Artur Rojek o festiwalu Great September: estetyczne, dobre, wartościowe
– Zależy nam na jakości, żeby było to estetyczne, dobre, wartościowe – mówi Artur Rojek, pomysłodawca i organizator Off Festivalu, a także dyrektor artystyczny festiwalu Great September. Ta druga impreza rozpocznie się 12 września w Łodzi.
To co czujesz? Wiesz co, to zależy jaki jest mój, że tak powiem, poziom uwielbienia danego artysty. Na tym festiwalu pojawiają się artyści, których lubię bardziej, których lubię mniej. Oczywiście wszystkich szanuję bardzo i to nie ma tak, że tam pojawi się ktoś, kogo nie szanuję i kogo nie lubię, a dlatego, że nie wiem, jest na topie, to się pojawia na ofiet. Jakby nie ma tam przypadkowych artystów pod tym względem. Natomiast co ja czuję, kiedy ich spotykam? Wiesz, no różne uczucia przechodzą przeze mnie. Kiedy ja z Iggy mam dosyć, że tak powiem, długi staż znajomości, znaczy znajomości w cudzysłowie, bo Myslawiec kiedyś supportował The Stooges podczas ich pierwszej reaktywacji i grał też wiele razy koncert, supportował wiele razy Iggy'ego też w różnych częściach Europy. I pamiętam go sprzed 20 lat, pamiętam go, kiedy graliśmy w Danii w jakimś małym klubie i bez względu na to, czy to było tam, czy to było na dużej scenie, gdzieś na jakimś festiwalu, czy to na Offie, czy na jakimś innym, zawsze to był dla mnie taki sam człowiek, zawsze to była taka bardzo naturalna, prosta, punkowa energia.
Załóżmy zespół, no i tak szedłem do jednego, drugiego i takich w przypadku tak trochę słyszałem o tym, że ten gra, tamten gra i tak poszedłem najpierw do powagi, potem do kolejnych ludzi, potem ci kolejni ludzie nas jakby opuszczali, więc gdzieś tam zauważyłem w autobusie jednego z braci Kudeskich, Podobało mi się, jak był ubrany, więc podszedłem do niego. Okazało się, że gra na basie. No i tak tworzył się zespół. Masz świadomość, albo jak często o tym myślisz chyba bardziej niż czy masz świadomość, jak ogromny wpływ to, co tworzyliście wspólnie wtedy w Zespole Myslowic, jaki to miało wpływ na odbiór muzyki i na różnego rodzaju pokoleniowe przeżycia odbiorców.
Drugie tyle dookoła tego namiotu, że dzisiaj już mogę takiej muzyki nie słuchać, ale konkretne wydarzenia z życia przywijają mi się pod powiekami, kiedy słyszę kolejne utwory z jej płyt. I pewnie wiele osób ma tak samo z tymi tekstami, które pojawiały się na płytach Myslowic, a kolejne pokolenie na twoich solowych. Już kiedyś takiej świadomości nie miałem, jak wychodziła płyta Miłość w czasach popkultury, to to było takie trochę dla nas być albo nie być, bo my wydaliśmy wcześniej trzy płyty, żadna z nich nie osiągnęła jakiegoś komercyjnego sukcesu, cały czas byliśmy w takim rozkroku, nie wiedzieliśmy czy Czy mamy zostać w pracy? Czy mamy w ogóle wiązać życie z muzyką? Każdy z nas już jakoś tak życie osobiste zaczęło mu się układać, więc tutaj też wchodziła taka druga odpowiedzialność jeszcze za partnera.
Myśmy tę płytę nagrywali z ogromnym zaangażowaniem i mocno się do niej przykładaliśmy, ale nie liczyliśmy na wiele. Jakby nie myśleliśmy o tym, że robimy coś wielkiego, albo że coś, co zostanie potem z ludźmi na następne pokolenia. Nawet pamiętam, że jak przedstawiliśmy w wytwórni demo, to wytwórnia odesłała nam taką wiadomość, że generalnie średnie. Ale nie powiedziała, że rozwiązuje kontrakt, tylko że średnie, więc myśmy kontynuowali tą pracę z takim nastawieniem, że wytwórni się średnio podoba, no ale no zróbmy coś z tym. I pamiętam, że jak ta płyta wyszła i ludzie zaczęli do mnie, nie wiem, dziennikarze czy pierwszy wywiad i tak dalej, to ja na początku myślałem, że oni wszyscy chcą być mili bardzo. Oni to celowo mówią, bo oni chyba lubią ten zespół i wszyscy uważają, że ten Myslowiz jest taki niedoceniony, więc zresztą taką nagrodę nawet dostaliśmy kiedyś niedocenieni w którymś tam roku, że oni chcą nas tak docenić, tak chcą być mili.
O ich uniwersalność, tudzież uniwersalizm. To znaczy, kiedy często rozmawiam z pisarzami albo pisarkami, no to prowadzimy dyskusję na temat tego, co sprawia, że dana książka stała się lekturą na tyle uniwersalną, że trafiła do odbiorców z różnych pokoleń, w różnych językach na całym świecie. Mówisz o tym, że słuchają cię ludzie z twojego, naszego pokolenia, ale też ludzie młodsi od nas o kilka dekad, Myślę sobie o tym dwunastu czy trzynastolatku, który zasłuchuje się w kolejnych płytach Myslowic. Co jest takiego w tych tekstach, twoim zdaniem, że oni się wszyscy odnajdują i to jest wspólnota? Wiesz co, myślę, że gdzieś w pewnym momencie zdaliśmy sobie sprawę w zespole z tego, że tekst jest czymś bardzo istotnym.
Zespołów z Wysp. I myślę, że jakby ta uniwersalność tekstów Myslowic wynika z tego, że myśmy do tego po prostu bardzo poważnie podchodzili. Tak w sensie, stało się to dla nas taką ambicją, że jeżeli mamy coś napisać, to to musi być naprawdę coś bardzo ważnego. I akurat tak się trafiło, że no, że, że nikt tam nie dawał sobie, nikt nie odpuszczał. Bo czy to był Myszor, czy Wojtek, czy ja, każdy z nas się bardzo mocno w to angażował i każdy do tego bardzo mocno, bardzo poważnie podchodził. A jak reagowałeś? Reagowaliście na to, że pojawiały się takie głosy, no wszystko świetnie, ale czy to musi być takie smutne? W ogóle mi to nie przeszkadzało. A tak samo, jak nie przeszkadzało mi to, że śpiewam jak kobieta, albo ktoś mówił antyś, nie wiem, w ogóle, to chyba gej w ogóle, bo on ma taki głos, taki w ogóle i tak dalej.
Takie często komentarze się pojawiały w wypadku moim, że jestem zbyt androgeniczny, nie, i tak dalej. Nie, w ogóle to mnie nie przeszkadzało. A w ogóle o tym, że śpiewam falsetem, to dowiedziałem się z recenzji. Będę widział nawet, że to jest falset. Po prostu miałem taki głos, inaczej nie potrafiłem śpiewać. Mi się to akurat podobało. Podobał mi się głos Brata Andersona, podobał mi się głos Jeffa Buckleya. Generalnie ja w tym nie widziałem nic złego, żeby nie śpiewać tak i żeby w taki sposób nie wyrażać emocji i w ogóle mnie to nie ruszało. Nie ruszały mnie też tematyka taka typu, że jesteśmy zbyt smutni. Ja akurat dla mnie muzyka smutna zawsze była muzyką najpiękniejszą, więc w pewnym sensie mnie to nawet się podobało, że oni tak mówili. Poza tym tego nie było widać na koncertach. Myslowic sprzedawał dużo biletów, sprzedawał dużo płyt, więc nie było powodów, żeby to zmieniać.
Zwłaszcza w czasie, kiedy Myslowic, oprócz tego, że grał w Polsce, grał za granicą, Nie było mnie w domu w zasadzie ponad pół roku. To była jedna rzecz. Druga rzecz to jest taka, że ja troszeczkę do takiego dorosłego życia wchodziłem z taką świadomością siebie jako osoby, która też jakby pochodziła z niepełnej rodziny. Mając tą świadomość i jakby gdzieś tam we mnie się zaczęła tworzyć taka potrzeba, że ja nie chciałbym powtarzać tego schematu, z którego ja wyszedłem. Więc gdzieś tak wydaje mi się trochę podświadomie, trochę świadomie przyjąłem sobie, że tym życiem pokieruję trochę inaczej. Myślę, że pierwszą taką rzeczą, która trochę wprowadzała innego porządku w naszym życiu, to był festiwal. Dlatego, że ja ten festiwal wymyśliłem trochę po to, żebyśmy mieli wspólne zajęcie.
A druga rzecz to była decyzja o posiadaniu dzieci i narodziny naszego pierwszego syna w 2007 roku. To był czas, w którym zacząłem już myśleć, no funkcjonował już Off, urodził nam się pierwszy syn, a ja zacząłem myśleć o tym, że ja chciałbym zwolnić. No to zaczęły się takie moje psychiczne trochę przygotowania do tego, żeby zmienić też coś jeszcze w życiu takim scenicznym. Co skończyło się tym, że w 2012 roku rozstałem się z Myslowic. I w zasadzie mój syn drugi, który się urodził w 2012 roku, ale w zasadzie starszy też, oni nigdy nie znali mnie do pewnego okresu. Oni nie wiedzieli, że ja jestem generalnie muzykiem. Że ja generalnie, oprócz tego, że robię festiwal, że ja jeszcze Że rodzice robią festiwal, że tata jeszcze śpiewa, a oni się dopiero o tym dowiedzieli dosyć późno.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Artur Rojek opisuje Great September i porównuje go z Off Festivaliem, podkreślając różnice w organizacji i charakterze festiwalu.
Rozmowa o szczegółach organizacji Great September, w tym różnicy w obsłudze gości i infrastrukturze w porównaniu do Off Festivalia.
Artur Rojek opowiada o swoich spotkaniach z artystami, takimi jak Iggy Pop i Grace Jones, podkreślając ich wpływ na jego kariery.
Rozmowa o roli Artura Rojka w Great September, w tym jego uczucia do młodych artystów i ich potencjału.
Artur Rojek opowiada o swoich kolaboracjach z młodymi artystami i jak to wpływa na jego twórczą inspirację.
Artur opowiada o doświadczeniach z synami w trakcie kariery muzycznej, a także o inspiracji pochodzącej od nich i innych młodych artystów.
Rozmowa o zmianach w życiu Artura dzięki festiwalowi Great September i jego roli w jego organizacji, a także o synach i ich zainteresowaniu muzyką.
Artur opowiada o kryteriach wyboru artystów na Great September, uwzględniając m.in. inspirację od synów i inne młode grupy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.