Mistrz i Małgorzata - Dalsze losy i ich analiza | Michaił Bułhakow - część 2
To druga cześć analizy powieści jaką jest Mistrz i Małgorzata. Przyjrzymy się wątkowi miłosnemu, scenie balu u Szatana, chaosie w ZSRR oraz omówimy o czym jest ta powieść. Przedstawię jakie wątki składają się na tę powieść i jakie jest znacznie zakończenia, w tym epilogu. - 0:00 Wstęp 4:14 Małgorzata oddaje duszę 15:11 Małgorzata staję się wiedźmą 18:49 Spotkanie Szatana 29:28 Bal potępionych dusz 32:29 Frieda 34:54 Woland pojawia się na balu 40:03 Miłosierdzie Małgorzaty 43:07 Oddanie mistrza 47:15 Nie ma dokumentu nie ma człowieka 51:40 Nauczki od diabłów 54:06 Sen Piłata 55:21 Tchórzostwo jest najgorszą wadą 1:02:51 Piłat zabił Judasza 1:04:34 Chaos w ZSRR 1:10:00 Mateusz odwiedza Wolanda 1:12:33 Zasłużyli na spokój 1:14:46 Śmierć kochanków 1:17:22 Pożegnanie z Iwanem 1:20:58 Przemiany diabłów 1:24:54 Mistrz uwalnia Piłata 1:28:05 Wzruszające zakończenie 1:31:41 Epilog 1:36:40 Zakończenie powieści 1:38:39 Znaczenie ostatnich słów 1:42:16 Krytyka społeczeństwa 1:47:41 Wątek miłosny 1:52:14 Poncjusz Piłat 1:54:15 Tematyka 1:55:17 Znaczenie epilogu 1:56:37 Zakończenie 1:57:39 Outro - Mój instagram: https://www.instagram.com/mateuszfmichalski/ Portfolio: http://mateuszfmichalski.pl - Muzyka jakiej używam: https://artlist.io/Mateusz-2806020 - #książka #bułhakow #konturykultury
Obok niej pojawia się Azazelo. To też jest jakby piękne, no bo ona mówi, że oddałaby duszę diabłu i pojawia się Azazelo, który jest oczywiście diabłem. No i też coś, co jest interesujące, to jest bardzo znany wybieg u Bułhakowa, przynajmniej w tej powieści. Widzimy tego typu przykłady w tej powieści, kiedy w pierwszej części, jeśli oglądałeś mój podcast, to być może to wiesz, jest scena, w której, a nie, to może w tej, w tej części to jest scena o tym. Wybacz, pomieszało mi się już wszystko. Pons już pił, a te inne rzeczy mi się już mieszają. W tej części jest mowa o tym, kiedy księgowy z Warites jedzie zanieść pieniądze do biura i tam spotyka garnitur i ten garnitur, a nie, to może jest jednak w pierwszej części.
Chyba, kurczę, nie pamiętam już. W każdym razie ten księgowy idzie do Varites zanieść pieniądze. Z Varites idzie zanieść pieniądze i się wkrótce orientuje, kiedy dochodzi do biura, że jest tam garnitur, który gada. To jest jedna z dziwnych rzeczy, jakie się dzieje w Moskwie, bo kiedy pojawiają się diabły, to wszystko się do góry nogami wywraca. I to jest jeden z przykładów tego typu sytuacji. No i to, co jest istotne, że ten garnitur powiedział, a kim wy jesteście, wyprowadźcie ich, niech mnie diabli porwą. Azazelu mówi, że to da się załatwić i ten człowiek znika i zostaje sam garnitur. No więc, jak to się mawia tam... Coś tam powiedz, a zjawi się diabeł... Nie kurczę, jakieś przysłowie. No w każdym razie, pojawia się Azazelu.
Takie czasy. No i on mówi, że chce zorganizować spotkanie między ją a pewnym obcokrajowcem, na co ona reaguje, że pojawił się nowy zawód, stręczyciel uliczny. Stręczyciel to jest ktoś, kto sprawia, że dziewczyny się prostytuują. No więc ona zakłada, że Azazel jest kimś takim, więc tam odchodzi i go wyzywa. Potem, uwaga, uwaga, odwróciła się, ale w tym momencie usłyszała głos nieznajomego. Ciemność, która nadciągnęła Zadmorza Śródziemnego, okryła znienawidzone przez prefekta miasto. No i wtedy ona się reflektuje, że coś jest dziwnego tutaj, ponieważ on cytuje fragmenty ze spalonej powieści mistrza.
No i pyta się kim pan jest, Azazelo. No i mówi znowu, że chce, aby ona się zjawiła u cudzoziemca. No i potem ona myśli, że ma mu się oddać. On mówi, że wiele kobiet by tego chciało, ale to panią nie spotka. No i potem daje jej krem. No i ten krem to jest dość tajemniczą rzeczą. No i mówi po prostu, że ma się wieczorem natrzeć tym kremem, całe swoje ciało. I tak, jedyne co jest istotne to, że Małgorzata na sam koniec jakby reflektuje się w jakie sprawy jest wciągana i mówi następującą rzecz. No cóż, doskonale rozumiem, że mnie przekonują i wciągają w jakąś ciemną historię, która będzie mnie drogo kosztowała.
Chcę tylko panu powiedzieć, że jeśli doprowadzi pan do mojej zguby, będzie panu wstyd. Tak, wstyd. Ja ginę z powodu miłości. I uderzywszy się w piersi, spojrzała na słońce. I potem Azazelo znika. Więc to też jest dość ciekawe, że Małgorzata de facto wie, co ją spotka, no bo ona rzeczywiście umiera na koniec, ale robi to z miłości, więc to tym bardziej jakby ten piękny wątek miłosny jest tutaj podkreślony, bo zwróć uwagę, rozdział zaczyna się od tego, cała druga część powieści zaczyna się od tego, że Bułhakow mówi nam o tym, że to jest los prawdziwej, wiernej, wiecznej miłości. I kończy się ten rozdział tym, że Małgorzata mówi jasno, że ona przeczuwa swoją śmierć, ale robi to dla niego, robi to dla mistrza, co jest oczywiście prześliczną rzeczą.
Później mamy, to mogę już, nie będę czytać fragmentów, tylko trochę zrelacjonuję. Małgorzata się naciera następnego dnia pod wieczór kremem i staje się piękniejsza, jej skóra staje się jędrna, zmarszczki znikają i tak dalej i tak dalej. No i jest jakby taka trochę nakręcona aż. No i też przychodzi jej służąca i ona tej służącej w tej chwili euforii mówi, żeby wszystkie tam ciuchy od niej wzięła, a nie kosztowności, bo by oskarżyli ją o kradzież. Dzwoni Azazelo. I ona mówi wtedy już, kochany, kochany, Azazelo, wykrzyknęła Małgorzata. No i wtedy Azazelo tam mówi, że już czas i wyraźnie jest zadowolony z tego, co się dzieje, no bo on się domyśla, dlaczego Małgorzata jest tak zadowolona.
Czyli kompletny chaos. I tam różne dziwne rzeczy się dzieją, jakieś gibony tam się pojawiają, koczkodany i inne dziwne rzeczy. No i dobra, pojawia się wreszcie sam szatan. Woland się pojawia. Pojawia się Woland. I on jest w tej swojej koszuli nocnej, podpiera się szpadą. Pojawia się obok niego Azazelo z tacą w rękach i Małgorzata ujrzała na niej odciętą ludzką głowę z wybitymi przednimi zębami. Michaiłie Akcendrowiczu zwrócił się z cicha wolant do głowy i wtedy powieki zabitego otworzyły się, a Małgorzata wzdygnęwszy się zobaczyła na martwej twarzy żywe pełne myśli i cierpienia oczy. Wszystko się spełniło, czyż nie? Mówił dalej wolant.
Baron Meigel się pojawia. Nie do końca pamiętam tej postaci z powieści, więc też jakby mnie oświeć. Nie przypominam sobie, co Baron Meigel robił. Po prostu tutaj jest mowa o tym, że był wścibski, interesował się rzeczami i oni go zaciągnęli na ten bar, więc jest tam jedyną, oprócz Małgorzaty, żywą osobą. Drogi Baron, mówił dalej Woland z radosnym uśmiechem, był tak czarujący, że dowiedziawszy się o moim przyjeździe do Moskwy, od razu do mnie zadzwonił, proponując usługi w zakresie swojej specjalności, tzn. zapoznawania z miejscami godnymi uwagi. Rozumie się, że jestem szczęśliwy, mogąc go zaprosić do siebie. W tej chwili Małgorzata zauważyła, że Azazelo podał tacę z czaską Korowowiowi.
W tym momencie w rękach Azazela coś błysnęło ogniem, coś kicho krasnęło, jakby dłońmi. Baron zaczął padać na wszak z jego piersi trysnała purpurowa krew i zalała wykręchmaloną koszulę i kamizelkę. Czyli Abaddon się pojawia i tamten umiera. Krew ścieka do kielicha, który był głową wcześniej mistrzy Berlioza. – Zdrowie Państwa – półgłosem powiedział Woland i wznosząc kielich, dotknął go wargami. Wówczas nastąpiła metamorfoza. Zniknęła płatana koszula i przydepnane kapcie. Woland był teraz w jakiejś czarnej chlachmadzie ze stalową szpadą u biodra. Szybko zbliżył się do Małgorzaty, podał jej kielich i rozkazał – pij. Nie otwierając oczu Małgorzata wypiła łyk i słodki prąd przebiegł w jej żyłach.
Nie, nie zostawię, zaprzeczyła Małgorzata i zwróciła się do Wolanda. Proszę odesłać nas do suteryny w Załuku na Arbacie. Niech lampa zapłonie i niech wszystko będzie jak było. I potem chyba to mistrz mówi, że w suterenie już ktoś mieszka i że tam nie mogą być. Nie da się, powiada pan, odezwał się Woland. Słusznie, ale spróbujmy. Azazelo. No i wtedy nagle się przed nimi zjawił gościu w walizce i w kaszkiecie. Morgicz? spytał Azazelo, skoczka z nieba. Alojzy Morgicz, dygocznąc odpar tamten. To pan, przeczytawszy artykuł Łatuńskiego o powieści tego człowieka, napisał na jego skarkę z donosem, że posiada nielegalną literaturę?
– zapytywał się Azazelo. Przybyły obywatel zsinał i zalał się łzami skruchy. – Chciał pan zająć jego mieszkanie? – jak najserdeczniej spytał przez nas Azazelo. W pokoju dał się słyszeć syk rozwcieczonej kocicy i Małgorzata z wrzaskiem. – Masz tu wiedźmę, masz! – wbiała paznokcie w twarz Olzygo Morgycza. Co ty robisz? krzyknął mistrz. Tak. Wstawiłam wannę, coś tam, coś tam, krzyczał obywatel. To dobrze, że wstawiłeś wannę, odezwał się Azazelą Zaprobatoł. On powinien brać kąpiele, po czym krzyknął wynocha. W tym momencie Mogrycz obrócił się do góry nogami i przez otwarte okno wywiało go z sypialni Wolanda. I teraz uwaga, uwaga znowu.
Daje podkówkę na szczęście wysadzoną brylantami. Ona wypada, kiedy się znajduje w mieszkaniu już. Tą podkówkę bierze Anuszka. Też jest ciekawe. I potem Azazel do niej przychodzi, dusi ją i każe ją oddać, bo ona ukrywa. Ty stara wiedźmoś i kiedykolwiek znajdziesz cudzą rzecz, zanieś na milicję, a nie chowaj za pazuchę. Tak, bardzo interesujący No i potem w piękny, płynny sposób znowu mamy te przejścia, które tak kocham w tej powieści. Wolan był rzeczywiście wszechmocny. Małgorzata jest już znowu z mistrzem i może do świtu do woli czytać słowa.
Przekaż, że tak się stanie. Z błyskiem w oku, odpowiedział Woland i dodał, i odejdź natychmiast. On prosi, żeby się wziął za sobą również tę, która go kocha i cierpiała z jego powodu. Lewita po raz pierwszy błagalnie zwrócił się do Wolanda. Bez ciebie z pewnością byśmy się tego nie domyślili. Odejdź. Potem mówi swoim sługom Azazelo, żeby leciał do nich i wszystko przygotował. To jest bardzo ciekawy fragment i trudny jakby nie patrzeć, bo Małgorzata i Mistrz, którzy są jakby najbardziej pozytywnymi postaciami w tej powieści, to są jedyne dobre postacie, zresztą Woland mówi Małgorzacie, że ona jest, jak się zdaje, osobą moralnie dobrą, bo zwróciła jakby tą wolność Fridzie powiedzmy, ale mimo to nie zasłużyli na światłość.
No i mamy ten sam wizualny symbol na sam koniec, co też jest ciekawe. Następnie mamy już właśnie wątek Mistrze Małgorzaty. Małgorzata jest szczęśliwa z takiego oprotu spraw, że tak się skończyło to wszystko. Wielbi Wolanda, cieszy się, że o, ja jestem szczęśliwa, jestem szczęśliwa, że zawarłam z nim umowę o diabeł, diabeł, będzie pan musiał, panie kochany, żyć z wiedźmią, to mówi do mistrza swojego. Ty rzeczywiście stałaś się podobna do wiedźmi, a ja temu nie przeczę, odpala Małgorzata, jestem wiedźma i bardzo się z tego cieszę. No i ogólnie oni się cieszą, że będą teraz razem. Potem przychodzi Azazelo.
Raz umarli, ale teraz jakby się ożyli i potem Azazelua jeszcze w międzyczasie leci do mieszkania Małgorzaty, jakby finguje jej śmierć i zakładamy to samo jest w szpitalu psychiatrycznym, że on jakby ich zabił, ale udaje, że oni zginęli w innym miejscu. Tak jakby to jest istotne. No i oni się dziwią, co to ma znaczyć. On mówi, że oznacza to, że czas już na was. Burza już huczy. Czy słyszysz? Potem mistrz mówi, że to rozumie. Że zabił nas, jesteśmy martwi. Ach, jak mądrze, jak w porę, teraz wszystko zrozumiałem. No i potem pali się ich sutryna. I to też jest dość ciekawe, bo potem mówi tak.
On mówi, spal się dawne życie, spal się cierpienie, krzyczy Małgorzata. Czyli mam ten element, że ogień oczyszcza i nowy początek też jakby im umożliwia dzięki temu. No i potem jest śmieszne, że kucharka jakaś ich widzi i chce się przeżegnać, a Azazelu mówi, nie rób tego, bo ci utnę łapę. Czyli też jakby znowu przypomina, że Azazelu jest diabłem. No i potem oni jeszcze lecą do kliniki Strawińskiego, bo mistrz chce się z kimś pożegnać i on chce się pożegnać z Iwanem. Ach, to pan. Ja ciągle na pana czekam. Wreszcie pan przyszedł, sąsiedzie. Mistrz odpowiedział, jestem tutaj, ale pańskim sąsiadem niestety dłużej nie mogę być.
Jeszcze jest przemiana Azazela. Oczy Azazela były teraz jednakowe, puste i czarne. Twarz zaś biała i zimna. Azazela uleciał w swojej prawdziwej postaci. Demona bezwodnej pustyni. Demona mordercy. Też ciekawe. Jedyne co mi przychodzi do głowy to wzmianka z Eksodusa ze Starego Testamentu, jak jest mowa o tym, że jedną kozę złożyć dla Boga w ofierze, a drugą dla Azazela. I jak na razie to jest jedyna wzmianka, jaką ja spotkałem w Starym Testamencie. O Azazelu. Jestem w połowie Starego Testamentu. Kończę właśnie Księgę Hioba, czyli w połowie jestem dokładnie. I to tylko tyle. Więc nie mam pojęcia, o co tutaj chodzi.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Analiza satyry i symboliki w Diaboliadzie, w tym odniesienia do dokumentów i biurokracji.
Opis postaci Nikołaja Iwanowicza i jego próby uzyskania zaświadczenia o uczestnictwie w balu u szatana.
Analiza zabawnych odniesień i satyry w kontekście Diaboliady, w tym odniesienia do świnie i balu u szatana.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
To druga cześć analizy powieści jaką jest Mistrz i Małgorzata. Przyjrzymy się wątkowi miłosnemu, scenie balu u Szatana, chaosie w ZSRR oraz omówimy o czym jest ta powieść. Przedstawię jakie wątki składają się na tę powieść i jakie jest znacznie zakończenia, w tym epilogu. - Wstęp Małgorzata oddaje duszę Małgorzata staję się wiedźmą Spotkanie Szatana Bal potępionych dusz Frieda Woland pojawia się na balu Miłosierdzie Małgorzaty Oddanie mistrza Nie ma dokumentu nie ma człowieka Nauczki od diabłów Sen Piłata Tchórzostwo jest najgorszą wadą Piłat zabił Judasza Chaos w ZSRR Mateusz odwiedza Wolanda Zasłużyli na spokój Śmierć kochanków Pożegnanie z Iwanem Przemiany diabłów Mistrz uwalnia Piłata Wzruszające zakończenie Epilog Zakończenie powieści Znaczenie ostatnich słów Krytyka społeczeństwa Wątek miłosny Poncjusz Piłat Tematyka Znaczenie epilogu Zakończenie Outro - Mój instagram: https://www.instagram.com/mateuszfmichalski/ Portfolio: http://mateuszfmichalski.pl - Muzyka jakiej używam: https://artlist.io/Mateusz-2806020 - #książka #bułhakow #konturykultury