Frankenstein od Guillermo del Toro - szkaradne jak potwór
Niestety film mocno mnie rozczarował. Miał ogromny potencjał, ale wykonanie było niedopasowane jak fragmenty ciała potwora Frankensteina-----------------------------------------0:00 Wstęp0:38 Dlaczego nagrywam?1:17 Kim jest Frankenstein?6:34 Co poszło dobrze?7:50 Co poszło źle?16:08 Outro-----------------------------------------Mój instagram: https://www.instagram.com/fotograf_michalski/Portfolio: http://mateuszfmichalski.pl-------------------------------------------------------------------------------------------------Muzyka jakiej używam: https://artlist.io/Mateusz-2806020 -------------------------------------------------------------------------------------------------#konturykultury #podcast
Jakiś czas temu Netflix wypuścił kolejną świetną produkcję. Frankenstein od Guillermo del Toro. Można powiedzieć, że jest to kolejne na nowo napisanie świetnego dzieła od Mary Shelley. I mówię o tym dlatego z taką trochę ironią, ponieważ moim zdaniem tego filmu nie warto jest oglądać, ale o tym powiem trochę więcej później, co tam poszło dobrze, co poszło niedobrze. Oczywiście tutaj trochę zaspoileruję tobie ten film, ale czemu się tym martwić, no bo i tak i tak każdy zna historię Frankensteina, ale nikt jej nie zna dobrze jednocześnie, bo znamy ją z filmów, a żaden film nie miał dobrej adaptacji względem książki. Dlaczego o tym w ogóle nagrywam? Uwielbiam Guillermo del Toro, moim zdaniem to jest świetny reżyser. Uwielbiam książkę od Mary Shelley.
I myślałem, że kiedy połączymy te dwie rzeczy, to powstanie nam coś świetnego. Ale niestety, jak zawsze w tego typu sytuacjach, kiedy mam bardzo wysokie oczekiwania, to dostajemy gniota. No i też tak jest moim zdaniem w tym wypadku, niestety. Gdybym miał ten film w jednym zdaniu podsumować, to bym powiedział, że jest on wizualnie piękny, Ale jego fabuła jest do siebie sklejona tak jak fragmenty ciała potwora Frankensteina. I się nie trzymają kupy i nie wiem czemu tak to w ogóle powstało, ten twór. Zacznijmy może od tego, że naprostuję to wszystko i powiem tobie o czym jest historia samego Frankensteina, ale ta prawdziwa, czyli tak jak jest w książce. Bardzo pokrócę, tylko najważniejsze elementy wyłożę, które się różnią od tego co w popkulturze jest dość zasadniczo.
Przede wszystkim mamy wiek XIX, to jest schyłek minionej epoki, to jest schyłek epoki takiej romantycznej powiedzmy, w której uczucia są ważne, wiara jest ważna, w której ludzie mają jakąś hierarchię wartości dość ustaloną, mocną i sztywną. To jest moment, w którym nauka zaczyna się rozwijać, ale dokładniej rzecz biorąc taka protonauka jeszcze ma tutaj miejsce. Jest to alchemia i alchemia ma zasadnicze znaczenie w przypadku powieści. Mamy pysznego naukowca, Wiktora Frankensteina, którego losy śledzimy w książce. I on zachłystuje się alchemią i w połączeniu ze swoim jakby talentem i wiedzą postanawia, że odkryje esencję życia, ten pierwiastek, który sprawia, że coś jest na nie żyć.
No to jest taki jakby nie patrzeć dość mocno zakorzeniony w alchemii motyw dla poczynań bohatera. To nie ma nic wspólnego z prądem. Nie ma prądu w ogóle, nie ma piorunów. W książce. Nic z tych rzeczy. To jest dużo mniej widowiskowe oczywiście, niż pioruny, które tam strzelają, wstaje i on żyje. Nie ma nic takiego w książce. No i też inna różnica względem filmu, to nie ma tu nic wspólnego z jakimś oszukiwaniem śmierci, też jakby nie wiem po co oni poszli w tym kierunku. Chybili celu po prostu moim zdaniem dość mocno, wybierając tego typu wątki. Pycha doprowadza Wiktora do stworzenia fatalnego eksperymentu, jakim jest potwór. Od razu, jak on widzi tego potwora, to żałuje, że go kiedykolwiek stworzył i to też jest zasadnicze, że go odrzuca.
Warto wspomnienia, że potwór wielokrotnie mówi w książce, byłbym dobry i czyniłbym dobro, gdyby ludzie mnie inaczej traktowali. To jest takie też odwołanie tzw. czystej karty, że ludzie się rodzą jak czysta karta i mamy ten model tylko kultura, że na nas spływa. Mary Shelley, przynajmniej na początku swojego życia, kiedy pisała tę książkę, ewidentnie była pod wpływem tej Nici filozoficznej. No i to jakby odnajdujemy w jej książce. No tu nie ma się co dziwić. Po prostu tak było i tyle. I tak wygląda książka i taka jest motywacja potwora. W filmie to zmienili. Czemu? Nie wiem. Wyszło to moim zdaniem gorzej. W książce potem jeszcze potwór, kiedy Wiktor nie chce mu zrobić jakby jego ukochanej kobiety, żeby mógł z kimś dzielić życie, bo to jest jakby jego motywacja. Nie chce być odrzucany non stop.
I chce mieć też jakąś taką pokrakę tylko, że ukochaną. Wiktor to robi. Ale potem myśli sobie, nie mogę tego zrobić, bo przecież oni się rozmnożą i będzie więcej pokraków i potworów na świecie, więc niszczy tą kobietę tuż przed tym, kiedy miało ożywić. No a potwór, który jakby wybija mu rodzinę, żeby on zrobił mu tą kobietę. Poprzysiąka wtedy, że go odwiedzi w dniu jego ślubu. On ma wziąć ślub ze swoją kuzynką Elizabeth, która nie wiem czemu w filmie jest ukochaną jego brata, też w ogóle bez sensu. I w filmie ona kocha potwora, co też jest bez sensu, nie wiem czemu. No i co? No i on zabija tą Elizabeth i wtedy Wiktor go ściga po całym świecie, chce go ukatrupić. I potwór jakby ma nad nim władzę, to też jest taki dość straszny motyw, bo Wiktor nie jest na niego zabić, jakby to daje potworowi nad nim władzę, że on go będzie ścigał przez całe życie, to jest ta kara dla jego stwórcy, że on będzie się tułał i go ścigał, ale nigdy nie dopnie swego.
Jaka jest jakby puenta z tej książki? Tak jak mówiłem, człowiek jako czysta karta, czyli że to społeczeństwo wpływa na człowieka. To, że pycha nie popłaca, też taki standardowy motyw. No i że warto przeczytać Miltona, bo na Miltonie się opiera ta książka. Mary Shelley dość mocno chyba była zafascynowana Johnem Miltonem. Nie ma co się dziwić, to jest bardzo ważny... Poeta, jeśli chodzi o rozwój ogólnie kultury i świata. No i Mary Shelley, która też była świetną pisarką, a to było jej pierwsze dzieło. I to też niesamowite, że w tak młodym wieku tak świetną książkę napisała. No się fascynowała nim, no i te motywy się znajdują w tej książce po prostu. Okej. To jest z grubsza najważniejsza historia, jeśli chodzi o Frankensteina.
Jeśli nie czytałeś książki, to mniej więcej o to chodzi tutaj i możemy teraz przejść do filmu. Co poszło w tym filmie dobrze? Wiktor Frankenstein był świetnie zagrany. Oscar Isaac jak zawsze jest świetny. Potwór Frankensteina był po prostu fenomenalnie moim zdaniem zagrany. I tutaj Jacob Elrodi świetnie zagrał. Bardzo ładne ujęcia były, ale też moim zdaniem potencjał był większy, znając Guillermo del Toro, jego skłonność do fantastyki w swoich filmach, to mnie na przykład zabrakło, jak już i tak on zmieniał konwencję i fabułę, to na przykład mi trochę brakuje, że nie dał więcej fantastycznych stworzeń, jakiś na przykład wizerunek śmierci, żeby dał, która rozmawia, albo jakiś motyw zaświatów, że Victor rozmawia.
No więc bez sensu, bo za 20 lat to nie będzie aktualne już. I ten wątek nic nie wnosi, no bo jeszcze raz, On jest chory na syfilis, ale mógłby być chory na syfilis będąc szewcem, biznesmenem, królem, szlachcicem. Kogo tam w ogóle wszystkim mógłby być? Nie musi być potentatem zbrojeniowym, a jest, więc znowu niewykorzystany potencjał, bez sensu moim zdaniem. Mamy dziwną relację z ojcem Wiktora Frankensteina w tym filmie, bo ojciec go tłucze. Nic takiego w ogóle nie ma w książce. W książce on kocha ojca, a ojciec kocha go. Bardziej niż w ogóle wszystko na świecie. Jednym jakby celem tego ojca jest, żeby on był szczęśliwy. I kiedy Wiktor jest dorosły i wpada w tarapaty, to on jeździ po całym świecie i go wyciąga z tarapatów i pisze mu listy, żeby on jakby był zdrów.
Jego jedynym marzeniem jest to, żeby on poślubił ku... Jakby funkcją tego jest to, że my widzimy jako widz, że ten ojciec go tłucze i potem widzimy jak ten Wiktor tłucze syna. I znowu takie stare jak świat motyw, on jest zły, bo było zło w jego rodzinie i on je przekazał dalej, teraz potwór jest zły. No nie, no nie o to chodzi właśnie. Źle odczytali, kompletnie źle odczytali to, co Mary Shelley chciała nam powiedzieć.
Więc też jakby nie wiem po co i czemu to ma służyć, żeby nie wiem co jego pychę podkreślić, że on jest super i co jakby... No nie o to chodzi, no. No chodzi o to, że on ją kocha, bierze z nią ślub i potwór go rani, zabijając ją w dniu ślubu. Bo jakby on jako Wiktor odebrał mu możliwość posiadania ukochanej, z której może dzielić życie i mieć tych pokraków dzieci, no to on zrobił to samo mu. No prosty motyw, no. I też pokręcili. Dlaczego? Dlaczego zmieniają takie podstawowe, proste rzeczy i dodają tam coś swojego, no? I jeszcze w ogóle najgorsze jest to, że oni jakby taki jakiś robią wątek miłosny między tą Elizabet a potworem w filmie.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Niestety film mocno mnie rozczarował. Miał ogromny potencjał, ale wykonanie było niedopasowane jak fragmenty ciała potwora Frankensteina----------------------------------------- Wstęp0:38 Dlaczego nagrywam? Kim jest Frankenstein? Co poszło dobrze? Co poszło źle? Outro-----------------------------------------Mój instagram: https://www.instagram.com/fotograf_michalski/Portfolio: http://mateuszfmichalski.pl-------------------------------------------------------------------------------------------------Muzyka jakiej używam: https://artlist.io/Mateusz-2806020 -------------------------------------------------------------------------------------------------#konturykultury #podcast