To się zdzwonimy
To jest Michał ten co wiesz/ Stara bieda, mieszkam w kałuży, posikuję od tej wilgoci/ Musimy się spotkać/ O! Agnieszka! ciekawe czy ma ten sam numer?/ Chodzi o to, żebyś mi załatwił robotę/ Nie wiem, jak możesz żyć w tym kraju/ Dawni znajomi
Dobrze nam się gadało, miło razem studiowało, ciekawe czy ma nadal ten sam numer. No i co? Dzwonię. Boże, hej, cześć, gadam, gadam, rozłączyło nas. Dzwonię po raz drugi i słyszę, bo ona za wcześnie nacisnęła słuchawkę, a nie skończyła jeszcze mówić chyba do swojego chłopaka, z którym jechała, że to znowu on, po co dzwoni? Pola tak sama zadzwoniła, też w tym stylu. Hej, co u ciebie tyle lat? To tym razem ja się rozłączyłem. Może myślała, że coś załatwi. To jest oddzielna kategoria relacji z dawnymi znajomymi. Gdy pracowałem na etacie w mediach, na przykład w takim Newsweeku, to dosyć, powiedziałbym, nierzadkie były telefoniczne zagajenia. Słuchaj, a takie dość mocno bezceremonialne, chodzi o to, żebyś mi załatwił robotę.
I to, co kiedyś wspólnie nas bawiło, teraz okazuje się, że bawi tylko nas albo tylko nas nie bawi. Zaprosili moi znajomi, drugą parę też, nie widzieli się, może sześć, może siedem, do domu. Już byli po zaręczynach. Dokumentację wizualną opowieści o tym, co u nas, stanowiła projekcja filmu, który nagrali kamerą z pobytu nad morzem. Krótka podróż zaręczynowa. Nie odebrali na serio tego zaproszeni goście. A jaki kicz! O Boże, jaki landschaft! Jaka tandeta! Tak się śmiali, oglądając te zachody słońca, jakiś tam łabędź przypłynął, co znowuż w ustce takiej nie jest niczym niespotykanym.
Bo potem wykrzykną, Krzysiek, Boże, to Ty? Tak jakby chodziło o religijną iluminację. I nam też wypadałoby wykrzyknąć, choć to Maciek ze studiów, którego zawsze uważaliśmy za pierdołę. Potem następuje taka na prędce zawiązana licytacja. Ile to już lat? Osiem? Nie, dziewięć. E, gdzie? E, gdzie? Jedenasty rok już leci. Czekaj. 2002, 2003. Żartujesz. Tak, tak, i tak w kółko. Potem pakiet startowych pytań. Masz żonę? Masz dzieci? Założyłeś rodzinę? Tak, Samantę i Amandę, jedna w przedszkolu, druga w kosmosie, nie obejrzymy się, jak pójdą na wagary i będą topić kota w jeziorku. Jakby kiedyś pamiętać, to ci mniej taktowni, ci bardziej, a może i inteligentni, i oczytani, wszak prasa się rozpisywała, o dzieci nie spytają, zważywszy, iż 75% młodych kobiet w Polsce nie planuje potomstwa.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Opisane są okoliczności zawierania spotkania z dawnym znajomym.
Opisane są okoliczności spotkania online i jego niespodziewane zakończenie.
Podane są różne przykłady spotkań z dawnymi znajomymi, ich konsekwencje i reakcje.
Zapraszam na mój blog MichałZaczyński.com
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Zapraszam na mój blog MichałZaczyński.com"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
To jest Michał ten co wiesz/ Stara bieda, mieszkam w kałuży, posikuję od tej wilgoci/ Musimy się spotkać/ O! Agnieszka! ciekawe czy ma ten sam numer?/ Chodzi o to, żebyś mi załatwił robotę/ Nie wiem, jak możesz żyć w tym kraju/ Dawni znajomi