Mentionsy Mentionsy
Andy Polański True Crime
Andy Polański True Crime

51. Gdy system zawodzi | Tragiczny los Evy-Marree - Szwecja.

12.12.2025 ·31 min 21 s

Ta sprawa to jedna z najbardziej poruszających spraw true crime ze Szwecji. To historia kobiety, która próbowała ułożyć sobie życie na nowo, a zamiast wsparcia systemu trafiła w sam środek dramatycznych decyzji, konfliktów i narastającej presji. W tym odcinku przyglądamy się wydarzeniom, które do dziś budzą emocje i pytania o odpowiedzialność, bezpieczeństwo i rolę instytucji. To opowieść o ludzkich błędach, konsekwencjach i tragedii, której można było uniknąć.☕ http://buymeacoffee.com/kryminalneopowiesci🎧 Słuchaj pełnej historii tutaj:🔹 Spotify - https://open.spotify.com/show/1om18y5HLzUlPXxAkZAQNb🔹 Apple Podcasts - https://podcasts.apple.com/us/podcast/kryminalne-opowieści/id1799256259🔹 YouTube Podcast - https://youtube.com/playlist?list=PLI6ElEMOfz0PSOrkDuQWx1x3a6elCUFaN&si=KrofE4-hem56Xyd6📱 Obserwuj mnie na social mediach:📘 Facebook: https://www.facebook.com/share/1NWCRPezqL/?mibextid=wwXIfr

Eva-Marie mieszkała w miejscowości Wasteros położonej na obrzeżach szwedzkiej stolicy Sztokholmu. Żyła tam ze swoim partnerem mężczyzną o imieniu Joel, z którym wychowywała dwoje małych dzieci. Ale ich związek był niezwykle destrukcyjny. Pewnego razu Joel pobił ją tak brutalnie, że Eva była zmuszona zamknąć się w łazience, by uciec przed jego furią. Ta relacja w końcu dobiegła końca, ale gdy jeden rozdział się zamknął, rozpoczął się kolejny. Długa, bolesna walka o opiekę nad dziećmi, która miała ciągnąć się latami. W pewnym momencie Eva zwierzyła się swojej przyjaciółce i powiedziała, kiedy on mnie zabije, obiecaj, że opowiesz moją historię.

Joel Kabagambe był wcześniej kilkukrotnie karany za przestępstwa narkotykowe, za pobicie, za noszenie noża, a także za grożenie policjantowi. Złożono również przeciw niemu zakaz zbliżania się. Był też wielokrotnie brutalny wobec Ewy. Po ich rozstaniu Joel stał się skrajnie zazdrosny i obsesyjnie kontrolujący. Nieustannie ją zastraszał, nękał i groził. Dzieci mieszkały z Evą. Tak było od ich urodzenia, lecz regularnie spotykały się także z ojcem. Ale to miało wkrótce się zmienić. Latem 2010 r. Joel zauważył na ciele młodszego dziecka niewielkie przypalenie. Zgłosił to do opieki społecznej, a ta przekazała sprawę policji.

Jej dzieci zostały odebrane i przekazane pod opiekę ojca. W 2011 roku Joel złożył wniosek o wyłączną opiekę nad dziećmi. Sąd stwierdził, że choć dzieci zabrano Ewie na podstawie fałszywych przesłanek, to po dłuższym czasie ich powrót do matki byłby zbyt bolesny, ponieważ zdążyły już przywyknąć do życia z ojcem. Uznano więc, że dzieci pozostaną przy ojcu, a z matką będą mogły spotykać się tylko w weekendy. Co więcej, zdecydowano, że podczas każdej tzw. przekazówki, czyli momentu, w którym dzieci przechodzą spod opieki jednego rodzica do drugiego, obecny ma być pracownik opieki społecznej, ponieważ relacje między Ewą a Joelem były niezwykle napięte. Mówiąc delikatnie.

Stwierdzi również, że Joel jest mężczyzną bardzo agresywnym i zastraszającym. W czasie trwania kolejnej batalii sądowej Joel ponownie zaczyna nękać Ewę. Czasami siedzi w samochodzie pod jej mieszkaniem i spisuje numery rejestracyjne zaparkowanych tam aut, starając się ustalić, kto ją odwiedza. W dnia na dzień staje się bardziej agresywny, bardziej obsesyjny i aktywnie sabotuje spotkania Ewy z dziećmi, do których miało dochodzić w każdy weekend. Po prostu uniemożliwia im widzenie się. I udaje mu się to robić przez wiele miesięcy. Pracowniczka opieki społecznej również o tym zeznaje, wprost, przed sądem. Joel jest agresywny i zastrasza nawet w obecności urzędniczki. Całkowicie ignoruje wyrok sądu nakazujący, aby dzieci spędzały weekendy z matką.

Sabotuje każde spotkanie. Ma za sobą przeszłość pełną przestępstw. Narkotyki, pobicie, zastraszanie, noszenie broni, złamanie zakazu zbliżania się, a oprócz tego nie ma pracy. A jednak? Sposób wręcz niewiarygodny sąd pomija te fakty i odmawia przyznania Ewie pełnej opieki. Uzasadnienie? Jej relacja z dziećmi uległa osłabieniu, ponieważ nie widywali się wystarczająco regularnie. Spotkania, które były sabotowane przez jej byłego partnera, co zostało jasno potwierdzone przez pracowniczkę opieki społecznej w sądzie. Co więcej, sąd uznał, że także wspólna opieka nie wchodzi w grę, ponieważ ojciec oczywiście nie potrafi współpracować z Ewą. W rezultacie Joel otrzymuje wyłączną opiekę nad dziećmi, ponownie z argumentacją, że przeniesienie dzieci do matki byłoby zbyt okrutne, skoro zadomowiły się przy ojcu.

Pomimo tego, że taka decyzja praktycznie odbiera dzieciom szansę na utrzymanie zdrowej, stabilnej relacji z ich matką. Eva-Marie była zdruzgotana, ale jednocześnie absolutnie zdeterminowana, by nigdy nie przestać walczyć o swoje dzieci. Kochała je bezwarunkowo i była gotowa zrobić wszystko, aby wróciły do domu. Złożyła więc apelację. W odpowiedzi sąd powiadomił ją, że sprawa zostanie ponownie przeanalizowana. Choć była to dobra wiadomość dla Ewy, Ewa odczuwała też narastający lęk. Bała się, jak Joel na to zareaguje. Wiedziała, że nie jest typem człowieka, który po prostu przyjmie decyzję sądu do wiadomości, a już na pewno nie zaakceptuje tego, że ona odważyła się znowu odwołać. Eva wiedziała również, że Joel niedawno rozstał się ze swoją dziewczyną i znajduje się w bardzo złym stanie emocjonalnym.

W e-mailu do swojej matki napisała. To nie jest człowiek, który grozi zanim coś zrobi. Ma broń w domu i ukrytą w innych miejscach. Teraz, kiedy nie ma dziewczyny i nie radzi sobie na studiach, jego duma została złamana zbyt wiele razy. Nie ma już nic do stracenia. Jej matka była głęboko zaniepokojona tym, co przeczytała i zaproponowała, że przyjedzie do Wasteros, aby być przy córce. Ale Eva odpowiedziała. Nic nie można z tym zrobić. Pogodziłam się z tym. Jeśli coś ma się stać, to się stanie. Nikt mnie nie słucha i nikt mnie nie chroni. Jeśli coś planuje, zrobi to bez ostrzeżenia. Aby naprawić relacje z dziećmi, relacje, którą Joel świadomie niszczył poprzez wielomiesięczne blokowanie kontaktów, Eva zorganizowała specjalne rodzinne sesje terapeutyczne.

Ich celem było odbudowanie więzi między nią a dziećmi. Każde spotkanie trwało około godziny, było nadzorowane przez pracownika opieki społecznej i nagrywane na wideo. Początkowy plan zakładał 6 sesji z każdym z dzieci. Zaczęto od jej córki, która miała wtedy 6 lat. Spotkania przebiegały zgodnie z planem i dawały nadzieję, więc kolejnym w kolejce był 4-letni syn. W momencie rozpoczęcia tych spotkań Eva Marie nie widziała swoich dzieci od ponad roku. Była więc jednocześnie niesamowicie podekscytowana i bardzo spragniona kontaktu z nimi. Joel przeciwnie, stanowczo sprzeciwiał się tym sesjom. Stwierdził, że Eva była dla dzieci agresywna i że je biła rzekomo od lat. Mówił, że się o nie boi i dlatego nie chce, by się z nią widywały.

Pracownicy opieki społecznej odpowiadali, że każde spotkanie będzie ściśle monitorowane i jeśli dzieci w jakikolwiek sposób poczują się nieswojo w obecności matki, sesja zostanie natychmiast przerwana. Eva powiedziała swojej matce, że pierwsze spotkania były udane. Poczuła natychmiastową więź z dziećmi, jakby miniony rok oddalenia na chwilę przestał istnieć. Jednocześnie była jednak zaniepokojona tym, jak Joel zareaguje, kiedy dowie się, że sesje przebiegły dobrze. 11 lipca 2013 roku Eva Marie była w drodze na kolejną sesję terapeutyczną. Miała tam dojechać z kimś, kto obiecał ją podwieźć, ale coś nie wyszło, więc pojechała autobusem. Zadzwoniła do Aniki, jednej z pracownic opieki społecznej, aby poinformować, że autobus ma lekkie opóźnienie.

Gdy rozmawiały, Eva nagle powiedziała, że Joel i ich syn właśnie pojawili się na tym samym przystanku, na którym stoi ona. Zapytała Anikę, co ma zrobić. Czy powinnam powiedzieć cześć, czy raczej udawać, że ich nie widzę? Nie chciała ignorować własnego dziecka. Ale jednocześnie bała się zrobić cokolwiek, co mogłoby sprowokować Joella lub narazić na szwang przyszłe spotkania z dziećmi. Annika powiedziała jej, aby po prostu przywitała się krótko albo, jeśli się boi, żeby spróbowała trzymać się od nich z daleka. Kiedy wszyscy dotarli do domu, w którym odbywało się spotkanie rodzinne, Annika natychmiast zauważyła, że Joel jest wzburzony. Szedł przed Ewą trzymając ich syna za rękę, mocno, sztywno, z wyraźnym napięciem.

Joel miał twardy, nieprzyjemny wyraz twarzy. Nie przywitał się za Niką. Zamiast tego popchnął syna lekko w jej stronę i powiedział chłodno – masz go. Eva-Marie powiedziała coś w stylu – to już katastrofa, pokłóciliśmy się w autobusie. Eva płakała, była zdruzgotana tym, że jej dziecko po raz kolejny musiało być świadkiem ich konfliktów. Annika zabrała chłopca do środka, a Joel poszedł za nimi, zostawiając Ewę przed budynkiem w towarzystwie drugiej pracowniczki socjalnej. Na drugim piętrze budynku Annika, Joel i chłopiec nalali sobie po szklance wody. Według relacji Anniki Joel nadal był wściekły i rzucał pod adresem Ewy obraźliwe, pogardliwe komentarze. Annika musiała go upomnieć, aby przestał, bo ich mały syn stał obok i wszystko słyszał.

Wcześniej Joel nigdy nie był wrogi czy nieuprzejmy wobec Anniki. Wręcz przeciwnie, zazwyczaj był dla niej uprzejmy i bardzo miły. Jedynym problemem, który pojawiał się między nimi wcześniej, była jego otwarta niechęć do rodzinnych sesji terapeutycznych. Poza tym jednym wyjątkiem Annika nie miała z Joelem żadnych problemów. Annika zaprowadziła małego chłopca do jednego z pokojów terapeutycznych, a Joella poprosiła, aby poczekał w innym pomieszczeniu do końca wizyty. Powiedział, że tak zrobi. Tymczasem na zewnątrz Lota, druga pracownica socjalna, zapytała Ewy, co dokładnie wydarzyło się w drodze na spotkanie. Eva wyjaśniła, że jej syn podszedł do niej w autobusie i usiadł obok niej, a gdy wysiadali na przystanku, chłopiec wziął ją za rękę, co bardzo nie spodobało się Joelowi.

Złapał wtedy drugą rękę syna i odciągnął go od matki. Eva odepchnęła Joela mówiąc mu, że nigdy nie wolno mu w ten sposób szarpać ich syna. Joel odpowiedział ciosem, po czym ich kłótnia trwała dalej również po wyjściu z autobusu. Świadek potwierdził później, że widział ich oboje krzyczących na siebie podczas krótkiego spaceru z przystanku do domu, w którym odbywała się terapia. Lota i Eva siedziały na schodach przed wejściem do budynku i rozmawiały, kiedy nagle pojawił się Joel. Trzymał w ręku duży nóż, wzięty z kuchni znajdującej się w środku budynku i w jednej chwili rzucił się na Ewę, zadając jej ciosy, krzycząc przy tym słowami w rodzaju, nigdy więcej, nigdy już tego nie zrobisz.

Eva-Marie krzyczała i próbowała się bronić. Lota próbowała stanąć między nimi, krzycząc na Joella w kompletnym szoku, nie mogąc uwierzyć w to, co się dzieje. Joel odwrócił się wtedy w jej stronę i ugodził ją w okolice szyi. Lota, ranna, wbiegła z powrotem do budynku i pobiegła po schodach na górę. Krzyczała do Anniki, aby dzwoniła po karetkę, mówiąc, że zarówno ona, jak i Eva zostały zaatakowane. Lota czuła, że porzuca Ewę, która została na zewnątrz z napastnikiem. Ale była przekonana, że jej własne obrażenia są tak poważne, iż może stracić przytomność lub życie. Instynkt samozachowawczy przejął kontrolę. W tym czasie Joel kontynuował atak na Ewę, kiedy leżała już na ziemi pozbawiona możliwości obrony.

Tego samego dnia Joel zadzwonił do niej wcześniej, jeszcze w drodze na spotkanie. Powiedział, że Eva podeszła do ich syna, złapała go za rękę i odciągnęła, by usiąść z nim w innej części autobusu, z dala od ojca. Według relacji Ilvy Joel zapytał ją wtedy, co ma zrobić. Poradziła mu, aby usiadł niedaleko i wspierał syna swoją obecnością. Powiedział, że tak zrobi i zakończyli rozmowę około 11.10 rano. Kiedy zadzwonił ponownie, jego pierwsze słowa brzmiały. Dźgnąłem ją. Dźgnąłem ich matkę. Ilva początkowo uznała, że to ponury żart, ale po chwili zrozumiała, że mówi prawdę. Powiedziała później, że mówił nieskładnie, jakby w szoku, ale wielokrotnie powtarzał, że kocha swoje dzieci.

Na pytanie policji, czy wspomniał, dlaczego zaatakował, Ilva odpowiedziała, że powiedział, uderzyła mnie przy moich dzieciach. Ilva dodała, że użył słowa dzieci, choć w rzeczywistości obecne było tylko jedno z nich i uznała, że był w tamtym momencie zdezorientowany. Powiedział jej, że policja zaraz przyjedzie i się rozłączył. Joel został zatrzymany bez oporu i przewieziony do aresztu. Karetka zabrała Ewę-Marie i Lotę do szpitala. Lota przeżyła atak. Ewa-Marie niestety nie. Zmarła w szpitalu z powodu ciężkich obrażeń odniesionych podczas napaści. Podczas pierwszego przesłuchania policyjnego Joel twierdził, że Ewa rzekomo krzywdziła dzieci i że one się jej bały.

Utrzymywał, że próbował uzyskać pomoc od opieki społecznej i policji, ale według niego wszyscy go zawiedli. Opisał zdarzenia tego ranka tak, jakby starał się unikać kontaktu z Ewą na przystanku licząc, że wsiądzie do innego autobusu. Mówił, że zamiast tego podeszła do nich, złapała ich syna za rękę i razem weszli do autobusu. Podczas wysiadania Joel twierdził, że to Eva odciągnęła syna od niego, a nie odwrotnie. Według jego wersji to ona zaczęła go obrzucać wezwiskami, podczas gdy on błagał, by tego nie robiła przy dziecku. Potem, jak twierdził, to ona miała go uderzyć. Powiedział, że był tym zszokowany. Rzekomo próbował ją odepchnąć, mówiąc, że nie może tak postępować przy ich synu. Twierdził, że odszedł, trzymając chłopca za rękę, a Eva miała iść za nimi i krzyczeć, że na zewnątrz jest wielu ludzi, którzy chcą go zabić.

Kiedy dotarli do domu terapii, Joel utrzymywał, że urwał mu się film, ale pamięta, jak opowiadał Anicę i Locie o kłótni z Ewą. Według Joella to Eva miała ponownie rozpocząć kłótnie, a także, jak twierdził, zachowywać się wobec niego skrajnie groźnie. Jednak Anika ani Lotta nie potwierdziły tego w swoich zeznaniach. Żadna z nich nie wspomniała o agresywnym zachowaniu ze strony Ewy. Joel mówił, że kiedy wyszedł z pokoju na drugim piętrze, Eva-Marie miała ponownie rozpocząć kłótnię. Utrzymywał, że stracił panowanie i chciał chronić siebie oraz dzieci. I dlatego ją zaatakował. Stwierdził też, że kiedy skończył, Eva-Marie miała powiedzieć, nigdy więcej nie uderzę swoich dzieci. Nigdy. Po tym opuścił miejsce ataku i zadzwonił na policję.

Powiedział, że to bardzo niefortunne, że Ewa straciła życie i że oczywiście nie taki był jego zamiar. Gdyby miał takie intencje, to jak twierdził, nie zrobiłby tego przy innych ludziach. Podczas kolejnych przesłuchań policji utrzymywał, że nie pamięta samego momentu ataku, co miało rzekomo wynikać z działania leków. Jednak od lat przyjmował taką samą dawkę bez jakichkolwiek skutków ubocznych. Policjanci zwrócili mu uwagę, że to dziwne, iż pamięta doskonale wszystko co wydarzyło się przed zajściem oraz wszystko co działo się tuż po nim, tylko nie pamięta samego ataku. 31-letni Joel Kabagambe został skazany na 18 lat więzienia za zabójstwo Evy-Marie oraz usiłowanie zabójstwa Loty.

Media szeroko opisywały tę sprawę, a w internecie rozgorzały pełne nienawiści dyskusje. Na forach pojawiały się skrajnie krzywdzące komentarze takie jak, dobrze jej tak, zasłużyła, była tylko brudną prostytutką. Inni twierdzili, że zasłużyła, ponieważ była nie tylko sexworkerką, ale też ich zdaniem zdradziła rasę, gdyż Joel był pochodzenia afrykańskiego. Na szczęście wielu ludzi stawało w obronie Ewy, odpierając te nienawistne komentarze, szczególnie jej matka. Te okrutne słowa sprawiały, że dla matki Ewy tragedia była jeszcze trudniejsza do zniesienia. Musiała jednocześnie próbować pogodzić się z tym, co się stało, oraz opłakiwać ukochaną córkę, która została jej odebrana w sposób tak brutalny i bezsensowny.

Na jednym z portali napisała. Urodziłam Ewę Marie. Siedziałam przy niej, kiedy była w inkubatorze, drżąc ze strachu, czy przeżyje. Dwadzieścia siedem lat, cztery miesiące i piętnaście dni później siedziałam przy jej trumnie i żegnałam ją. Trzymałam jej dłoni i całowałam ją w czoło po raz ostatni. Sprawy takie rzadko kończą się wraz z ogłoszeniem wyroku. Czasem sąd zamyka sprawcę za murami więzienia, ale to nie znaczy, że dramat naprawdę się kończy. Nie w Szwecji. Nie tutaj, gdzie lata milczenia potrafią być cięższe niż same słowa. Joel Kabagambe, człowiek, którego gniew i zazdrość doprowadziły do tragedii, odsiaduje swój wyrok.

18 lat za zabójstwo i próbę zabójstwa. W pewnym sensie ta liczba brzmi surowo, w innym boleśnie krótko, jeśli zestawić ją z życiem odebranym brutalnie, nagle i bezsensownie. W skandynawskich więzieniach czas płynie inaczej. Cele są czyste, okna większe, a system zakłada, że każdy człowiek, choćby najbardziej niebezpieczny, może jeszcze wrócić do życia społecznego. Ale introspekcja nie jest gwarantowana i nikt nie wie, co naprawdę dzieje się w umyśle Joela, kiedy drzwi celi zatrzaskują się za nim każdego wieczoru. Czy czuje skruchę? Czy wciąż szuka usprawiedliwienia? Czy cisza więziennych korytarzy pozwala mu w końcu zobaczyć własną winę? Na te pytania nie ma odpowiedzi.

Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.