Miłość, która nadaje wartość | Roman Horodycki
Serdecznie zapraszamy na słowo Romana Horodyckiego o tym jak możemy ukryć się z Bożej miłości. Roman porusza kilka praktycznych aspektów, które pomogą nam zakotwiczyć się w miłości Boga Ojca. Zapraszamy do słuchania!
Więc kiedy tu jest napisane, że ze swojej woli zrodził nas słowem prawdy, to Słowo Boże mówi, na przykład u Hebrajczyków, że Jego wolą było umrzeć na krzyżu albo przynieść ciało w ofierze. Kiedy patrzymy na wolę Boga w ogóle dla ludzkości... Dlatego co miało się wydarzyć, jego wolą było, aby ciało Jezusa było przeniesione w ofierze. Możemy na przykład o tym przeczytać w Hebrajczyku 10 rozdział, jak i również w różnych innych miejscach, gdzie właśnie słowo odnosi się do tego i mówi, ok, to jest jego wola. Więc kiedy my czytamy, że ze swojej woli zrodził nas, to my rozumiemy, że jak on nas zrodził.
Ty nie prosiłeś się o zbawienie, a On przez swoją ofiarę dokonuje tego. I w tym my widzimy ogrom Jego miłości. I zaraz do tego przejdziemy jeszcze dalej. Potem jest napisane, że On zrodził nas przez słowo prawdy. Słowo prawdy, czyli Jezus, który jest prawdą, Jezus, który jest słowem. Słowo stało się ciałem, zamieszkało pośród nas. Dlaczego? Bo miało jedyny cel, aby to ciało mogło być przybite do krzyża. Ja kiedyś o tym mówiłem, że gdyby Jezus nie dokonał żadnego cudu, Gdyby nikogo tam na ziemi nie dotknął swoją ręką, gdyby nie uzdrowił, gdyby nie pocieszył, ale jedynie umarł na krzyżu, on by i tak wypełnił wolę Ojca.
Natomiast w Jezusie, który jest miłością, Bogu, który jest miłością, są takie pokłady różnego rodzaju Jego działań, której być może nawet nie wiemy o istnieniu, ale dowiemy się kiedyś. Dlatego jest napisane, że na razie wy jesteście dziećmi Bożemi, a kim będziecie, to się okaże. Więc być może to dzięki Jego miłości okaże się, kim my będziemy, ponieważ tam mogą... funkcjonować takie pojmowanie rzeczywistości, które nam, ludziom, nie jest dostępne w ogóle. A ponieważ jesteśmy jeszcze w ciałach, Bóg tego nie ukazuje, bo być może nie moglibyśmy tego znieść, ale to, co może On nam dać, to na pewno swoją moc, to na pewno swoją potężną akceptację, to na pewno to, że ty czujesz się całkowicie bezpieczny w jego miłości, to, że całkowicie ona porządkuje twoje życie, to, że ona nadaje ci sens, to, że wyprowadza ciebie z tego miejsca, które jest taką śmiercią dla ciebie, twoją małą śmiercią.
Zresztą W pieśni nad pieśniami można przeczytać, że miłość jest silna jak śmierć. Wiecie, na śmierć nie da rady. Jak strzelisz kogoś, to ktoś umrze. Nie da rady na śmierć. Miłość jest silna. Ona potrafi dokonywać takich rzeczy, a nawet większych. To miłość Boga Ojca wskrzesiła Jezusa z martłych. I teraz chcę, żebyśmy zobaczyli... Parę słów na ten temat. A więc, pierwsza myśl jest taka, że my sami siebie nie jesteśmy w stanie doświadczać miłości, nie jesteśmy w stanie kochać, nie jesteśmy w stanie przeżywać, nie jesteśmy w stanie czerpać energii z miłości, nie jesteśmy w stanie być podekscytowani.
Bo ta infekcja, ona może tylko zniknąć, kiedy on kocha, ale ty dajesz się mu kochać. Ty wyciągasz swoją rękę w kierunku jego ręki. I kiedy jest ten dotyk, następuje uzdrowienie tych kawałków duszy, które cierpią. W Rzymian, 8 rozdział, 38 werset jest napisane tak. Jestem bowiem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani moce, ani teraźniejsze, ani przyszłe rzeczy, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenia nie będzie mogło nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Jezusie Chrystusie, naszym Panu.
I mimo, że wiecie, to jest tak trochę... To tak jak, nie wiem, dziecko zachorowało, a mama troszczy się albo tata troszczy się o to niedołęczne dziecko. Albo dziecko coś psuje, coś robi źle. Co robi rodzic? Nie odrzuca go. W mądry sposób ogarnia go swoim bezpieczeństwem, swoim pojmowaniem jakby tego, jak możesz się z nim zaopiekować, ale powoduje, że to dziecko wychodzi. z tego problemu, w które trafiło. Tak jakby postępują rodzice. Więc Bóg Ojciec przez Jezusa, przez Ducha Świętego, On właśnie robi taką robotę. On właśnie dokonuje takiego działania w nas.
Lęk, tak? To nie jest coś, czym ja mam żyć. W tych emocjach nie ma życia, ja czuję, że to mnie dobija. Ok, ja idę do miłości. Miłość usuwa lęk. Tak, czuję jakiś niepokój. Czuję coś, co coś nie gra. Ja idę do miłości. Ja biorę miłość Boga. Ja przyjmuję ją, bo ona jest mi dana. Ja otwieram się na nią. Ja chowam się w niej, jak w jakimś bezpiecznym namiocie. Ja przykrywam się, jakbym się przykrył kołdrą. Ja skupiam się, to jest mój tata, on mnie kocha, on oddał syna Jezusa. Ja zaczynam wierzyć w to i wtedy zaczyna się prostować tobie w życiu. Wtedy ty aplikujesz to, co jest prawdziwym lekarstwem dla ciebie, co jest w ogóle sensem, a odrzucasz to, co jest tylko substytutem.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.