Mentionsy Mentionsy
Kryminalne opowieści
Kryminalne opowieści

Grupa Wełny. Kalisz - Kryminalne opowieści

29.11.2021 ·12 min 22 s · 5 rozdziałów

Grupa Wełny. Kalisz - Kryminalne opowieści Kryminalne opowieści - podcast Patryka Szulca, dziennikarza śledczego i autora kanału YouTube Podejrzani. > YouTube: https://www.youtube.com/c/PodejrzaniTV/ > Facebook: https://facebook.com/podejrzani.tv/ > Instagram: https://instagram.com/kryminalne_opowiesci/

0:00 · Wprowadzenie i historia Grupy Wełny 3

W kolejnym wydaniu Kryminalnych opowieści czas na Kalisz i Grupę Wełny, która na przełomie lat 90. i 2000. wymuszała w tym mieście haracze od właścicieli restauracji, pubów i innych lokali. Haraczownikom miał przewodzić Arkadiusz Wełna. Sąd, skazując go za haracze, zezwolił na publikację jego pełnych danych, a on sam wielokrotnie opowiadał potem w mediach swoją historię. Ten człowiek to doskonały przykład, że można zerwać z półświatkiem, aktywnie pomagać innym i odnosić znaczące sukcesy. Kalisz. Liczące dziś blisko 100 tysięcy mieszkańców miasto położone w Wielkopolsce nad rzeką Prosną. Historyczna stolica Wielkopolski i jedno z najstarszych miast w Polsce.

Arkadiusz Wełna urodził się właśnie w Kaliszu w połowie lat 70. Mieszkał w biednej, niebezpiecznej dzielnicy w okolicach ulic Lipowej i Okopowej. Jego ojciec był złodziejem, miał problemy z alkoholem, bił matkę Arkadiusza. W końcu trafił do więzienia na 15 lat, a tam popełnił samobójstwo. Matka natomiast pracowała jako sprzątaczka i pomoc domowa, nawet po kilkanaście godzin dziennie, otrzymując niewielkie wynagrodzenie. Wełna w wieku 7 lat został złapany przez lokalnego przedsiębiorcę budowlanego, kiedy biegał po dachu budynku na jego terenie. Potem biznesmen płacił Arkadiuszowi 100 zł miesięcznie, aby ten pilnował dachu przed okolicznymi dziećmi.

Bieganie po nim było bardzo niebezpieczne. Wełna śmiał się po latach, że tak ściągnął swój pierwszy haracz. W latach osiemdziesiątych grał w piłkę nożną w klubie Włókniarz Kalisz, ale z czasem rozpoczął treningi bokserskie. Ukończył też kursy ratownicze Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Mając już umiejętność walki, często brał udział w solówkach obok klubu Futurysta. Właściciel lokalu zwrócił na niego uwagę i zaproponował pracę na bramce jako ochroniarz z wynagrodzeniem w postaci 200 złotych oraz jedzenia. Wełna był najmłodszy i najszczuplejszy, ale musiał się wykazać. Dlatego to on bił się najczęściej spośród wszystkich ochroniarzy. Praktycznie zawsze wygrywał. Po blisko roku pracy został ratownikiem na kąpielisku.

2:20 · Dzieciństwo i młodość Arkadiusza Wełny 4

Pewnego razu odwiedził klub futurysta, gdzie wszyscy doskonale go pamiętali. Mając 18 lat dostał posadę szefa ochrony, a jego poleceń musieli słuchać nawet starsi starzem. Już wtedy Arkadiusz chciał pomóc kolegom wywodzącym się z tej samej biednej dzielnicy co on. Choć od kilku lat mieszkał już nie tam, a w bloku, niektórym załatwił pracę na bramce, innym w szatni, ochroniarzem został też jego brat. Karierę Wykidajły wełnie przerwało powołanie do wojska. Planował dostać się do jednostki powietrznodesantowej, ale odmówiono mu, bo miał kontakty z półświatkiem, choć nie był jeszcze wtedy karany. Ostatecznie służył w jednostce lotnictwa morskiego w Darłówku, ucząc tam innych karate i pływania.

Pewien oficer zauważył jego ambicje i chciał wysłać go do Małopolski, do jednostki powietrzno-desantowej, co dałoby mu szansę na realizację marzenia. Zbiegło się to jednak z chorobą nowotworową matki. Wełna zdecydował, że wróci do Kalisza i na bramkę. Pod koniec lat 90. w całej Polsce bardzo popularne było wymuszanie haraczy za rzekomą ochronę od różnych przedsiębiorców, szczególnie zaś właścicieli restauracji, pubów i klubów. Nie ominęło to także Kalisza, gdzie jednak dość szybko policji udało się rozbić grupę haraczowników. Jej miejsce błyskawicznie zająć miał Wełna z kolegami. Stanowili sporą grupę, około 40-osobową. Było o nich głośno w mieście. Ponoć ci, którzy chcieli mieć spokój, sami zgłaszali się do Arkadiusza i jego kompanów.

Potrafili oferować im stawki nawet cztery razy wyższe niż te, które płacili dotychczasowej ochronie. Po pomoc przychodzili do nich także prowadzący w prywatnych mieszkaniach agencje towarzyskie, tak zwane mieszkaniówki. Wełna tłumaczył potem przed sądem, że to wszystko nie było wymuszaniem haraczy, a właściciele lokali co najwyżej mogli się go przestraszyć, gdy przychodził do nich szukając pracy jako ochroniarz. Dopiero kilka lat temu w wywiadzie z Hubertem Kęską dla portalu weszło.com opisał jak wyglądał cały mechanizm. Przychodził do danego lokalu i pytał ile właściciel płaci za ochronę, po czym proponował stawkę o połowę niższą, tyle, że jego ludzie nie mieli wcale stać tam na bramce. Spokój miało gwarantować już samo powołanie się na to, że lokal płaci Grupie Wełny.

Po pracy na bramkach Arkadiusz z kolegami często chodził na pierogi nieopodal dworca PKP. To tam Wełna miał poznać bezdomnego alkoholika nazywanego Nauczycielem, któremu chciał pomóc. Przygarnął go pod swój dach, ubrał i nakarmił. Gdy okazało się, że Wełna będzie miał dziecko, bezdomny wyprowadził się od niego. Rzekomo poprawił swoje relacje z żoną i wychodził na prostą. Okazało się to kłamstwem. Nauczyciel wrócił do picia, a niewiele później zmarł. Tymczasem na początku lat 2000 Arkadiusza i jego kompanów chciał złapać we Wrocławiu obecnie były już detektyw Krzysztof Rutkowski. Ktoś doniósł o tym wełnie i do realizacji nie doszło. W kwietniu 2000 roku grupę rozbiła jednak policja, dostająca coraz więcej sygnałów o haraczownikach.

5:50 · Kariera jako haracz i szef Grupy Wełny 5

Najpierw wpadły tylko cztery osoby, w tym Arkadiusz Wełna. Gdy znalazł się za kratkami, jego brat, który poza staniem na bramce nie miał zbyt wiele wspólnego z półświatkiem, zwołał kolegów Arkadiusza, aby dowiedzieć się więcej o jego zatrzymaniu i całej sprawie. Wtedy doszło do kolejnego nalotu policji i regularnej bójki z funkcjonariuszami. Wielu osobom udało się uciec. Kilku podejrzanych zdecydowało się na współpracę z organami ścigania. We wrześniu 2001 roku przed sądem rejonowym w Kaliszu rozpoczął się proces 37 osób z Kalisza, Jarocina, Konina, Ostrowa Wielkopolskiego i Sieradza. W tym Arkadiusza Wełny, Dariusza J., Sebastiana Z. czy Pawła P., oskarżonych m.in. o wymuszenia haraczy.

Prokuratura domagała się dość wysokich kar, także za inne przestępstwa. Brakowało jednak dowodów. Ostatecznie w kwietniu 2002 roku Wełna został skazany na 3,5 roku więzienia za usiłowanie wymuszenia haraczu. Śledczy nie dysponowali bezpośrednim potwierdzeniem takiego wymuszenia, na przykład w postaci nagrania. Część jego kompanów miała trafić za więzienne mury na czas od dwóch do czterech lat. Inni usłyszeli wyroki w zawieszeniu. Wyrok był nieprawomocny. Można było spodziewać się odwołań. Zanim sprawa znalazła swój ostateczny finał, Wełna przebywał na wolności. W 2005 roku założył klub sportowy Arkadia Kalisz przy ulicy Majakowskiej.

Na początku trenowało tam sztuki walki kilka osób, a miejscy włodarze nie chcieli wspierać działalności Wełny. Z biegiem lat do klubu uczęszczało już kilkaset osób. Dzieci i dorosłych kobiet i mężczyzn, w tym wielu późniejszych mistrzów Polski, Europy czy świata, zaś lokalni politycy otworzyli się na wydarzenia organizowane w klubie. Arkadiusz Wełna w marcu 2009 roku musiał odbyć karę 21 miesięcy pozbawienia wolności. Za kratkami grypsował, bo jak twierdził, tylko grypsujący to ludzie, a on chciał pozostać człowiekiem. Mówił, że z tego samego powodu grypsował między innymi polityk Frasyniuk. Choć dziś Wełna opisuje siebie jako emerytowanego gangstera, zapewnia, że gdyby znów przyszło mu trafić za kratki, nadal by grypsował.

Jako sportowiec i prezes Arkadii Kalisz zawsze starał się zarażać pasją do sztuk walki i w ten sposób wyciągać młodzież ze złego środowiska. Angażował się też w działalność charytatywną. Na przykład w 2003 roku był jednym z organizatorów walki byłego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego z muzykiem Mr. Hyde, znanym ze współpracy z Dodą. W ramach akcji Pomaganie jest trendy. Wełna i Rutkowski spotkali się wcześniej na planie programu dokumentalnego Droga. Ostatecznie do walki nie doszło, bo Rutkowski uznał swojego przeciwnika, Mr. Hyda, za zbyt psychopatycznego. Ten zarzucał bowiem byłemu detektywowi, że razem z generałem Jaruzelskim wprowadził stan wojenny i wycofał z telewizji teleranek.

Rutkowski przekazał jednak na licytację swoje charakterystyczne okulary przeciwsłoneczne. Niewiele później Wełna na zaproszenie Bohdana Łazuki uczestniczył w imprezie z okazji 75. urodzin aktora w jednym z warszawskich klubów. Prezydent Bronisław Komorowski zaprosił go zaś do Pałacu Prezydenckiego na obchody 60-lecia Mistrzostw Europy w boksie, które odbyły się w Polsce w 1953 roku. W rewanżu Wełna zaprosił prezydenta do Kalisza na 85. Mistrzostwa Polski w boksie. W marcu 2014 roku Arkadiusz Wełna wziął udział w charytatywnej akcji, w której gwiazdy nagrywały bajki dla dzieci. W projekcie wzięli także udział m.in. Barbara Kurdej-Szatan, Edyta Herbuś czy wspomniany Bohdan Łazuka.

9:40 · Zakłócenia i proces 2

W kwietniu Wełna znów wpadł w drobne kłopoty. Dał się namówić na organizację walki w klatce dwóch chłopców bez kasków podczas I Rawickiej Gali Sportu MMA. Warunkiem był brak kopnięć w głowę, jednak niefortunnie doszło do wypadku i jeden z chłopców został mocno uderzony w głowę, w wyniku czego zemdlał. Na miejscu była zapewniona pomoc medyczna. Klatka do walki posiadała odpowiednie certyfikaty, A jak twierdził Wełna, obaj chłopcy szybko przeprosili się i razem poszli na lody. Pomimo tego, w sprawie interweniował Rzecznik Praw Dziecka. Zarzucał najpierw, że w Polsce nie istnieje Polski Związek MaiTai, choć jak w odpowiedzi wykazał Wełna, w tym samym czasie dziesięciolatek walczący w ramach tej organizacji został mistrzem świata formuły MaiTai.

Wiele osób, w tym znani sportowcy, krytykowali walki dzieci w klatce i samego Wełny. Stracił przez to wielu znajomych. Ostatecznie został uniewinniony, a rzecznik praw dziecka, zapoznając się ze wszystkimi materiałami, miał przyznać mu rację. W lipcu 2014 roku Arkadiusz Wełna był szefem World Kickboxing Federation Polska, prezesem International Sport Karate Association Poland, wiceprezesem Polskiego Związku Mai Tai i promotorem przeszło setki zawodników z kraju i zagranicy. Jednocześnie pozostawał czynnym sportowcem. Przygotowywał się w Tajlandii do walki w formule Muay Boran, gdzie zamiast rękawic owija się dłonie grubymi sznurkami.

Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.