Świętokrzyski Kiler. Informator czy zdrajca?
Funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego współpracował ponoć z gangiem Grzesika. Gdy sprawa wyszła na jaw, został on dyscyplinarnie zwolniony ze służby, ale nie usłyszał zarzutów karnych. To nie jedyny taki przypadek w historii gangu zabójców kantorowców.Opowiadając o historii gangu Tadeusza Grzesika trudno pominąć drażliwe tematy. Jednym z nich są kontakty z funkcjonariuszami organów ścigania. Znaleźliśmy co najmniej dwa przykłady. Jeden dotyczy podkarpacia, a drugi jest sprawą z województwa świętokrzyskiego.Dotyczy on kontaktów Jacka P. z wysokim funkcjonariuszem Centralnego Biura Śledczego, który pełnił nawet stanowisko zastępcy naczelnika kieleckiej struktury tej służby.Sprawa objęta jest tajemnicą służbową, a nam pozostało dociekanie odpowiedzi na pytanie: czy bandyta był policyjnym informatorem, czy oficer był kretem w służbach? A może jest jeszcze inna możliwość?
Podróżnik opowiada o sprawach utajonych podczas rozpraw sądowych i chce porozmawiać o świętokrzyskim killerze.
Podkreślenie skąpienia źródeł i potrzeby ostrożności w interpretacji prezentowanych hipotez.
Opisanie historii współpracy gangów z zachodnimi przestępcami, z uwzględnieniem roli ganga Grzesika.
Opis aresztowania mieszkańca Stąporków związany z przerzucaniem broni.
Opis Jacka P., jego pracy w BOŚ i potencjalnej roli jako informatora.
Opis związków Jacka P. z Grzesikiem i jego role w działalności ganga.
Opis reakcji organów ścigania na zeznania Grzesika i rozpoczęcie sprawdzania.
Opis dyscyplinarnego zwolnienia policjanta z Podkarpackiego Zarządu Centralnego Biura Śledczego.
Podsumowanie i zakończenie odcinka.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Opowiadając o historii gangu Tadeusza Grzesika trudno pominąć drażliwe tematy. Jednym z nich są kontakty z funkcjonariuszami organów ścigania. Znaleźliśmy co najmniej dwa przykłady. Jeden dotyczy podkarpacia, a drugi jest sprawą z województwa świętokrzyskiego.
Dotyczy on kontaktów Jacka P. z wysokim funkcjonariuszem Centralnego Biura Śledczego, który pełnił nawet stanowisko zastępcy naczelnika kieleckiej struktury tej służby.
Sprawa objęta jest tajemnicą służbową, a nam pozostało dociekanie odpowiedzi na pytanie: czy bandyta był policyjnym informatorem, czy oficer był kretem w służbach? A może jest jeszcze inna możliwość?