I była też Polska A i Polska B, a nawet Polska C. I było tak po prostu prze... było, że... Prze, że było do D po prostu, rozumiesz? No, do D. A potem pojawił się PiS i PiS-owcy kupowali te ziemie i te działki, których nikt nie chciał, bo były gdzieś tam na zadupiu, nikt się tym nie interesował. Tak, tak, tak. Wiem, za matkim to nawet biskup latał. Panie Mateuszu, pan kupi te działki, co mi rząd oddał, spuszczę z ceny. Nie przerywaj mi, Janusz. No i potem my z tego PiSu, z nim razem z Mateuszem na czele, wybudowaliśmy drogi i tymi drogami Beata wracała do domu, a za nią ciągnął się sznur biznesmenów. Tak, a przed nią Cinquecento. Tak, i ci biznesmeni zobaczyli te zadupia i powiedzieli, o, otwieramy
Miejsce pracy, bo nam PiS tutaj dał po prostu. I teraz jest tam fajnie. I nie ma żadnej Polski A, B, C i D. I wszystko jest super. Jest tylko Polska A. I jest tak bardzo fajnie, że w ogóle nie trzeba wyjeżdżać na zachód. Tak, bo mało kogo stać na bilet. Tak, i jak ten Mateuszek przed autokarem to wszystko opowiadał, to mu łzy leciały. Autokarowi? Nie! Mateuszowi, idioto! I te łzy kapały mu na przepiękny płaszcz z wielbłądzie i wełnę za milion monet i wyglądał on jak z Wołgi, to znaczy z Wołga. Janusz i mnie te łzy leciały. Chociaż ja nie mam płaszcza z wielbłądzie i wełny, bo mi mąż oczywiście niczego nie kupi. I muszę chodzić w tych frędzlach i być chilliderką u Mateusza. Dobra, lecę, bo chłopaki już na mnie czekają.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.