Mentionsy Mentionsy
MOC HISTORII
MOC HISTORII

Stefan Bidziński - Chęciny, Starochęciny i Podzamcze

18.10.2026 ·42 min 47 s · 2 rozdziały

MOC HISTORII Dzień dobry, witamy Państwa jak zwykle w niedzielę tuż po południu. Cezary Jastrzębski z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i Robert Szumielewicz. Dziś MOC HISTORII poświęcona osobie. Czasem takie programy również dla Państwa przygotowujemy. To są ludzie ściśle związani, zasłużeni dla regionu świętokrzyskiego, chociaż nie tylko, bo także i dla kraju. Zresztą osoba, o której dziś będziemy mówić także nie tylko dla naszego regionu się zasłużyła, ale również działała przy królu, między innymi przy Janie III Sobieskim, a chodzi o Stefan Bidziński, który urodził się tutaj, u nas w Bidzinach.

W Bidzinach. No i nazwisko Bidzińscy oczywiście jednoznacznie na to wskazuje. Przy czym nie bardzo wiemy, kim był jego ojciec. Wiemy, że miał na imię Jan. Matką była Zuzanna z Chyckich. No ale ten Jan W takiej plejadzie rodziny Bidzińskich jakoś tak nie odznaczył się szczególnie, ale za to syn rzeczywiście tak, bo warto pamiętać, że nasz dzisiejszy bohater przez całe swoje życie, niezależnie od tego czy to było przed koronacją czy po koronacji, należał do grona takich trzech współpracowników króla Jana III Sobieskiego. I twardo stał przy stanowisku królewskim. W historiografii to tak się przyjmuje, że Był właściwie gotowy, nie używa się tego określenia w odniesieniu do tych dwóch pozostałych ludzi, ale w przypadku naszego Stefana mówi się, że był gotowy do każdej akcji na wezwanie króla.

Dla początku powiedzmy, że tymi pozostałymi w tej trójcy, takiej rzeczywiście przez cały życiorys Jana III Sobieskiego się przewijających, byli Marek Matczyński i Stanisław Antoniszczuka. Oni wszyscy, łącznie z naszym Bidzińskim, nie należeli do jakiejś arystokracji, nie należeli do potężnych rodów, ale należeli do takiej bogatszej szlachty i ten swój los rzeczywiście związali na dobre i na złe, bo były różne okresy w życiu Jana III Sobieskiego. Natomiast ci trzej rzeczywiście stanowili taki niewielki oddział pretorianów, tych najbardziej wiernych Sobieskiemu. Ale oczywiście też warto w tym kontekście pamiętać, że w przypadku Stefana o tyle też mogło to wszystko mieć znaczenie, że właściwie on dzielił los przyszłego króla.

Więc los podobny, ale też herb ten sam, herb Janina, którym posługiwał się Jan III Sobieski, czyli tarcza na tarczy. Wydaje się, że to taki herb pusty, ale to po prostu na tarczy herbowej znajduje się tarcza i nic więcej tam nie ma. I to był również herb Stefana Bidzińskiego. Zresztą no przypuszczamy, że z naszego regionu, czyli wioska Janina koło Buzka Zdroju, pochodzą wszyscy ci, którzy posługiwali się herbem Janina. Że to było gniazdo rodowe herbu i człowieka, którego odnosimy do XIII wieku, że był właśnie taki Janin, który stał się prekursorem tego całego rodu. No więc te związki były bardzo mocne i mimo, że Tak od razu powiedzmy w życiorysie naszego bohatera były skomplikowane wydarzenia, które właściwie być może w innych wielu przypadkach skreślały kogoś.

To zapewne właśnie takie bezwzględne przywiązanie Bidzińskiego do Jana III Sobieskiego, Ale też te zapewne powiązania i ta droga też życiowa, wspólne doświadczenia, one powodowały, że można było sobie, tak jak to bywa powiedzmy może wśród przyjaciół, chociaż trudno powiedzieć czy możemy użyć tego określenia, no ale wiele sobie często wybaczamy, ponieważ zbyt wiele mamy wspólnych doświadczeń, żeby jakieś jedno wydarzenie stało się przyczyną rozejścia. Mówiąc o Stefanie Bidzińskim i o jego losach, o jego życiorysie, można skupić się wokół jednego wątku. Wspomnieliśmy tu już o bitwie pod Korsuniem, gdzie dostał się do niewoli, ale praktycznie cały jego żywot był związany z wojnami, z walkami różnego rodzaju.

Oczywiście z drugiej strony były to różnego rodzaju urzędy cywilne, które sprawował, ale gdybyśmy mieli powiedzieć o tej drodze wojskowej, no to rzeczywiście można tak powiedzieć, że całe życie był w polu. No bo też ten XVII wiek, początek XVIII, to był czas właściwie nieustannych wojen naszego kraju. No i kiedy przyjrzymy się tylko takim najważniejszym wydarzeniom na tej drodze wojskowej Bidzińskiego, no to na przykład są to wydarzenia, które wiążą się z takimi głośnymi wtedy bitwami. A więc na przykład podczas wojny polsko-rosyjskiej w 1660 roku nasz bohater występował jako porucznik w pułku Jana Sobieskiego. I wyróżnił się podczas bitwy pod Słobodyszczami, ponieważ jako pierwszy wyparł kozaków z ich stanowisk.

W 1664 roku z kolei, to taki bardzo ważny motyw dotyczący wcześniejszego króla, czyli Jana Kazimierza, Ponieważ to była wojna z Moskwą, czyli z Rosjanami i okazało się, że razem z Hilarym Połubińskim został Bidziński wysłany na taką właściwie straceńczą misję. Ponieważ już było wiadomo, że król musi się wycofywać, zarządzono odwrót, No ale chodziło o to, żeby zatrzymać takie kontrnatarcie rosyjskie i w związku z tym taka misja z serii samobójczych była udziałem Bidzińskiego. I można powiedzieć, że to są też takie motywy, które dotyczą początków jego sławy wojennej.

Nie ulega wątpliwości, że różnego rodzaju wydarzenia spowodowały, że cieszył się wielkim mirem wśród żołnierzy. No i szczególnie też w ziemi sandomierskiej, bardzo szeroko wtedy przecież rozumianej, czyli w naszym regionie. Każda taka sytuacja, gdy wyróżniał się w działaniach zbrojnych, umacniała jego autorytet. I tak było właśnie wtedy, kiedy na dobrą sprawę tak to traktowano, że król ocalał dzięki właśnie tej akcji. Że atakował nasz Bidziński bardzo skutecznie Rosjan, pędzał się też od nich i właśnie te główne siły polskie osłaniał poprzez taką trochę partyzancką wojnę. Ale też jak mówimy o wojnie, to ten wiek XVII jest też czasem wojen bratobójczych.

Ponieważ doszło do Rokoszu Lubomirskiego i wtedy wojska królewskie stanęły naprzeciwko wojsk Rokoszan, Bidziński opowiedział się po stronie królewskiej. W tym czasie, na przykład w 1665 roku on był ranny podczas bitwy pod Częstochową, a później była taka słynna dwudniowa bitwa w lipcu 1666 roku, bitwa pod Montfami. Gdzie rzeczywiście wiele tysięcy naszych rodaków zginęło po jednej i po drugiej stronie. Natomiast Bidziński o tyle uniknął trudnego losu, że jego pułk jako jeden z pierwszych dokonał udanej przeprawy. No i na przykład rok 1667. Czyli miał nasz Bidziński wówczas około 47 lat.

Ale kiedy generalnie też mówimy o karierze wojskowej, to warto pamiętać, że jednak polityka wojska też nie omija i ponieważ Sobieski był przeciwnikiem króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego, Więc i oczywiście nasz Bidziński znalazł się w gronie tych, którzy jawnie wystąpili przeciwko królowi i domagali się jego detronizacji. To był 1672 rok. A nawet nasz bohater uważał, że trzeba zrobić porządek w kategoriach, które nie bardzo nam dzisiaj się podobają, w kategoriach takiej presji wynikającej z użycia siły. Ponieważ zapowiadał podczas takiego spotkania ze zwolennikami Sobieskiego,

Zresztą cały ten ruch przeciwko królowi był określany mianem takiego nowoczesnego, tak mi się wydaje, jak na tamte czasy określenia, czyli używano określenia malkontenci. To był ruch malkontentów. I właśnie podczas spotkania zwolenników tego ruchu nasz Bidziński powiedział, my ręce nasze ukrwawiemy we krwi tych piwowarów, co nas chcą teraz odstąpić. Więc każdy, kto Miał inne zdanie. Zdaniem naszego Bidzińskiego narażał swoje życie, bo trzeba było z nimi zrobić aż taki porządek sięgając po broń. Ale rok 1672, czyli ten czas kiedy jawnie wystąpił przeciwko królowi,

Nasz Bidziński to był też czas rosnącej jego sławy. Oczywiście z udziałem przede wszystkim, to była ta sława z udziałem Jana III Sobieskiego, ale wielki wpływ na to co się działo miał również nasz Bidziński. Chodzi o słynną wyprawę na Czambuły. W ramach wojny polsko-tureckiej, kiedy odbyło się wiele różnych bitew, Ale jedna z takich najsłynniejszych to była bitwa pod Komarnem, rozegrana jesienią 1672 roku. I po jednej stronie był wtedy taki duży kosz tatarski, który składał się z 10 tysięcy żołnierzy. Pomagali im jeszcze Lipkowie i Kozacy, razem więc to było około 11 tysięcy żołnierzy.

A przeciwko nim wyruszył Jan III Sobieski, Który miał znacznie mniej wojska, tak się ocenia, od 2,5 tysiąca do 3 tysięcy, a po drugiej stronie 11. No i to był właściwie taki wielki rajd przeciwko tamtemu koszowi tatarskiemu. Nawet w relacjach zapisywano, że żołnierze nie jedli i nie spali, tylko cały czas siedzieli konno i w błyskawicznym tempie się przemieszczali. To było zaskoczeniem dla przeciwnika. który nie spodziewał się tak szybkiej reakcji po naszej stronie i nie spodziewał się tego też, co zastosowano pod Komarnem, czyli Sobieski mianował Bidzińskiego dowódcą jednej części tego swojego oddziału i to była taka grupa wiążąca.

Ta działalność Stefana Bidzińskiego cały czas u nas związana z walkami prowadzonymi po stronie Jana III Sobieskiego. No i dochodzimy do kolejnej ważnej bitwy w historii naszego kraju, czyli do bitwy pod Chocimiem. A więc rok 1673. Przed chwilą mówiliśmy o Komarnie, a to był 72. Więc musimy mieć świadomość tego, że rzeczywiście ta intensywność wojen była niezwykle duża. I choćim to oczywiście są dwie bitwy. Jedna, która skończyła się naszą klęską z roku 1621. I później możemy powiedzieć także zemsta nasza, czyli rok 1673, kiedy to dowodził naszymi wojskami hetman wielki koronny, czyli Jan Sobieski.

No i sytuacja wyglądała tak, że Bidziński własnym sumptem wystawił sporą część naszego wojska, czyli chorągiew kozacką, Chorągiew wołoską i chorągiew piechoty polsko-węgierskiej. Łącznie było to prawie 700 koni, więc no musiało też być go na to stać. Z jednej strony oczywiście wszyscy chcieli tak robić, ale z drugiej strony wyposażenie wojska to nie są proste sprawy. I Sobieski zebrał wtedy armię trzydziestotysięczną, która stoczyła bitwę 11 listopada, a nasz Bidziński znajdował się wtedy i dowodził prawym skrzydłem podczas tej bitwy. Ale okazało się, że oddział ten Bidzińskiego został w pewnym momencie z boku zaatakowany przez Turków.

Oni też, wtedy tylko ci, którzy zaatakowali Bidzińskiego byli w liczbie trzydziestu tysięcy. I oni wcześniej się znajdowali w tych okopach z I Bitwy Chocimskiej. To były takie okopy wybudowane przez naszych rodaków. I stamtąd właśnie oni uderzyli w takim gwałtownym kontruderzeniu przeciwko Bidzińskiemu. Oni się wszyscy wymieszali ze sobą, Turcy i nasi. I skończyło się to w ten sposób, że oderwał się taki wielki fragment skały i wielu ludzi zginęło wtedy po obydwu stronach. W tym między innymi Bidziński był bardzo ciężko ranny, ale przeżył, udało mu się przeżyć to załamanie się wysokiej skały. Potem przez dłuższy czas oczywiście poddawał się kuracji i nawet gdy odbywały się

Obrady sejmiku ziemi sandomierskiej w Opatowie, to on nawet w korespondencji pisał wtedy, że zbiegłem tu na łbie utykając, czyli że cały czas leczył się z ran, ale jednak podczas obrad sejmiku się pojawił. Czyli to też były takie trudne momenty w jego życiu, ale oczywiście mówimy o wielu bitwach. Tymczasem jedną z ważniejszych w ogóle w dziejach naszego narodu była odsiecz wiedeńska, czyli wrzesień oraz październik. To są ważne właśnie momenty, szczególnie jeśli mówimy o Bidzińskim. Dotyczą one nie 12 września 1683 roku, gdy doszło do odsieczy wiedeńskiej, tylko kolejnych wydarzeń, czyli bitwy pod Parkanami.

Ale gdy mówimy o samym Wiedniu, to oczywiście wspominaliśmy o tym wyposażeniu wojska. No to rzeczywiście znowu nasz Bidziński bardzo się tutaj zaangażował, ponieważ wystawił kilka też różnych oddziałów, a więc nie wystawił żadnego oddziału husarii. Wtedy było 25 chorągwi husarskich, które brały udział w tej bitwie. Nasz Bidziński żadnej takiej nie wystawił, ale za to wystawił jedną z chorągwi pancernych, czyli w takiej hierarchii, w ważności, no to ci pancerni byli Na drugim miejscu wystawił również jedną z chorągwi wołoskich, I wystawił również regiment dragoni. Przy czym tu nawet dragonów to dał więcej niż król, czyli tutaj jego udział był rzeczywiście największy.

Łącznie było to 850 koni. Koni mówimy, ale tu chodzi przecież o jeźdźców przede wszystkim. Chociaż wiadomo też, że całe to uzbrojenie było też niezwykle kosztowne. Od średniowiecza uzbrojenie było jednym z najdroższych elementów życia codziennego. No i to był więc oczywiście udział naszego Bidzińskiego w odsieczy wiedeńskiej był znaczący, ale niestety ta jego wyprawa skończyła się w sposób bardzo niefortunny, ponieważ doszło do kolejnego starcia. Zdaniem historyków ono było nawet ważniejsze niż sama obrona Wiednia. No i w tym starciu pojawiły się wielkie problemy. Wielkie problemy, a to dlatego, że no niestety tutaj musimy powiedzieć sobie szczerze, że to Bidziński był jednym ze sprawców naszej klęski.

Właściwie można by powiedzieć, że no zanosiło się na wielką katastrofę, a tak rzeczywiście było, że to Bidziński się do tego przyczynił. Chociaż musimy pamiętać o tym, że a mowa jest o bitwie pod Parkanami. Zdaniem historyków wtedy dopiero doszło do takiego całkowitego przetrącenia kręgosłupa Imperium Osobańskiego. Że ono już nigdy nie wkroczyło na terytorium Europy i nigdy już nie mogło mieć tych swoich wielkich mocarstwowych planów i że to była bitwa ważniejsza niż bitwa pod Wiedniem, ale ona miała miejsce 7 i 9 października, czyli praktycznie prawie miesiąc po Wiedniu. I wtedy możemy powiedzieć, tak sprawiedliwość jednak dodając naszemu Bidzińskiemu, że król też troszeczkę zlekceważył Turków, ponieważ on wysłał naszego Bidzińskiego właśnie w kierunku zamku i twierdzy Parkany,

Na czele około tysiąca jazdy, ale oczywiście nasz Bidziński miał wyraźną instrukcję, że miał zatrzymać się przed twierdzą i czekać na podciągnięcie całości sił. Ale jak to bywa, podczas takich konfliktów, to oczywiście nasi byli uniesieni tym zwycięstwem wiedeńskim. Sam król na pewno też, bo być może, że właśnie zlekceważył rozpoznanie, zresztą Bidziński też nie rozpoznał sił swojego przeciwnika. Wydawało się, że tam jest niewielka załoga, a tymczasem Turcy podciągnęli swoje siły, liczące nawet do 20 tysięcy żołnierzy, Poukrywali się w różnych zagłębieniach terenowych, w kotlinach, w wąwozach i po prostu zastawili pułapkę na naszych.

W dodatku jeszcze nawet jak to podawano w relacjach, na przykład nasza Dragonia, ona poruszała się w stronę twierdzy z takimi niepalącymi się lontami do muszkietów. Czyli nawet nie mogli od razu otworzyć ognia. No i rzecz jasna, kiedy już nasi się zbliżali, Bidziński zobaczył, że tam jest jakiś niewielki oddział, około 500 żołnierzy liczących przed twierdzą. No więc oczywiście zamiast wykonać instrukcję króla, czyli czekać, Nie atakować żadnej twierdzy, tylko czekać, no to on ruszył chcąc załatwić tę grupę nieprzyjaciół. No a kiedy ruszył, no to właśnie wpadł w pułapkę, ponieważ Turcy przeczekali, aż nasi się zagłębili i wtedy się okazało, że raptem z każdego możliwego miejsca wyłonili się Turcy.

Okazało się, że słysząc tę walkę Sobieski przyspieszył, no ale nie z całością sił, bo około 4000 żołnierzy było razem z Sobieskim, no i zaatakował Turków. Pamiętamy, że oni byli jednak w dużej przewadze. Okazało się, że król, podobnie jak i Bidziński, niemalże zginął podczas tej bitwy. Nawet w takiej tradycji mówi się o tym, że króla uratował rajtar polski, o którym się mówi, że miał na imię Jędrek. Nic więcej nie wiemy, kto to miał być, ale najbliżsi towarzysze króla ginęli wtedy, ci tuż obok jego walczący. Zresztą musimy też pamiętać, że koń miał trudne zadanie.

Królewski. Ponieważ król już był otyły, no już nie tak sprawny, koń był więc zmęczony, potykał się nieustannie, było zagrożone życie króla. Z jednej strony, pamiętamy, na samym początku swojej kariery ratował polskiego władcę, a tutaj właściwie naraził polskiego władcę i to wszyscy byli co do tego zgodni. Wprawdzie niewiele z tego wyniknęło dla Bidzińskiego, No mówiliśmy o tych związkach. Nie było żadnej jakiejś wielkiej kary, choć moim zdaniem chyba jednak ona się pojawiła, ponieważ mimo wszystko zginęło wielu krewnych też Bidzińskiego. Zginęło wielu żołnierzy, którzy z ziemi sandomierskiej się wywodzili. Ta jego popularność na pewno trochę ucierpiała i moim zdaniem to był chyba taki główny powód, ta jego niefortunna postawa pod Parkanami.

No bo potem 9 października, no już król rozprawił się. Ale właśnie ta niefortunna postawa Bidzińskiego spowodowała, że nie został hetmanem wielkim koronnym. Był jednym z kandydatów do urzędu hetmańskiego, co rzeczywiście tę jego karierę wojskową zwieńczyło w sposób znakomity. A tymczasem okazało się, że przepadł. Na osłodę został kasztelanem sandomierskim. No nie wiadomo co lepsze, bo chyba dochody i znaczenie chyba miał większe będąc kasztelanem. No ale wiemy, że on wyżywał się na tej niwie wojskowej, a mniej go interesowały jakieś splendory cywilne. Tym niemniej, Świadczy to najlepiej o tym, że król w ogóle nie zwracał uwagi na to, co działo się pod Parkanami, ponieważ ta kariera Bidzińskiego nie zahamowała.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.