After Party: co po zmartwychwstaniu? (19.04.2026)
Pierwsze słowa Jezusa na krzyżu to przebaczenie, nie gniew. Pokazują, że prawdziwa miłość wykracza poza ból i niesprawiedliwość. Czujesz, że Bóg jest daleko? Że Twoja modlitwa pozostaje bez odpowiedzi? Posłuchaj inspiracji Sandry Kostrubiec i odkryj, gdzie Bóg był w Twojej trudnej historii, oraz co może z niej teraz wyniknąć. Wesprzyj nas: https://patronite.pl/lifepodcast
Jeśli myślisz, że masz w swoim życiu jakiekolwiek dobro, prosperujesz, to to jest okej, ale najlepszą rzeczą, którą mogłaby przyjść na ten świat, jest to, że Jezus Chrystus oddał za nas swoje życie i nas zbawił. I czasami my jako... Ej, super, dobrze, że mówicie amen. I czasami my jako chrześcijanie jesteśmy w takim miejscu, w którym myślimy, że okej, czyli nawróciłem się, oddałem swoje życie Bogu, jestem nowonarodzony i nic więcej mnie nie czeka. Że przyjąłem Ewangelię i to jest już wszystko, co mogło się wydarzyć w moim życiu. Ale wierzę w to, że wy, kościele, jako LIFE Kościół i też na pewno osoby, pozdrawiam, które słuchają nas na LIFE Podcaście na Spotify, bo nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, ale ludzie naprawdę z całej Polski słuchają tych podcastów, chcą być czasami częścią LIFE i po prostu nie mogą, bo są gdzieś dalej, mieszkają dalej, to chcę wam powiedzieć, że też mamy kościelną rodzinę online.
Która słucha tego, o czym my tutaj mówimy i wierzy w to, że wy, tak jak i oni, wiecie, że nasze życie zaczyna się dopiero wtedy, kiedy poznamy, czym jest Boża miłość, czym jest zbawienie, czym jest odkupienie. Jesteście w tym? Super. I nie wiem jak dla was, ale dla mnie moment nawrócenia jest też takim momentem przełomowym w życiu człowieka i jest to też taki moment, w którym czasami stajemy przed lustrem i przypatrujemy się sobie. To jest takie... Dobra. Czyli nawróciłem się i co za tym idzie? Czy moje życie pozostaje takie samo? Czy to coś zmienia we mnie? Czy to ma jakiś wpływ?
I w takiej sytuacji umierał nasz Chrystus. I to, co Jezus mówi na krzyżu, to jest fundament tego, co znaczy dzisiaj żyć jako człowiek pojednany z Bogiem. Czasami myślimy, że te słowa, które On wypowiada, są tylko o tamtej chwili, o tym, co się działo przez te sześć godzin. A te słowa tak naprawdę są skierowane do każdego z nas. I teraz przejdziemy sobie przez to, co Jezus mówi dla krzyżu i to, jakie to ma dzisiaj dla nas znaczenie. Jesteśmy w punkcie pierwszym i to jest godzina dziewiąta. Będziemy szli tak po kolei z zegarem. Pierwsze słowo z krzyża. Zacznę od takiej historii. W 2006 roku w mojej miejscowości Amishu w Stanach Zjednoczonych miała miejsce pewna sytuacja.
On nie odpowiada gniewem, nie zatrzymuje się na bólu. On patrzy na ludzi, którzy właśnie Go krzyżują i On mówi o przebaczeniu. I my jako ludzie często myślimy, że przebaczenie jest czymś, co robimy wtedy, kiedy już jest dobrze. Co robimy wtedy, kiedy ktoś nas przeprosi, że przebaczenie jest tym, co robimy wtedy, kiedy to ma sens, ale Jezus pokazuje coś zupełnie odwrotnego. Przebaczenie nie wynika z tego, że ktoś na to zasłużył. Przebaczenie wynika z tego, kim jest Bóg. I Ewangelia jasno mówi o tym, że to, co Jezus zrobił na krzyżu, nie jest tylko przykładem. To jest dla nas zaproszenie do bycia w tej rzeczywistości. Dla mnie z ludzkiego punktu widzenia przebaczenie jest to, o czym przed chwilą powiedziałam, że ja czuję, że ktoś musi zasłużyć na moje przebaczenie.
I doświadczyłam w swoim życiu tego, że potrzebowałam przebaczyć komuś coś, Co wiedziałam, że w moim małym mózgu jest nie do przejścia. I wtedy stanęłam przed Bogiem i powiedziałam, Boże, ja sama z siebie nie jestem w stanie. Ale jeśli Ty, będąc na krzyżu, w najgorszym momencie swojego życia, popatrzyłeś na tych ludzi i spojrzałeś na nich z miłością, prosząc swojego Ojca, żeby On im przebaczył, bo oni nie wiedzą, co czynią. Przemień moje serce w ten sam sposób i daj mi ten dar przebaczenia, którego ja sama nie jestem w stanie wytworzyć. I wiecie, kiedy mówimy dalej o przebaczeniu, ktoś tutaj z was może pomyśleć, okej, czyli mam pozwalać, żeby ludzie mnie ranili, mam pozwalać, żeby działy się złe rzeczy, ale myślę, że to w ogóle nie o to chodzi, bo
Przebaczasz dlatego, bo nie chcesz dalej żyć związany tym, co ktoś ci zrobił. I potem Jezus odzywa się do człowieka obok siebie. Jesteśmy w godzinie 11. I na krzyżu obok Jezusa widzi, wisi człowiek, który z perspektywy ludzkiej nie ma już żadnej szansy. Nie ma już czasu na zmianę, nie ma już czasu na poprawę, jego życie jest skończone i on wisi na tym krzyżu z perspektywą tego, że zostało mi kilka chwil życia, I to już jest koniec. I w tym miejscu dzieje się coś przełomowego, co jest dla mnie absurdalne, bo ten człowiek nie przedstawia Bogu żadnych argumentów. On nie przedstawia Jezusowi swojego duchowego CV. On patrzy na Jezusa i mówi do Niego, wspomnij o Mnie.
Pamiętaj o mnie. A Jezus dalej, w Łukasza czytamy, to mówi. Jezus mu odpowiedział. Zapewniam cię, dziś będziesz ze mną w raju. Dla mnie to jest czysta Ewangelia w najpiękniejszej postaci. Jeśli coś może cię dzisiaj uwolnić, to niech ten fragment cię uwolni. Bo to zdanie rozbija cały nasz taki naturalny system, sposób myślenia o Bogu. My bardzo często myślimy w kategoriach zasługi. Nawet jeśli nie mówimy tego głośno, to myślimy, że musimy zasłużyć na Bożą miłość i na Bożą przychylność. Że musimy spełnić wszystkie zasady, że musimy właśnie spojrzeć na siebie najpierw w tym lustrze i poprawić to, poprawić tamto, poprawić siamto. I dopiero wtedy, kiedy ja zrobię moją robotę, to dopiero wtedy Bóg mnie przyjmie.
Ale ta historia z tym człowiekiem pokazuje coś zupełnie innego. On nie miał czasu na zmianę, a Jezus do niego powiedział, że będziesz się ze mną w raju. I to jest Ewangelia w najczystszej postaci. Nie musisz robić nic i nie jesteś w stanie dodać nic do tego, co Jezus zrobił na krzyżu. A nawet jeśli chcesz dodać coś do tego, co Jezus zrobił na krzyżu, Jak to powiedzieć ładnie? To obrażasz Boga. Jego ofiara była doskonała. Jego ofiara była idealna, pełna, cała do tego, abyś Ty dzisiaj mógł przyjść przed Jego tron i być zbawiony. Nie musisz dodawać do tego nic. Amen? W Rzymian 10, 12, 13 jest napisane coś takiego. Nie ma przy tym różnicy między Żydem a Grekiem.
Jezus mówi do tego człowieka, ty dzisiaj będziesz zbawiony. I to się dzieje. Dzieje się może przez dwie godziny, to wiecie, to zbawienie, nie wiemy, co tam się działo po drodze, jak to miało miejsce. I później jest godzina 13. I dochodzimy do samotności, której doświadczył sam Bóg. I myślę, że w tym momencie słyszymy jedno z najtrudniejszych zdań i w Marka 15 czytamy o tym. O tej też godzinie Jezus zawołał. Eloi Eloi lema sabachthani, co w tłumaczeniu znaczy Boże mój, Boże mój, dlaczego mnie opuściłeś? Chcę mi się wyć, bo kiedy myślę sobie o tym, że sam Bóg Zwraca się do swojego ojca w poczuciu tego, że jego ojciec go opuścił, to nie jestem sobie w stanie wyobrazić, w jakim miejscu samotności on jest.
Dziecko wchodzi wtedy w stan zagrożenia życia, kiedy jest oddzielone. I tak samo jest z naszą duchowością. Kiedy my jako ludzie jesteśmy oddzieleni od Boga, to my wewnętrznie, wiecie, my tego nie czujemy na co dzień, ale nasz duch wewnętrznie czuje, że jest oddzielony od czegoś, co jest jego źródłem życia. Ewangelia jasno mówi o tym, że my jako ludzie jesteśmy stworzeni do relacji z Bogiem i jeśli nie mamy tej relacji, to żyjemy w systemie, który jest dla nas nienaturalny. Każda osoba, która nie zna i może ty dzisiaj jesteś w miejscu, w którym fakt, mam świadomość tego, że może to kazanie, jeśli nie jesteś jeszcze nawrócony, jeśli przyszedłeś dzisiaj tutaj pierwszy raz, ktoś cię zaprosił, witamy serdecznie i że to może być dzisiaj taki, kurde, co ona mówi?
I wiecie, czasami dla mnie takim argumentem dla mnie samej, kiedy myślę sobie o tym, że Bóg jest daleko. I czasami doświadczamy w naszym życiu takich sytuacji, momentów, gdzie myślisz, że Bóg jest daleko. Gdzie czujesz, że twoja modlitwa jest pusta, nigdzie nie trafia. Kiedy jesteś w sezonie procesu, kiedy ten proces się nie kończy, kiedy chodzisz w jakiejś ciąży i ta ciąża trwa... Dziesiątki lat i myślisz, nic się nie zmienia. Bóg działa w życiu innych ludzi. Bóg działa w życiu może moim, ale w innej kategorii, w innym aspekcie, a w tym już po prostu nie mogę. Czuję, że moja modlitwa jest pusta. To chcę Ci powiedzieć, że Jezus tam był.
Bóg tam był. Wie, czym jest ta samotność. Wie, czym jest to odosobnienie. Ale Jezus też poszedł na krzyż po to, Nie chciałabym żeby ktokolwiek z Was doświadczał trudności, straty, smutku. Ale czasami, kiedy Ty nie jesteś w stanie już powiedzieć nic więcej, kiedy myślisz, że wyczerpały się słowa, kiedy myślisz, że nie ma już pocieszających słów w Biblii, to są wokół Ciebie ludzie, którzy chcą nieść Twoją modlitwę. To są wokół Ciebie ludzie, którzy chcą nieść Twoje troski, chcą nieść Twoje zmagania.
To znaczy, że to, po co przyszedłem, zostało dokonane. Wiecie, On nie mówi tutaj, że skończyło się Jego życie. On mówi, że skończyła się droga, która miała doprowadzić do tego, że Jezus przywrócił pojednanie człowieka z Bogiem. Skończyła się droga, która miała doprowadzić do tego, że człowiek jest oddzielony od Ojca. To się dokonało. To się skończyło. Nie skończyło się życie, nie skończył się ten kres, który On przyszedł i miał zrobić przez te 33 lata. Zostało dokonane coś, po co Jezus w ogóle przyszedł, czyli przyszedł przywrócić nam relację z Ojcem. I tak jak mówiliśmy w drugim punkcie, że myślę, że czasami my jako ludzie żyjemy w miejscu, w którym myślimy, że coś musimy dołożyć do tego dzieła, że coś musimy zrobić, coś musimy poprawić, coś musimy ulepszyć, coś musimy podreperować, a krzyż mówi, to co najważniejsze jest już za tobą jako zadanie.
Przed Tobą jest to, co Jezus zrobił na krzyżu i Jego dzieło jest skończone, Jego dzieło jest dokonane i my dzisiaj możemy się w tym odnaleźć. Jeśli jesteś dzisiaj tutaj i żyjesz w takiej niepewności, czy to jest takie proste, czy faktycznie wystarczy to, że powiem Tak, Jezu, chcę przyjść przed Twój tron, chcę oddać Tobie swoje życie, chcę poznać to, o czym ona mówi, chcę doświadczać tego, o czym ona mówi, że to jest tak proste, że Twoje dzieło już zrobiło wszystko, a ja nic więcej nie muszę dodać. Chcę ściągnąć z Ciebie ten ciężar i powiedzieć, że nic więcej już dzisiaj nie musi być zrobione. Bóg akceptuje Ciebie takim, jakim jesteś, bo akceptacja nie jest nagrodą za proces.
Ale jest skutkiem krzyża. Akceptacja Ciebie, tego jakim jesteś, jest tylko i wyłącznie dlatego, że Jezus poszedł na krzyż i oddał za Ciebie swoje życie. I nie wiem, czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym, co się działo w tych 6 godzinach, kiedy Jezus umierał. Kiedy On nie musiał mówić nic, a jednak zdecydował się coś powiedzieć. Kiedy On pewnie z każdym tym słowem musiał podciągać się na rękach i na nogach po to, żebyśmy my dzisiaj mogli doświadczyć tego, o czym mówiliśmy. Nie musisz szukać czegoś więcej, żeby Twoje życie miało sens. Nie musisz być kimś innym, żeby zasłużyć na Bożą miłość. Nie musisz wszystkiego rozumieć, żeby czuć, że jesteś blisko Boga.
I chciałabym, żebyśmy się pomodlili, bo może jesteś dzisiaj w miejscu, w którym czujesz, że potrzebujesz przebaczenia lub potrzebujesz przebaczyć komuś. Może jesteś dzisiaj w miejscu, w którym cały czas próbujesz zasłużyć. Może nie tylko u Boga, ale próbujesz zasłużyć u świata, u swoich bliskich na miłość i akceptację. Może jesteś w miejscu, w którym potrzebujesz usłyszeć, że nie jesteś sam, nie jesteś sama. Może czujesz się daleko, może czujesz się oddzielony i potrzebujesz, żeby w tym momencie Duch Święty przyszedł i otulił cię tą bliskością. A może potrzebujesz wrócić po prostu do tej prostej prawdy, że to co Jezus zrobił na krzyżu jest wystarczające.
Że nic więcej nie musimy dodać, że nic więcej nie musimy zrobić jak tylko to, żeby wyciągnąć ręce i to przyjąć. I wiecie, tak jak stoimy tutaj czasami w niedzielę i ogłaszamy te różne rzeczy, to brzmi tak prosto, to brzmi tak fajnie, to co mówisz, dobra, idę i to robię, wychodzimy z tego miejsca i nagle po pięciu minutach niczego nie pamiętamy. Ona mówiła coś o przebaczeniu, nie pamiętam, o akceptacji, nie pamiętam, o tym, że jestem wystarczający, nie pamiętam. Wiem, bo czasami sama tak mam. Ale często to powtarzamy, że nie robimy tutaj tych rzeczy po to, żeby zapełnić wam niedzielę. Mówimy po to, ponieważ wiemy, do czego Bóg nas powołuje. I Bóg nie powołuje nas do żadnej z tych rzeczy. Bóg nie powołuje Ciebie do tego, żebyś był w miejscu nieprzebaczenia, w miejscu oddzielenia, w miejscu samotności, w miejscu braku akceptacji, w miejscu perfekcyjności tego, że wszystko musi być idealnie.
Jezus poszedł na krzyż po to, żebyś Ty dzisiaj mógł przyjąć wszystkie odwrotności tego. Przebaczenie, akceptację, bliskość. Więc czymkolwiek się dzisiaj utożsamia, chciałabym, żebyście wzięli to do siebie, żebyście teraz to wypowiedzieli nad sobą i żeby może dzisiejszy dzień był dniem przełomowym, kiedy powiesz, nie wiem jak mam to zrobić, nie wiem jak to się robi, ale Duchu wierzę, że jesteś tutaj po to, aby mi pomóc. I dzisiaj otwieram moje serce, dzisiaj otwieram mój umysł, dzisiaj otwieram mojego Ducha na to, abyś pomógł mi przyjąć to, co Ty masz dla mnie. Przebaczenie. Boże, proszę Cię o każdą osobę, która dzisiaj potrzebuje przebaczenia, która potrzebuje może przebaczyć sobie, która może potrzebuje przebaczyć komuś innemu za krzywdę wyrządzoną.
Boże, wierzę, że Ty jesteś tym, który daje nam uwolnienie. Że, Boże, Ty jesteś tym, który poszedł na krzyż po to, abyśmy dzisiaj mogli być wolni. Boże, dziękuję Ci za tą prostą prawdę, która mówi o tym, że Twój krzyż i Twoje dzieło jest wystarczające. Jeśli ktoś dzisiaj tutaj zmaga się z poczuciem... Braku z poczuciem tego, że nie wystarczy, z poczuciem tego, że musisz zasłużyć. Dzisiaj Duchu Świętym modlę się o to, abyś przekonał, że Twoja ofiara jest wystarczająca i wystarczy ją przyjąć. Abyś dał takie przeświadczenie tego, że jesteśmy w Twoich oczach idealni, że jesteśmy w Twoich oczach kochani i wybrani. I to jedyne, co musimy zrobić, to jest być przy Tobie i odbierać wszystko, co masz dla nas, dla naszego życia.
Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Przedstawienie podcastu Kościoła LIFE i informacje o wsparciu projektu.
Słuchacze zostawieni z myślami i modlą się o przebaczenie i relacje. Podziękowania dla słuchaczy i informacje o dalszych odcinkach.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Pierwsze słowa Jezusa na krzyżu to przebaczenie, nie gniew. Pokazują, że prawdziwa miłość wykracza poza ból i niesprawiedliwość. Czujesz, że Bóg jest daleko? Że Twoja modlitwa pozostaje bez odpowiedzi? Posłuchaj inspiracji Sandry Kostrubiec i odkryj, gdzie Bóg był w Twojej trudnej historii, oraz co może z niej teraz wyniknąć.
Wesprzyj nas: https://patronite.pl/lifepodcast