiedziała, cześć Aśka, nie? I to był ten moment, kiedy ja świętą kołaczkowską pierwszy raz dotknąłem. Jakie to było wrażenie dla, wiesz, jakiegoś tam, nie wiem, adepta, testowanego przez kamona, wiesz? To ja nie mogę słowa wydusić, oprócz cześć i Łukasz, czy tam nie pamiętam, czy Łukasz, czy Lopez. W każdym razie, no to jakby dotknął... Pana Jezuska w stópkę, nie? Ona to wiedziała, słuchaj, że tam takie robi wrażenie. Nie wiem, czy wiedziała, ale na pewno nie dała, jeżeli wiedziała, to nie dała tego po sobie porozmawiać. Myślę, że nie myślała o tym.
Myślę, że się w ogóle nad tym nie zastanawiała. A ty Kamol? Ja to w ogóle poznałem Aśkę, to najciekawsze jest to, że to jest moja szwagierka, ale to wbrew pozorom nie poznałem najpierw Aśki, a później Agi, starszej siostry o rok mojej żony i tylko po prostu poznałem Agę, zaczęliśmy się spotykać i pewnego razu byłem u Agi i akurat Aśka przyjechała z technikum górniczego tam, Na weekend taki w ogóle szczypiorek, taki krecik, w ogóle myszka. Aśka była taką myszką. Ale to zdecydowanie był poprzedni wiek.
To w poprzednim wieku. Nie, to było 40 lat temu. To 40 lat temu. Ponad 40 lat temu właśnie, kiedy ją spotkałem. I nic, ale to absolutnie nic nie wskazywało na to, że kiedyś ten krecik będzie kiedyś wymiatał tak na scenie. Nawet do kabaretu też nie ja ją wciągnąłem. I to też ja w ogóle mam żal do siebie, ale w ogóle nie przyszło mi nawet do głowy. Aśka miała chłopaka, z którym tam się ciągali, chodzili, była już, przyszła już na studia. O, co mi się udało? To ona zobaczyła, że ja poszedłem na studia do Zielonej Góry, no i że sobie radzę, to sobie pomyślała, a to ja sobie też dam radę, nie? Jakby tym kluczem też się w ogóle złapała. Natomiast trzymała się w ogóle z boku gdzieś tego środowiska,
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Nie zaczynać i nie kończyć tego cinka. Dziś z nami osierocone Hrabi. Asia Darka, Asia Tomka, Asia Łukasza. Jaka to była miłość? Kochaliśmy Ją rozśmieszać! Szliśmy wszyscy za Nią w dym. Po co Jej były dodatkowe rajtuzy? Jak była Asia Międzymiastowa? Dlaczego w Asi mieszkał pan Mietek? Kiedy miał miejsce „Bus albo przewóz”? Zaraz wejdzie „Koń w peruce”. Gdzie jest grób Czesława Niemena? Ale to byłby temat na cinek!!! Nie kończmy go...