Mentionsy Mentionsy
Koroluk
Koroluk

Dziwny przypadek Dominika Tarczyńskiego

14.03.2026 ·1 godz 5 min

👉 Wesprzyj podcast: ⁠⁠https://patronite.pl/koroluk⁠⁠ ⁠⁠⁠⁠📖 Spis źródeł: https://justpaste.it/lqzqf

Polska prawica ma wiele dziwnych skłonności, ale najbardziej perwersyjny wydaje się jej stosunek do Trumpa. Są różne postacie tej choroby. Trampoza łagodna polega na popieraniu Trumpa, ale przy zachowaniu zdolności do sporadycznej krytyki idola. Trampoza ostra skłania pacjenta do klaskania w Sejmie i skandowania nazwiska prezydenta USA. Trampoza w fazie terminalnej oznacza zaś absolutny kult jednostki, obsesję na punkcie Trumpa, nieustanne racjonalizowanie jego zachowań i przemożne pragnienie, aby dostąpić zaszczytu do tknięcia jego półboskiej dłoni. Tutaj już nie ma ratunku. Europoseł PiSu Dominik Tarczyński jest rzadkim przykładem Polaka, który dojechał w Trumpofilii do samego końca skali. Z tego ostatnio słynie i z tego powodu pojawia się w nagłówkach portali informacyjnych.

To raczej zarejestrowane w szczególnych warunkach świadectwo manifest wiary obecnej w życiu prezydenta Kolumbii oraz innych przedstawicieli władzy świeckiej i kościelnej. Jest to obraz walki prowadzonej przez członków kościoła katolickiego na płaszczyźnie duchowej, ale także w świecie materialnym, który dla kolumbijczyków jest światem wypełnionym przemocą. Politycznych początków Tarczyńskiego należy się doszukiwać w Młodzieży Wszechpolskiej. Kilka razy w wywiadach wspominał o tym epizodzie, ale trudno wyszukać w sieci jakieś szczegóły na temat jego działalności. Nie był raczej prominentnym członkiem organizacji. Szerzej dał się poznać Polakom dopiero w roku 2009, kiedy to został szefem TVP Kielce. Było to zarządów Platformy, ale do roku 2012 władzę w KRRiT dzierżył PiS, więc oczywiście fuchę dostał z prawicowego nadania.

I na pewno tak było. Przecież taki państwowiec nie wyłudzałby publicznych pieniędzy. TVP nie dało wiary jego tłumaczeniom i go zwolniło. Na tym jego przygoda z telewizją się skończyła. Pierwszy raz Dominik wystartował w wyborach w roku 2010, kiedy chciał się dostać do Simiku Świętokrzyskiego. Startował z list PiSu, ale wyborcy pokazali mu faka. Wkrótce potem stał się PiSosceptyczny. Przez chwilę organizował struktury Stowarzyszenia Polska Jest Najważniejsza, czyli tego ugrupowania utworzonego przez byłych PiSowców na czele z Joanną Kluzik-Rostkowską i Pawłem Kowalem. W roku 11 współtworzył Solidarną Polskę, kolejną partię secesjonistów z PiS pod przewodnictwem Zbigniewa Ziobry. Odszedł stamtąd w roku 14. W roku 14 ponownie startował z list PiSu do Sejmiku Wojewódzkiego, ale znowu bez sukcesu.

W roku 15 z list PiSu ubiegał się o mandat posła. Tym razem mu się udało. Wkrótce po objęciu mandatu oficjalnie zapisał się do Partii Karcińskiego. Był kilka lat posłem, ale ciągnęło go do Brukseli. W roku 19 wystartował w wyborach do europarlamentu. Potwierdziła się wówczas znana prawda, że głupie ma szczęście. W Polsce na skutek Brexitu przypadł dodatkowy mandat w parlamencie europejskim. No i niezgadnięcie kto w Polsce uzyskał 52 wynik według systemu Donta. Tak! Tarczyński psim swędem dostał mandat europosła. W wyborach z roku 19 otrzymał 42 tysiące głosów. W roku 24, gdy ponownie został europosłem, dostał już 211 tysięcy głosów, co było siódmym wynikiem w skali kraju.

Groził wrogom pobiciem, a szczególnie upodobał sobie osoby w wieku emerytalnym oraz ofiary udaru mózgu. Słynna jest jego błazenata związana z Wałęsą. Kiedy były prezydent skrytykował PiS-owski aparat partyjny, Tarczyński skomentował to w sposób następujący. 72-letni Wałęsa nie palił się do solówki z prymitywem, za to swoją piersią pospłonił go Tomasz Lis. — Tarczyński, chcesz na solo? — Zapraszam — odpisał ówczesny naczelnik Newsweeka. Dominik przystał na tę propozycję. — Chcę! Z tobą, bezrobotny leszczu! Przyjmę zaproszenie i zrobię ci jesień średniowiecza. — Gdzie? — Zgadnij, Einsteinie.

Zdaje się jednak, że do potyczki z lisem, będącym wówczas już po pierwszym udarze, finalnie nie doszło. W roku 19 Korwin powiedział, przeciętny wyborca PiS człowiekiem inteligentnym nie jest, na co dowodem jest to, że głosował na PiS. Tarczyński nie puścił tego mimo uszu i zagroził 77-lotkowi pobiciem, a przynajmniej ja tak to interpretuję. W imieniu tysięcy wyborców, którzy oddali na mnie głos, wypłacę w Sejmie temu szaleńcowi sprawiedliwość zgodnie z kodeksem honorowym przy pierwszym spotkaniu, napisał Bełżyczanin. Do geriatrycznych starć Tarczyńskiego należy jeszcze zaliczyć jego spotkanie z 73-letnim Michnikiem w pociągu. Tym razem obyło się bez rękoczynów, ale wcale nie było przez to mniej żenująco.

Moda się zmienia. Jeszcze niedawno wyrazisty makijaż był kojarzony głównie z prostytutkami, ale zdążył już wejść do mainstreamu i używa go nawet Aga rocznik 72. To bardzo wygodne. Wymagać od kobiet ścisłego przestrzykania norm płciowych, ale samemu, gdy to wygodne, to być utrzymankiem starszej baby, co jako żywo się kłóci z archetypem męskości. Konserwatyzm jest dla was, a nie dla mnie. Tarczyński sprzeciwia się aborcji. To żadna niespodzianka, jest wszak z PiSu. Ale idzie tutaj dalej niż główny nurt swojej partii. Nawet obecne prawo jest dla niego zbyt lekkie. W roku 2016 przetoczyła się przez Sejm debata na temat projektu całkowicie zakazującego aborcji. Na głosy, że takie prawo jest okrutne, zwłaszcza w kontekście zgwałconych kobiet, Dominik odpowiedział.

Bo TVN TVN-em, lewaczki lewaczkami, ale kiedy można zarwać do fajnych foczek, to pewne rzeczy schodzą na bok. PiS kreuje się na partię bliską ludowi, nie to co te wielkomiejskie lipki z Koalicji Obywatelskiej. A jednak zaś wiedzą szukać w innych formacjach kogoś tak oddanego demonowi konsumpcji jak Dominik Tarczyński. Bełżyczanin ostentacyjnie się chwalił swoim luksusowym życiem. Fotografował się w płaszczu z futra jenota, skąd zresztą wzięła się jego ksywa jenot. Wrzuca zdjęcia z jacuzzi, na których widać było tylko jego nieapetyczną stopę. Także jego schylone zdjęcie z agą rocznik 72 pochodziło z pobytu pary w pięciokwiastkowym hotelu w Azerbejdżanie. Czasem Jenot podkręcał swoje opowieści, aby wychodzić za bardziej światowego niż w rzeczywistości.

Ale skoro już uczynił on swojego dziadka tarczą przed krytyką, to przyjrzyjmy się tej postaci bliżej. Kim był dziadek Tarczyńskiego? Oddajmy głos samemu Dominikowi. Mój dziadek Józef Albinski pseudonim Lis. Komendant placówki Narodowych Sił Zbrojnych. Żołnierz wyklęty. Pewnej nocy Sowieci pojawili się w domu moich dziadków. Babcia była wtedy w ciąży. Przestawili jej kałasznikowa do brzucha. Mów gdzie się ukrywa albo będę strzelać. Nie wydała ukochanego. Jakiś czas później urodziła się moja mama. Później pojawiłem się na świecie ja. Sztafeta pokoleń trwa. Każdego roku wspominam go 1 marca, bo tego właśnie od nas oczekiwali. Pamięci. Chwała bohaterom. Dodatkowo, wedle słów Tarczyńskiego, jego dziadek miał uratować 120 Żydów.

A dziadek może i był wyklęty, jednak summa summarum nie wydaje się kryształową postacią. Tak zatem toczyła się polityczna kariera Tarczyńskiego. Był takim polikotem PiSu, kojarzonym głównie z jazdy po bandzie, grubiaństwa i klepania partyjnych przekazów dnia w skarykaturowanej formie. Podejrzewam, że wielu z Was go nie kojarzyło, bo mimo rabanu jaki robił wokół siebie, znajdował się gdzieś w trzecim karniturze partii i był raczej postacią dla koleserów świata polityki i patoinfluenserki. Wszystko miało się zmienić za sprawą wyborów za oceanem. Tarczyński włączył się w kampanię Trumpa i zmienił pomysł na siebie. Kiedy mówię, że włączył się w kampanię Trumpa, to nie stosuję żadnych metafor. Zacznijmy jednak od początku. Najpierw trochę historii.

Większość z nas się zgodzi, że PiS kompromituje się jako partia trzymając go w swoich szeregach. Zastanawiać się jednak może czy jenot jest w PiSie a fa terrible krytykowanym przez większość? Czy też jego środowisko czuje dumę z powodu takiego przedstawiciela? Odpowiedź nie jest łatwa, bo oczywiście politycy nie odpowiadają na takie pytania szczerze. Jednak śledząc reakcję pisowców na najgorsze wyskaki Tarczyńskiego, możemy dojść do wniosku, że przynajmniej czasami mają go dość. Kiedy w roku 16 jenot wyzwał Wałęsę na solo, Ryszard Terlecki nazwał tę wypowiedź skandaliczną i sugerował, że może ona wynikać z chwilowego zaburzenia emocjonalnego i umysłowego. Kiedy w roku 16 jenot zamieścił zdjęcie swojej stopy w jacuzzi, ówczesna rzeczniczka PiS Beata Mazurek przyznała, że czuje z tego powodu absmak.

Kiedy w roku 1918 Jenot nazwał Protasiewicza idiotą, zrugał go za to sam Kaczyński, a prezydium sejmu obcięło mu połowę wynagrodzenia na okres trzech miesięcy. Kiedy niedawno Jenot ratował się z powodu egzekucji na Aleksie Pretim, to większość PiS-owców odmówiła komentarza, ale Janusz Cieszyński nie gryzł się w język. Nie do obrony! Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takich PiS-ów, powiedział poseł i były minister PiS-u. Widzimy więc, że czasem koledzy mają go dość. Ale nie należy z tego wyciągać wniosków, że Tarczyński jest w PiS-ie całym całkowicie obcym. I przede wszystkim jego pozycja w partii wydaje się rosnąć z roku na rok. Na początku roku 2024 Tarczyński mianował je nota przewodniczącym delegacji PiS w grupie EKR w parlamencie europejskim.

Czyli Dominik jest szefem PiS-owskiego klubu w europarlamencie. Tarczyński zastąpił na tym stanowisku Richarda Legutke, nobliwego profesora filozofii, który sprawował tę funkcję od roku 15, co oczywiście znamionuje skręt PiSu w stronę alt-rightu. A kiedy w ostatnich wyborach prezydenckich PiS szukał swojego kandydata, to ponoć Tarczyński znalazł się na giełdzie nazwisk. Jednak miała go skreślać jedna cecha. Przedstawił to u żurnalisty tak. Ale byłeś branym pod uwagę teraz? No były tam rozmowy, tak. I gdzie? Z tego co wiem, z tego co wiem w relacjach. No a to gdzie przegrałeś ten wyścig? Nie mam żony, to był zarzut. Widzisz? No niestety, no trzeba na szybko, wiesz. To był zarzut, ale wiesz, organizowanie sobie rząd ze względu na politykę i branie sakramentu, nieważnego, wiesz, dla mnie jako dla katolika to jest ważne, nie?

Przyjmowanie sakramentów pod politykę, które są nieważnymi sakramentami, w ogóle nie wchodzi w grę. I nawet jego ostatnie paskudne wypowiedzi na temat ICE znalazły posłuch w części pisu. Oczywiście tej najgorszej. Murem stanął za nim Dariusz Matecki. A Patryk Jaki powiedział, że Tarczyński robi dużo dobrych rzeczy. Obsesją jenota jest prezydentura. Jeśli posłuchacie jakichś wywiadów z Dominikiem, to dosłownie w każdym kreśli on dalekosiężne plany zastania głową państwa. Nie chce wchodzić w drogę na Wrockiemu, któremu na pewno marzy się reelekcja, więc skromnie datuje realizację swojego marzenia na rok 35. I wiecie co? Kiedy obserwuję degrengoladę PiSu i ich konsekwentne tonięcie w alt-rightowym szaleństwie, to taki scenariusz nie wydaje mi się od czapy.

Przyszłością PiSu są postacie takie jak Tarczyński. Dziękuję Wam Patroni i Patronki za wspieranie tego kanału. A jeśli Ty również chciałbyś wesprzeć moją pracę, link do mojego Patronite'a znajdziesz w opisie tego odcinka. Jeśli tęsknisz za moją twórczością i chciałbyś ją konsumować częściej, to mam dobrą wiadomość. Patroni wspierający mnie kwotą 20 zł lub wyższą raz w tygodniu otrzymują tekst z podsumowaniem ostatnich wydarzeń. Newsletter zwykle wysyłam w niedzielę wieczorem. W tym roku ukazało się już 9 odcinków. Teksty są dostępne na moim profilu Patronite w zakładce posty, ale równocześnie wysyłam je mailowo z opcją przeczytania całego artykułu w wiadomości mailowej. Pozdrowienia dla... Do następnego.

Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.