Mentionsy Mentionsy
Koroluk
Koroluk

Chodź, opowiem Ci o roku 2025 w polityce

28.01.2026 ·1 godz 3 min

👉 Wesprzyj podcast: ⁠⁠https://patronite.pl/koroluk⁠⁠ ⁠⁠⁠⁠📖 Spis źródeł: https://justpaste.it/f0118

W lipcu, po spadkach utrzymujących się od marca, Koalicja Obywatelska miała 29% w sondażach. Dogonił ją PiS. Kto wtedy nie miał wrażenia, że jest już po ptakach? Wojna przegrana, pozostaje tylko powolna agonia, a w roku 2027 Konfa i PiS wjeżdżają na pełnej. A jednak partia Tuska, wbrew wszelkiej logice, odrodziła się jak Feniks z popiołów. Z 29% poparcia w lipcu, kiedy byli na równi z PiSem, skoczyli do 32% poparcia w grudniu. PiS miał już wtedy 26%. W sierpniu według sondażu OGB rząd Tuska dobrze oceniało 21% Polaków. W listopadzie było to już 34%. Tusk, którego kilka miesięcy temu wszyscy wysyłali na emeryturę, zaliczył jeden z najbardziej imponujących comebacków w polskiej polityce.

Na tym jednak zwycięstwa się kończą. PiS dawno nie był w tak trudnej sytuacji jak teraz. O sondażach już powiedzieliśmy. Wbrew przewidywaniom, zwycięstwo Nawrockiego nie dało PiSowi długotrwałego boosta. Krótko po wyborach Kaczyński fantazjował, że PiS musi dążyć do 40% i więcej. Obecnie nawet 30% jest patykiem po wodzie pisane. W grudniu PiS miał 26% w sondażach. Przywykliśmy już do tego poziomu i łatwo nam zapomnieć, że w roku 2023 dostali w wyborach 35%. To jest spadek poparcia o 1 czwartą w dwa lata z kawałkiem. Co jest tego przyczyną? Na pewno nie pomaga to, że rząd nie pozwala ludowi zapomnieć o aferach PiSu. Rozliczenia, choć kulawe, trwają, a Romanowski i Ziobro uciekający za granicę to nie jest obrazek, który zachwyca elektorat.

Bolesnym ciosem było ujawnienie afery związanej z działką pod CPK, bo to właśnie na aspiracjach rozwojowych PiS budował swój nowy imidż. Istotniejszym powodem spadków wydaje się jednak pewien szaleniec z opaską na oku. Partia Brauna oderwała się od Konfederacji i zaczęła pojawiać się w sondażach jako samodzielny byt. W grudniu mieli już prawie 8% poparcia. Wbrew temu, co można by przypuszczać, tonie Konfederacji Braun kradnie najbardziej. Według analiz największe przepływy pochodzą od elektoratu PiSu. PiS wyhodował Brauna na własnej piersi. Obrzydzał Unię, a jednocześnie chciał w niej być i akceptował najbardziej kontrowersyjne rozporządzenia. Szczuł na imigrantów, a jednocześnie masowo ich przyjmował. Wprowadzał kato Taliban, ale na pół gwizdka.

Kumplował się z prorosyjskimi partiami europejskimi, ale jednocześnie Rosji nie lubił. Głosił hasła antysystemowe, choć wrósł w system III RP jak mało która partia, mając już trzeciego prezydenta i czterech premierów. Brown poprowadził pisowskie myślenie do logicznego końca. Promuje antysystemowość totalną, kato taliban, polegzit rusofilie, zatrzymanie migracji i jeszcze daje w bonusie wiaderko antysemityzmu i teorii spiskowych. PiSu mi zatem nie szkoda, ale Polski trochę tak. Brown jest dla Kaczyńskiego podwójnym przekleństwem. Zabiera mu poparcie bezpośrednio, ale także pośrednio. Okno Overtona wychyliło się tak na prawo, że straszenie PiS-em już nie działa. Za to straszenie koalicją PiS-u z Brownem?

To robi wrażenie i im bliżej wyborów, tym częściej Tusk będzie wyciągał tę pałkę. Istotnie bowiem, jeśli prawica zdobędzie większość, to najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada udział brał na wrządzeniu. PiS sam nie wie co robić z brodatym świrem. Słodzić mu za bardzo nie można, bo odstrasza to centrowego wyborcę, ale i łoić nie wypada, bo wtedy mogą być nici z koalicji. Dlatego z Nowogrodzkiej dochodzą sprzeczne sygnały. Jeśli wyborcy zdecydują, że partia Grzegorza Brauna znajdzie się w parlamencie i okaże się, że bez tej partii nie da się zrobić większości, to pewnie wtedy trzeba będzie poważnie się nad tym zastanowić, powiedział w TVN24 Jacek Sasin. Nad tym, czyli nad koalicją. Prezes Kaczyński stara się studzić zapały. Uważam, że ta formacja powinna zostać na marginesie, powiedział niedawno o Konfederacji Korony Polskiej.

Ale spokojnie, o samoobronie mówił jeszcze gorsze rzeczy. Paradoksalnie zatem Braun może się okazać katechonem, który kompromitując obóz prawicowy da zwycięstwo liberałom. No ale może także wejść do rządu, być języczkiem uwagi i wyprowadzić Polskę z Unii. Także tego. Kiepskie sondaże PiSu to nie wszystko. Źle się dzieje także w samej partii. Nasilają się wojny frakcyjne. Powstała nowa wpływowa frakcja maślarzy. Tworzą ją Czarnek, Sasin, Jaki i Bocheński. Swoją nazwę zawdzięcza temu ostatniemu, który poskarzył się w październiku, że za tłuska polskie linii lotnicze podają niemieckie masło. W samolocie lotu faktycznie było niemieckie masło, ale wynikało to z tego, że leciał on z Frankfurtu, a catering zapewniają firmy

W porcie docelowym. Jakby leciał z Warszawy, to masło byłoby polskie. Maślarze są zwolennikami jeszcze większego skrętu PiSu w prawo, no bo świat wydaje się iść na prawo. Za największego szkodnika w partii uważają Morawieckiego. Ich antagonistami są harcerze zebrani wokół Morawieckiego, którzy twierdzą, że ciężko rywalizować po prawej z obiema konfederacjami, więc lepiej iść do centrum. Frakcja Ziobrystów, niegdyś silna, wyraźnie straciła na znaczeniu. Odkąd Ziobro się pochorował, Solidarna Polska skompromitowała się z aferą z Funduszem Sprawiedliwości, a następnie przestała funkcjonować jako samodzielna partia i wchłonął ją PiS. Jest jeszcze zakon PC złożony ze staruszków należących kiedyś do Porozumienia Centrum, ale stanowi on już bardziej historyczną ciekawostkę niż realną siłę.

12,4%. I perspektyw na silne wzrosty nie widać, w styczniu im wychodzi jeszcze mniej. Sami więc widzicie, że ciężko tu mówić o jednoznacznej wygranej. Co jest tego powodem? Na pewno poczyści Braun, bo choć kratnie on głównie wyborców PiSu, to z Konfederacji też trochę odgryza. W grudniu pojawił się pierwszy sondaż, w którym partia Brauna wyprzedziła Konfederację. Na pewno nie jest to końcówka roku, o jakiej marzył Mentzen. Jeśli fenomen Brauna okaże się czymś więcej niż efemerydą, to mogą nastąpić transfery. Wydaje się, że niektórzy politycy Konfunii już nieśmiało oglądają się za inną gałęzią. Ciekawym przypadkiem jest Ewa Zajączkowska, topka najbardziej radykalnych w przekazie konfederatek i persona absolutnie paskudna.

Zamiast jednak ograniczyć się do samego artykułu Onetu, powołał się także na autorytet Jacka Murańskiego. Gwiazdy Patogal, człowieka farmazona i atencjusza, którego słowa znaczą mniej niż plodeczki anonimowego trolla na Twitterze. Postać Muręskiego przelgnęła do afery hotelowej, mimo że Onet w ogóle o nim nie pisał i osłabiło to wydźwięk całej sprawy. Wątpliwy by blamaż Tuska był czynnikiem decydującym, ale w jakimś stopniu mógł się on przyczynić do zwycięstwa kandydata PiSu. Tusk miał jeszcze jedną wypowiedź, która wejdzie do kanonu niefortunnych politycznych cytatów. Dostałem niecałe 31% głosów. Mniej niż 1 trzecią. Mówię o zwycięstwie 15 października, ale ja dostałem 31%, znaczy ja, moja partia, 31%.

Jak zareagowałby Wasz szef, gdyby Was nakrył na kłamaniu w sywii w sprawie swojego wykształcenia? Ale długo ciągnie się ta sekcja. O kompromitacjach polityków i dziennikarzy można by mówić bez końca. Włączę zatem piąty bieg i resztę omówię skrótowo. Piotr Gliński zabłysnął uwagą na temat superszybkich pociągów. Po co nam pociągi jadące 350 km na godzinę? Kto będzie tym jeździł? Ludzie się będą bali wsiąść do takiego pociągu w dzisiejszych czasach, kiedy mamy wojnę za granicą. Oto jego wypowiedź z Polsat News. Rafał Trzaskowski w jednym wywiadzie powiedział, że sposobem na lepsze zarządzanie NFZ-tem jest cięcie kosztów, a cięcie kosztów najlepiej wymusić obniżką składki zdrowotnej. PiS-owcy, Nawrockie Konfederacje i ogólnie cała prawica skompromitowała się wchodzeniem Trumpowi w zadek.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.