Mentionsy Mentionsy
Kind of Jazz
Kind of Jazz

Freerun (11)

20.02.2026 ·1 godz 1 min

Audycja nagrana dla SR „Żak” PŁ (17.02.2026)

Wtorek, godzina 19.00, audycja Kind of Jazz, którą prowadzi dla Państwa dzisiaj wyjątkowo tylko Szymon Stępnik, a zastałem realizatorskim niezastąpiona, jak zwykle, Grażyna Bąk. Moje koledzy, czyli Mateusz i Jędrzej, niestety rozchorowali się, ale jak to mawiał klasyk, L4 jest dla zarządu, a dla pana, panie Areczku, jest umowa B2B za najniższe wynagrodzenie krajowe. Mam jednak nadzieję, że Państwo nie zanudzą się dzisiaj z moimi różnymi teoriami, z moimi różnymi opiniami na temat płyt, ponieważ dzisiejsza audycja nosi wymiar FreeRunu. FreeRunu, czyli nie omawiamy żadnej konkretnej płyty, tylko postanowiłem, że zaprezentuję Państwu, co ostatnio w mojej duszy gra.

Bardzo ta płyta mi się podobała. Bardzo często będę do niej wracał. No i też nie każdy z tych utworów jest być może taki nowoczesny jak Waves, który przed chwilą państwu zaprezentowałem. Są też nieco takie powiedzmy bardziej klasyczne jak drugi na tej płycie, czyli Baltic Night, który przywodzi na myśl może nie morze bałtyckie, a Los Angeles lat 50. i powieści Raymonda Changlera. Mam nadzieję, że Państwu również spodoba się ten klimat tak bardzo jak mi Paltip Knight, Arek Czernysz, Quartek.

Cyryl Lewczuk na saksofonie, Jan Maciejowski na fortepianie, Jan Dudek na kontrabasie oraz Mateusz Lorenowicz na perkusji. Zagramy dla Państwa utwór, który nazywa się Sicilian Winds, który przeniesie nas do takiej wiecznej Sycylii. Proszę zwrócić uwagę na fortepian, który jest Bardzo wyraźny, mało taki opływowy, wydaje mi się, że nawet taki mało jazzowy, bardziej klasyczny, aczkolwiek wspaniale wpisuje się w nastrój płyty. Posłuchajmy.

Sicilian Wind z płyty Cactus Flower grupy Cyril Levczuk Quartet. Bardzo fajna płyta i w ogóle bardzo fajne wydanie. Niemal każdy utwór ma przypisany do siebie jakiś obraz impresjonistyczny lub postimpresjonistyczny. Dla przykładu ten sycylijski wiatr, który przed chwilą słyszeliśmy, ma przypisany obraz Winslowa Homera Sunlight on the Coast. Polecam to wydanie, polecam zakupić, zaopatrzyć się w jakiś fizyczny nośnik z tym nagraniem, ponieważ są to chyba jedne z najciekawszych, najprzyjemniejszych melodii w ciągu ostatnich lat w polskim jazzie. Jeżeli zwróciliście Państwo uwagę na fortepian, nie wiem czy macie takie same odczucie jak ja, ale momentami być może był zbyt wyraźny, zbyt bardzo przebijający się.

Oczywiście nie mam tutaj żadnych zastrzeżeń co do gry Jana Maciejowskiego, ale Wydaje mi się, że jednak w kwestii mixu z tym albumem można byłoby trochę inaczej podziałać. Cóż nie trafił do końca w moje gusta. Z drugiej strony zauważyłem, że ostatnio mam coraz więcej problemów ze słuchem. Czasem jak ktoś do mnie mówi, ja nie rozumiem co ta osoba mówi, więc mówię Czy mógłbyś powtórzyć? Ta osoba powtarza, słów nie słyszę. Czy mógłbyś powtórzyć jeszcze raz? Ta osoba znów to powtarza i za czwartym razem już mi głupio zapytać ponownie, więc mówię tak, tak masz rację. Jestem ciekaw na ile rzeczy się w ten sposób zgodziłem. Mam nadzieję, że na nic głupiego. Jeżeli chodzi o fortepian, słuchałem w tym miesiącu jeszcze innego, znanego, może nieznanego, ale też bardzo fajnego polskiego pianisty.

Szczególnie Wojciech Puszek, który grał tutaj na fortepianie, z którym rozmawiałem. I mam wrażenie, że to jest taki koleś, który nigdy się nie sprzedał i który nigdy się nie sprzeda i zawsze do końca życia grać będzie tylko i wyłącznie jazz. Bardzo go lubię, jest on moim mistrzem, jest moją inspiracją, jeśli chodzi o podejście do muzyki. Tak samo jak kolejna osoba, kolejny wielki artysta, artysta nad artystami, którego zaraz usłyszymy, czyli Jan Ptaszyn-Wróblewski. Mam przed sobą naprawdę bardzo fajną płytę On The Road Vol. 2, gdzie są nagrania z ostatnich lat, kiedy Jan Ptaszyn-Wróblewski grał koncerty.

Ptaszyn Wróblewski jest dla mnie o tyle ważny, że to właśnie dzięki niemu polubiłem, no polubiłem, właściwie pokochałem muzykę jazzową. Pamiętam jak w gimnazjum uczyłem się do egzaminu z matematyki, rozwiązywałem kolejny raz te głupie zadania, no które tak średnio mi wychodziły i nagle w radiu usłyszałem ten charakterystyczny, niesamowity głos mistrza Ptaszyna, który opowiadał o Sonnym Rollinsie. Zainteresowałem się muzyką jazzową, zainteresowałem się Janem Ptaszynem Wróblewskim i tak mi już zostało 15 lat później. Teraz siedzę w Studenckim Radiu Żak Politechniki Łódzkiej i dzielę się z Państwem moim zamiłowaniem do muzyki jazzowej. Posłuchamy sobie utworu 38, który jest w kompozycji Jana Ptaszyna Wróblewskiego właśnie i jest to wersja brana na żywo.

Kolejny odcinek. Kolejny odcinek. Tutaj jest, brawa proszę Państwa, 38 Jan Ptaszyn-Wróblewski Quartet, lider na saksofonie tenorowym, Wojciech Niedziela na fortepianie, Jacek Niedziela-Mejra na kontrabasie i Marcin Jar na percusji.

Są tacy artyści, którzy być może nie tworzyli nic nowoczesnego, być może zatrzymali się gdzieś tam w pewnej minionej epoce. Ale to nie jest nic złego. Podobnie jak Wynton Marsalis, jak Brantford Marsalis. Ok, to nie jest może taki jazz nowoczesny, który sprawia, że opadają nam szczęki do ziemi. Opadają nam, ale z innego powodu. Opadają nam z powodu zamiłowania do muzyki, zamiłowania do tradycji. Jak to ktoś kiedyś mądry powiedział, nie można tworzyć nowoczesności nie znając klasyki. No i tacy ludzie są nam też potrzebni. Ja Jana Ptaszyna Wróblewskiego uwielbiam, kocham nad życie, a jego sarsofon to po prostu coś cudownego i nieziemskiego.

Posłuchamy sobie właśnie tego utworu tytułowego Malvina Masternat na wokalu. Teraz od razu Państwa przeproszę za swoją wymowę, ponieważ mój hiszpański jest jeszcze gorszy niż francuski i angielski. Nido Rui de Guarda-Juela na fortepianie oraz Jor Terwin na basie. Minęli się jak obcy Dziękuje za oglądanie.

Nie wiem jak państwo, ale ja nigdy nie byłem jakimś wielkim zwolennikiem wokalistyki jazzowej. Często jednak dla mnie mimo wszystko muzyka, relacje pomiędzy dźwiękami, harmonie, które czasem są nieoczywiste, a czasem są wręcz przeciwnie oczywiste, tak jak to było w przypadku Jana Ktaszyna Wróblewskiego albo jakiegokolwiek innego wielkiego mistrza z minionej epoki. W każdym razie Malwina Masternacz pokazuje, jak wspaniale można wielbić dźwięki również i vocalem. Nigdy nie wsłuchiwałem się w tekst, przyznam szczerze, bo tekst schodził na ten dalszy plan. Próbowałem wsłuchać się w muzykę i być może dlatego nigdy nie byłem przekonany do vocalistyki.

Niemniej jednak sam album zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie i też bardzo często do niego wracam, pomimo że stosunkowo ma już kilka lat na swoim czarczu. Co ciekawe, tutaj hiszpańscy muzycy grali, że tak powiem, polską muzykę, polskie melodie, ale teraz pomyślałem, że możemy zrobić coś odwrotnego. Posłuchamy sobie jak Krzysztof Woliński, polski gitarzysta, gra muzykę hiszpańską. Utwór Czutka Samba z albumu Kompletorium Purpurowa Bossa. Posłuchajmy.

Krótka samba z albumu Purpurowa Bossa trochę już zapomnianego zespołu Kompletorium. Krzysztof Woliński na gitarze, Andrzej Łukasik na basie, Henryk Miśkiewicz na saksofonie i Marek Stach na perkusji. Nasza audycja powoli dobiega końca. Już tam widzę, za stołem realizatorskim, jak Rembi powoli tutaj tupta nóżkami, jest gotów na to, żeby zaprezentować Państwu kolejny odcinek Złotych Lat muzyki rozrywkowej. Ja żegnam się tymczasem z Państwem i na zakończenie zagramy sobie kolejny utwór z płyty Purpurowa Bossa. Serpents Tooth

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.