Anna czyli Egipt all inclusive czy na własną rękę cz. II
Klątwa Faraona. Dopada wielu, którzy spędzają wakacje w Egicie. Ale można jej uniknąć. Jak? Mówimy o tym w drugiej części rozmowy z Anią - czyli tiktokową Anką Egipcjanką. Ania od kilku miesiecy mieszka w Hurgadzie i opowiada jak sie żyje w tym mieście. Sprawdzamy też czy Egipt zwiedzać lepiej na własną rękę, czy wybrać opcję all inclusive? Morze Czerwone i jego rafy słyną ze świetnych warunków do nurkowania i snurkowania. Ania snurkuje i ma swoje ulubionje miejsca. W tym odcinku mówimy też o jedzeniu i o tym, co w Egipcie może denerwować. Jest jednak też kilka rzeczy, ktore mój gość chciałaby przenieść z Egiptu do Polski. Co to takiego? Zapraszam. Posłuchajcie.
Natomiast Dahar uwielbiam. To jest miejsce, gdzie ja chodzę na bazary, gdzie kupuję owoce, gdzie kupuję warzywa, gdzie jadam w budkach kofty, kebaby czy faszerowane liście winogron. Tam, gdzie jedzą miejscowi. I jest to smaczne i pyszne i kosztuje znacznie mniej niż w restauracji. I kocham ten stary klimat. Te uliczki, w które się zapuszczam, po których się gubię, bardzo je lubię i tam nie ma asfaltu, nie ma chodników, to jest wszystko taka ubita droga i trzeba po prostu prać buty po powrocie, bo są całe zapiaszczone. Cudowne miejsce, wspaniały kolor, sympatyczni ludzie, naprawdę Egipcjanie są bardzo serdeczni i to nie jest prawda, że Egipcjanie traktują turystów jak bankomat, pewnie są i tacy.
Do takich sklepów też trafiałam i już drugi raz do nich nie poszłam, ale też mam już takie ulubione sklepy, które lubię, bo jak pójdę i kupię owoce czy warzywa, to mi jeszcze właściciel coś dorzuci w gratisie, żebym spróbowała jakiegoś owoca, którego nie znam albo nie wiem, dostanę kolejnego kotka egipskiego do kolekcji, jak kupuję pamiątki dla znajomych. A te kotki egipskie uwielbiam, już tu mam w różnych rozmiarach i w domu w Warszawie i tutaj. Przy łóżku już też mam kolekcję kotków, bo je strasznie lubię. Zresztą w ogóle Egipt jest pełen kotów, ja jestem kociarą. Też mam tutaj takiego kota, który chodzi po całym tym apartamentowcu od domu do domu i jest wszystkich i niczyj tak naprawdę.
Egipcjanie bardzo lubią koty, dbają o te koty, karmią je, kastrują, więc taki kocurek też tutaj ze mną pomieszkuje i bardzo mnie to cieszy. Mówiłaś o wielu rzeczach, które można i warto zjeść. Masz jakąś ulubioną potrawę? Ja uwielbiam koftę. Uwielbiam koftę. Czyli? Czyli mielone mięso baranie albo wołowe. Bo pamiętajmy, że wieprzowinę tutaj nie zjemy. Muzułmanie nie jedzą wieprzowiny. Najlepsza kofta jaką jadłam to była kofta na pustyni przygotowana przez Beduinów. Wybrałam się na taką wycieczkę w głąb pustyni Organizowaną przez jedno z egipskich biur podróży, bo chciałam po prostu zobaczyć rozgwieżdżone niebo. Jak się wjedzie w pustynię daleko, a myśmy wjeżdżali 26 km od głównej drogi, no to nie ma niczego.
Jest po prostu cudowna cisza, pięknie rozgwieżdżone niebo. Chciałam to po prostu przeżyć. I tam koftę beduini robili na żywym ogniu. Przyprawiali i na naszych oczach niemalże przygotowali. To była najmiększa, najdelikatniejsza, najpyszniejsza kofta jaką jadłam. Kofta, a co jeszcze? Je się tutaj też mięso z wielbłąda. No jest trochę żylasty przyznaję i nie do końca mi pasuje w charakterze szteka, ale na przykład burgery z wielbłąda bardzo lubię. Mleko w wielbłądzie też jest bardzo śmieszne, smaczne i bardzo zdrowe. Nie próbowałam mleka wielbłądziego. Się znaję, ale burger z Wilbłąda raz na jakiś czas bardzo chętnie. Owoce morza, o których wspomniałam, to ja tutaj pasjami. No i wszelkiego rodzaju rzeczy warzywne.
Oni też robią tutaj taki rodzaj musaki, który przypomina bardzo grecką musakę, ale moim zdaniem jest to niebosmaczniejszy, bo też te bakłażany tutejsze są przesmaczne i też bardzo to lubię. Teraz jest ramadan w tym czasie kiedy rozmawiamy, więc wiele restauracji ma takie menu ramadanowe, które ostatnio właśnie w takim jednym miejscu spróbowałam i nie byliśmy w stanie dojść do porozumienia jak się po angielsku nazywa ta zupa, którą jadłam, ale była to absolutnie przepyszna zupa na bazie rosołu z ryżem plus do tego coś na ksałt gulaszu warzywnego i właśnie kofta. Z fantastycznym brązowym ryżem. Tu jest bardzo dobry taki ryż brązowy, który ja bardzo lubię jeść.
Jak tylko mogę to wypróbowuję nowe smaki, ale i tak zawsze wracam do kofty, bo to jest moje ulubione danie mięsne. No i krewetki, krewetki w dużych ilościach. No dobrze, ale skoro mówimy o jedzeniu i mówisz tak, że o jedzeniu warzyw, no to ja widzę już surowe owoce i warzywa. No i nie mogę nie zapytać o klątwę Faraona, czyli problemy żołądkowe. Wiele osób ta klątwa dopada, kiedy jadą do Egiptu. Nie tylko do Egiptu, bo i w Maroku można niestety także paść ofiarą tejże klątwy. Padłaś? Pod koniec drugiego miesiąca. I nie wiem, czy była to klątwa Faraona, czy było to po prostu nie do końca świeże jedzenie, bo to było akurat w miejscu, do którego czasami jeżdżę snurkować 40 km za Hurgadą.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Ania opisuje swoje doświadczenia w Hurgadzie, w tym jej zdziwienie z brakiem porządku w mieście i ulubione miejsca, takie jak Dahar.
Ania opowiada o ulubionych potrawach, takich jak kofta, burger z wielbłąda i mleko wielbłądzie, a także o problemach z klątwą Faraona.
Ania opisuje swoją doświadczenie z snurkowaniem, w tym jak nauczyła się pływać i odkryła piękno raf w Egipcie.
Ania opowiada o pięknych rafach w Egipcie i możliwości nurkowania, a także o szkole nurkowania w Hurgadzie.
Ania opisuje klimat w Egiptach, w tym jego wpływ na codzienne życie i różnice w odczuciu temperatury.
Ania podsumowuje swoje doświadczenia w Hurgadzie i dziękuje za rozmowę.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.