Dom za bezcen, ale morderstwo w tle. Kupił i wytrzymał 28 dni | 374.
[płatna współpraca] Oglądaj horror Rytuał od piątku 13 czerwca tylko w kinach!00:00 - Wstęp 1:40 - Film Rytuał 3:19 - Sprawa AmityvilleOPIS SPRAWY Z ODCINKA: Gdy w jednym z domów w amerykańskiej wsi Amityville doszło w listopadzie 1974 roku po potwornej zbrodni, w której od kul zginęła sześcioosobowa rodzina – nikt jeszcze wówczas nie przypuszczał, że ich śmierć stanie się wkrótce początkiem mrocznej legendy o nawiedzonym domu, duchach, opętaniu i siłach nadprzyrodzonych. Jedni w to wierzyli, inni pukali się w czoło. Ale wszyscy byli zgodni – tak przerażającą zbrodnię mógł popełnić tylko opętany. Tylko czym? Duchami czy żądzą krwi? To pytania pozostawało otwarte.
Policjanci byli zdziwieni. Mafia w Amityville? Tam nigdy nie było nawet żadnego gangu, a co dopiero mafia. Ale Roni szybko rozwiał ich wątpliwości. Powiedział, że wuj jego ojca, niejaki Peter DeFeo, należał do włoskiej mafii z Nowego Jorku i od pewnego czasu miał z Ronaldem Seniorem na pieńku. O co poszło, tego za bardzo nie wiedział. Zgadywał, że być może o pieniądze. Nie miało to jednak większego znaczenia. Ważne było to, że według przypuszczeń Roniego włoska mafia wydała na jego rodzinę wyrok śmierci. Wskazał też potencjalnego sprawcę. Zabójcą miał być jeden z mafijnych egzekutorów pracujących dla Pitera, Luis Falini.
Posiadłość zbudowana w stylu kolonialnym była jednym z bardziej okazałych domów w tej wsi. Trzy kondygnacje, przestronny ogród, prywatny hangar na łódź oraz widok na kanał. To wszystko tworzyło wizerunek miejsca idealnego do życia dla siedmioosobowej rodziny. Ronald Senior pracował w należącej do swojego teścia firmie zajmującą się sprzedażą samochodów. Był człowiekiem ambitnym, ale także znanym z wybuchowego temperamentu. Surowy, apodyktyczny, kontrolujący, zwłaszcza wobec własnych dzieci. Takimi słowami opisał go jego najstarszy syn. Matka Roniego, Louise, była osobą cichą i podporządkowaną. Wychowana w katolickim duchu, poświęciła się wychowaniu dzieci i prowadzeniu domu.
Para doczekała się pięciorga dzieci. Oprócz najstarszego z nich, 23-letniego Ronalda Juniora, miała dwie córki i dwóch synów. osiemnastoletnią Dawn, trzynastoletnią Allison, dwunastoletniego Marka oraz najmłodszego dziewięcioletniego Johna. Z pozoru tworzyli idealną rodzinę, szanowaną przez lokalną społeczność, ale jak się okazało, atmosfera w ich domu była daleka od idylli. Za zamkniętymi drzwiami od wielu lat narastały wewnętrzne konflikty i napięcia, doskonale ukrywane pod fasadą typowej amerykańskiej rodziny klasy średniej. Już pierwsze przesłuchania sąsiadów ofiar wykazały, że najwięcej kłopotów i zmartwień od dawna przyprawiał rodzicom ich najstarszy syn.
Ronald DeFeo Junior od najmłodszych lat miał problemy z zachowaniem. Był impulsywny, agresywny i miał trudności w relacjach z ojcem. Rządzący w domu twardą ręką Ronald Senior często stosował wobec niego przemoc, zarówno tę fizyczną jak i emocjonalną. Nie inaczej traktował pozostałych członków rodziny, ale nie ulegało wątpliwości, że to właśnie Roni obrywał od niego najmocniej. Miał także mnóstwo problemów poza domem. Nie radził sobie w szkole, nie miał wielu przyjaciół. Zachowując się jak typowy buntownik i outsider, właśnie tak był traktowany przez swoich rówieśników. Poczucie społecznej izolacji sprawiło, że szybko popadł w problemy z używkami.
Im więcej pytań mu zadawali, tym bardziej jego zeznania stawały się niespójne, nielogiczne i pełne luk, których nie potrafił przekonująco wyjaśnić. Policjanci zaczęli podejrzewać, że coś ukrywał. Nie mieli jednak żadnych dowodów przeciwko niemu, dlatego zaczęli wywierać na nim coraz większą presję. Aż w końcu około godziny pierwszej w nocy z 14 na 15 listopada Ronald DeFeo Jr. załamał się i przyznał do zabicia całej swojej rodziny. Niedługo później odwołał swoje dotychczasowe zeznania, przedstawiając zupełnie nowe i to takie, w których to właśnie on grał główną rolę. Około trzeciej nad ranem Ronald wziął z szafy karabin i wszedł do sypialni swoich rodziców.
Kilka godzin później policja odnalazła broń, którą wyrzucił do kanału. W miejscu, które sam wskazał, znaleziono także zakrwawione ubrania oraz łuski. Ronald DeFeo Jr. został aresztowany i oskarżony o sześć morderstw pierwszego stopnia. Od tego momentu sprawa nabrała tempa. Prokuratura zamierzała walczyć o najwyższy wymiar kary. Jako, że w stanie Nowy Jork kara śmierci była wówczas zawieszona, sprawcy groziło maksymalnie sześciokrotne dożywocie. Jego obrońca, William Weber, miał przed sobą niezwykle trudne zadanie. Roni przyznał się do zbrodni, wskazał miejsce, w którym ukrył broń, a jego ostatnie słowa zgadzały się z ustaleniami śledczych.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
[płatna współpraca] Oglądaj horror Rytuał od piątku 13 czerwca tylko w kinach!
- Wstęp
- Film Rytuał
- Sprawa Amityville
OPIS SPRAWY Z ODCINKA: Gdy w jednym z domów w amerykańskiej wsi Amityville doszło w listopadzie 1974 roku po potwornej zbrodni, w której od kul zginęła sześcioosobowa rodzina – nikt jeszcze wówczas nie przypuszczał, że ich śmierć stanie się wkrótce początkiem mrocznej legendy o nawiedzonym domu, duchach, opętaniu i siłach nadprzyrodzonych. Jedni w to wierzyli, inni pukali się w czoło. Ale wszyscy byli zgodni – tak przerażającą zbrodnię mógł popełnić tylko opętany. Tylko czym? Duchami czy żądzą krwi? To pytania pozostawało otwarte.