Mentionsy Mentionsy
MOVE SPACE Podcast
MOVE SPACE Podcast

#93 - Gdy tracisz apetyt na bylejakość

30.01.2026 ·23 min 3 s

O jakości, która bywa zaraźliwa. O zajęciach fitness na których byłam i moich odczuciach - gdzie była jakość której szukam, a gdzie jej brakowało. O spaghetti z torebki vs mojej roboty. I generalnie o poszukiwaniu jakości, selektywności i byciu jak kawa.Sprawdź nowe wyselekcjonowane propozycje współpracy 1:1 https://movementor.pl/i koniecznie daj znać co o tym myślisz i jaką jakość chcesz zapraszać do swojego życia <3

Dzień dobry, dzień dobry. Z tej strony Natalia Święc, Mentorka Ruchu. Dzisiaj pojawiam się z takim, myślę, bardzo fajnym tematem. Mam dla Ciebie kilka historii prosto z życia i jestem bardzo ciekawa, co o tym myślisz i dokąd zabiorą Cię te historie. Historia numer jeden. Michał, mój partner, gdy się poznaliśmy, robił spaghetti z torebki i bardzo mu smakowało. Natomiast ja zrobiłam dla niego spaghetti z wołowiny bardzo dobrej jakości. Do tego z prawdziwych pomidorów i oczywiście też z puszki. I do tego użyłam mojej najulubieńszej, naprawdę najulubieńszej przyprawy, którą niemal do wszystkiego dodaję.

Po prostu chciałam, żeby ktoś... Dla mnie poprowadził, przytrzymał dla mnie przestrzeń, zawsze też to jest inne podejście, inna energia, może też jakaś inna jakość, może też czymś mnie może to zainspirować, może moje ciało dawno nie było w jakichś pozycjach, w jakiejś kombinacji. Więc podeszłam do tego naprawdę z ogromną taką otwartością. Oczywiście, jestem trenerem personalnym, więc ja już dużo wiem, ale starałam się nie iść na te zajęcia, żeby kogoś oceniać. Ale wiecie, mój background i doświadczenie robią swoje. Poza tym też Przez wiele lat byłam menadżerem fitness i moim zadaniem wówczas było wspieranie innych instruktorów fitness, trenerów, by poodpowiadać im jak mogą jeszcze fajnie się rozwinąć, jak mogą dać jeszcze lepszą jakość na zajęciach, które prowadzą, jak mogą później dalej iść i się rozwijać.

Więc dobra, jest tak, że pewnych rzeczy się nie wyprę, ale naprawdę szłam z intencją takiej dużej otwartości przyjęcia, co jest i po prostu bycia na tych zajęciach. I tak, byłam na zajęciach numer jeden. I była to yoga, hatha yoga. No i powiem Ci, że czułam się jakbym była na crossficie, który tylko nazywa się yoga. Dla mnie te zajęcia były po prostu padnij powstań, padnij powstań, padnij powstań. Cały czas chaturanga do góry, na dół, do góry, na dół, do góry, na dół. No i robiłam to w swoim tempie, ale wiecie, jak to jesteś w grupie, jeszcze nie daj Boże byłam bardziej w pierwszym rzędzie niż ostatnim.

To było bardzo dobrze, merytorycznie poprowadzone itd. Nie zwracało na nas uwagi. Po zajęciach powiedziałam, że przypuszczałam, że będzie coś delikatniejszego. Ale nie było. Nie było. Nie było. Później zajęcia numer dwa, było to rozciąganie, stretching, więc też poszłam z taką nadzieją, że wyluzuję się, rozciągnę ciało. Tutaj okazało się coś nie mała innego. Były to zajęcia bardziej takiego stretchingu gimnastycznego, gdzie było też sporo wzmacniania, ale bardziej takie ukierunkowane w baletowej formie.

Nie było czasu na poczucie, zatrzymanie. Już nie wspomnę o końcowym zakończeniu, wyciszeniu. I to co się wydarzyło w ogóle po tych zajęciach. Musiałam wrócić do domu. Jak wróciłam, potrzebowałam rozmasować sobie plecy i położyć się i jeszcze pooddychać. Bo czułam, że moje ciało kompletnie się nie rozluźniło. Wiecie, to było rozciąganie, więc też rozluźnianie i też wieczorową porą. I miałam takie, no nie no, to nie o to chodzi w tych zajęciach. No i później byłam na takich zajęciach numer 3, które, ja pierdziele, skradły moje serce. Czułam się po prostu wspaniale.

Dzięki za oglądanie! 10 lat młodsze, jakby nie ma większej przepaści, że teraz do mnie Taka dwudziestolatka nie przyjdzie na przykład, bo ona może potrzebować zupełnie czegoś innego, jej ciało potrzebuje. Chociaż to też się teraz zmienia, bo gdy ja miałam 20 lat, to zupełnie inaczej się funkcjonowało niż jak teraz osoby mają 20 lat, więc to też jest dłuższa historia, ale już nie wchodźmy aż tak bardzo w te szczegóły.

Wróćmy do tej esencji, do tego, co ja sobie tutaj zauważyłam i co wyciągam jako moje, jako moją jakość. Która bardzo mi służy. To jest na pewno to dopasowanie, tak jak wspomniałam, pory dnia, roku. Wiecie, teraz jest zima, więc ciało też potrzebuje więcej czasu na rozgrzewkę, na przygotowanie się, na wejście w taką głębszą pracę, a nie od razu wstajemy i robimy, bo to grozi kontuzją. To grozi tym, że później będziemy się źle czuć po tych zajęciach, czy po tym jakimkolwiek ruchu. No i oczywiście też tempo, żeby był czas na poczucie ciała. My tak ze wszystkim gonimy na co dzień, że zwłaszcza przy takich zajęciach, które nie są na przykład crossfitem, czy fat burningiem, czy jakimiś takimi, że wiem, że idę na coś dynamicznego, to jednak moje ciało potrzebuje trochę zwolnić, wyciszyć się, ukoić układ nerwowy.

Więc będąc wierna swojej jakości, pozmieniałam troszeczkę, poukładałam, porobiłam dużo porządków. Jeśli czujesz, że któraś z tych propozycji Cię woła, odezwij się do mnie. Jestem tutaj i do usłyszenia w kolejnym odcinku. I to takie dwie sentencje. Bądź jak kawa, aby inni pytali, jak Ty to robisz? Buziaki, pięknego dnia Ci życzę.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.