Joanna Kowalczuk w drodze po Koronę Wulkanów Ziemi
Joanna Kowalczuk na co dzień pracuje w korporacji jako dyrektorka ds. marketingu. Po godzinach oddaje się swojej największej pasji, jaką jest wspinanie się na... wulkany.
Ludzie. Program Trzeci Polskiego Radia. Wojciech Zawioła. Dobry wieczór. Dziś ludzie sportu, jak to zwykle, kiedy ja zasiadam przed mikrofonem. Dziś sport wyjątkowy, choć być może niektórzy mają wątpliwości, czy nazwać to sportem. Joanna Kowalczuk jest moim gościem. Dobry wieczór. Joanna Kowalczuk, która para się zajęciem, które może się dla niektórych wydawać dziwne, bo nie jest to ani himalaizm, ani alpinizm, a jest to wspinanie się na wulkany. Dokładnie tak. To jest przedziwna historia. Może Pani więcej o tym opowiedzieć? Skąd to się w ogóle przede wszystkim wydarzyło? Skąd to się wzięło, ta chęć pokonywania wulkanów? To jest taka przedziwna historia w moim życiu, dlatego że ja się w górach znalazłam dopiero po ukończeniu czterdziestego roku życia, konkretnie czterdziestego trzeciego.
I po powrocie do Polski zapytałam się znajomej, która gdzieś tam na jakichś szczytach już była, w górach wysokich. Czy ja mam szansę zdobyć ten Kazbek? Bo dla mnie on był totalnie bajkowy, totalnie oszałamiający. Joanna powiedziała, Aśka, absolutnie tak, fizycznie tak, no ale musisz nauczyć się, tak, co to są raki, co to jest czekan, jak się poruszać z liną po lodowcu, ratownictwa i to wszystko musisz przejść, to są kursy, ale żeby zobaczyć i oswoić się z wysokością, spróbuj Kilimanjaro. No i w kolejnym roku zdecydowałam się pójść na Kilimanjaro. To jest też tak, że mówi się o wspinaniu na wulkany, ale Kilimanjaro nie jest górą techniczną. Tam nie ma żadnych technicznych trudności, to jest trekking.
I ruch. Taki wykańczający. I ruch, tak. W pewnym momencie swojego życia pomyślała Pani o wulkanach. To jest bardzo interesujący wątek, bo góry i wulkany wydają się być czymś zupełnie innym. Ja jadąc na Kilimanjaro nie myślałam właśnie o tym, że jest to wulkan. Bo to jest szczyt i zazwyczaj myśli się o nim też w kategoriach Korony Ziemi. Natomiast jest to wulkan i będąc właśnie na tej wyprawie byliśmy w grupie, gdzie z kilkoma osobami dosyć blisko się zżyłam i z którymi byłam potem na innych wyprawach. I mój kolega rzucił takie hasło na początku tak po prostu, że tak powiem w powietrze, że wszyscy robią Koronę Ziemi, a pytanie co z Koroną Wulkanów i że może czymś ciekawszym byłoby pójście takie niestandardowe.
I spróbowanie zdobywania szczytów, które są w tej Koronie Wulkanów. Więc w kolejnym roku podjęliśmy próbę zakończoną zresztą sukcesem. Najpierw pojechaliśmy na Kazbek do Gruzji, właśnie na ten mój Kazbek, który mi się tak spodobał, ale kolejnym szczytem zaraz po Kazbeku był Elbrus, czyli kolejny wulkan w Koronie Wulkanów. No i tak się zaczęło. Dotarłem do wykazu wulkanów podstawowych, które trzeba zdobyć, żeby zdobyć odznakę, tak to się nazywa, Korony Wulkanów Ziemi. I ta odznaka została ustanowiona 20 grudnia 2022 roku. To jest taka świeża sprawa, tu wcześniej nikt nie pomyślał o czymś takim.
Chyba nikt się tym po prostu nie interesował, bo ludzie jednak są skupieni bardzo na Koronie Ziemi i jednak na tym Ewerescie, tym dachu. To też ludzie mi na przykład powtarzają, że dobrze, ty sobie wymyśliłaś tą Koronę Wulkanów, chcesz zdobywać jakieś szczyty, ale na pewno pojedziesz na Ewerest, bo wyżej się nie da. Szczerze, ja o tym Ewereste nie myślę. Myślę sobie o tym, że chciałabym się sprawdzić na ośmiu tysiącach, ale nie myślę w ten sposób, że musiały być to konkretnie Ewerest, choć dokładnie jest tak. Wyżej się nie da, więc być może kiedyś rzeczywiście ten Ewerest też się pojawi tak realnie w moich planach. Na razie chciałabym zakończyć projekt Korony Wulkanów, a potem zobaczymy. Nie ma co narzekać, bo najwyższy wulkan to jest prawie siedem tysięcy metrów nad poziomem morza, tak Andy?
Tak i byłam w marcu tego roku. Ahoz del Salado. Długo pani dochodziła do siebie? Nie. Po tym marcu? Widzę, że jest pani takim kobiecym cyborgiem. Dobrze, a czym różni się wspinanie na wulkany od wspinania na szczyty gór? Niczym. Dokładnie niczym. Na górze po prostu są kaldery, widać po prostu strukturę tego wulkanu, jeżeli jest to możliwe oczywiście. Chociażby w Meksyku, jak byłam, to są zupełnie inne widoki, bo często wulkan po prostu wygląda, znaczy w ogóle szczyty, tak? No to są takie kopułki. Wydaje się, że jest wypłaszczenie na górze, tak? Tak, tak.
Wypłaszczenie albo jakiś dół, tak, więc widać jakby na przykład polodowcowe jakieś jeziora. To troszkę inaczej czasami wygląda, ale na przykład jak byłam na Ojos del Salado, to tak patrzę ze śmiechem na te swoje zdjęcia, bo niby właśnie jest to prawie siedem tysięcy, a widoki to dookoła są kamienie. To jest specyfika wulkanów, że one są bardzo, bardzo pylące i Damawant w Iranie, Kilimanjaro. To są miejsca, z których po prostu człowiek schodzi. Jakby wybuchł wulkan, nie wiem, w Pompejach i ta ściana pyłu okryła człowieka z plecakiem i całą jego postacią, bo czasami po prostu całe ubranie, buty, włosy, to jest wszystko w pyle.
Ten pył jest wszędzie. Ja zresztą noszę soczewki kontaktowe W jakimś tam małym pojemniku mam hermetycznie zamknięty pojemnik z soczewkami, to na przykład po Damawandzie ja miałam pył nawet w tym pojemniku, więc to akurat jest trudno oswoić, ale nie różnią się. Akurat sama specyfika wspinania się Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że większość, być może nawet słuchacze trójki, nie wie, że Kilimanjaro to wulkan. Nie naucza chyba się nas tego w szkole. No właśnie, nie ma takiej świadomości. To może tym bardziej wniosek z tego taki, że niewiele się różni wspinanie na wulkany od wspinania w górę. Ja myślę, że jeżeli ludzie słyszą, że jadę, moim celem jest zdobycie wulkanu na Antarktydzie, to jest też dla ludzi chyba nieprawdopodobne.
Rozumiem, że to nie są czynne wulkany? Nie, nie, nie. Ale to jest podstawa w wyborze, tak? No bo jeżeli byłby czynny, to pani się tego nie podejmuje. Na dzisiaj nie myślałam o tym, żeby zdobywać czynne wulkany. Ale niebezpieczne. No tak. Związane z ryzykiem to często są też miejsca, które są po prostu zamknięte dla wspinaczy ze względu właśnie na możliwość wybuchu czy lawy, która się może pojawić, więc nie wiem, czy ludzie zdobywają czynne wulkany. No w Koronie Wulkanów akurat ich nie ma. Jak wyglądają szczyty wulkanów? Bo mówiliśmy o tym, że jest takie wypłaszczenie, ale co z kraterami na przykład? Jeżeli to nie jest ta wysokość, gdzie pokryte jest to totalnym lodem, śniegiem, no to po prostu widać, tak?
Na szczęście jest tak, że wystarcza mi póki co ten zapas dni urlopowych, który każdemu z nas przysługuje. A taka wyprawa na przykład na Ojos del Salado ile trwała? Trzy tygodnie. Trzy tygodnie to jest 15 dni urlopu. To się da jakoś załatwić, prawda? Ale były wtedy święta wielkanocne, więc gdzieś tam też się trochę urwało, tak. No ale wchodzą w to weekendy, więc naprawdę no do tej pory udało mi się to wszystko jakoś tak sprawnie połączyć. Z czego moja rodzina może nie jest do końca szczęśliwa, bo któreś już święta wielkanocne i Bożego Narodzenia nie udało mi się spędzić w domu. A jak tak sobie liczę, bo dotychczas było siedem zaliczonych wulkanów, tak? Nie, sześć. Ten siódmy czeka. Więc jest sześć od 2017 roku.
Tak. Czyli właściwie co roku zdobywa Pani kolejny wulkan. Ale to tylko mowa o wulkanach, bo ja oczywiście realizuję również inne wyprawy i wysokogórskie, więc ja myślę, że tam, ja nie liczyłam dokładnie, ale myślę, że z 17 szczytów już mam zaliczonych, takich wysokich. Czyli poza wulkanami jeszcze zdobywa Pani szczyty gór. Tak, oczywiście. Czyli tych wypraw jest rocznie ile? Dwie. Natomiast często jest tak, że jeżeli się jedzie na jeden szczyt, to aklimatyzacyjnie robi się inne. Jeden, dwa, więc na jednej wyprawie. Jednym z moich celów jest pojechanie do Ekwadoru, gdzie można na jednej wyprawie zrobić pięć wulkanów. Każdy jest o trochę innej specyfice, w trochę innej strefie klimatycznej, więc trochę inaczej wygląda.
Natomiast, no właśnie, dochodzi człowiek do takiego momentu, kiedy ta wyprawa nie jest realna we własnym zakresie. I dla mnie ta Antarktyda, ten ostatni siódmy, ta perła w koronie, którą chciałabym zdobyć, jest dla mnie abstrakcyjna. Dlatego, że w tej chwili to jest koszt 72 tysięcy dolarów i z każdym rokiem ten koszt wzrasta. I tego kosztu nie da się ominąć, ponieważ to jest monopolizacja, to jest jedna agencja, która organizuje tam przeloty, bazy, przewodnictwo. Nie jest możliwe pójście samemu, nawet jeżeli jest się wybitnym himalaistą. To nie istnieje coś takiego, że wymyślę sobie, że polecę tam i sama sobie wejdę na ten wulkan. Nie, oni na to nie pozwalają, ze względu na to, że tam są warunki bardzo specyficzne, bardzo niebezpieczne, więc no niestety ten koszt trzeba zapłacić i to jest koszt tylko i wyłącznie agencyjny.
Starałam się podjąć jakieś działania, starałam się rozmawiać ze sponsorami, ale właśnie, dla większości firm to jest kompletna abstrakcja, bo jeżeli mówimy o Koronie Ziemi, o Ewerescie, to to jest temat chwytliwy, to jest temat, gdzie każdy nawet nie zainteresowany górami wysokimi słyszał te hasła, więc jest prościej. I to jest dla mnie też fascynacja, że jeżeli chciałabym zdobyć środki na Everest, to prawdopodobnie byłoby mi łatwiej, niż zdobyć środki dla pierwszej Polki, która zdobyłaby Koronę Wulkanów. To nie jest chwytliwy temat w ogóle. I to jest bardzo przykre. Szuka się oczywiście... Trochę się nie dziwię, bo duże firmy, które mają duże fundusze, przeznaczają je na takie bardzo już znane nazwiska, jakieś takie cele osób, które zaistniały w mediach, typu Andrzej Bargiel.
Jakie sporty uprawia Pani poza wspinaczką i tym zdobywaniem wulkanów i szczytów? W zasadzie teraz to wszystko jest sprowadzone do tej wspinaczki i staram się to doskonalić, więc jeżdżę w Tatry i tam staram się wspinać i letnio i zimowo i chciałabym naprawdę mieć więcej czasu na to, żeby podszkolić się we wspinaniu w lodzie, bo to jest w ogóle Fascynujące dla mnie czy wspinanie mixtowe, czyli tam gdzie mamy skałę, lód, śnieg, takie mieszane bardzo warunki i staram się to robić w miarę swoich możliwości, swojego wolnego czasu, ale chciałabym na pewno być w tym lepsza. Na co dzień mam treningi plus morsowanie. Tak myślałem, bo to mi pasuje do tej całej całości, ale mówi Pani o treningach.
Wróćmy do tej Korony Wulkanów. Będzie Pani, bo wierzę w to bardzo mocno, będzie Pani pierwszą Polką, która zdobyła Koronę Wulkanów. A jak jest na świecie? Nie ma tych osób bardzo dużo, bo tak jak pan powiedział, że w 2022 zaczęło się mówić o tej plakietce, czy odznace. I dopiero wtedy zaczęli ludzie się tym interesować, więc tych ludzi nie ma dużo, ale zainteresowanie jest coraz większe i świadczy o tym fakt, że jeżeli człowiek nawet dowiaduje się o miejsca, Na taką wyprawę to po pierwsze musi wpłacić dużą zaliczkę, która jest bezzwrotna, jeżeli byśmy chcieli zrezygnować, a tych miejsc jest bardzo mało, bo coraz więcej ludzi po prostu chce lecieć i chce te góry zdobywać i konkretnie tutaj wulkany.
O Pani niewiele się mówi na razie w kontekście wulkanów i w ogóle szczytów górskich. Joanna Kowalczuk, przypomnę, jest Państwa i moim gościem. A na świecie? Jak jest z popularnością tegoż przedsięwzięcia, takiego zdobywania wulkanów? Nie jest ono duże jeszcze. Nie jest ono duże i też trudno byłoby mi wymienić jakieś osoby konkretne, które poszły akurat w taki projekt. Ja nie jestem osobą znaną, ale ja myślę, że tak widzę po sobie... Czyli pionierka tak naprawdę. Tak, aczkolwiek są, nawet w Polsce są kobiety, które też są zainteresowane ukończeniem tego projektu. Czy gdzieś tam poprzez Instagram zaczęłam mieć kontakt z kobietami, które też są zainteresowane.
No i zobaczymy właśnie, która z nas pierwsza. Aczkolwiek, to też podkreślam, dla mnie hasło Pierwsza Polka to bardziej jest hasło, które miało mi pomóc w rozpropagowaniu tego i zdobyciu sponsorów. Tak myślałem. A nie chodzi mi wcale o tą koronę właśnie konkretnie dla mnie, bo to będzie spełnienie marzeń, jeżeli uda mi się zamknąć ten projekt, ale nie chodzi mi o to, żeby być pierwszą. Ale to jest coś, co powinno przyciągnąć. Bardzo dziękuję. Joanna Kowalczuk była Państwa i moim gościem w Ludziach. Zachęcamy do pomocy Joannie Kowalczuk w dokończeniu tego projektu, a tym projektem jest zdobycie Korony Wulkanów, czyli siedmiu wulkanów Ziemi. Dobrze mówię? Tak jest. Dziękuję ślicznie. Bardzo dziękuję. Dobranoc. Dobranoc.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Wprowadzenie do programu i przedstawienie gościa, Joanna Kowalczuk, która wspinie się na wulkanów.
Opowieść o zainteresowaniu górami, początki wspinaczki i pierwsza wyprawa na Kilimanjaro.
Zakładanie celu zdobywania wulkanów i opowieść o pierwszych wyprawach.
Opis wypraw na wulkanach i wyzwania związane z wspinaniem się na wulkanów.
Opowieść o zdobytych nagradach i sposób balansowania pracy i pasji wspinaczki.
Opis trudności z zdobywaniem funduszy na wyprawy i starania o sponsorów.
Joanna Kowalczuk opowiada o trudnościach z zdobywaniem funduszy na wyprawy w góry wysokie, porównując koszty z wyprawami na poziomie morskim.
Kontynuacja rozmowy o doświadczeniach w górach, w tym na Antarktydzie, i o trudnościach z decyzją o pozostawieniu szczytu.
Joanna Kowalczuk opowiada o swoim treningu i mentalności, podkreślając konsekwencje decyzji w ekstremalnych warunkach.
Kobieta omawia różnice między kobietami a mężczyznami w różnych dyscyplinach sportowych, podkreślając, że w górskiej wspinaczce nie widzi takiej różnicy w siłach.
Kobieta opowiada o aktualnej popularności zdobywania wulkanów i jej celu w zdobyciu Korony Wulkanów jako pierwszej Polki.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.