Jasna Strona Świata prezentuje Marek Tomalik. Po Jasnej Stronie Świata Henryk Wolski, podróżnik, uczestnik wypraw na wielu morzach i wszystkich oceanach świata. Opowiadamy o słynnej wyprawie Sir Ernesta Shackletona sprzed ponad stu lat. Skończyliśmy naszą opowieść na Wyspie Słoniowej. Dwie trzecie drogi do ocalenia. Bo trzeba było przepłynąć jeszcze 1200 km z tej wyspy słoniowej. Taką łupinką, szalupą ratunkową z zatopionego statku Endurance trzeba było przepłynąć na Dżordzie Południową. Tam już byli wielorybnici i posiadali statki. I to jest chyba najmocniejsza część tej wyprawy. To było coś bez precedensu, dlatego że tak małą łodzią, odkrytą łodzią na dobrą sprawę, była tylko częściowo zapokładowana, żeby bryzgi nie wlatywały.
Po jakimś czasie, aż doszli do siebie, to minął niemal tydzień, zdecydował Shackleton, że trzech z nich, trzech, którzy byli w trochę lepszej kondycji niż trzech pozostałych, Pójdzie w poprzek przez wyspę. Jeszcze nikt przedtem tego nie zrobił. Tam są góry lodowce na wysokość ponad 2000 metrów. Po 36 godzinach skrajnie wyczerpani, trzech z nich, Shackleton, Worsley i Tom Crinn, Dotarli do stacji Stromnes, tam już zostali w jakimś sensie uratowani, ale to nie był jeszcze koniec zadań Shackletona. W pierwszym podejściu musieli pojechać po trzech towarzyszy, czekali po przeciwnej stronie wyspy, a w drugim podejściu musieli zorganizować wyprawy, żeby odebrać towarzyszy z Elephant Island.
30 sierpień 1916 udało się dotrzeć do Szakalton od wielu, wielu lat jest dla mnie podróżniczym guru. I to pomimo tego, że go ciągnęło do zimnych krajów, ku Antarktydzie, gdzie ja bym się raczej nigdy nie wybrał, bo od urodzenia jestem raczej ciepłoludem. Cóż mnie w nim urzekło? Tak najkrócej, jego żelazny charakter, który uczynił go chyba najlepszym szefem podróżniczych Wypraw wszechczasów stał się legendą i to pomimo tzw. braku osiągnięć podróżniczych sensu stricto. Opowiemy o tym w kolejnych naszych dzisiaj spotkaniach, a teraz jeszcze dopowiem, że Ernest Shackleton został patronem Beskidzkiego Klubu Podróżnika i Żeglarza, który miałem przyjemność prowadzić przez 10 lat w tawernie Shackleton w Bielsku Białej i kilka kolejnych w murach słynnego Teatru Witkacego w Zakopanem.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.