W zdrowiu i w chorobie
Miłość Mariusza i Leona była nieraz wystawiana na próbę. Trudny był już sam początek, bo Mariusz właśnie kończył burzliwy, 16-letni związek, a Leon po 30 latach życia w czystości postanowił odejść z Kościoła i wybrać życie we dwoje. Po drodze byli rodzice, którzy przyjęli orientację syna z pewną rezerwą, i wizyty w szpitalach, które zakończyły się trudną diagnozą. Wszystkie te momenty zamiast dzielić, jeszcze bardziej ich do siebie zbliżały.Podcastu „Love is on the air” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz YouTube.
Cześć. Przy mikrofonie Olga Święcicka. To jest mój podcast Love is on the air. Zapraszam was dzisiaj na ostatni odcinek w tym sezonie. Jest ze mną w studio Leon i Mariusz. Cześć. Małżeństwo półtora roku po ślubie z prawie ośmioletnim stażem. Jak ja mogę was jeszcze przedstawić? Nie wiem. Reszta wyjdzie w praniu. Tak zawiesiłam się na moich notatkach. Ale no dobra, zaczynamy od standardowego pytania, bo poznaliście się te 8 prawie lat temu, 1 kwietnia zresztą, co jest jakoś tam zabawne, ale w ogóle nie znamienne, bo nie jest to żartem, ten ślub też był 1 kwietnia i również, no okej, może być traktowany jako żart w cudzysłowie oczywiście w naszym kraju, ale my tego tak nie traktujemy, więc jak najbardziej na poważnie.
Dobra, do tego, dlaczego to była przełomowa relacja, to zaraz wrócimy, bo faktycznie to był taki wyjątkowy moment w twoim życiu i ten rok poprzedzający go. Ale najpierw chciałam zapytać, czy jeszcze do tego śniadania wrócić z Mariuszem, który tam był? Ja chyba bym sobie powiedział, śmiało idź w to, nie obawiaj się. Ja miałem pewne obawy, to znaczy od początku poczułem taką fascynację i gdzieś taka iskierka między nami przeskoczyła. No od pierwszego momentu, kiedy Leon otworzył drzwi tej restauracji, no to jakoś byłem zauroczony uśmiechem, głosem, oczami. Bardzo pamiętam to tak teledyskowo.
Pamiętasz, co był ubrany? Pamiętam, że miał czerwone buty, dżinsy i jakąś bluzę. Koralową. Tak, taki ładny, czerwony kolor. I te włosy też były długie? Włosy były krótsze. Nie było tak bardzo widać, że są kręcone, ale coś tam zapowiadało. Odbijały się od nasady. Tak, więc ja bym się tak utwierdził w przekonaniu, że chciałbym sobie dodać pewne siły, żeby się nie obawiać. No i ja tak jak Leon byłem też na rozdrożu. Byłem w takim przełomowym momencie życia. Kończyłem 16-letni związek. Ten związek jeszcze w tym momencie trwał.
No właśnie, powiedziałeś Mariusz o byciu na rozdrożu i faktycznie, że to był taki moment, kiedy ty kończyłeś, kończył się, nie wiem czy ty kończyłeś, no po prostu gdzieś tam się już wygasał twój szesnastoletni związek, nie małżeństwo, ale poważna sprawa. Natomiast ty, Leon, byłeś zupełnym takim żółtodziobem, świeżakiem, nie wiem jak to powiedzieć. Tak można powiedzieć, tak. Bo pierwsze trzydzieści trzy lata, tak? Dobrze liczyć? Trzydzieści dwa lata? Trzydzieści trzy. Lata swojego życia spędziłeś w celibacie? Można tak powiedzieć. Nie w sformalizowanym celibacie. Ja byłem bardzo mocno związany z Kościołem.
Ty Mariusz też tak Adam nic nie planowałeś tego dnia. Nie planowałem. Ja nie specjalnie chciałem się spotykać tego dnia też. Jakoś pamiętam, że miałem inne plany. No ale pomyślałem, że może smaczne śniadanie w Warszawie mi to wynagrodzi. I nie miałem żadnych oczekiwań. Byłem nawet źle nastawiony. Może to też spowodowało, że ta iskierka jakoś szybko przeskoczyła. No tak. Ale ty, bo tutaj powiedzieliśmy o tym spotkaniu, ale też myślę sobie, że potem, z tego co wiem, że potem ty też byłeś w takiej mocnej rezerwie, że Leon był jednak, od razu się zakochał, tak jak powiedział, jakby poszedł w to, wleciał, nie miał doświadczeń, długich związków.
W 16 lat to jednak zupełnie inaczej to wyglądało w Polsce. Tak, miałem 39 lat. Kilka lat temu, tak? W 16 plus 7 to już zaczynam, dobra, ale tak, no tak, to zupełnie w innej jakby rzeczywistości startowałeś. Tak, miałem 39 lat. Nie wiedziałem, jak 39-latek na takim rynku rynkowym się odnajdzie. I nie było źle, ale też jakoś nie... Spatkałem kilka osób, ale nie byłem zainteresowany taką długoterminową relacją. Jak poznałem Leona, to To też nie byłeś zainteresowany długoterminowo? Nie byłem zainteresowany. To spotkanie pokrzyżowało moje plany. I bardzo się broniłem przed tym. Chciałem jakoś tak racjonalnie podejść do tego.
To znaczy czułem to, co czułem. Byłem podekscytowany. Chciałem widzieć Leona, chcę z nim rozmawiać, mieć z nim kontakt. A z drugiej strony Miałem takie poczucie, że jestem dorosły, że muszę podjąć racjonalną decyzję, że dobrze by było się poznać, żeby nie budować takiego związku opartego na jakichś oczekiwaniach, które nigdy nie zostaną zrealizowane, albo nie budować takiego obrazu, który nie ma niczego wspólnego z rzeczywistością. Czyli nie chciałem, żeby to była taka powiedzmy młodzieńcza miłość. Bajka. Tak. Zależało mi na tym, żebyśmy się mogli jakoś bliżej poznać. No i tak, komunikowałem to od początku, ale też Trochę zaryzykowałem, bo powiedziałem Leonowi, że ja się mogę przestraszyć, ponieważ nie planowałem tego.
I żebyśmy zwolnili trochę, że bardzo mi zależy na tej relacji, że chcę go poznać, ale spokojnie. Spokojny nie jest, tak jak na niego patrzę tutaj. Ja to w ogóle tak z perspektywy czasu sobie myślę, że Jakby dużo miałem ja szczęścia, że się jednak nie przestraszyłeś, no bo ja bardzo szybko zacząłem mówić teksty typu... Zakazany. Chcę się z tobą zestarzać. Tak zwane czerwone flagi. Tak. Ja jakoś taką analizę sobie robiłem przez cały czas, bo ciekawe jest też to, tuż przed tym spotkaniem o tym myślałem, no właśnie i teraz Leon, jak mówił o tym, z jakiegoś świata tak jakby pochodzi, że ja trochę jestem na drugim biegunie.
To znaczy, że ja jestem ateistą i nie byłem nigdy związany z Kościołem, Ale jest coś takiego, co mi jakoś zaimponowało. To, że Leon był scoutem. Jakoś mi się to bardzo spodobało. Pomyślałem sobie, że jak on był scoutem, to on na pewno ma zasady, których przestrzega. I bardzo mi się to podobało. Chłopak z wartościami. Chłopak z wartościami, tak. Że to jest taka osoba, która jak zadeklaruje coś, to jest na pewno prawda. To też jest straszne, no bo tym bardziej można się przestraszyć. Chce się z tobą zestarzyć i on naprawdę tego chce. No tak, ale to było dziwne bardzo, że to mi się spodobało.
Na początku rzeczywiście mieliśmy taki problem, takie może wezwanie związane z tym, że jesteśmy z dwóch światów. Ja używałem trochę innego języka, na przykład mówiąc o kościele, Leon używał innego języka, ale potem gdzieś te różnice się zatarły. Mimo, że nie jestem związany z Kościołem, to też jakoś nie hejtuję ludzi żyjących w Kościele. W mojej rodzinie tak jest, że część to są ateiści, część to są osoby... Moja mama jest praktykująca i wierząca, więc... Czyli z szacunkiem po prostu do odmienności jakiejś. Tak, tak, tak. Więc to jakoś nie było dla mnie wyzwaniem ani problemem. Ale było to ciekawe, że rzeczywiście mieliśmy bardzo różne doświadczenia.
Więc jakoś tak to też przez przypadek wyszło, prawda, że na pewnych rzeczach nam nie zależy i to jest też pozytywne, bo często też w związkach to jest trudne. Chociaż w ogóle to też jest zabawne jak mówisz o wakacjach, no bo prawda jest taka, że nasze wspólne spędzanie wakacji jest inne niż każdy z nas wcześniej jak spędzał wakacje. Znaliście swój sposób dla waszej. Tak. Prawda? Jest tak trochę. Tak, tak. Ja jestem jakoś związany ze światem sztuki. Jestem po ASP. Leon jest biologiem. I te nasze wakacje z czasem... Ja Leona wyciągałem do galerii. Od galerii do ogrodu botanicznego.
No bo Leon ci założył ogród, nie? To tak coś takiego było? Czy tam ci pomógł wskrzesić twój ogród? Tak, ja jeszcze wrócę do twojego pytania. Ten moment, w którym ja poczułem, że taki moment przełomowy. Może ty tego tak nie pamiętasz, ale Leon któregoś dnia przyjechał. Do mnie, do domu, do Milanówka i posadził mi kwiaty w daniczkach na tarasie, bagonie. Tak. Tak było. No i tak poczułem, że... Bo ty jeszcze tam nie mieszkałeś wtedy, tak? Nie. Tylko po prostu w takim geście jakby... Przyjeżdżałem. No bo było tak, że tam... W ogóle był zaniedbany bardzo. Przez to, że ten mój związek się kończył, to ja jakoś nie miałem serca i siły, żeby wychodzić, cokolwiek robić.
I ten początek nie był taki trudny. Znaczy sama diagnoza wiadomo, że była trudna. Natomiast ja jakoś żyłem w wyparciu. Trochę się bałem z tym zmierzyć. Bałem się. Funkcjonowałem dosyć dobrze. Nie widać po mnie do tej pory. Więc jakby trochę się ukryłem z tą diagnozą. No ale rzeczywiście to jakoś wpływało na nasze życie. No i było to trudne. Pamiętam, że też w szpitalu, bo ta diagnoza wiązała się z wizytą w szpitalu i ja skorzystałem z pomocy psychologa. Leon też przyjechał na jedno spotkanie, jeszcze chyba w trakcie tego mojego Pobytu w szpitalu. Chyba tak. I rozmawialiśmy właśnie z panią psycholog trochę na temat tej diagnozy.
A ty, Leon, dostałeś kogoś z diagnozą i to jest coś, co możesz... Po dwóch latach związku. Tak, po dwóch latach związku. Z chorobą jeszcze taką, no właśnie, no trudną, nieuleczalną. Potencjalnie, no niewiadomą właśnie tak właściwie trochę. Szczerze mówiąc, ja nie miałem takiej rozkminki a propos tego, czy ja w związku z tym powinienem zostać czy odejść. W ogóle to mi nawet nie przeszło przez głowę. Dla mnie to było trochę takie... No to był ten sam Mariusz, w sensie przed diagnozą i po diagnozie. Nawet miałem takie poczucie, że okej, dobrze, to teraz już jakby lepiej, że jest ta diagnoza, no bo teraz już rozumiemy różne zdarzenia.
Pamiętam, że powiedziałem jej jak dobrze, że ja jestem z Leonem. Że wiedziałeś, że on to dźwignie? Tak, tak, tak. Wiedziałem, że to niczego nie zmieni. Tak, ja jakoś tak automatycznie, to była pierwsza rzecz, jedna z pierwszych rzeczy, o których pomyślałem, jak dobrze, że zmieniłem swoje życie i jak dobrze, że jestem z Leonem, bo poczułem się po prostu bezpiecznie i taki, no Leon nie musiał tego potwierdzać, no ale tak rzeczywiście ja to czułem, że tak jest. Bo powiedzieliście, że ta diagnoza przyniosła tak naprawdę w jakimś sensie ulgę i odpowiedzi i taką sam rodzaj, innego kalibru oczywiście, ale też ulgi i odpowiedzi przyniosła z kolei diagnoza ADHD twoja, Leonie.
Ale też, bo tam było kilka rzeczy równolegle dziejących się, bo też robiliśmy ten remont ogrodu, o którym Leon wspominał. A druga rzecz to była ta moja trudność czy niemożność... Czekaj, ty mu tak nie wchodź. To też ADHD. Tutaj właśnie chciałam powiedzieć, tutaj mamy jakby prezentację, ale... I zaplanowaliśmy sobie jakiś szereg. Ja miałem takie podejście projektowe bardzo. Zaplanowałem zadania i tak dalej. No i okazało się, że mamy taki problem, żeby porozmawiać na różnych poziomach szczegółowości. To znaczy, ja generalnie lubię snuć plany na przykład na 5 lat, 10 lat i tak dalej. Dla ona to jest bardzo trudne. Ja lubię robić budżety.
Na przykład budżet na 2025. Jest już? Jest, tak. Dla Leona to jest abstrakcyjne i strasznie mi to wkurzało, że nie możemy usiąść i ustalić pewnych rzeczy, że ja muszę to prowadzić, że ja muszę doprowadzać do tego, żebyśmy się spotkali. Siedli przy stole. Tak. Zadbać o to, żeby Leona uwaga skupiła się na mnie. Czułem po prostu, że te tematy finansowe są zupełnie nieinteresujące, że być może telefon, który leży na stole z Instagramem jest dużo bardziej atrakcyjny. No i to też doprowadziło nas do... Czyli czujesz się, rozumiem, odpowiedzialny dużo bardziej, tak to brzmi, tak? Tak, tak, tak. W sensie, że trochę on był takim lekko duchem, w sensie, że w jakichś zachowaniach, mimo że nie deklarował tego werbalnie, to w jakichś zachowaniach był taki...
Tak, ja byłem nadodpowiedzialny, przynajmniej takie miałem wrażenie, że tak jest. Tak, nie do końca tak było. Natomiast, co ciekawe, później jak zaczęliśmy o tym rozmawiać na terapii, ale też jak czytałem różne książki na ten temat, no to jest tak, że taka osoba, która ma ADHD, często sprawia wrażenie nieodpowiedzialnej, właśnie niepoważnej. No ale w rzeczywistości Leon ma bardzo poważną pracę, świetnie sobie w tej pracy radzi, jest bardzo dobrze oceniany, więc ja nie muszę go prowadzić za rękę. I to też jest kwestia tego, że właśnie w związku ze sobą z ADHD często wchodzi się w taką rolę trochę opiekuna, a to zupełnie nie jest potrzebne. Okej, czyli diagnoza trochę wyzwoliła was z tych ról, w które weszliście jakoś intuicyjnie.
No i ta jej komunikacja oczywiście nie dotyczyła tego, że się cieszyła, ona nie powiedziała, że się cieszy z tego, że on przygotował obiad, tylko, że jest bałagan w kuchni. No ja już teraz wiem, że nie należy tak robić i jak to w ogóle wpływa na mózg osoby z ADHD, ale też nie jestem na przykład w takim miejscu, w tej książce są też podane takie przykłady, żeby chwalić za różne drobne rzeczy, no nie jestem w tym miejscu, żeby Pochwalić Leona za to, że odłożył buty na miejsce na przykład. A szkoda! Stwierdziłem, że muszę to zrobić we własnym stylu. Ale tak, tak. To jest takie zarządzanie oczekiwaniami i też uczenie się interpretowania rzeczywistości niekoniecznie w taki prosty sposób konwencjonalny.
Tak trochę było chyba w waszym przypadku, nie? Pamiętasz Mariusz, jak pierwszy raz Leona odwiedziłeś? Tak, pamiętam. Ja byłem pierwszy... Mogę tylko jeden kontekst powiedzieć tutaj. Bo u mnie to też jest ważne to, że to się działo w takim kontekście też tej mojej przemiany i mojego takiego stopniowego coming outu coraz szerzej. Ja miałem takie założenie, że moja rodzina może mieć trudności z mną, który okazuje się być gejem i akceptującym to. Aha, bo razem to jakoś zaserwowałeś. Tak, ja po prostu od momentu, kiedy zaczęliśmy się spotykać, przestałem przyjeżdżać sam.
Wejść, tak jakby trochę przejąłem te Leona lęki. A jakie były te lęki? Obawiałem się po prostu, że nie zostanę dobrze przyjęty, że nie wiem, że będę, nie znając ich, że będę oceniany tylko przez pryzmat tego, że jestem gejem. Ktoś sprowadził tak grzecznego Lorda. Że moja osobowość, że jakieś moje. Kauta ze szlaku sprowadził. No i trochę się bałem tego, że to nie będzie miało znaczenia jaką ja mam osobowość i tak dalej, tylko że będzie ważny tylko ten jeden znacznik. No i było też tak, że Leon właśnie tak bardzo konsekwentnie realizował ten plan zapoznawania mnie ze swoim otoczeniem. Bo chyba po dwóch miesiącach znałem już przyjaciół i tak dalej.
Znałem już chyba jakąś osobę z rodziny. W każdym razie Leon próbował mnie przywieźć do tych puław, bo Leon pochodzi z puław. No i mama mówiła, że nie, nie jestem jeszcze gotowa. No i trochę przekładaliśmy. Może za dwa, trzy razy to spotkanie. W końcu Leon powiedział, przywożę Mariusza. No i przyjechaliśmy i ten stres trochę na mnie przeszedł. No bo ja poczułem, że ja tutaj jestem takim elementem, który zmienia całą rzeczywistość. Jeszcze zrobiłem coś bardzo niekomfortowego, bo jak przyjechaliśmy, weszliśmy do mieszkania moich rodziców, ja potrzebowałem pójść do toalety i ja po prostu w biegu powiedziałem, cześć mamo, to jest Mariusz, Mariusz to jest mama i poszedłem do toalety i zostawiłem ich tam.
Tak, i my zostaliśmy w kuchni i ja byłem pełen obaw, jak rozmawiać i tak dalej, no ale jakoś Zaczęliśmy. Jeszcze kontekst dodatkowy taki, że my się przygotowaliśmy na to, że nie będziemy nocowali u rodziców, tylko na działce Leona pod Puławami. Żeby rozumiem, jakoś ich nie naruszać. Żeby tak, ich dyskomfort jakoś tam zmniejszyć. No i było tak, że zostaliśmy z mamą Leona w kuchni. Ja byłem zestresowany. Opowiedziałem dwa razy tę samą historię. Mama była zestresowana, nie zauważyła. Jeszcze bardziej na pewno. Opowiedziałem dwa razy tę samą historię. Ale po kilkunastu minutach rozmowy okazało się, że mama nas zaprasza do siebie, że tak jakby zaproponowała, żebyśmy przenocowali u niej.
I że już w ogóle przygotowała nam posłanie. Posiedziła wam na jednej kanapie. No i to było bardzo miłe i też mam wrażenie, że od pierwszego momentu kliknęło coś takiego pozytywnego między Ale ona mamą, że się do tej pory lubimy. Moja mama ostatnio mi powiedziała w rozmowie, że czasami mówi, że ma trzech synów. Ja mam jeszcze starszego brata, więc ten trzeci to Mariusz. Środkowy, jak patrząc wiekiem przynajmniej, bo nie wiem, może nawet najstarszy. Nie, jestem najstarszy. Mój brat jest środkowy w takim układzie. Tak, ale to było bardzo początkowo stresujące, ale jakoś tak bardzo miłe doświadczenie. No i ta dobra relacja trwa. My po prostu przegadaliśmy tyle godzin przez te lata z Leoną mamą.
Naprawdę, no myślę, że mogę się chwalić, że mam dobrą teściową. A z drugiej strony, jak było? Pamiętasz, jak poznaliśmy? Już niestety zbliżamy się do końca, ale jeszcze chciałabym właśnie dowiedzieć się, jak tam... Z drugiej strony to było tak, że twoi rodzice przyjechali do nas. To ja może teraz kontekst nakreślę. Dobra. Ja jakoś nie opowiadałem rodzicom specjalnie o tym, że mój związek się rozpada, poprzedni. Opowiadałem trochę mojej mamie i mojej mamie przekazałem różne informacje i jakoś tak się złożyło, nie sprawdziłem tego, zakładałem, że ona wszystko tacie przekazała. Ale okazało się, że mój tata nie wiedział przyjeżdżając na spotkanie. Aha, myślał, że jedzie do starego chłopaka spotkać go, tak? Tak, tak. Przyjechał do mojego domu i okazało się, że nie ma Tomka, jest Leon.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Olga przedstawia goście i opowiada o ich małżeństwie, które zaczęło się 8 lat temu. Rozmawiają o pierwszym spotkaniu na śniadaniu.
Leon opowiada o swoim 16-latek związku i jak zakończył go, aby zacząć nową relację z Mariuszem.
Leon i Mariusz opisują swoje doświadczenia podczas pierwszego spotkania na śniadaniu i jak to wpłynęło na ich relację.
Rozmowa o przebiegu relacji, w tym o trudnych momentach i odkrywaniu pasji drugiego partnera.
Mariusz opowiada o diagnozie choroby stwardnienia rozsianego i jak to wpłynęło na ich relację.
Rozmowa o trudnościach w relacjach z ADHD, w tym problemach finansowych i interpretacji zachowań partnera. Opowieść o zmianie w relacji z rodzicami partnera po diagnoze ADHD.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Miłość Mariusza i Leona była nieraz wystawiana na próbę. Trudny był już sam początek, bo Mariusz właśnie kończył burzliwy, 16-letni związek, a Leon po 30 latach życia w czystości postanowił odejść z Kościoła i wybrać życie we dwoje. Po drodze byli rodzice, którzy przyjęli orientację syna z pewną rezerwą, i wizyty w szpitalach, które zakończyły się trudną diagnozą. Wszystkie te momenty zamiast dzielić, jeszcze bardziej ich do siebie zbliżały.
Podcastu „Love is on the air” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz YouTube.