Jak niszczono osoby LGBT, by wygrać wybory
Jest marzec 2019 roku, dwa i pół miesiąca do wyborów europejskich. Konwencja Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński uruchomi wtedy nienawistny atak na mniejszości seksualne. To cyniczna gra obliczona na zastraszenie części Polaków i w efekcie wygranie wyborów. Wykorzystane jest w tym celu ewidentne kłamstwo. Skutecznie. O kulisach tej manipulacji opowiada Anna Mierzyńska, autorka książki „Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie.
I w czasie tego monitoringu nagle zorientowaliśmy się, że w Polsce rośnie Liczba wzmianek na temat osób LGBT czy osób homoseksualnych, różnie to wtedy jeszcze funkcjonowało. To było jeszcze zanim cała ta kampania stała się na tyle widoczna, że wszyscy zaczęliśmy o niej mówić. Oczywiście najpierw prezydent Trzaskowski podpisał deklarację LGBT i wtedy zaczęły się pojawiać pierwsze wzmianki. Ale tak naprawdę cała bomba informacyjna, tak jak to nazywam, wybuchła w marcu, kiedy PiS zorganizował konwencję i tą tematykę odpalił prezes Kaczyński. I to była konwencja wyborcza, to był marzec, dwa i pół miesiąca mniej więcej przed wyborami do Europarlamentu. W momencie, kiedy te notowania PiSu nie wyglądały najkorzystniej.
Nie wyglądały najkorzystniej, bo to był też czas, kiedy wystartowała wiosna Roberta Biedronia. Wtedy się cieszyła sporym poparciem, kilkunastoprocentowym. Dość wysokie poparcie miała też Koalicja Obywatelska, czy Platforma Obywatelska wtedy. No a w wyborach europejskich też wiadomo, że Platforma zyskuje zazwyczaj wysokie wyniki. I wyglądało na to, że gdyby te dwie partie doszły do porozumienia, to PiS przegra wybory. No i oczywiście z punktu widzenia PiSu w jego interesie politycznym było doprowadzenie do wygrania wyborów, jak znamy PiS, doprowadzenie do tego za wszelką cenę. No i okazało się, że PiS-owcy postanowili wykorzystać właśnie temat osób LGBT, żeby przeprowadzić
Kampanię mobilizacyjną tak naprawdę, bo chodziło tutaj o mobilizację nie tylko zwolenników PiS, ale też osób wahających się, żeby poszły i zagłosowały na PiS z takim poczuciem, że idą głosować na PiS, żeby ocalić swoje dzieci i bronić kultury, w której żyjemy. I wszyscy się zastanawiają, skąd PiS wziął ten pomysł. Mógł wziąć ten pomysł z różnych stron. Już po książce Gomora, Nowaka i Obirka wiemy, Ten temat osób LGBT, praw przyznawanych środowiskom LGBT+, i sprzeciwu wobec tego, funkcjonował wcześniej w różnych państwach. Oczywiście my natychmiast wskazujemy na Rosję i rzeczywiście ja pokazuję w książce pewne powiązania z Rosją, które już w 2014 się pojawiły przy tych tematach w Polsce.
I one rzeczywiście funkcjonowały, więc ten wzorzec rosyjski mógł być inspiracją dla PiSu. To chodzi o jakieś tam stowarzyszenie czy fundację, już nie pamiętam? Która od lat działa i która ma na sztandarach to hasło. Inicjatywa stop seksualizacji naszych dzieci. Ona jest znana z tego, że ta ciężarówka po Warszawie jeździła. To nie ta, bo to jest druga. Druga to jest Fundacja Pro Prawo do Życia Mariusza Dzierżawskiego i to jest ta znana z tej ciężarówki krążącej po ulicach. Natomiast inicjatywa stop seksualizacji naszych dzieci już w 2014 roku Funkcjonowała, czy przygotowywała materiały pod hasłem Stop Gender. To wtedy mówiło się o tym potworze gender, który miał atakować. Ona była powiązana i jest z takim czasopismem skrajnie prawicowym Opcja na Prawo.
I to nie był żaden jakiś niszowy wymysł, że ktoś to tak wymyślił, bo w tej samej formie przedstawiał to prezes Kaczyński. To było coś, czego on tak w czasie tej konwencji PiS-u w marcu w Rzeszowie, w marcu 2019 roku, o czym mówił mocno enigmatycznie, a nie wprost, ale wyraźnie do tego nawiązywał, twierdząc, że właśnie przerażające rzeczy z tymi dziećmi mają się dziać w przedszkolu. No więc to jest zupełna manipulacja. Inicjatywa stop seksualizacji naszym dzieciom manipulowała tym naprawdę od kilku lat. I te przekazy zostały potem w kampanii wyborczej wykorzystane. Dobrze, a fakt, to o czym mówi ta tabelka, polega na czym? To są wskazówki. Obok jest informacja dla edukatorów aseksualnych, że to jest... Ta tabelka, która została użyta do straszenia, że ten zły zachód nam będzie seksualizował dzieci, miała służyć tylko i wyłącznie edukatorom, którzy mieli po prostu edukację edukatorów.
Nagle to zaczęło rosnąć pozytywnie, czyli okazało się, że Polacy są znacznie bardziej niż we wszystkich innych latach chętni do tego, by osobom LGBT przyznać prawo np. do zawierania małżeństw. Cały czas ta tendencja jest taka pozytywna w tym aspekcie, wzrostowa. Tyle, że dla PiSu w 2019 roku ta kampania i ten moment, w którym udało im się wystraszyć ludzi, wystarczyło do osiągnięcia celu, bo ich cel był polityczny. Im nie chodziło o osoby LGBT, ani o prawa, ani o dyskusję na ten temat. Chodziło o wygranie wyborów. Dwóch, bo były najpierw w tym samym roku wybory do Europarlamentu i wybory parlamentarne. I wygrali. A dzisiaj ta kampania, którą cały czas prezes z porę maniaka, mam wrażenie, kontynuuje.
Czy Pani obserwuje, że ona rzeczywiście cały czas gdzieś jest żywa? Czy to ma jeszcze potencjał, żeby PiS na tym się znowu uzbierał kilka punktów procentowych? Ja mam wrażenie, że prezes teraz trochę poszukuje tego tematu głównego, z którego mógłby zrobić oś w wyborczu. Z jednej strony atakuje osoby transseksualne, z drugiej strony atakuje kobiety. To są dwa wątki, które się w tych jego wystąpieniach stale pojawiają. I wydaje mi się, że jego wpływ jest coraz mniejszy w tym znaczeniu wpływu, o którym on myśli, czyli żeby wystraszyć ludzi. To być może działa na jakiś najtwardszy elektorat PiS-owski, Ale naprawdę obserwuję to w sieci w bardzo różnych przestrzeniach.
Powoli Jarosław Kaczyński staje się takim symbolem dziadersa, czyli takiego kogoś zupełnie z innej epoki, kto się tylko ośmiesza jak występuje i kto powinien zniknąć z przestrzeni publicznej. Budzi ogromną niechęć i to jest coraz bardziej powszechne. Długo było tak, że osoby, które w ogóle nie cierpiały Kaczyńskiego, nie chciały go, chciały go odsunąć, to były osoby, które się zajmowały polityką i miały światobogląd dziś opozycyjny w Polsce. Ale cała przestrzeń takich ludzi zwykłych, którzy się nie zajmują polityką na co dzień, którzy naprawdę mają swoje sprawy i polityka to jest w ogóle temat, który ich nie interesuje, To nie wnikały w te kwestie. Rządzi PiS, no to rządzi.
Są granice takich działań, a PiS takich granic nie ma. My w ogóle źle podchodzimy, uważam, do polityki i do polityków, dając im jakieś większe prawa na bycie nieuczciwym, kołamcami często i manipulowanie opinią publiczną, bo właśnie nie wiem do końca dlaczego. Dokładnie, no powinniśmy raczej wymawiać więcej. Raczej więcej, no. Już tak na koniec, bo Pani gdzieś tu dużo pokazuje Pani w tej książce wpływów rosyjskich w Polsce cały czas. Dlaczego to jesteśmy takim, czy jesteśmy jakimś wyjątkowym w ogóle społeczeństwem, jeśli chodzi o ten wpływ i dlaczego takie, że jesteśmy tak podatni na te różne próby manipulacji tego znienawidzonego przez nas tak naprawdę sąsiada przecież? Absolutnie nie jesteśmy wyjątkowi.
Ja obserwowałam ten dzień, kiedy doszło do tego incydentu w Przywodowie W sieci rosyjskiej dokładnie wtedy na bieżąco i wiem, znaczy widać było to po tym co się tam działo, że oni też nie wiedzieli w Rosji co się stało. No to wystarczyło zadzwonić do prezydenta i już się dowiedzieli co się stało. No to poziom zabezpieczenia i to o czym rozmawiamy. Jak przypominam sobie tą kampanię z 2015 roku, tak? Dobrze liczę? 15? Te pierwsze wybory po latach wygrane przez PiS i hasło Polska w ruinie to... Twórczo obecna władza rozwinęła to hasło do granic takich niepojętych chyba dla myślącego człowieka. To jest przerażające, naprawdę. Zawsze, kiedy jestem pytana o to, jak przeciwdziałać dezinformacji, to sobie myślę, że pierwsze, o czym powinniśmy mówić, to o tym, żeby polskie władze przestrzegały procedur.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Anna opisuje swoją książkę i sposób na jak doszła do tematu dezinformacji w Polsce.
Anna opisuje początki kampanii przeciwko LGBT w marcu 2019 roku.
Opis struktury kampanii i jej inspiracji z Rosji.
Anna opisuje działanie inicjatywy Stop Seksualizacji i jej relacje z prawicowymi środowiskami.
Opis kampanii wyborczej 2019 roku i jej celem politycznym.
Analiza manipulacji tabelką WHO i jej zastosowania w kampanii.
Opis reakcji społeczeństwa na kampanię i jej efekty.
Porównanie kampanii przeciwko LGBT i imigrantom, z podkreśleniem różnicy w skali oddziaływania.
Analiza zmian w społeczeństwie po trzech latach kampanii.
Opis efektów kampanii na politycznym poziomie.
Anna opina obecność kampanii w polityce i jej potencjał.
Analiza roli Kościoła w kampanii i jej wpływ na społeczeństwo.
Opis wpływów rosyjskich na politykę w Polsce i jej zastosowanie w kampanii.
Autor opisuje incydent z rosyjskim prankerem, który zadzwonił do prezydenta Polski, podając się za prezydenta Francji, podczas kryzysu w Przewodowie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jest marzec 2019 roku, dwa i pół miesiąca do wyborów europejskich. Konwencja Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński uruchomi wtedy nienawistny atak na mniejszości seksualne. To cyniczna gra obliczona na zastraszenie części Polaków i w efekcie wygranie wyborów. Wykorzystane jest w tym celu ewidentne kłamstwo. Skutecznie. O kulisach tej manipulacji opowiada Anna Mierzyńska, autorka książki „Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie.