Szczotkowice w gminie Działoszyce cz. 2
Na drugą część opowieści o Szczotkowicach zapraszają Cezary Jastrzębski i Robert Szumielewicz.
Wynika, że do Duninów nie tylko nasze Szczotkowice należały, ale też Chmielów i Niewiatrowice, czyli jednak to była jakaś większa też własność. Kiedyś by trzeba ustalić, o którego tu Dunina chodzi, a tymczasem na horyzoncie jawi nam się kolejna interesująca rodzina z naszymi Szczotkowicami związana. No właśnie, o Duninach wiemy niewiele, ale tak jak wspomnieliśmy pojawia się kolejna rodzina, a to jest ród podlodowskich, na którym zatrzymamy się na dłużej, no bo oni byli właścicielami naszej miejscowości aż do II wojny światowej. A od połowy XIX wieku, od 1845 roku. Także ta własność do nich długo przynależała. Przy czym oczywiście znowu nasza miejscowość Szczotkowice jest w tym kontekście rodziny Podlodowskich związana z Chmielowem.
My o tym Chmielowie jednak kiedyś też będziemy musieli powiedzieć. Tym bardziej, że no tu są takie właśnie ciekawe wątki dotyczące i Podlodowskich, i Chmielowa, no i oczywiście naszych Szczotkowic. Przede wszystkim musimy pamiętać, że z tą rodziną wiąże się fakt, że Szczotkowice zyskały większe znaczenie w XIX wieku, ponieważ wydzielono je z majątku Chmielów. I wcześniej wchodziły w skład tych dóbr Chmielów, których właścicielem byli też Podlodoscy i Spirydion Podlodowski był właścicielem Chmielowa. Natomiast niestety pod koniec XIX wieku Majątek został zadłużony, trzeba go było rozparcelować i wówczas w 1886 roku jako właściciel naszych Szczotkowic pojawił się Kazimierz Podlodowski, który był synem Spirydiona.
Ale nasz Spirydion już Szczotkowice dokupił w 1845 roku. I kupił je, dlatego jak mówiliśmy o tej Zofii Ocieskiej, to prawdopodobnie tutaj były podobne procesy, ponieważ Spirydion Podlodowski kupił naszą wioskę, czyli Szczotkowice, od swojej żony, od Anny, która się wywodziła z rodziny Chomentowskich. I od rodzeństwa tej Anny, czyli zapewne nie ulega wątpliwości. Chomentowscy w pewnym momencie pojawili się jako właściciele naszych Szczotkowic. No i od nich, od swojej własnej żony. Zresztą za chwilkę też powiemy o tym, że Kazimierz Podlodowski sprzedał też Szczotkowice swojemu synowi. Więc te transakcje różnego rodzaju, one rzeczywiście miały miejsce.
Wiązało się to oczywiście z pewnymi prawnymi też zobowiązaniami, no bo to już był ktoś właścicielem, a nie tylko na przykład synem właściciela. Czyli decyzje różnego rodzaju już spoczywały na barkach konkretnej osoby. I kiedy mówimy też o podlodowskich, to warto pamiętać, że no właśnie w tym naszym Chmielowie zjawił się w czasach młodości Jan Matejko. I Jan Matejko był jednym z konkurentów do ręki honoraty podlodowskiej. I zapewne wtedy też, chcąc jakoś wkraść się w łaski przyszłych ewentualnych teściów, postanowił namalować obraz Jana Kochanowskiego, a do postaci słynnego poety wybrał właśnie Spiridiona Podlodowskiego.
I malował Jana Kochanowskiego, korzystając z wizerunku Spiridiona. No niestety możemy od razu powiedzieć, że to niewiele pomogło Janowi Matejce, ponieważ przyszli teściowie zgodnie z przekazami różnego rodzaju. Doszli do wniosku, że on jest zbyt niskiego wzrostu. No i może artystą będzie kiedyś wielkim, ale ten jego wzrost właściwie to tak nie bardzo pasuje do takiej Zasłużonej rodziny. Zasłużonej? No tak, my podlodowskich herbujanina doskonale znamy w naszym regionie, w różnych miejscach i to w takim szeroko rozumianym regionie, ponieważ oni się wywodzili z ziemi radomskiej, ale później bardzo mocno z ziemią sandomierską, ziemią krakowską. Szczotkowice w gminie Działoszyce
Dlatego też podlodowscy są interesujący, ponieważ Dorota Podlodowska-Sprzytyka była żoną Jana Kochanowskiego. I dlatego też Jan Matejko, chcąc portretować słynnego poetę, doszedł do wniosku, że to jest rodzina. Wprawdzie to jest żona, ale musimy pamiętać o tym, że jednak małżeństwo posiadało siedmioro dzieci, w tym oczywiście słynną Urszulę, która zmarła w młodym wieku i przez ojca w trenach została opisana. Pierwsza szóstka dzieci to były córki. Natomiast jako siódme dziecko urodził się Jan Kochanowski również, ale on był pogrobowcem, czyli ojciec Jan Kochanowski zmarł przed jego narodzinami. I dlatego Podlodoscy, Dorota Podlodowska, no i później ta Honorata, do której wzdychał Jan Matejko, ale Spirydion, no takie interesujące, ciekawe imię, i później jego syn Kazimierz, to są te bardzo interesujące wątki, o których nie możemy zapomnieć w przypadku naszych Szczotkowic.
No i tak władali podlodowscy naszymi Szczotkowicami aż do czasów praktycznie do zakończenia II wojny światowej. No i tutaj było kilka tych sprzedaży, kilka tych transakcji, ale najważniejsze, że wszystko zostawało w rodzinie. W dodatku mamy sporo takich różnych ciekawych informacji, które dotyczą stanu majątku Szczotkowickiego w tamtym czasie, poczynając właśnie od połowy XIX wieku. Mówiliśmy, że w 1845 roku Spiridion kupił od swojej żony Szczotkowice, od żony Anny i mamy taki wykaz budynków, które były ubezpieczone na wypadek pożaru w 1848 roku. Czyli tyle, co Spirydion stał się właścicielem Szczotkowic i już Dyrekcja Ubezpieczeń w Warszawie, bo to była taka instytucja, która tym się zajmowała, przystąpiła do wyceny majątku, chcąc oszacować, jakie to może być ubezpieczenie.
Dzieląc, bo to zawsze tak było, zabudowania dworskie od budowli włościańskich. Czyli najpierw opisywano te dworskie, a później należące do chłopów. No i zabudowania dworskie, należące wtedy do wielmożnego spirydiona podlodowskiego, W ten sposób opisano. Folwark murowany pod słomą, czyli nie pod gątem. Ani jednego domu nie było pod gątem. Wszystkie były kryte słomą. I kiedy jest to określenie folwark murowany, to musimy mieć świadomość, że to był jedyny murowany budynek wtedy w całej wsi. Jedyny murowany. Pozostałe wszystkie inne mają też pewną charakterystyczną cechę, na którą musimy zwrócić uwagę. No ale w folwarku murowanym pod słomą podano takie wymiary 26 łokci długości, 16 szerokości, 4 i 1 druga wysokości.
On też był duży, bo miał 34 łokcie długości, ale jego stan określono jako mierny z maszynerią, czyli ta maszyneria też była dość mierna. Potem będziemy mieć taki tutaj ciekawy motyw dotyczący Amerykana, czyli młyna już bardzo nowoczesnego, który funkcjonował w Szczotkowicach właśnie dzięki podlodowskim, ale to dopiero za chwilkę. I następnie była jeszcze wymieniona karczma z drzewa pod słomą z kuźnią oraz dom i obora. Wszystko to oczywiście z drzewa pod słomą. Wartość całego tego majątku, tych zabudowań dworskich wyceniono na 1370 rubli, to znaczy wartość ubezpieczenia. Uznano, że to jest ta wartość, od której ubezpieczenie trzeba zapłacić.
No, ale pozostali mieli nadal te chałupy albo dymne, albo kominowe i stodoły z chrustu pod słomą. Czyli jeśli chodzi o stodoły, to można powiedzieć, że sytuacja wyglądała podobnie. Niektóre, wcześniej niektóre tylko stodoły były z drewna. A tutaj już mamy wszystkie stodoły z chrustu. To nie jest jakiś taki teren, gdzie tych lasów jest zbyt dużo, jeśli mówimy o okolicach tych urodzajnych. Przecież gleb związanych z Kazimierzą Wielką, czy związanych z powiatem pińczowskim, z Działoszycami, ze Skalbmierzem, więc kłopoty z tym drewnem na pewno były. Paweł Kiełbasa dysponował największym gospodarstwem, ponieważ była u niego chałupa z chrustu pod słomą, ale kominowa, 31 łokci długości.
Na chwilę odbiegliśmy od tej tematyki właścicielskiej, ale oczywiście wracamy, bo nadal w Szczotkowicach mamy ród podlodowskich. I bardzo dużo informacji nie tylko na temat Spiridiona posiadamy, ale też jego syna Kazimierza, który, jak wspominaliśmy, został właścicielem w 1886 roku, a on się urodził w 1855 w Chmielowie właśnie, tam gdzie jego ojciec był właścicielem, no a później już wcześniej kupił, jak mówiliśmy, Szczotkowice. Kazimierz był bardzo ciekawą postacią, bo oprócz tego, że pracował u siebie w swoim majątku Szczotkowice, to przez wiele, wiele lat był także administratorem majątków dwóch.
W związku z tym właśnie taki Amerykan, on nawet był szczególnie podkreślany i wymieniany jako element majątku w Szczotkowicach. Wiemy o tym dobrze na przykład przy takich zapiskach, które wiążą się z tym, że nastąpiło przewłaszczenie majątku Szczotkowice. I to właśnie wiązało się z tym wymienieniem również Amerykana w stanie majątku, a miało to miejsce w 1931 roku. Ono oznaczało taki proces, w którym brał udział Okręgowy Urząd Ziemski w Kielcach i wiązało się to z tym, że Kazimierz Podlodowski złożył do tego okręgu w 1931 roku podanie o przepisanie własności dóbr Szczotkowice oraz amerykańskiego młyna, więc to podkreślano, nie tylko majątek, ale jeszcze amerykański młyn.
Na swojego syna, którym był Juliusz i Kazimierz Podlodowski stwierdził, że sprzedał majątek swojemu synowi za 60 tysięcy złotych. Przy okazji też w dokumentacji pojawiło się takie zaświadczenie Związku Ziemian Reprezentacji Wojewódzkiej w Kielcach, że Juliusz Podlodowski, tak to określono, jest byłym słuchaczem wyższej szkoły lasowej we Lwowie i po odbyciu praktyki rolnej gospodaruje przy ojcu w majątku Szczotkowice od 1921 roku. Czyli przez 10 lat gospodarował i w końcu ojciec, już będący w podeszłym wieku, podjął decyzję, że sprzeda majątek swojemu synowi.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróżnicy opisują historię Szczotkowic od XVI wieku, wskazując na istniejące tam majątki i ich właścicieli, takie jak rodzina Ocieskich.
Podkreślana jest rola Duninów jako właścicieli Szczotkowic do II wojny światowej, z uwzględnieniem ich związków z Chmielowem.
Analiza roli rodziny Podlodowskich jako właścicieli Szczotkowic od połowy XIX wieku do II wojny światowej, z uwzględnieniem ich związków z Janem Matejkiem.
Opis stanu zabudowy w XIX wieku, w tym opis budynków i ich wartości ubezpieczeniowych, z uwzględnieniem roli kurnych chat.
Opis roli Kazimierza Podlodowskiego jako właściciela i administratora majątku, w tym opis jego działań związanych z młynem Amerykan.
Przechadzka po Szczotkowicach, opis drogi asfaltowej, kopca i stawów na Nidzicy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.