Mentionsy Mentionsy
KrymiLand
KrymiLand

51. Matka mordercy

22.08.2022 ·49 min 39 s · 6 rozdziałów

Mężczyzna ma uczucie że Lisa towarzyszy mu za każdym razem kiedy idzie z nowymi kwiatami na jej grób, bo wtedy nigdy nie pada deszcz. Codziennie odwiedza swoją córkę na cmentarzu, a czasem ma wrażenie, że widzi ją siedzącą na kanapie i uśmiechającą się do niego.

0:00 · Wprowadzenie i opowieść o Daniele 1

Kathy rozumie to cierpienie i czasami nawet zazdrości, że to nie ona jest na jej miejscu. Często gani siebie samą za te myśli. Wie, że to głupio brzmi, ale ma już dość. Jest zmęczona tą całą sytuacją, nie potrafi się w niej odnaleźć i wolałaby jednak znaleźć się na miejscu tych, którzy nie są do niej nastawieni przychylnie. Wiele razy rozważała w myślach słowa, jakie mogłaby powiedzieć, kiedy nagle i niespodziewanie doszłoby do jej spotkania z matką Lizy. Co miałabym jej wówczas powiedzieć? Zwraca się do dziennikarza, który o to zapytał. Przepraszam? Przykro mi? Przecież nie mogę ot tak przeprosić, bo to nic nie da i niczego nie zmieni.

22:30 · Zaginięcie Lizy 9

Od kiedy nasz syn poszedł do grupy młodzików Ochotniczej Straży Pożarnej, może z raz słyszałam imię Lizy. Później przeczytałam wszystko na jej temat. Wszystkie artykuły na temat jej rodziny i tego, co mój syn jej zrobił. Liza Behrens była najstarszą z dwójki dzieci jakie posiadali, Ilona i Niko. Osiemnastolatka była dla swojej młodszej siostry autorytetem i pomimo iż czasami dochodziło do siostrzanych kłótni, to i tak nie mogły się długo na siebie gniewać i mówiąc krótko nie mogły bez siebie żyć. Liza była piękną dziewczyną, za którą jej rówieśnicy wodzili oczyma. Jej matce nawet to się podobało, ponieważ była bardzo dumna ze swoich córek i tego, że jej najstarsza pociecha, mimo powodzenia jakie miała, trwała wiernie przy swoim chłopaku Janie.

Ilona i Liza były przyjaciółkami. Dziewczyna zwierzała się matce ze wszystkiego i nie miała przed nią żadnych tajemnic. W sumie rodzicielka nie przekraczała granic w tej przyjaźni, nie wtykała nosa we wszystkie sprawy swej córki, ale kiedy tylko ta chciała z nią pogadać, zawsze znalazła dla niej czas. Rodzice osiemnastolatki przyjęli chłopaka córki z otwartymi ramionami i nie mieli nic przeciwko temu, żeby zamieszkał u nich w domu. Tak czy siak nazywali go już zięciem. Liza dzielała się w różnych organizacjach, które miały na celu pomoc innym. W 2012 roku Liza Mai została na próbę przyjęta do Młodzieżowej Straży Pożarnej. Rok później została już członkiem straży, a w styczniu została przyjęta do służby czynnej.

To właśnie podczas jednych z ćwiczeń poznała Jana. Osiemnastolatka była już zdecydowana i wiedziała co chce robić w przyszłości. Wcześniej odbyła praktyki jako recepcjonistka w gabinecie chirurgii urazowej i uczestniczyła w małych operacjach, ale postanowiła jednak zostać ratownikiem medycznym. Daniel właśnie tam poznał Lizę. Była starsza od niego o dwa lata. Nastolatek był nią szczerze zainteresowany. Wysyłał jej codziennie pozdrowienia zaopatrzone w masę serduszek. Pisał do niej – moja ty piękna. Liza traktowała go delikatnie, z empatią podchodziła do każdego człowieka i nie chcąc urazić jego uczuć, zawsze mu grzecznie odpisywała na te słodkie pozdrowienia.

Rodzina Behrens mieszkała w tym samym miasteczku na drugim jego końcu. Byli znani wśród społeczności i lubiani. Dlatego, kiedy Lisa kończyła 18 lat, Ilona zaprosiła na tę uroczystość wszystkich członków z dwóch organizacji, w jakich udzielała się jej córka. Daniela wśród tych zaproszonych prawdopodobnie nie było, ale opowiadał komu się dało, że również został na tę imprezę zaproszony. Według Ilony Liza miała syndrom Samarytanina, ratownika, który zawsze znajdzie czas i chęć do pomocy innym i to prawdopodobnie ją zgubiło. 19 marca 2014 r. Daniel poprosił Lizę o pomoc.

Powiedział, że źle się czuje, ponieważ kilka dni wcześniej zmarł Yogi. Yogiego znali wszyscy, którzy zaangażowani byli w wolontariat w Ochotniczej Straży Pożarnej. Mężczyzna zajmował się sprzętem i dla wszystkich strażaczek, które pracowały jako wolontariuszki, powkręcał lusterka do makijażu w autach, którymi jeździli na akcje. To był dobry człowiek. Zawsze otwarty, uśmiechnięty i nigdy również nikomu nie odmówił pomocy. Wszystkie dzieciaki uwielbiały Jogiego i wszystkie bardzo mocno przeżyły jego śmierć. Liza starała się jak tylko mogła podtrzymać na duchu tych słabszych psychicznie. Rozmawiała z nimi, pocieszała. Kiedy podeszła do Daniela, który nie wyglądał na takiego, co sobie poradził z tą smutną informacją,

Ten powiedział jej, że dla niego jest to podwójny ból, ponieważ jego ojciec prowadził karetkę, którą właśnie wieźli Jogiego do szpitala. Ojciec miał mu później opowiedzieć, jak ratownicy walczyli o życie mężczyzny. W środę 19 marca 2014 r. Daniel wysłał Lizie wiadomość, w której miał opisać, w jak ciężkim stanie psychicznym się znajduje. Liza po wymianie kilku wiadomości postanowiła odwiedzić młodszego kolegę i porozmawiać z nim na temat Jogiego, chcąc go trochę wyciszyć i podnieść na duchu. Po południu zaparkowała auto na parkingu straży pożarnej i poszła pieszo do domu, w którym mieszkał jej młodszy kolega. Nadszedł wieczór i w domu państwa Behrens powoli już wzrastał niepokój.

Jan już po godzinie od wyjścia Lizy z domu zaniepokoił się jako pierwszy. Pisał do swojej dziewczyny, dzwonił, ale ona nie reagowała. Był wówczas na zakupach ze swoją teściową i zwierzył się jej, że nie podoba mu się to milczenie ze strony osiemnastolatki. Matka dziewczyny chcąc uspokoić Jana, postanowiła wracać z zakupów okrężną drogą. Przejechali obok budynku straży pożarnej, a tam stała mała niebieska Skoda Lizy. – Widzisz – mówi Ilona do Jana – ona wciąż tam jest, nie przeszkadzajmy jej. Ale pomimo iż nie chciała pokazać przyjanie, że się również niepokoi, to weszła do domu, rozpakowała zakupy, poukładała je na półkach i po cichu wychodząc z kuchni zadzwoniła do Daniela.

Zapytała go czy jej córka jest jeszcze u niego. Ten odpowiedział, że niestety nie ma już Lizy, że wyszła o 15.30. Późnym wieczorem Ilona wraz z mężem pojawiła się pod drzwiami domu rodziców Daniela. Otworzył im ojciec chłopaka i na pytanie, czy Liza u nich jest, mężczyzna odpowiedział, że syn poinformował go, iż osiemnastolatka wyszła o 16.30. Małżeństwo od razu zauważyło niezgodność w podaniu godziny. Ten chłopak kłamał. Wiedzieli o tym. Ale nikt wtedy nie dopuszczał do siebie myśli, że stało się coś złego, że ktoś mógł w ogóle chcieć zrobić coś złego ich córce. A już na pewno nie taki milźbubi, jakim był Daniel. Przecież to dzieciak.

Pomimo ciemności jakiej panowały, wszyscy przyjaciele Lizy rozpoczęli poszukiwania, a Ilona wraz z Niką pojechali na posterunek policji zgłosić zaginięcie ich córki. 20 marca następnego dnia Lisa nie wróciła ani do domu, ani nie pojawiła się w pracy. Za pomocą portali społecznościowych informacja o zaginięciu osiemnastolatki rozeszła się bardzo szybko, a policja już w tym czasie wzywała ludzi do pomocy w poszukiwaniach i zgłaszania informacji na temat tego, gdzie mogłaby przebywać zaginiona. Następnego dnia ponownie rozpoczęto poszukiwania, w których wziął udział Daniel. 180 wolontariuszy przeczesywało pola, lasy, zaglądało pod żywopłoty, przemierzało masę kilometrów. Miejscowy rzeźnik przywiózł wolontariuszom chleb, żeby mogli w przerwie się posilić.

30:30 · Znalezienie ciała Lizy 6

Podczas tych poszukiwań, które rozpoczęły się wczesnym rankiem, szef ojca zaginionej osiemnastolatki pożyczył mu helikopter, który przelatywał raz za razem nad domem Daniela i polami znajdującymi się w okolicy. W śmigłowcu siedział ojciec Lizy wraz z kolegą i pilotem. Helikopter nie posiadał żadnej kamery termowizyjnej, było jasno i mężczyźni z góry bez problemu rozpoznawali uczestników poszukiwań. Także jeśli gdzieś byłaby Liza, z pewnością by ją zauważyli. Jeden z psów tropiących podbiegł do drzwi domu krytego strzechą, drapał, skakał i nie podjął już żadnego innego tropu. Pies już za pierwszym razem dał im sygnał. Dobiegł do naszych drzwi.

Wśród numerów telefonów znajdował się również e-mail matki Lizy i od tego czasu kobieta otrzymywała informacje dotyczące tego, gdzie widziano jej córkę. Widziano Lizę w furgonetce przejeżdżającej przez jedno z sąsiednich miast, widziano ją na tarasie jednego z domów, na moście, w innym mieście i w wielu miejscach w Niemczech. Raz nawet zadzwoniła do Ilony wróżka, która powiedziała, że jej córka żyje, ale jest bardzo słaba, żeby się spieszyli, że leży gdzieś w zimie i wilgoci. Kobieta nie wierzyła w wróżki, ani żadnych innych jasnowidzów. Jednak tym razem ta informacja dała jej siłę. Chciała wierzyć w to, co kabalarka jej przekazała. Ona sama przez kilka dni jakby czuła obecność swej pierworodnej.

Później, kiedy Niko pytał, czy nadal czuje Lizę, ta odpowiadała, nie chcąc go ranić, że tak, oczywiście, jednak prawdą było to, że już jej nie czuła. Podczas gdy policja przesłuchiwała znajomych, czy może wiedzą cokolwiek na temat zaginionej, może zwierzała się komuś ze swoich problemów, czy mówiła coś, co może być ważne i może pomóc ją znaleźć, wówczas Daniel powiedział stróżom prawa, że tego dnia, kiedy się z Lizą widzieli, ona zwierzyła mu się, że ma problemy ze swoim chłopakiem Janem. Daniel nie bardzo wiedział, o co konkretnie chodzi, nie wypytywał, jakie to są problemy, ale tak właśnie powiedziała osiemnastolatka. 16-latek podczas rozmów z dziennikarzami nawoływał zrozpaczony, Lizo, prosimy Cię wróć do domu.

I wtedy właśnie pojawiła się jedna z mieszkanek miasteczka. Kobieta śledziła na bieżąco poczynania policji i poszukiwania zaginionej dziewczyny. Kiedy przyjrzała się nawołującemu do powrotu zaginioną Lizę, zadzwoniła na policję i powiedziała, że 16-latek może stać za zaginięciem dziewczyny, ponieważ ona wie, że chłopak na swoim profilu na YouTube ma w polubionych filmy przesiąknięte przemocą. Kobieta zwierzyła się stróżom prawa z tego, że takich strasznych filmów nigdy nie widziała, że chłopak w jego wieku powinien być może mieć w ulubionych raperów czy też muzykę disco, a on miał tylko te filmy i może jeden pokazujący auta strażackie jadące na akcję.

Policja przyjęła informację, zapisali nazwę kanału szesnastolatka i podziękowali kobiecie za czujność. Poniedziałek o godzinie 14 chyba setny raz penetrowano okolicę domu, w którym zaginiona spotkała się z kolegą. Funkcjonariusze wraz z psami tropiącymi przeszukiwali pomieszczenia, dom, podnosili pokrywy włazów i zaglądali w każdy kąt. Kiedy mundurowi weszli do stodoły i chcieli przeszukać antresolę, Ben natychmiast zaprotestował, ponieważ tego samego dnia przed południem zabezpieczył zmurszałe deski. Jeden z funkcjonariuszy mówi zatem, że to nic, on tylko przystawi drabinę i z pozycji drabiny rozejrzy się po antresoli, bo może tak się zdarzyć, że Liza się tam ukryła.

Przeszli 50 metrów i na skraju pola, tego po którym Daniel lubił jeździć traktorem sąsiada, znaleźli nagie zwłoki. Funkcjonariusze od razu uznali, że jest to ciało poszukiwanej od pięciu dni osiemnastolatki, jednak według procedur ciało trzeba było zidentyfikować. A takiej identyfikacji dokonuje się już po przeprowadzonej sekcji zwłok. Zanim zwłoki trafiły w ręce patologów, miejsce znalezienia ciała musieli zbadać specjaliści wraz ze śledczymi. Wieści dość szybko się rozchodzą i równie szybko na miejsce przybyli rodzice Lizy wraz z jej siostrą. Kiedy w środę wypytywano naszego syna o to, czy wie, gdzie jest Liza i o której wyszła, i kiedy ci wszyscy ludzie ciągle i ciągle kręcili się wokół naszego domu, Daniel w pewnym momencie powiedział, że teraz znów to on będzie winny.

37:00 · Proces i karę 5

Za chwilę dodała z nutą żalu w głosie. Poniedziałek ja i Ben musieliśmy znów wcześniej wyjść do pracy. Ani przez moment nie pomyślałam, że powinnam zostać, bo do szkoły przyjdzie po Daniela policja. Nie było mnie przy nim. A to, co powiedziała moja matka, kiedy znaleźli ciało Lizy, zaogniło tylko nienawiść, jaką całe miasteczko zapałało w stosunku do nas. Co ta dziewczyna narobiła? Skrzywdziła naszego syna. Tak właśnie moja matka powiedziała. Daniel w poniedziałkowy poranek został zabrany ze szkoły i odwieziony na przesłuchanie. W tym samym czasie trwały jeszcze poszukiwania i praktycznie w tym samym momencie, w którym znaleziono zwłoki, przyznał się do tego, że to on pozbawił dziewczynę życia.

Że nie jest dobrze. Już nigdy nie będzie. Myślę o Lizie, o Ilonie, Niko i Lei. My pomimo wszystko mamy Daniela. Codziennie wieczorem rozmawiamy ze sobą przez telefon, a co trzy tygodnie możemy go odwiedzać i spędzać z nim półtorej godziny. A oni nie mają i nie będą już mieli Lizy. To jest straszne. We wrześniu 2014 roku rozpoczął się proces i z tego powodu, że sprawcą był nieletni, sąd postanowił przeprowadzić rozprawę za zamkniętymi drzwiami. 24 września prokurator przedstawił zebranym na sali przebieg zbrodni. 19 marca 2014 roku Daniel był przeziębiony, więc nie poszedł tego dnia do szkoły.

Rano jak zawsze obejrzał filmy, które miał w swoich polubionych na profilu YouTube, zaspokoił się przy jednym z nich i po tym jak zjadł śniadanie napisał do Lizy SMS-a. W wiadomości tekstowej Ciągle pisał o swoim stanie psychicznym, jak jest mu ciężko z powodu śmierci Jogiego i jak bardzo przeżył to, co opowiedział mu ojciec, który miał prowadzić karetkę. Informacja o ojcu kierowcy karetki była kłamstwem, ponieważ mężczyzna nigdy nie prowadził tego typu auta. Lisa, chcąc pomóc młodszemu koledze, umówiła się z nim, że po południu przyjdzie do niego i porozmawiają. Około godziny 15.00 osiemnastolatka wyszła z domu i udała się na drugi koniec wsi. Zaparkowała na parkingu należącym do budynku straży pożarnej, który mieścił się niedaleko domu jej młodszego kolegi.

Kiedy weszła do domu, krytego strzechą, szesnastolatek zaproponował jej coś do picia i coś do jedzenia. Liza odmówiła, co dla Daniela było sygnałem, że dziewczyna nie zamierza zostać długo. Chwilę pogadali, pożartowali i kiedy osiemnastolatka odwróciła się do swego oprawcy plecami, ten chwycił ją od tyłu za szyję i zaczął dusić. Dziewczyna broniła się, jak oszalała. Krzyczała, szarpała, próbowała wyrwać z uścisku. Nic to jednak nie dał. Po kilku minutach leżała już na podłodze. Wówczas Daniel usiadł jej na klatkę piersiową i zacisnął dłonie na jej szyi. Kiedy było już po wszystkim, rozebrał ją do naga, wszystkie jej ubrania wsadził do worka i przechowywał na strychu rodzinnego domu.

I w taki sposób relacjonował przebieg zbrodni przed sądem, aż do momentu odwiezienia ciała na pole kukurydzy. Jego zeznania składały się z tych właśnie urywków, kawałków, według których prokurator i po przeczytaniu raportu śledczych złożył w całość. Pomimo, że nie wykorzystał seksualnie Lizy, motywem dokonania zbrodni było zaspokojenie popędu seksualnego. Prokurator, śledczy, jak i ludzie biorący udział w poszukiwaniach, zarzucają stojącemu przed sądem 16-latkowi, że zeznaje nieprawdę, mówiąc, że tego samego dnia przed rozpoczęciem poszukiwań załadował ciało dziewczyny na wózek i wywiózł na pole dawno skoszonej już kukurydzy. Nie wierzą, ponieważ to miejsce było wielokrotnie przeszukiwane.

43:30 · Po procesie i przeprowadzka 4

Być może wróżka, która odezwała się do Ilony miała rację? Że Liza wciąż żyje? Że powinni się spieszyć? Być może osiemnastolatka została pozbawiona życia później, a nie w dniu, w którym zginęła? Te pytania nie zostały jednak wzięte przez sąd pod uwagę, ponieważ sędzia opierał się na opinii biegłych. Zebrani na sali sądowej usłyszeli również, że przed dokonaniem tego strasznego czynu, za który Daniel stanął przed sądem, chłopak wraz ze swym przyjacielem, którego poznał w nowej klasie, kręcili horror. Podczas tego nagrywania szesnastolatek tak długo zaciskał dłonie na szyi swej rówieśniczki, aż ta straciła przytomność. Początkowo myślał, że pozbawił ją życia.

Mieszkaliśmy w hotelach, w jakichś mieszkaniach, które były do wynajęcia na krótki czas. Byliśmy bardzo daleko od naszego miasteczka. Tak naprawdę baliśmy się linczu i tego co się wydarzy. Będąc daleko od domu nie do końca czuliśmy się bezpiecznie, bo raz siedząc w kawiarni kelnerka przynosząca nam kawę pochyliła się nad nami i powiedziała – słyszeli państwo o tym morderstwie w Tornesz? Nie wypiliśmy tej kawy. Mówiłam wielokrotnie mężowi, że nie będziemy już nigdy mogli wrócić do domu i nie chodziło mi o ten przedpokój, ale o miejsce, w którym znaleziono Lizę. Jest widoczne z okna. Próbowałam znaleźć nam inne mieszkanie w innym mieście. Mieliśmy już nawet podpisaną umowę najmu.

W dniu przeczytania wyroku około 20 znajomych Lizy Mai przed budynkiem sądu uformowało z węża strażackiego serce. W sercu umieszczono zdjęcie Lizy. Następnie zapalono 20 świec. Ojciec i matka zamordowanej 18-latki przechodzą żałobę na swój sposób. Ilona ogląda zdjęcia córki, jakie otrzymała wraz z aktami sprawy. Narysowała nawet ciało Lizy i opisała wszystkie ślady, jakie sama widzi na zdjęciach. Wiele razy chciała, żeby mąż pomógł w przeglądaniu akt, które przejrzała już tysiąc razy i spisała wszystko, co jest dla niej niejasne. Ten wówczas pytał ją, dlaczego ona nie towarzyszy mu na cmentarzu podczas porządków czy też sadzenia kwiatów na grobie jej wspólnej córki.

Mężczyzna ma uczucie, że Liza towarzyszy mu za każdym razem, kiedy idzie z nowymi kwiatami na jej grób, bo wtedy nigdy nie pada deszcz. Codziennie odwiedza swoją córkę na cmentarzu, a czasem ma wrażenie, że widzi ją siedzącą na kanapie i uśmiechającą się do niego. Małżeństwo początkowo reagowało na siebie samych z dość sporą irytacją. Każdy chciał, żeby ten drugi przeżywał żałobę w taki sam sposób. Ich młodsza córka, która napisała list do matki mordercy, również radzi sobie na swój sposób ze stratą siostry. Ta strata dotyka wszystkich. Rodziców Lizy, jej siostry, bliskich znajomych dziewczyny, jej chłopaka, rodziców Daniela i mieszkańców miasteczka.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.