Mentionsy Mentionsy
Kolega Ignacy
Kolega Ignacy

Kto Ci ZAKAŻE Alkoholu?

25.07.2025 ·14 min 33 s

Jest coś, co niemalże w każdym materiale na ten temat umyka twórcom i odbiorcom. Każdy z nas w mediach widział kampanie społeczne nawołujące do ograniczenia spożycia, uwrażliwiające na konsekwencje i debaty w mediach, na przykład, w sprawie zasadności wprowadzenia ograniczenia w sprzedaży. I tu właśnie zatrzymamy się na dłużej. Skoro wszystkie badania pokazują, że jako społeczeństwo jesteśmy coraz bardziej świadomi, to dlaczego wszelkie próby zmiany prawa w kontekście trunków spotykają się z tak wielkim oporem? 🎵 Zapraszam na TikToka: https://www.tiktok.com/@kolega_ignacy🎧 Odsłuchaj jako Podcast: https://podcasters.spotify.com/pod/show/ignacy-ukowski✅ Subskrybuj: http://bit.ly/1AfGxtE📷 Instagram: https://www.instagram.com/kolegaignacy/Wykorzystaj możliwości XTB, klikając w link i wpisując w trakcie rejestracji kod “IGNACY”: https://link-pso.xtb.com/pso/ilhyo Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie. [reklama] Źródła: https://jpst.it/4tu9e00:00 Co umyka nam o piciu?03:06 Jak w Polsce próbowało się ograniczyć spożycie 04:21Dlaczego wszystkie próby były fiaskiem?07:01 Wszystkie próby "ograniczeń" to korzyść tylko dla skarbu państwa 08:47 Polskie umocowanie kulturowe i nadmierna pewność siebie09:59 Narracje wolnościowe 11:43 Czy polska konstytucja lepiej chroni biznes? 12:54 Rozwiązania ze świataMateriał współtworzyli:Ignacy ŁukowskiMarceli ŁukowskiJakub SzubaDominika Twardoń - ŁukowskaLaura Mazur

Wielokrotnie robiliśmy materiały o tym, że alkohol szkodzi. Kropka. Nie będziemy też wchodzić w tematy, że ktoś lubi, smakuje, bo to nie nasz interes. Zresztą dyskusja o gustach w tym przypadku niczego nie przyniesie. Sprawdźmy, dlaczego pomimo znacznych wad przewyższających jakiekolwiek zyski ze sprzedaży alkoholu, bronimy niemalże nieograniczonego do niego dostępu. Bądźmy uczciwi. Obecny model sprzedaży alkoholu w Polsce rzeczywiście przynosi wymierne korzyści ekonomiczne. I właśnie one są najczęściej przytaczane przez ankietowane osoby w kontekście niechęci do wprowadzenia ograniczeń. Rocznie alkohol generuje dla polskiej gospodarki ponad 112 miliardów złotych, z czego 26,3 miliarda złotych trafia bezpośrednio do budżetu państwa w postaci podatków i akcyzmów. A 51 miliardów wraca do społeczeństwa w postaci wynagrodzeń dla pracowników, płatności za surowce i usługi.

To o tyle nietypowe, że według innych badań pokolenie Z pije o 20% mniej niż poprzednia generacja, a około 40% młodych Polaków ograniczyło jego spożycie. To najbardziej trzeźwa młodzież w historii Polski. Jednocześnie to właśnie ta grupa najzacieklej broni dostępności alkoholu w sondażach. Jak to możliwe? Młodzi dorośli nie bronią prawa do picia, bronią prawa do wyboru. Każda próba regulacji budzi pytania o granice wolności i roli państwa. Czy rząd ma prawo ograniczać dorosłym ludziom dostęp do legalnych produktów? Często narracja ta jest związana z papierową właśnie formacją polityczną. Bo to właśnie młodsi wyborcy coraz częściej głosują na partie, które krytycznie wypowiadają się co do ograniczeń w tym właśnie zakresie. Są jednak przykłady odwrotne. W Warszawie dwukrotnie zdejmowana była uchwała o nocnej prohibicji z porządku obrad, mimo że 81% mieszkańców poparło zakaz w konsultacjach społecznych.

Dochody państwa powiększyły się o prawie 1,5 miliarda w ciągu 2,5 lat. Ale realne ceny na setkę nie były na tyle zachęcające, by ograniczyć ich popularność. Średnia małpka kosztowała nieco złotówkę drożej. Aczkolwiek i tak branża szybko znalazła obejście, bo wypuściła butelki o pojemności 350 ml, nieobjęte nowymi przepisami. Kolejnym hitem okazały się kolorowe alkotupki przypominające musy dla dzieci. Na szczęście to wywołało dużą aferę w 2024 roku i przyniosło pierwszą od dawna szybką reakcję państwa. Przepisy zaostrzono natychmiast. Ministerstwo Zdrowia próbowało iść za ciosem. Planowano zakaz promocji alkoholu, ograniczenie wielkości opakowań czy obowiązkowe sprawdzanie dowodów przy zakupie. Efekt klasyczny dla Polski. Jak przyznał wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny, Ministerstwa Finansów, Rozwoju i Rolnictwa regularnie blokują restrykcje, motywując to ochroną wpływów z akcyzy i miejsc pracy.

Ze mną się nie napijesz? Cytując słowik slangu miejskiego, jest to argument ostateczny. Po jego użyciu ofiara musi się z tobą napić bez względu na kondycję, wyznanie, kolor skóry, narodowość czy przekonania polityczne. To oczywiście żart, ale ciężko nie dostrzec socjologicznej prawdy o polskim społeczeństwie. Presja towarzyska działa jak mechanizm precyzyjnego zegara. Co trzeci młody Polak przyznaje, że pije, bo piją inni. A odmawianie alkoholu wciąż naraża na komentarze w stylu, a co, ty chory jesteś? Antybiotyk bierzesz? W ciąży jesteś? Choć na pewno mamy do czynienia z dużo większym zrozumieniem, to nadal wspólny toast jest przepustką do społeczności. Odmowa picia bywa odbierana jako odmowa więzi, coś podejrzanego, więc nawet jeśli nie chcą pić, nie chcą ryzykować społecznego odrzucenia. Ponadto jesteśmy mocno przekonani o tym, że nie grozi nam uzależnienie.

W efekcie polskie lobby alkoholowe zyskuje nie tylko na sile ekonomicznej, ale i na moralnym kapitale. Zamiast być postrzegany jako obrońcy koncernów, stają się strażnikiem wolności, stawiając barierę między obywatelami a biurokratycznymi zakulisami. To wydarzenie pokazuje, że w dyskusji o alkoholu siła argumentów wolnościowych może przyćmić statystyki o wypadkach, hospitalizacjach i społecznych kosztach picia, bo wolność wyboru ma w Polsce wartość niemal nieprzekraczalnej granicy. Nie ma co ukrywać, że każdy zakaz to możliwe straty. Mniejsze wpływy z akcyzy, zwolnienia w sklepach, upadające małe biznesy. Polska Izba Handlu regularnie ostrzega przed zniszczeniem małych sklepów rodzinnych, a przedstawiciele stacji i paliw wyliczają, że alkohol to 12% przychodów pozapaliwowych.

Ale jest jeszcze jeden sprzymierzeniec zestawienia statusu quo. Polska Konstytucja. Propozycja budzi poważne wątpliwości pod względem zgodności z wymogami Konstytucji dotyczącymi równości wobec prawa oraz zasadność ograniczenia praw przedsiębiorców, argumentuje Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego. To nie tylko branżowa retoryka. Trybunał Konstytucyjny faktycznie stoi na straży wolności działalności gospodarczej, a każde ograniczenie musi spełnić test ważnego interesu publicznego i zasady proporcjonalności. Selektywny zakaz, na przykład tylko na stacjach paliw, rzeczywiście może naruszać zasadę równości. No bo dlaczego akurat ta grupa przedsiębiorców ma ponosić koszty rozwiązywania problemu społecznego? Paradoksalnie konstytucja przez to chroni sprzedawców alkoholu lepiej niż konsumentów.

Niezależnie od tego, ile badań udowodni szkodliwość alkoholu i ile miliardów złotych będzie kosztowało to polskie społeczeństwo. Na dzisiaj to wszystko. Ja Wam bardzo serdecznie dziękuję, a my widzimy się w każdy piątek. Trzymajcie się ciepło. Cześć!

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.