Mentionsy Mentionsy
Jadeitowy Podcast
Jadeitowy Podcast

Być żoną mandaryna

26.10.2024 ·50 min 32 s · 5 rozdziałów

Tym razem przeniesiemy się na XX-wieczną północ Chin, gdzie wraz z Katarzyną Michalewicz przyjrzymy się, jak u schyłku dynastii Qing żyły Chinki, jakie zwyczaje obowiązywały podczas zaślubin i jaką rolę dla miasta Harbin odegrali Polacy. Odcinek "Być żoną mandaryna" powstał we współpracy Jadeitowego Podcastu z wydawnictwem Wieża Pereł. Gościni: Katarzyna Michalewicz Rozmawia: Sandra Krawczyszyn-Szczotka

Cześć! Słuchasz Jadeitowego Podcastu. Rozmów o ludziach, kulturze i sztuce Dalekiego Wschodu. Cześć, to trzydziesty szósty odcinek Jadeitowego Podcastu. Dzisiaj jestem z gościnią, która już miała okazję być, występować w podcaście, natomiast coś się zmieniło. Także już teraz mogę przedstawić wam doktor Katarzynę Michalewicz, właścicielkę wydawnictwa Wieża Pereł, doktor historii na Uniwersytecie Wrocławskim, magistra bezpieczeństwa międzynarodowego i magistra historii w przestrzeni publicznej, autorka sekretów Żony Mandaryna. Cześć Kasiu. Cześć Sandra, bardzo dziękuję Ci za wspaniałe zaproszenie. Bardzo mi miło, że mogę ponownie gościć na Twoim bardzo ciekawym kanale i cieszę się już na naszą wspólną rozmowę po gadankach.

Chciałabym zapytać, zanim przejdziemy właśnie do żon, do całego tego spektrum o tym, jak kobiety funkcjonowały w tym czasie w Chinach, to zdefiniujmy sobie, kim byli w ogóle mandaryni. Dobrze, tutaj mandaryni to jest taka bardzo potoczna nazwa na urzędnika chińskiego. Ogólnie w języku chińskim to bardziej, jeżeli mówimy o urzędniku chińskim, to jest słowo guan. Język mandaryni tutaj został spopularyzowany z języków azjatyckich i język portugalski. Tutaj chodziło po prostu od słowa mandar, rozkazywać, polecać i oznaczało po prostu osobę wysoko postawioną.

I tutaj musimy rozróżnić na przykład czym się różnią mandaryny, status osoby urzędnika na przykład od osoby urzędnika w Japonii. Otóż w Chinach bardzo ważną kwestią były tak zwane egzaminy urzędnicze. One były pierwszego, drugiego, trzeciego stopnia, które umożliwiały otrzymanie danej rangi i co za tym idzie też otrzymanie odpowiedniej posady. I przynajmniej w teorii było tak, że każdy nawet syn papa mógł zostać takim urzędnikiem, więc taki amerykański syn w wydaniu chińskim. A na przykład w Japonii, żeby mieć wysokie stanowisko, to oczywiście trzeba było też dać i egzamin urzędniczy, ale oprócz tego potrzebna była odpowiednia ranga.

No i jeżeli chodzi, więc tutaj w Japonii musiało być i odpowiednie pochodzenie arystokratyczne oraz wykształcenie. W Chinach przynajmniej w teorii tylko wykształcenie, ale w praktyce to oczywiście wyglądało tak, że na łukę to mógł sobie pozwolić sobie co najwyżej syn bogatego chłopa, gdzie on uważał, że to będzie inwestycja po prostu dla całej rodziny, bo taki później urzędnik będzie pilnował interesy całej wsi. I też oczywiście nie byłoby go stać, żeby podejść do egzaminów najwyższego stopnia, tylko oczywiście tego najniższego stopnia, bo egzaminy zazwyczaj były płatne. No i oczywiście też odgrywało tutaj znajomości.

U nas znajomości kojarzą się z czymś takim negatywnym. Zresztą słusznie z napotyzmem czy z korupcją. W Chinach troszeczkę jest to inne podejście, że znajomości to jest też ten guanxi. To chodzi o to, że po prostu dana osoba sprowadzana przez inną osobę, ale ze względu na swoje obietności. Ktoś nie poleci kogoś niekompetentnego na dane stanowisko, tylko po prostu Jeżeli ktoś kogoś poleca, no to musi jakby swoim honorem, swoją cudzysłową głową świadczyć o tym, że ta osoba jest kompetentna na dane stanowisko. No ale z drugiej strony też jest tak, że jeżeli mamy osobę, która jest kompetentna, a nie ma tych znajomości, no to niestety nawet najbardziej zdolna osoba też, nawet dzisiaj w chwilach, nie zrobi kariery.

Jeżeli chodzi o wydarzenia w historii, które są wspomniane w książce, ale tylko jakby we wspomnieniach, to między innymi wojny opiumowe, które miały miejsce w połowie XIX wieku. Tak właśnie, książka jest naszpikowana i symboliką związaną z kulturą chińską i wydarzeniami historycznymi, nawiązaniami do postaci, do właśnie ważnych wydarzeń tego okresu, ale pojawia się też Harbin. I jakbyś mogła tutaj słuchaczom, myślę, że większość wie, jaką rolę Może nie jaką rolę dla Polaków odegrał Harbin, tylko na odwrót, Polacy dla Harbinu. Dlaczego zdecydowałaś się umieścić akcję powieści właśnie tam i z czym w ogóle Harbin się wiąże dla nas Polaków historycznie?

To historycznie można powiedzieć, jakie jest największe miasto założone przez Polaków. Tutaj nie jest ani Chicago, ani Warszawa. Oczywiście nie wiem, czy Chicago przez kogo było założone, ale Harbin to właśnie jest to miasto, które założyła ekspedycja inżyniera Dama Szydłowskiego. Jak dobrze pewnie wszyscy pamiętamy, w XIX wieku Polska była pod zaborami, między innymi pod zaborem rosyjskim. Tutaj też oczywiście bardzo zawsze marzyli o własnej, na miasteczpaństwa. I tutaj ten Harbin, który został założony właśnie przez polską ekspedycję, ponieważ szukano dobrego miejsca, żeby pod budowę takiego miasta, które miało wspomagać budownicze kolei wschodniochińskiej.

Tutaj Paweł Grochowski bazuje na wspomnieniach jednego z uczestników w budowie. Wszędzie było błoto, jakieś zalewiska, no i parę takich opuszczonych budynków, one były już obrabowane wcześniej przez kung-fuzów. To byli tacy lokalni chińscy bandyci, którzy no po prostu zajmowali się albo Names mentioned, być żoną mandaryna. Names mentioned, być żoną mandaryna. Names mentioned, być żoną mandaryna. Names mentioned, być żoną mandaryna. Names mentioned, być żoną mandaryna. Names mentioned, być żoną mandaryna.

I zaczęto budować kolej wschodniochińską, która miała być też koleją transsyberyjską. I wśród mieszkańców Harbinu zasłużona była oczywiście Wylokinczuk. Później pojawili się również Rosjanie, ale też przede wszystkim Polacy. I między innymi też różne ważne funkcje. Pan Dynowski na przykład był takim pierwszym prezydentem miasta. I tutaj też mieliśmy też naczelnego weterynarza, też paru lekarzy, licznych inżynierów. Też taka ciekawostka, że wśród Wologów, którzy zajmowali kierownicze stanowiska podczas tej budowy, bo to było takie wielkie przedsięwzięcie.

To było ponad, jeżeli dobrze pamiętam, jedna czwarta personelu tego wyższego szczebla i podobno car nie był z tego powodu, bardzo był nieukontentowany, że jak to możliwe. No ale tutaj rzeczywiście też Warto wspomnieć, że często już w późniejszym okresie wyjazd do Harbinu dla wielu Polaków to była też kwestia takiej emigracji zarobkowej. Ponieważ można było szybko awansować, prawie każdy kto był wykształcony mógł zrobić karierę na kolei. Też to była praca stabilna, w miarę dobrze płatna. I myślę, że też bardzo atrakcyjna, też Harbin był takim miastem wielu szans, wielu możliwości.

Mniej zgodnych z prawem czynów byli Polacy, którzy byli bardzo dobrze wykształceni inżynierowie. Byli Rosjanie, którzy podejrzewam, że też z jakimś wykształceniem musieli tam wyjeżdżać, skoro dostali misję zbudowania takiego miasta. Ale mówiąc o takiej migracji zarobkowej, a w tamtych czasach jeszcze bardziej, myślę, że widzi się głównie mężczyzn. No i ci mężczyźni, którzy wyjeżdżali do tych głębokich, zimnych Chin, spotykali też na miejscu kobiety. I to jest też bardzo taki ważny wątek w twojej książce, wątek właśnie miłości, tutaj tak zdradzę, tylko właśnie Polaka z Chinką.

I chciałam zapytać, zanim jeszcze właśnie przejdziemy do tego połączenia kultur, jak wyglądało życie kobiet za czasów dynastii Qing i po jej upadku, w tym czasie przemian, o których Piszesz, bo już trochę sobie powiedziałyśmy właśnie o Polakach w Harbinie, o Rosjanach, o tym jakie grupy społeczne, w jaki sposób ludzie tam na miejscu pracowali, no ale właśnie jak wyglądało życie kobiet w tym czasie, w tym miejscu? Tak, to wszystko zależy też od tego, w jakiej warstwie społecznej ona się urodziła, bo oczywiście inaczej wyglądało życie arystokratki, inaczej wyglądało życie kobiety w haramie cesarza, jeszcze inaczej życie mieszki.

Najpierw jeżeli chodzi o sytuację kobiet, to bardzo potężny wpływ miał konfucjanizm. Konfucjanizm często tutaj z naszego punktu widzenia oczywiście europejskiego, Kobiety miały jakby taką drugorzędną pozycję i na początku one musiały być posłuszne swojemu, zawsze od kogoś musiały być uzależnione. Oczywiście Konfucjusz nazywał to opieką. No i to też wynikało z tego, że kobiety nie mogły samodzielnie Działać w świecie zewnętrznym i musiał być w cudzysłowie oczywiście pod opieką męskiego opiekuna i najpierw to był ojciec, który dbał o byt córki, o jej, no jeżeli to była oczywiście arystokratka, o jej jakąkolwiek edukację.

Rodzina, to najczęściej były nawet takie przypadki dosyć straszne, że te małe dziewczynki zabijano, bo uznawano, że kobieta jeszcze raz urodzi, może będzie to syn. Nawet to jest widoczne, współczesny China, no już oczywiście nie mówimy gdzieś tam o zabijaniu, prawda? Ale na przykład o tym, że w sierodzinach Chinach to najczęściej są oddawane do domu dziecka przede wszystkim dziewczynki, ponieważ liczy się na to, że drugi będzie chłopiec. Więc jeżeli jakiś chłopiec gdzieś tam jest w tym sierocienstwie, to najczęściej wynika to z tego, że no to też okropnie zabrzmi, że jest na przykład niepełnosprawny. A jeżeli chodzi O dziewczynki, no to niestety to jest ta większa przewaga.

Tutaj też pewne elementy już widać, jak to wpływa też na współczesne Chiny. Jeżeli chodzi o kobiety, co też wpływało na ich sytuację i to bardzo negatywnie, to było krępowanie stóp. Najczęściej ten los spotykał kobiety z wyższych warstw społecznych, ponieważ z jednej strony uważano, że niewielkie stopy kobiece Jest o znaku piękna, ale przede wszystkim o to chodziło. To była forma takiej operacji wobec kobiet, żeby one po prostu przebywały w domu, bo na okolicznych stopach jest ciężej chodzić, ciężej działać. I to było też takim swoistym wyznacznikiem luksusu, że zobaczcie, na przykład moja córka nie musi pracować, znaczy nie musi, bo nie może, bo jej stopy okaleczono, prawda?

Ale mogę sobie pozwolić na to, że moja córka nie będzie pracowała, tylko ma dobrze wyjść za mąż. I tutaj to jakby też to było wyznacznikiem. No kobiety z niższych warstw też sobie te stopy krępowały, ale nie aż tak bardzo, jak kobiety z wyższych warstw. No i tutaj też uznamy, że to jest coś okrutnego z naszego punktu widzenia, no po prostu strasznego. No ale też znowu gdzieś tam znajdziemy też współczesną historię. No to na przykład w Japonii, naprawdę w Japonii nie krępowano kobietom stóp, ale był taki bardzo słynny ruch kutu. Które właśnie japonki wskazywały na to, że na przykład każe im się nosić w pracy po 8 godzin wysokie szpilki, prawda?

Oczywiście ja nie jestem nic przeciwko szpilkom. Jeżeli jakaś kobieta sobie życzy, sobie nosi szpilki, to oczywiście nie ma w tym nic złego. No ale jeżeli każe się tej kobiecie, nie wiem, wbijać w te szpilka, nosić codziennie po 8 godzin, szczególnie na takie obsadzanie, nie wiem, 8-10 cm, no to wiadomo, że to negatywnie wpływa na rozwój kości, prawda, gdzieś tam robią się haluksy i inne deformacje stopy. No i właśnie w Japonii też ta kwestia, prawda, została podniesiona, że Japonki są po prostu, no, dyskryminowane, no bo Żeby mieć pracę muszą nosić obuwie, które po prostu deformuje okalecze i stopy. No i właśnie też mówiły, że to jest forma współczesnego właśnie krępowania stóp. No niestety też no, nawet w naszych, bo też mówimy, prawda, jak to w Chinką się źle żyło, prawda, ale gdzieś tam te elementy są uniwersalne, gdzieś tam niektóre korporacje, prawda, gdzieś ten dress code i też no, nie wiem, do dzisiaj każe się kobietom

Jest obowiązek noszenia na bardzo wysokich, niezdrowych szpilkach przez cały dzień. Moim zdaniem to jest forma pewnej dyskryminacji wobec kobiet. A w twojej książce jeszcze był dany taki przykład, że kobiety z zachodu wcale nie mają lepiej, bo mimo tego, że nie mają krępowanych stóp, Muszą chodzić ubrane w obcisłe gorsety i że narządy wewnętrzne też są przez to ściskane, więc też pewien rodzaj takiego poświęcenia swojego zdrowia dla wyglądu, dla zaspokajania jakiejś takiej społecznej presji związanej właśnie z wyglądem, ze sposobem. Jak już do tego przeszłyśmy właśnie do tych lotosowych stóp, one też były bardzo ważnym wyznacznikiem, jeśli chodziło o małżeństwa.

I tutaj moje kolejne pytanie właśnie wiąże się ze ślubami. Jakie rytuały wiązały się z zamążpójściem w cesarskich Chinach? Tak, na pewno to była wymiana podatków pomiędzy zakochanymi. Może inaczej. Ślub to był taki kontrakt pomiędzy rodzinami. Tutaj, jeżeli mówimy o zakochanych, to musimy pamiętać, że to było aranżowane małżeństwo. Czasami niektóre udanie, czasami nie. Oczywiście udawano się do astrologa, który też uzgadniał horoskopy obu małżonków, bo patrzono czy to po prostu w miarę na zgodność charakteru. Oczywiście przede wszystkim patrzono na to, co obie rodziny zyskają. Też była kwestia podpisania tak zwanego kontraktu ślubnego, ponieważ to była umowa pomiędzy rodami.

Też takim ciekawym zwyczajem był tak zwany list dla panny młodej, który ona otrzymywała w trakcie ślubu, że tutaj żona zawsze będzie mile widziana, teraz jest już członkiem nowej rodziny. No i tutaj to miało być taką formą też zapewnienia, prawda, dodania otuchy pani młodej, no bo ona w końcu wychodziła z domu rodzinnego, wchodziła w zupełnie nowe środowisko, no i jeszcze najczęściej wychodziła za człowieka, którego nawet wcześniej nie znała. Pani go nie kochała i dopiero gdzieś tam uważano, że ta miłość, jeżeli będzie, to będzie bardzo dobrze, jeżeli nie, no to przynajmniej, żeby się na jakimś tam poziomie dogadywali. No to też to wynika przede wszystkim z kolektywnego społeczeństwa. No u nas jest ten silny indywidualizm, że po prostu jest ważna jakby rola jednostki, prawda, jej uczuć, jej zachowań.

I jakby jej pragnień, aspiracji. No z kolei w Chinach to było społeczeństwo mocno kolektywne, gdzie prawda, jednostka jest o tyle ważna, na ile może wnieść do swojej społeczności. I tutaj też no nie liczyło się uczucia młodej, tylko na ile ten ślub wpłynie korzystnie na ich rodziny. Jakby tutaj to wpływało. Oczywiście też mówimy tutaj o W bogatszych domach tutaj przede wszystkim sukni ślubne, bardziej byśmy powiedzieli szaty ślubne, no to one najczęściej były oczywiście koloru czerwonego. Nigdy białego. Biały to jest kolor śmierci, kolor żałoby. Często były gdzieś tam wyszywane, nie wiem, feniksy oraz smoki, to jest symbol pary cesarskiej, jeżeli mamy parę feniksa i smoka. Oprócz tego kobiety nosiły tak zwane, oczywiście znowu mówimy bardziej o aristokratkę, no bo chłopka sobie nie mogła na to pozwolić, chociaż chłopi nie byli tacy

Chociaż tutaj warto wspomnieć tak na marginesie, że rola chłopów w społeczeństwie chińskim była ważniejsza niż w Europie, prawda? Bo u nas w Europie chłop to jest jakby ten najniższy szczebelek. Chinach to jest ten, byśmy powiedzieli, dwa oczka wyżej, aczkolwiek wiadomo, że to wszystko zależy od tego, No ale wracając, np. w arystokletycznych rodach też panne młode nosiły takie specjalne korony Feniksa, w których były wpięte np. też nawet pióra zimorodka, jakieś tam kamienie też półszlachetne. Oprócz tego też najbardziej bogate mogły sobie pozwolić np. na takie specjalne Wielony, tylko że to nie były takie welony, jak my znamy, tylko to były, one były jakby na twarz nasuwane, taki specjalny zestaw takich utworzonych z pereł, takich zwisających sznurów korali.

26:06 · Życie żon i konkubin mandżurskich 3

Podkreślmy to, że często te kobiety wychodziły za mąż też w bardzo dużych odległościach od swojego domu rodzinnego, więc zdarzało się, że tych rodziców odwiedzały na przykład raz do roku, więc tutaj też zawsze była ta decyzja o zamążpójściu. Gdzieś tym argumentem było też na przykład to, że przyszły pan młody mieszka dosyć blisko, że właśnie ta panna młoda będzie mogła Odwiedzać swoich rodziców, utrzymywać z nimi kontakt. No bo de facto, tak jak powiedziałaś, stawała się mieszkanką tego nowego domostwa, członkinią nowej rodziny, a w swoim domu rodzinnym stawała się tylko gościem.

Powiedziałyśmy sobie o tym, jak wyglądały te ceremonie zaślubin i ten czas zaraz po. A jak wyglądało już samo życie? I tutaj właśnie, scharakteryzujmy to sobie. Żon, konkubin, kochanek na chińskich dworach. No tak, no oczywiście tak. Jeżeli chodzi o życie żon, no to najczęściej to też Mówimy tutaj o arystokratkach, to najczęściej jakby one spędzały czas nam albo na, nie wiem, na takich byśmy powiedzieli pracach mocno takich artystycznych, na przykład, nie wiem, wyszywanie, faktowanie, gra na instrumentach. Tutaj Na zarządzaniu służbą to jakby było jakby główne zadanie, nie wiem, na pisaniu poezji, na kaligrafii, ale najczęściej jakby to życie toczyło się tylko i wyłącznie wokół jakby spraw domowych i wewnątrz danego domostwa, ale oczywiście też na wychowywaniu dzieci.

Najczęściej to były kobiety, które pochodziły z biedniejszych rodzin, które, no można powiedzieć, że zostały sobie sprzedane przez swoją rodzinę w zamian za pewną opłatę. No i też to był szansa też na to, żeby one przetrwały, żeby też podniosły swój status społeczny. I najczęściej na ich zadaniu to było urodzenie swojemu mężowi, prawda? One nie były żonami, one były konkubinami. Urodzenie syna oraz także były na tracie służącej, ponieważ najczęściej one wykonywały różne prace w domu i też usługiwały głównej żonie danego dostojnika. Między ich życiem zupełnie często się różniło od sytuacji głównej żony.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.